Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dogmaty i autorytety

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yuanzhi



Dołączył: 29 Lip 2012
Posty: 4
Skąd: ze wsi w Gorach Izerskich

PostWysłany: 2012 07 30 12:54    Temat postu: Dogmaty i autorytety Odpowiedz z cytatem

Witajcie!

Właśnie dołączyłam do forum, z czego się bardzo cieszę, bo od dawna brakowało mi społeczności zainteresowanej niejedzeniem i głodówkami.

Od zawsze byłam na bakier z jedzeniem. W dzieciństwie byłam niejadkiem i wtłaczano we mnie pożywienie, jak w gęś na francuski pasztecik z wątróbki. Nie mam mamie za złe, robła w co wierzyła, że jest dobre dla mnie. Ale mój syn je, ile chce i nie ma zmuszania do opróżniania talerza.

Jedzenie mi jakoś nie służy. Od kiedy pamiętam źle trawię, cierpię na wzdęcia i zaparcia (miewałam nawet tygodniowe zatwardzenia). Lekarze medycyny zachodniej nic nigdy nie znaleźli i nie umieli pomóc. Medycyna chińska też za wiele nie pomogła mimo litrów okropnych naparów ziołowych, które wypiłam i niezliczonej ilości sesji akupunktury. No, trzeba przyznać, że nie miewam już zatwardzeń dłuższych niż 3 dni. Sukces (bez ironii).

W wieku 17 lat, gdy zaczęłam siedzieć Zen, przeszłam na wegetarianizm. W sumie w życiu 3 razy podchodziłam do diety wegetariańskiej, za każdym razem na jakieś 3 lata i za każdym razem kończyłam chora, jak pies.
W wieku 18 lat zrobiłam moją pierwszą głodówkę (na wodzie). Miałam szcześie, bo w ośrodku Zen byli ludzie, którzy się na tym znali i zrobiłam wszystko po "bożemu" z oczyszczeniem jelit, lewatywami, etc. To było cudowne 10 dni, pełno energii, ale takiej innej. Czułam się jak anioł, nie chodziłam tylko płynęłam. Powrót do jedzenia był straszny. Wtedy nie wiedziałm, że można żyć bez jedzenia. W jakiś rok później zrobiłam jeszcze jedną głodówkę.

W rok po maturze opuściłam Polskę. Wylądowałm w Azji, w Korei Pd. i zaczęłam się leczyć (wielki honor) u osobistego lekarza mojego duchowego nauczyciela. To był jeden z największych autorytetów tzw. medycyny chińskiej w Seulu. Powiedział mi, że głdówki to nie dla mnie, ani zimne prysznice, które stosowałam od 4 lat po przeczytaniu "Narkotyki - niemyte dusze" Witkacego Smile Miałam się regularnie odżywiać, najlepiej wrócić do mięsa i jeść surowy żeńszeń. Uwierzyłam w dogmat medycyny chińskiej i w autorytet. Dziadzio miał ponad 80 lat, ja 21.

Następną głodówkę zrobiłam we wrześniu tamtego roku. Miałam 40 lat.
Od jakiegoś czasu słyszałam już o ludziach żyjących bez jedzenia. Bardzo mnie ten temat poruszył. Zaczęłam szperać w sieci i znalazłam książkę Joachima, którą pochłonęłam za jednym zamachem. Dziękuję!

Wrześniowa głodówka była bardzo trudna. 14 dni ciągłych nudności. Nic nie pomagało, ani lewatywy ani płukanie żołądka wodą z solą.
Na nudności pomogła dopiero Ayahuasca. 3 kolejne noce ceremonii, które zrobiłam oczywiście na głodówce. Ale o tym innym razem.

Konkluzją tych moich doświadczeń jest nieufność i kwestionowanie wszelkich dogmatów i autorytetów. Wierząc mądremu dziadkowi z bródką i jego ogromnej wiedzy, spowoliniłam swój rozwój, przyhamowałm ciekawość i chęć eksperymentowania ze sobą i przytępiłam umiejętność słuchania swego ciała na 20 lat.

Przyjęcie dogmatów i wykrojonych na miarę systemów jest wygodne. Zwalnia nas z odpowiedzialności za własne życie i własny rozwój. Jeśli coś pójdzie nie tak, to nie moja wina, tylko systemu. Tak żyć jest bezpieczniej i wygodniej, ale opłacamy to częścią naszej suwerenności jako istota duchowa.

Bardzo interesuje mnie sprawa jedzenia jako największego uzależnienia człowieka. Mimo tego, że jedzenie mi nie służy, ciągle jestem przywiązana do smaków. Zastanawia mnie, co stoi za tym uzależnieniem. Jeśli możemy żyć bez jedzenia, to co żywi się tym, co w siebie wkładamy. Negatywne emocje? Mentalne (może to złe słowo) pasożyty? Będę wdzięczna, jeśli podzielicie się swoimi przemyśleniami na ten temat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 14 20:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tak sobie myślę ... że jak tutaj się doświadczamy to, robimy to na maksymalnie wiele sposobów. Aby tę maksymalność osiągnąć, musimy zmieniać warunki/okoliczności w jakich się doświadczamy. Oprócz tego dobrze jest też zmienić troszkę obiekt postrzegający - czyli nasze ciało ... no bo na przykład to samo drzewo będzie wyglądać inaczej gdy na oczach mamy czerwony, niebieski lub kolejny filtr.
I tak jest z jedzeniem.
Zeżremy coś ...
To wpływa na nasze zmysły i na poziomy nasze, energetyczne ...
I jest jazda.
Działanie żarcia jest krótkofalowe i długofalowe ... ale to jest kolejna okazja do maksymalizacji zakresu postrzegania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Yuanzhi



Dołączył: 29 Lip 2012
Posty: 4
Skąd: ze wsi w Gorach Izerskich

PostWysłany: 2012 09 07 10:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj hunab-ku,
Dzięki za komentarz. Masz rację, doświadczanie siebie w różnych stanach umysłu jest rewelacyjnym ćwiczeniem. Osobiście jestem bardzo za uciekaniem się do pomocy roślin, aby podoświadczać świata z ich perspektywy. Myślę, że to odwieczne tabu, które ciąży nad tzw. roślinami zminiającymi świadomość ma za zadanie nie pozwolić nam opuścić kolein umysłu. W jaki sposób np. chińska medycyna odkryła meridiany? Otóż ludzie je widzieli. Niektórzy po prostu się rodzą ze zdolnością widzenia aury i meridianów, innym pomagają rośliny. Mój mąż w latach 60tych brał dużo LSD i widział linie na ludzkich twarzach. Wtedy wyglądało to demonicznie dla niego, teraz wie, że to były meridiany. Tak samo jest z wiedzą o ziołach. Przecież ludzie się nie truli, aby się przekonać, czy coś jest szkodliwe, czy nie - pytali się rośliny.

Wybieramy się w październiku rodzinnie na kolejną sesję Ayahuaski. Tym razem do Czech. To są Indianie Shipibo z Peru. Mają też bardzo ciekawą praktykę diety na roślinach. Otóż minimalizuje się podniety smakowe do minimum, czyli zero przypraw, tłuszczu, cukru (w tym owoce i jarzyny), zero kremów, past do zębów, mydeł, szamponów itp. Je się jakiś węglowodan, najczęściej ryż i jakieś białko - fasolowe, ugotowany kurczak lub ryba, zwykle 2 posiłki dzienie i przyjmuje się wybraną roślinę (drzewo jak dąb lub brzoza, krzew, kwiat lub zioło). Może to być wywar z kory, napar z liści, ugotowane liście w papce, etc. Taka dieta trwa min 3 miesiące i jest otwierana i zamykana przez szamana. Może być lecznicza - wtedy można się pozbyć najgorszych świństw, lub może być w celu uczenia się od rośliny - wtedy podobno jest jazda, bo rośliny bywają twardymi nauczycielami. Taka dieta tradycyjnie odbywa się w odosobnieniu pod kierunkiem szamana, ale teraz ludzie zaczynają je praktykować podczas "normalnego życia".
Zamierzam rozpocząć moją w październiku. Dam znać, jak mi idzie Smile

To ich strona
www.traditionalplantmedicine.com

Z umysłem i jedzeniem warto eksperymentować. Jest łatwiej, jak się namówi do tego rodzinę Smile Tutaj akurat mam szczęście.

Pozdrowionka
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 533
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2013 01 08 12:20    Temat postu: Re: Dogmaty i autorytety Odpowiedz z cytatem

WITAJ Yuanzhi Surprised

Yuanzhi napisał:
...Bardzo interesuje mnie sprawa jedzenia jako największego uzależnienia człowieka. Mimo tego, że jedzenie mi nie służy, ciągle jestem przywiązana do smaków. Zastanawia mnie, co stoi za tym uzależnieniem. Jeśli możemy żyć bez jedzenia, to co żywi się tym, co w siebie wkładamy. Negatywne emocje? Mentalne (może to złe słowo) pasożyty? Będę wdzięczna, jeśli podzielicie się swoimi przemyśleniami na ten temat.

Możliwe odpowiedzi , zapewne dla wielu znane - wymienione poniżej są zbieżne z moimi przemyśleniami :
CHĘĆ DOŚWIADCZENIA MATERII
http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=2473#2473
Cytat:
Doświadczanie materii poprzez wszystkie czynności i odczucia związane z jedzeniem, może być głównym celem życia danej istoty na Ziemi. Zatem smak przeżuwanego pokarmu, jego zapach, czucie wypełnionego pokarmem żołądka, odczuwanie głodu, biegunka, wymioty, rak jelita grubego i wiele innych rzeczy możliwych dzięki jedzeniu, to doświadczenia stanowiące sens życia takiej istoty.
SUGESTIA ŚRODOWISKOWA
http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=2739#2739
INEDIA, BEZ FILOZOFOWANIA, JAK TO JEST MOŻLIWE?
http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=4521#4521
itp.itd
inne PRZYCZYNY JEDZENIA
http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=3038#3038

Dodam też ,że przy świadomym podejściu do spożywania pokarmu odkrywamy jak poszczególne pokarmy , ich kombinacje , ilość , czas spożywania , warunki spożywania , otoczenie itp.itd. - szereg zmiennych , zależnych - oddziałują na nasz organizm - reakcje organizmu , stany psychiczne, nasze samopoczucie dnia następnego (bardzo ważne jest aby nie nadawać konkretnym pokarmom z góry określonych właściwości , nie oczekiwać na konkretny stan ). Wyrobienie podejście neutralnego jest bardzo wskazane - przykładowo widzimy pierwszy raz np.: owoc , który jest wystawiony na targu i nic o nim nie wiemy - wówczas możemy zbadać szereg parametrów ( choć istnieje zagrożenie ,że już np .: kolor , kształt identyfikujemy z określonym działaniem ).
Dzieci mają tutaj szerokie pole do popisu ale i istnieje szereg możliwości jak zapamiętają swój pierwszy kontakt z określonym pokarmem , owocem , warzywem np.: w piękny słoneczny dzień dziadek wręczył po raz pierwszy małemu wnukowi dorodną , bordowa śliwkę renklodę mówiąc : skosztuj ( ale i to jest trochę mylące ponieważ dziecko obserwując widziało , że dziadek jadł ze smakiem owa śliwki i już może pojawić u dziecka pewna skłonność identyfikacyjna ) . Idąc dalej dziadek był np.: dobrym człowiekiem dla wnuka ,a po raz pierwszy śliwka była bardzo pyszna i słodka - mózg zapamiętał wrażenia , emocje. W przyszłości będzie zawsze identyfikowało ową odmianę śliwy z radością , miłością , poczuciem bezpieczeństwa , przyjemnością .
Co się dzieje gdy dziecko popada w jakieś tarapaty np.:natury psychologicznej , z którymi sobie nie radzi? - możliwe , że sięga po pocieszacz w formie śliwy i rekompensuje sobie w ten sposób symptomy nierozwiązanych problemów ( na magnesie dobrze by się stało aby były to śliwy a nie np.: produkty z białej rafinowanych zbóż - biała mąka z dodatkiem przetworzonych rafinowanych buraków - cukrem np.: białe pieczywo , słodycze , ciasta itp. czy komercyjne przetworzone wydzieliny odzwierzęce itd. - wówczas stany psychiczne rzutują na stan fizyczny zwłaszcza gdy problemy się przedłużają i powodują maratony spożywania takiej żywności , wywołując liczne i szybko postępujące choroby degeneracyjne organizmu ).

Ale może pojawić się zagrożenie , że nawet przy świadomym podejściu do spożywania pokarmów pojawi się uzależnienie od badań nad działaniem tego i owego np. na organizm - chęć doświadczania nowych stanów i poszukiwania nowych pokarmów np. owców - może stać się swoistą pułapką.
Dlatego dobrze jest skończyć badania nad działaniem pokarmów np. w miejscu przebywania istoty - choć i tutaj jest wiele do zbadania/wiele pokus - można okazjonalnie , przez przypadek spróbować czegoś nowego.

Co ciekawe badacz może zauważyć , że wcale nie jest potrzebny pokarm do uzyskania np.: określonego stanu - może go uzyskać bez pomocy z zewnątrz , sam z siebie.
Wówczas można świadomie wykorzystywać wywołany stan w określonym celu , dla wykonania określonego zadania , spełnienia misji itd.

Warto zwrócić uwagę , że istoty ludzkie robią coś , ponieważ olbrzymia większość istot twierdzi , iż coś jest niemożliwie , niewykonalne - jedne zapewne z czystej przekory a inne z ciekawości np.: doświadczania.
itd.

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Yuanzhi



Dołączył: 29 Lip 2012
Posty: 4
Skąd: ze wsi w Gorach Izerskich

PostWysłany: 2013 01 10 17:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj Krzysztofie,

Dziękuję ci pięknie za te wszystkie linki do wątków. Sama bym nigdy na nie nie trafiła, a są niezmiernie inspirujące. Joachim ma umiejętność zawierania esencji rzeczy w tylu słowach, ilu trzeba. To rzadkie.

Ja ostatnio eksperymentuję z eliminowaniem z jedzenia aspektu przyjemności. Odjęłam wszystkie przyprawy łącznie z solą, wszystkie tłuszcze i cukier (te najsłodsze owoce też) i ograniczam ilość posiłków. Chcę zobaczyć, jak takie ograniczanie ilości i zmniejszanie palety smakowej zadziała w odróżnieniu od pełowymiarowej głodówki, której jak dotąd nie udało mi się zrobić dłużej niż 14 dni. Dobiega 3 miesiąc tej 'diety' i czuję się całkiem dobrze.

Z głodówką jest gorzej, gdy trzeba pracować i utrzymywać rodzinę.

Jeszcze raz dzieki za wiadomość i linki:D

Pozdrowienia z gór Izerskich
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group