Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje doświadczenia z postami leczniczymi :)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 07 12:48    Temat postu: Moje doświadczenia z postami leczniczymi :) Odpowiedz z cytatem

Witajcie!

Mam na imię Piotrek. Chcę w tym wątku podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z przeprowadzonych postów leczniczych (w sumie do tej pory było ich 7). Moją motywacją do poszczenia było i jest odzyskanie zdrowia poprzez samoleczenie. Postaram się opisać każdy z postów, lecz niekoniecznie będzie tam dużo szczegółów, bo po prostu nie wszystko pamiętam, a jako takiego notatnika wrażeń nie prowadziłem. Będzie to dla mnie okazja do przypomnienia sobie emocji, które wtedy odczuwałem, a dla Was oczywiście kolejne informacje. Very Happy

Najpierw opiszę pokrótce moje problemy zdrowotne, żebyście mieli jako takie pojęcie o tym, czego chciałem i chcę nadal pozbyć się ze swojego życia i jaką drogą mi się to, mniej lub bardziej, udaje zrealizować.

Podstawowymi problemami zdrowotnymi są u mnie alergia i astma oskrzelowa - od ok. 1 roku życia. Jako dziecko przyjmowałem dużo "leków" - szczepionki "odczulające" i przeciw grypie, masa tabletek i wziewów: przeciwalergicznych, rozszerzających oskrzela, w tym oczywiście sterydowych. Po wycięciu migdałków (bo były ropne, to przecież trzeba wyciąć co nie? Twisted Evil ) każde przeziębienie kończyło się u mnie w płucach/oskrzelach. Więc doszły i "zbawienne" antybiotyki.
Dorzucę do tego jeszcze operację zatok, celem usunięcia torbieli z ropą, które narosły na korzeniach zębów, które przebiły się do zatok.

Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć, że cały ten arsenał wykończył mi odporność, a w późniejszym okresie spowodował przerost grzybów candida (kto nie w temacie zachęcam do lektury w internecie), a problem zapewne od samego początku tkwił w nieprawidłowej diecie.
Na dzień dzisiejszy nie dałbym sobie nic wyciąć bez ewidentnego zagrożenia utraty życia.

Największa moja masa ciała (przy wzroście 193 cm) wynosiła 105 kg. Po rocznym pobycie w Irlandii, gdzie nie było wożenia tyłka samochodem, tylko miałem więcej ruchu - waga spadła do 95 kg. Dodam, że tam nabawiłem się „kolana skoczka” (zmiany przeciążeniowo-zwyrodnieniowej przyczepu więzadła rzepki), które pewnie miało też związek z dużą ilością smażonego i "śmieciowego" jedzenia.
95 kg to jest moja "startowa" - początkowa masa przed rozpoczęciem cyklu "głodówek".

Po powrocie do Polski w 2012 r. byłem bez pracy przez ok. 10 miesięcy, a ten czas wykorzystałem właśnie na przeprowadzenie postów. Piszę to, bo jak się okazało było i jest to dla mnie bardzo ważne, żeby podczas postów (przynajmniej na początku) odizolować się.
Zacząłem oczywiście od pozyskania informacji - głównie Małachow, ale także inni, np. Wojtowicz, Suworin.

Do "dzieła" przeszedłem w dzień swoich ziemskich urodzin, czyli 07.07.2012 r. - pierwsza 'głodówka' lecznicza.


Ostatnio zmieniony przez IneedJA dnia 2013 05 08 03:12, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 07 23:51    Temat postu: Post leczniczy 1 i 2 Odpowiedz z cytatem

Post leczniczy #1 i #2

Przeprowadzając pierwsze posty notowałem codziennie (lub prawie codziennie - bo np. chciałem się ważyć na jednej wadze) swoją masę i ciśnienie (miałem wtedy nadciśnienie 140-160 mmHg) - wtedy jeszcze mnie interesowały te wskaźniki. Przytoczę je dla tych, których nadal one interesują lub dla tych, których interesują względy medyczne.

Piszę "post leczniczy", bo były to pierwsze zaplanowane dni niejedzenia, poprzedzone dużą dawką wiedzy teoretycznej, którą cały czas poszerzam jako normalne następstwo mojego "hobby". Very Happy Wcześniej miewałem dni bez jedzenia (4 dni – z powodu „nieszczęśliwej miłości”, 3 dni – przed gastro- i kolonoskopią), ale nie zaliczam tego jako posty lecznicze, bo intencja była zupełnie inna).

Pierwsza 'głodówka' trwała 15 dni w dniach 7-21.07.2012 r.
W pierwsze 2 dni zrobiłem lewatywę (taką z apteki, która swoją drogą działała dość drażniąco na moje jelita) a potem do końca już nic. Przez pierwsze 4-5 dni odczuwałem 'głód' (co dzisiaj bym raczej nazwał odrywaniem się złogów kałowych od ścianek jelit hehe). Wtedy jeszcze paliłem regularnie papierosy i marihuanę, więc przez te pierwsze dni układ wydalniczy miał co robić. Pociłem się strasznie, pomagały częste prysznice i kąpiele, zmiana odzieży i... brak pracy i większych obowiązków. Ruch miałem mimo wszystko ograniczony - objawy detoksykacji (np. ból głowy) były dla mnie "nie do ogarnięcia".
Podczas postu odstawiłem praktycznie całe swoje codzienne życie – nie paliłem, nie spotykałem się ze znajomymi, zaszyłem się w domu. Co niektórych na forum interesują też kwestie seksu, więc z góry powiem, że podczas moich ‘głodówek’ pościłem i pod tym względem. Very Happy
Z każdym kolejnym dniem czułem narastający ból pod żebrami, który ustąpił przynosząc wielką ulgę 8 lub 9 dnia (pewnie jelito). Był to tzw. "pierwszy przełom kwasiczy". Wody piłem dość sporo przez cały czas postu - 1,5-2 litry. Zresztą podczas wszystkich moich postów piłem najtańszą niegazowaną mineralkę jako mniejsze zło od nawet przegotowanej kranówki. Very Happy Z wodą strukturowaną nie chciało mi się bawić. Wink

W międzyczasie czytałem też o urynoterapii, ale wtedy nie byłem do niej przekonany (za mało wiedzy i zero doświadczenia). Zresztą mój mocz nie wyglądał zbyt interesująco, nie mówiąc o zapachu. W sumie jak sobie teraz pomyślę, to nie było to zbyt mądre zostawić „zasyfione” jelito na tyle dni, ale organizm sobie poradzi na szczęście ze wszystkim.

Podsumowując: organizm usunął jak się później okazało bezpowrotnie problemy z nadciśnieniem, zauważyłem że moja alergia i astma jest spowodowana głównie żarciem.
No i chyba co najważniejsze – uwierzyłem w siebie i w to, że można ‘wytrzymać’ bez jedzenia, co zaczęło poszerzać moją świadomość, jednak wtedy jeszcze bez szaleństw i wrażeń ‘pozazmysłowych’. Nic dziwnego zresztą skoro organizm był tak zamulony.


Teraz przedstawię statystyki, które prowadziłem w następującej kolejności (x oznacza brak pomiaru):
Data - Godzina - Masa - Ciśnienie tętnicze - Puls
1) 07.07.2012 - 13:00 - 93 kg - 144/80 - 65
2) 08.07.2012 - 13:30 - 91,5 kg - 155/92 - 68
08.07.2012 - 22:30 - x - 140/91 - 72
3) 09.07.2012 - 12:30 - 90 kg - 130/91 - 72
4) 10.07.2012 - 12:00 - 89 kg - 127/86 - 65
10.07.2012 - 24:00 - 90 kg - 134/87 - 72
5) 11.07.2012 - 13:00 - 89 kg - 141/90 - 66
11.07.2012 - 19:30 - 89 kg - 135/88 - 81
6) 12.07.2012 - 13:00 - 88 kg - 135/95 - 72
12.07.2012 - 22:00 - 87 kg - 142/93 - 64
7) 13.07.2012 - 15:30 - 87 kg - 128/94 - 75
13.07.2012 - 19:15 - 87 kg - 128/90 - 65
8. 14.07.2012 - 15:00 - 87 kg - 126/96 - 78
9) 15.07.2012 - 14:00 - 87 kg - 118/81 - 66
15.07.2012 - 22:00 - 87 kg - 137/97 - 67
10) 16.07.2012 - 09:30 - 87 kg - 128/96 - 68
16.07.2012 - 16:00 - 87 kg - 138/90 - 61
11) 17.07.2012 - 17:30 - x - 119/75 - 78
12) 18.07.2012 - 12:00 - x - 115/76 - 71
18.07.2012 - 21:00 - x - 119/80 - 68
13) 19.07.2012 - 11:30 - x - 125/87 - 89
19.07.2012 - 15:30 - 84,5 kg - 124/81 - 61
19.07.2012 - 20:00 - x - 130/79 - 68
14) 20.07.2012 - 11:00 - 85 kg - 128/87 - 66
20.07.2012 - 17:00 - 84 kg - 130/80 - 58
20.07.2012 - 24:00 - 84 kg - 119/85 - 78
15) 21.07.2012 - 12:30 - 83 kg - 119/77 - 59
21.07.2012 - 21:00 - 83 kg - 113/75 - 83
21.07.2012 - 24:00 - 83 kg - 120/72 - 73

16 dnia (22.07) o godz. 8 rano rozpocząłem wychodzenie z ‘głodówki’ na rozcieńczonych sokach. Oczywiście popełniłem też błędy. Np. zbyt zasugerowałem się dobroczynnym wpływem kefiru na jelita, totalnie zapominając o mojej astmie (o czym później). W czasie głodówki starałem się ograniczyć, a w miarę możliwości odstawić leki. Jednak napady duszności były na tyle mocne, że wspomagałem się inhalatorami, a bodajże 2 razy wziąłem po pół tabletki przeciwalergicznej i po pół przeciwastmatycznej (oczywiście porządnie 'przemielone' ze śliną).

Teraz tabela dla okresu regeneracji – odżywiania po poście:

1) 22.07.2012 - 06:00 - 83 kg - 125/71 - 81
2) 23.07.2012 - 01:00 - 82 kg - 112/79 - 66
23.07.2012 - 10:00 - 83 kg - 118/89 - 78
23.07.2012 - 16:00 - 83 kg - 131/84 - 71
3) 24.07.2012 - 13:00 - 82 kg - 135/92 - 75
4) 25.07.2012 - 02:00 - 84 kg - 113/87 - 96
25.07.2012 - 12:00 – 82,5 kg - 139/87 - 68
25.07.2012 - 23:30 – 86 kg - 127/85 - 91
5) 26.07.2012 - 12:00 - 85,5 kg - 112/74 - 67
26.07.2012 - 22:30 - 88 kg - 129/80 – 85
6) 27.07.2012 - 15:00 – 86,5 kg - 124/77 - 54
27.07.2012 - 23:30 - 87 kg - 121/75 - 76
7) 28.07.2012 - 15:30 - 87 kg - 124/68 - 51
8. 29.07.2012 - 00:45 - 90 kg - 117/65 - 78
29.07.2012 - 12:00 - 87 kg - 120/75 - 56
9) 30.07.2012 - 00:15 - 89 kg - 126/77 - 64
30.07.2012 - 15:30 - 86 kg - 121/75 - 54
30.07.2012 - 23:00 - 85 kg - 125/80 - 89
10) 31.07.2012 - 13:30 - 85 kg - 131/77 - 62
11) 01.08.2012 - 18:00 - 87 kg - 133/79 - 65
12) 02.08.2012 - 12:00 - 85 kg - 110/59 - 60
02.08.2012 - 23:30 – 86 kg - 121/71 - 68
13) 03.08.2012 - 16:00 – 86 kg - 122/75 - 69
03.08.2012 - 21:00 - 87 kg - 141/87 - 68
14) 04.08.2012 - 21:30 - 87 kg - 127/81 - 69
15) 05.08.2012 - 20:00 - 85,5 kg - 124/87 - 67
16) 06.08.2012 - 12:00 - 85,5 kg - 136/93 - 106
17) 07.08.2012 - 18:00 - 86,5 kg - 132/76 - 69

I w tym momencie moje duszności już były na tyle ostre, że stwierdziłem, że pora na kolejną – krótką głodówkę, żeby się ich pozbyć. Powodem był nadmiar kefiru. Zastosowałem więc najlepszy lek na moje dolegliwości - zacząłem 2 post: jak się okazało 4-dniowy.

Tabela:
1) 08.08.2012 - 15:00 - 83 kg - 128/77 - 58
2) 09.08.2012 - 17:00 - 82 kg - 125/79 – 60
09.08.2012 - 21:00 - 82 kg - 121/81 - 83
3) 10.08.2012 - 12:00 - 81 kg - 123/76 - 58
10.08.2012 - 21:00 - 81 kg - 133/82 - 67
4) 11.08.2012 - 11:00 - 81 kg - 133/84 - 61
11.08.2012 - 21:30 - 80 kg - 115/64 - 72

Oczywiście cel osiągnąłem, duszności zniknęły, a ja zmądrzałem. Wink

No i kolejne dni wychodzenia:
1) 12.08.2012 - 23:30 - 84 kg - 127/71 - 66
2) 13.08.2012 - 13:30 - 84 kg - 127/76 - 60
13.08.2012 - 23:00 - 85,5 kg - 124/73 - 64
3) 14.08.2012 - 12:00 - 83 kg - 125/78 - 60
4) 15.08.2012 - 16:30 - 82,5 kg - 127/83 - 83
5) 16.08.2012 - 11:00 - 82,5 kg - 123/76 - 51
16.08.2012 - 20:30 - 85 kg - 121/76 - 58
6) 17.08.2012 - 19:30 - 83 kg - 124/69 - 61
7) 18.08.2012 - 16:00 - 83,5 kg - x - x
8. 19.08.2012 - 18:30 - 85 kg - 122/66 - 62
9) 20.08.2012 - 21:30 - 85 kg - 126/75 - 73
10) 21.08.2012 - 23:30 - 85 kg - 131/91 - 64
11) 22.08.2012 - 15:00 - 85 kg - 132/90 - 65
22.08.2012 - 21:00 - 85 kg - 129/74 - 65
12) 23.08.2012 - 23:30 - 85,5 kg - 129/71 - 61
13) 24.08.2012 - 19:30 - 85 kg - 133/84 - 67
14) 25.08.2012 - 22:30 - 85 kg - x - x
15) 26.08.2012 - 18:30 - 85 kg - 130/75 - 55
16) 27.08.2012 - 23:30 - 83,5 kg - x - x
17) 28.08.2012 - x - x - x - x
18. 29.08.2012 - 19:00 - x - 125/75 - 76
19) 30.08.2012 - 23:15 - 85 kg - 122/77 - 76
20) 31.08.2012 - 22:30 - 85 kg - 131/89 - 69

Moja masa ustabilizowała się na 85 kg, a ciśnienie w okolicach 125-130/70-80, więc całkiem nieźle.

Poza wzmożonym apetytem na jedzenie w pierwszych dniach wychodzenia z głodówek, zwiększył mi się apetyt na kolejne poszczenie, które to odbyło się od 12.09, ale o tym w następnym wpisie. Smile

A na koniec moja prośba.
Chciałbym Was prosić o pomoc w tym, żeby moje wpisy były dla Was wartościowe. Liczy się dla mnie każda opinia, czy może piszę za dużo, czy za mało treściwie itp. Chcę poczekać z kolejnym wpisem, bo nie chciałbym Was zanudzać ani pisać rzeczy, które Was nie interesują. Choć wiem, że światłych umysłów tu nie brakuje, to jednak wolę poczekać na jakąś reakcję z Waszej strony, gdyż nie dość że jestem nowy na forum, to jeszcze jest to pierwsze forum internetowe, w którym się udzielam.

P.S. Jeszcze dla ciekawych napiszę, że właśnie jestem drugi dzień po kolejnym poście i mam nadzieję, że będę mógł napisać więcej o emocjach i zmianach świadomości, bo nie są to już dla mnie tak odległe terminy jak zeszły rok.

Pozdrawiam i z góry dzięki! Very Happy


Ostatnio zmieniony przez IneedJA dnia 2013 05 08 22:48, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1666
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 08 07:22    Temat postu: interesujące Odpowiedz z cytatem

Piotrze, dla mnie twoje opisy są interesujące.
Wierzę, że dla wielu ludzi przeglądających forum -- też -- teraz i lata potem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Akset



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 10
Skąd: zachodniopomorskie

PostWysłany: 2013 05 08 07:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo interesują mnie takie wpisy.
Sam przeprowadziłem szereg podobnych postów z dobroczynnym wpływem na ciało.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Matek



Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 83

PostWysłany: 2013 05 08 12:03    Temat postu: takie informacje zawsze sa pomocne Odpowiedz z cytatem

Piotrze,

takie informacje zawsze sa bardzo pomocne dla osob ktore chca eksperymentowac z niejedzeniem i poszczeniem, wiec warto je zamieszczac.

Mnie osobiscie mniej interesuja scisle parametry medyczne, bo nie mam bardzo powaznych problemow zdrowotnych, ale jestem bardzo ciekaw fizycznych a takze psychicznych objawow oczyszczania podczas glodowki - dobrze wiedziec, na co byc przygotowanym. Np zaciekawil mnie fragment:

Cytat:
No i chyba co najważniejsze – uwierzyłem w siebie i w to, że można ‘wytrzymać’ bez jedzenia, co zaczęło poszerzać moją świadomość, jednak wtedy jeszcze bez szaleństw i wrażeń ‘pozazmysłowych’


Czy moglbys to jakos rozwinac? Czy miewales w czasie glodowek jakies "szalenstwa i wrazenia pozazmyslowe"? (Co prawda jesli paliles regularnie "ziolo" to objawy mogly byc mocniejsze)Smile


Wspomniales o seksie podczas glodowek - temat w sumie malo poruszany, a dosc wazny. Szczegolnie chyba dla mezczyzn, bo z jednej strony utrata nasienia powoduje utrate energii zyciowej I uczucie oslabienia, wiec chyba lepiej sie ograniczyc. Z drugiej - seks jako przyjemne doznanie zmyslowe moglby pomoc "przetrwac" glodowke Smile takie jest moje rozumowanie, ale jeszcze nie poscilem dluzej niz 2 dni.
Ciekaw jestem ,jak wyglada kwesia popedu seksualnego podczas dluzszej glodowki - jest oslabiony, czy wzmozony? Informacje w tym temacie rowniez sa mile widziane:)

pozdrawiam

ps mamy ziemskie urodziny w ten sam dzien:D
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 09 01:54    Temat postu: Post leczniczy #3, #4 i #5 + odpowiedź Odpowiedz z cytatem

Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, są dla mnie dużą wskazówką. Smile

Matek – wybacz, że nie odpowiem Ci teraz wprost, lecz zapraszam do dalszej lektury kolejnych głodówek – szczególnie 18-dniowego postu leczniczego #5. Na samym końcu tego wpisu umieszczę też parę słów specjalnie dla Ciebie. Smile

Post leczniczy #3

Kolejny mój – trzeci post – trwał w dniach 12-21.09.2012 ( 10 dni ), czyli rozpocząłem 31 dni po #2 i 52 dni po #1. Był to post niepełny, gdyż spożywałem kilkukrotnie (z 5 razy) przecedzony rosół celem rozgrzania się. Wtedy też doświadczyłem, że nie jest to najlepszy sposób na rozgrzewkę, bo po prostu pomaga na krótko. Wink W poprzednich i kolejnych głodówkach nie paliłem, jednak tym razem było inaczej i odkryłem, że odziwo dobrze ogrzewało mi to zatoki (pomijając szkodę dla płuc).
Z tej głodówki (w tym wypadku to naprawdę była głodówka) mało co pamiętam, ale z tego co wiem na pewno, to nie było żadnego przełomu kwasiczego, bo po prostu nie przestawiłem organizmu na odżywianie endogenne, ale oczywiście z tym się liczyłem. To chyba wtedy zacząłem stosować lewatywy z własnego moczu, o których napiszę później, a które bardzo wspomagają procesy oczyszczania.

Oto ostatnie już tabele, bo była to ostatnia głodówka, podczas której notowałem wskaźniki.
Dni głodówki:
1) 12.09.2012 - 18:30 - 83 kg - 143/77 - 85
2) 13.09.2012 - 14:00 - 82 kg - 124/83 - 58
3) 14.09.2012 - 21:00 - 81 kg - 126/83 - 60
4) 15.09.2012 - 15:00 - 80 kg - 126/78 - 54
5) 16.09.2012 - 15:00 - 78 kg - 116/72 - 64
6) 17.09.2012 - 03:00 - 79 kg - 122/79 - 58
17.09.2012 - 10:30 - 78,5 kg - 132/89 - 64
17.09.2012 - 18:30 - 78 kg - 129/87 - 89
7) 18.09.2012 - 14:00 - 77,5 kg - 124/84 - 56
8. 19.09.2012 - 10:00 - 78 kg - 112/67 - 57
9) 20.09.2012 - 03:30 - 78 kg - 119/72 - 55
20.09.2012 - 14:00 - 77 kg - 111/74 - 50
10) 21.09.2012 - 10:00 - 78 kg - 123/76 - 60

Okres regeneracji:
1) 22.09.2012 - 09:30 - 80 kg - 127/78 - 72
2) 23.09.2012 - 23:30 - 83 kg - 126/76 - 68
3) 24.09.2012 - 23:30 - 82,5 kg - 115/64 - 58
4) 25.09.2012 - 23:30 - 83 kg - 126/75 - 72
5) 26.09.2012 - x - x - x - x
6) 27.09.2012 - x - x - x - x
7) 28.09.2012 - x - x - x - x
8. 29.09.2012 - x - x - x - x
9) 30.09.2012 - x - x - x - x
10) 01.10.2012 - 13:30 - 83 kg - x - x
11) 02.10.2012 - 23:30 - 83 kg - x - x
12) 03.10.2012 - x - x - x - x
13) 04.10.2012 - x - x - x - x
14) 05.10.2012 - 23:30 - 85 kg - 130/80 - 73

Jak widać masa wróciła mi do poprzednich 85 kg, ciśnienie było niczego sobie, a puls jeszcze lekko rozchwiany.

Ta głodówka była trochę niedbała z mojej strony, ale bardziej traktowałem ją jako próbę poprawy diety – ‘zmuszenie się’ choć na trochę do odstawienia mięsa, słodyczy, soli.

Po częstotliwości i godzinach pomiarów widać jak przestawało mi coraz bardziej zależeć na tych miernikach, które przecież nic konkretnego nie znaczą. Zamieszczam je jednak, bo je mam Smile i jakoś tam obrazują zmiany zachodzące w strukturze organizmu podczas postu.



Post leczniczy #4 i #5 (mój „ulubiony”)

Od postu #3 minęło 50 dni. To nie oznacza, że próżnowałem. Nadal czytałem sporo na temat poszczenia, zgłębiłem teoretycznie temat urynoterapii i postanowiłem sprawdzić to w praktyce.
W dniach 11-13.11.2012 r. przeprowadziłem 3-dniowy, krótki post wstępnie oczyszczający, wprowadzający do dłuższej głodówki, która miała nastąpić niemal 2 tygodnie później. Celem było oczyszczenie trochę moczu tak, żebym mógł szybciej zacząć korzystać z jego dobrodziejstw.

Minęło 12 dni. 26.11.2012 r. był pierwszym dniem 18-dniowego postu, który okazał się moim najdłuższym i najciekawszym zarazem. Trwał do 13.12.2012 r. – zaplanowany był tak, żebym mógł już coś zjeść przy stole wigilijnym. Wink

Tym razem nie pościłem sam. Udało mi się namówić i nakręcić koleżankę, która zaczęła w ten sam dzień i pościła po raz pierwszy - 7 dni. Koleżanka po dwóch omdleniach i krwawieniach z nosa zrezygnowała jednak po tygodniu. Odważyła się jednak na urynoterapię. Smile Jestem z niej bardzo dumny, bo i tak długo wytrzymała jak na swoją niecierpliwą postawę. Jej wrażenia: była bardzo zdziwiona, że nie czuje głodu (dostała instruktaż o lewatywach i kąpielach), piła ciepłą wodę więc się nie wychładzała. Poza tym pod koniec głodówki uprawiała seks - o szczegóły nie pytałem, ale wspominała o znacznym osłabieniu. Nic dziwnego, w końcu organizm miała nieźle zatruty, jeśli pozbywał się toksyn przez krew. Myślę, że to była intoksykacja – blokada, więc zaleciłem jej zakończenie głodowania i pomyślenie nad dietą oczyszczającą. Tyle o koleżance. Wink

Teraz moja historia. Zacząłem od 85 kg, minimalna waga podczas tego postu to było 72,5 kg (nie pamiętam którego dnia, pewnie pod koniec). Piłem ok. 1,5 litra wody dziennie, więc trochę moczu się pozbierało. Wykorzystywałem go na początku do lewatyw (średnio ok. 1 litr moczu na 1 zabieg). Po 4-5 dniach (1 przełom kwasiczy), gdy mój mocz był już czystszy, zacząłem picie go w ilości 1-3 szklanek dziennie). Dzięki pitej wodzie mocz nie był piekący, a jego smak w miarę znośny (z czasem coraz mniej mi przeszkadzał). Sporo czytałem, ale nie spodziewałem się aż tak ciekawych skutków połączenia głodówki z piciem moczu, jakie mnie spotkały...
Z fizycznych: bardzo szybkie i skuteczne odśluzowanie całego organizmu, co w moim przypadku było baaardzo ważne (astma, zatoki, candida) – najlepsza z dotychczasowych metod, które w życiu stosowałem. Do tego działanie przeciwpasożytnicze, a to pewnie połączone z odśluzowaniem, bo te pasożyty żyją w ‘chorym’ śluzie w organizmie. Zaczęła mi się oczyszczać wątroba (pewnie rozkruszyłem niejeden kamień), co znacznie ulżyło mi w alergii. Do tego dorzucę znaczną poprawę stanu zatok, przyzębia, zanik kilku drobnych cyst, czy różnych zmian skórnych – tych świeżych i zastarzałych. O nadciśnieniu już dawno zapomniałem, ale po kuracji z uryną mam ciśnienie rzędu 110-120/80 i wyregulowany spokojny puls max 60 uderzeń na minutę. Nadal walczę z przepukliną pępkową (skutek nagromadzenia śluzu w jamie brzusznej). W końcu wyleczyłem ostatecznie zmiany w kolanie, z którymi ortopeda chciał mnie wysłać na zabieg. Skóra bardzo mi odmłodniała, uelastyczniła się i zaczęła dużo szybciej i łatwiej wyrzucać toksyny. Doświadczyłem, że większość, albo i nawet wszystkie moje problemy są związane z układem pokarmowym. Żadnych leków oczywiście nie musiałem brać, bo stosowałem najlepszy dla mnie lek na świecie – produkowany przez mój własny organizm.

Dla osoby, która tak nie chorowała może to się wydać proste, ale uwierzcie mi – tak duża ulga po tylu latach ciągłego zmagania się z jakimś niedomaganiem – musiała się odcisnąć tak czy inaczej w moim postrzeganiu świata i życia.

Zastanawiam się, czy dzieci rodzące się z alergią lub astmą nie są naturalnymi inedykami, zmuszanymi przez rodziców na siłę do jedzenia. A przecież teraz jest takich dzieci baaardzo dużo, a jak ja się rodziłem, to w Polsce alergologia dopiero raczkowała, a takie ‘choroby’ nie były zbyt pospolite. Ja pewnie też jestem osobą, której organizm nie ma potrzeby spożywania pokarmów, tylko wszystko jest kwestią wbudowanych i podtrzymywanych programów.

Doświadczanie postów bardzo ułatwia poznanie tych programów i umożliwia wpływ na nie w takim stopniu, w jakim jesteśmy w stanie to „ogarnąć” (na zasadzie, że Bóg nie da nam więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć). Dorzucając do tego urynoterapię (swoistą homeopatię) – przyspieszamy proces oczyszczania, oczyszczamy umysł (jak to nazywa Małachow „postać polową człowieka” – czy też ‘scalamy’ nasze ciała. Wielokrotnie podczas postów miewałem bardzo znaczące sny, które jednoznacznie wskazywały na przyczyny moich zaburzeń, postępowań, czy potrzeb, ale wrażenia ‘senne’ po połączeniu z urynoterapią są dla mnie tak zaskakujące, że aż trudne do opisania.

Około 13 dnia postu obudziłem się dziwnie odmieniony. W tym okresie już nawet nie musiałem lewatyw robić, bo wypiciu np. 3 szklanek moczu wypróżnienie po jakimś czasie następowało samoistnie. Było to najlepsze oczyszczanie organizmu jakie przechodziłem - zupełnie nie drażniące ścian żołądka, czy jelita (fizjologiczny płyn). Jednocześnie poprawił się we mnie przepływ energii. Stosowałem wtedy też wspomagające ćwiczenia z jogi, ale to tak bardzo amatorsko, tak jak chciało ciało. Wink Ale ja już NIE CZUŁEM ZIMNA! Po tych kilku dniach lekkich niedogodności związanych z oczyszczaniem nagle się przebudziłem pełni sił, tryskający energią. Zaczęła we mnie wzbudzać się twórczość (w tym czasie napisałem bardzo ciekawy biznesplan, który teraz leży sobie i czeka na zrealizowanie). Inna sprawa że w jedną noc przybrałem na wadze bodajże ok. 3 kg... Dziwne to dla mnie było, bo jak to po tylu dniach bez jedzenia nagle przybywa mi masy? Pomyślałem sobie, że coś jest nie tak, bo przecież Małachow pisał, że po przełomie kwasiczym (jako takowy to odebrałem) się nadal chudnie ale mniej... No i życzenie stało się rozkazem dla ciała – od tej chwili znowu chudłem, powoli ale jednak. A w tamtym czasie prawo przyciągania działało u mnie wyjątkowo szybko i skutecznie. Wiele z tego, co np. przeczytałem i chciałem, żeby się sprawdziło, a dotyczyło stricte efektów postu - spełniło się w mojej rzeczywistości w niedalekiej przyszłości. Myśli miałem bardzo jasne, klarowne, byłem ostoją spokoju i równowagi. Moje zapotrzebowanie na sen spadło drastycznie do np. 4 godzin na dobę (przez pierwsze dni było rozregulowane, potem się ustabilizowało).
Takie były moje odczucia w tym okresie, których jednak wtedy do końca mój intelekt nie rozumiał.

Długo ten stan nie potrwał, co logiczne, bo nie traktowałem go jako coś normalnego. Oczekiwałem od organizmu i siebie czegoś innego – przeprowadzenia głodówki zgodnie ze znanym schematem z książki Małachowa. Poza tym zbliżały się Święta, a ja nie wyobrażałem sobie nie zjeść w Święta, ale doskonale wiedziałem już, że wracać do jedzenia trzeba powoli na rozcieńczonych sokach, a na to potrzeba czasu. I tym sposobem moja bajka się skończyła. 14.12.2012 r. – wróciłem do rozruszania jelit. I hmm znów to uczucie – pierwsza reakcja na ten naturalny sok z jabłek rozcieńczony 1:3 z wodą – WYSYPKA ALERGICZNA... :/ Przypadek?

Dopiero w tym roku zacząłem bardziej się interesować tematyką inedii, a książkę Joachima przeczytałem całkiem niedawno. Czytając otwierałem coraz bardziej na zmianę oczy i szczękę, bo miałem wrażenie, że ja już to przeżyłem – właśnie wtedy. Uwolniłem się od jedzenia, poczułem że nie jest mi ono potrzebne do życia. Czułem się świetnie, miałem przejrzyste myśli, organizm coraz czystszy. A ten nagły wzrost masy ciała to było pewnie jakieś podładowanie energetyczne w nocy. Zabrakło mi chyba tylko odwagi, a może po prostu przestałem dbać o moje dziecko (zwierzątko) zwane instynktem, nie rozumiejąc jego potrzeb w tym momencie? Zwyciężył program W WIGILIĘ MUSZĘ JEŚĆ. Tak sobie teraz myślę, że poczułem wtedy lęk przed tym nieznanym, nie miałem pomysłu na nowy styl życia, nie wiedziałem jak obsługiwać to nowe, odmienione ciało, spanikowałem i uciekłem do starych schematów. Nadal nie wiem czy byłbym gotów przyjąć tak wielką łaskę, czy też wziąć taką odpowiedzialność, stać się w końcu kreatorem swojego życia – bo w tą stronę te zmiany podążały. Z dzisiejszej perspektywy wygląda to dla mnie tak, że zastosowałem sugestię (dużo książek i opisów ludzi wcześniej poszczących), miałem intencję "uleczyć ciało i umysł" i stosowałem pewnie też wizualizacje tworząc w umyśle obrazy, gdy czytałem o powracaniu do stanu pełnego zdrowia. Mój Wszechświat zareagował na to w ten sposób, że obdarował mnie prawdopodobnie w/w stanem niejedzenia.
Jednakże w tamtym momencie mojego życia ten nowy 'stan' odrywał mnie od ziemi, życie materialne zaczęło mieć dla mnie coraz mniejsze znaczenie (prawie żadne), a prawidłowy rozwój powinien raczej polegać na rozwoju zarówno w sferze materialnej jak i duchowej, więc może po prostu nie byłem gotowy. A czy będę? Chciałbym, bo nie mam już ochoty świadomie truć swojego organizmu, gwałcąc jednocześnie jego potrzebę bycia oczyszczonym, czego skutkiem są rozmaite schorzenia. Przecież my naprawdę jesteśmy czymś więcej niż tylko rurą do bezmyślnego wrzucania w siebie plonów ziemi i wydalania ich. A z drugiej strony chciałbym żyć i tworzyć w materii - nie wiem jeszcze do końca CO i JAK, tworzyć, jaka jest moja misja tutaj, ale gdy poznam odpowiedź na pewno będzie mi łatwiej się zintegrować (duch+materia).

Do tego stanu mogłem dojść m.in. dzięki temu, że miałem możliwość odizolowania się (przynajmniej przez te pierwsze dni jest to bardzo ważne). Kolejne 2 głodówki, które opiszę w kolejnym wpisie odbywałem już pracując zawodowo i będąc narażonym na przynajmniej kilka czynników nie sprzyjających takim przemianom, ale o tym później.





Matek – teraz odpowiedź dla Ciebie. Głównie nt. (S/s)eksu. Wink

Na dzień dzisiejszy poprzez poszerzanie świadomości rozumiem powrót do domu, do naszego naturalnego stanu. Post, szczególnie w połączeniu z urynoterapią - oczywiście z odpowiednim przygotowaniem - potrafią właśnie "zdziałać cuda", które opisałem jak potrafię w powyższym opisie oraz na pewno wiele innych olśnień, o których już nawet nie pamiętam, bo przychodziły tak często, szybko i spontanicznie w miarę systematycznego oczyszczania ciała.

Podczas postów popęd seksualny mi spadał, ochota na seks z każdym postem stawała się coraz mniejsza, a potrzeba rozwoju duchowego wprost proporcjonalnie rosła. Inna sprawa, że decydując się na drogę oczyszczania (organizmu-ciała, ale także myśli) musiałem zmierzyć się z wieloma przekonaniami w mojej głowie, np. dlaczego, przy jakiej okazji i z kim mam ochotę na seks/jedzenie/itp. Mając świadomość wyboru, lepiej widząc przyczyny i skutki (w tym w dalekiej przyszłości) i otwierając się bardziej na odbiór intuicji – postanawiam podejmować trafniejsze decyzje w życiu. Czyli najkrócej rzecz ujmując seks przestaje dla mnie mieć znaczenie, ale Seks ma dla mnie coraz większe znaczenie. Rozumiesz różnicę? Nie interesuje mnie już seks jako typowo doznanie fizyczne, a zależy mi coraz bardziej na stworzeniu trwałej więzi emocjonalnej z istotą, z którą będę chciał podążać razem przez życie, a wtedy seks przez małe ‘s’ będzie tylko małym dodatkiem, czubkiem góry lodowej.
Czyli to tak jakby ewolucja mojego podejścia do życia również w tym temacie. W trakcie tej 18-dniowej "głodówki" miałem wrażenie, że przywracają mi się funkcje życia, więc nie wykluczam, że przy przedłużeniu tego stanu popęd mógłby mi wzrosnąć, bo przecież wzrasta atrakcyjność fizyczna i twórczość, więc to tak jakby fundamenty do rozpoczęcia podrywu hehe. Wink

No i ciekawostka (miało być później, ale niech już będzie. Smile
Przeżyłem kilka dni temu chyba jakiś rodzaj Seksu (niefizycznego) z inną istotą, po którym się obudziłem. Z moich obserwacji wynikło, że wymieniliśmy się energią, tak jakby każde z nas potrzebowało czegoś innego i uzupełniliśmy się w tym konkretnym przypadku. Dziwne to było dla mnie i spontaniczne, świadomie nie zaplanowane, ale nie ukrywam - bardzo przyjemne. Very Happy

Aha. No i dopiero od 1 kwietnia tego roku stałem się osobą niepalącą, wolną zarówno od fajek, jak i zioła. Trudno mi powiedzieć dokładnie jaki wpływ mogło mieć zioło na moje głodówki, ale podczas nich przestawałem palić, więc raczej organizm się oczyszczał i wyrzucał emocje, które 'zakopywałem' popalając.

Pozdrawiam! Very Happy
Piotrek

P.S. A co do tego samego dnia urodzin, to...
"- nic się nie dzieje przypadkiem
- tak wiem, już to mówiłeś, dwukrotnie
- wieeem, bo to też nie było przypadkiem...
- ...trzykrotnie"
[cytat z "Kung Fu Panda"]
hehe Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JA Jutrzenka



Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 23
Skąd: Koszalin

PostWysłany: 2013 05 15 08:25    Temat postu: dziękuję Odpowiedz z cytatem

Piotrze, dziękuję. Twój opis jest dla mnie inspirujący i motywujący.
Był okres,że byłam zainteresowana urynoterapia, ale przez jakiś czas stosowałam mocz zewnętrznie do obmywania ciała i przełykałam tylko mały łyk, w ciągu dnia kilka razy, a mimo to doświadczyłam zwiększonego oczyszczania ciała. Teraz od miesiąca znowu wpadłam na te "smaczne" jedzenie... jestem zmęczona, czuję się ciężka, skóra stara pomarszczona..... no i pisząc poryczałam się... bardzo dobre określenie gwałcenie ciała tym jedzeniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 15 10:37    Temat postu: Urynoterapia Odpowiedz z cytatem

Cześć Jutrzenka!

Dotychczas stosowałem urynoterapię tylko podczas długotrwałych postów i w czasie wychodzenia z nich. Jestem właśnie podczas czytania "Urynoterapii" Małachowa (polecam - bardzo dokładne opisy i wyjaśnienia) i planuję ją wprowadzić w życie, zmieniając dietę, zgodnie z fragmentami:
"Jeżeli człowiek świadomie zmieni swój sposób odżywiania i będzie spożywał kasze, owoce (w zimie owoce suszone), warzywa (w zimie duszone), miód, orzechy, rośliny strączkowe, pił herbatę ziołową, to wytworzy się u niego mocz z niewielką zawartością soli. Smak takiego moczu nieco przypomina palony, kolor jest miodowy, a zapach staje się świeży, przyjemny, balsamiczny. Taki mocz może podtrzymywać serce, działając dzięki złocistej barwie na „ciemną” energię patologiczną i eliminując ją. Taki mocz zadziwia swoimi własnościami leczniczymi, zostało to sprawdzone niejeden raz."
oraz
"(...) aby osiągnąć sukces, praktykujący Siwambę (1) lub Amaroli (2) powinien powstrzymywać się od słonych, gorzkich i ostrych potraw, jeść pokarmy lekko strawne i w niewielkich ilościach, nie powinien się bardzo wysilać fizycznie, musi panować nad swoimi uczuciami i spać na gołej ziemi."
1 - „Siwambu" znaczy „Woda (ambu) Boga Siwy", Inna jej nazwa - „woda rozkwitu".
2 - „Amaroli" - „amara" - nieśmiertelność, niezniszczalność — jest to metoda osiągnięcia nieśmiertelności i niezniszczalności.


Póki co będę stosować tę terapię na zmiany skórne twarzy i oczyszczać zatoki i mózg ze śluzu. Dużo już mi daje to, że nie korzystam z używek i nie jem mięsa, aktualnie na celowniku są słodycze (to dopiero narkotyk) - zastąpię je owocami.

Jestem ciekaw tego co napisałaś o stosowaniu uryny do obmywania ciała. Czy mogłabyś napisać coś więcej o efektach? Z tego, co czytałem efekty są rewelacyjne. Jakiego rodzaju moczu używałaś (świeży, odparowany)?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JA Jutrzenka



Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 23
Skąd: Koszalin

PostWysłany: 2013 05 15 11:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Piotrze, dziękuję. Mięsa nie jadam ponad 10 lat, nabiału właściwie też z 6 lat choć czasem zdarza mi zjeść ser czy lody ostatnio, jem głównie owoce, warzywa, orzechy i ciągle wracają słodycze, a jak słodycze to i kawa.
Kiedy jem słodycze czuję się jak alkoholik dokładnie, jestem w transie alkoholowym i właśnie już minął miesiąc jak znowu wpadłam.
Po wypiciu kawy mocz jest tylko do wylania, a tak jest ok.
To było kilka lat temu i nie pamiętam szokujących rewelacji, a może nie było ze mną tak kiepsko jak dziś i te zmiany były małe.
Twój post był dla mnie potwierdzeniem, znakiem więc zaczęłam płukać jamę ustną moczem (zawsze świeży) i przemywać twarz Rolling Eyes
Doskonały płyn-mocz na bolące zęby Laughing
Dziś zaczęłam też minimalnie popijać, przy każdym oddawaniu moczu, mikro łyczek moczu i płukanie jamy ustnej. Jest południe, nic nie jadłam, mam przyjemne uczucie w buzi i tak spokojnie... jeszcze nie ma łaknienie na coś słodkiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 15 12:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jutrzenko, dzięki za szybką odpowiedź. Smile
Też korzystam głównie ze świeżej uryny, chociaż do lewatyw różnie bywało. Z płukaniem jamy ustnej to wiem, bo mam nawracający ból dziąsła po operacji zatok i najlepszy lek na świecie jako jedyny pomaga szybko i skutecznie. Przypomniała mi się sytuacja, kiedy czyściłem uszy patyczkami, które nie służą do czyszczenia uszu i sobie "dziabnąłem" za głęboko i miałem lekki ból w uchu. Zacząłem zakraplać urynę do ucha i już po pierwszym razie czułem różnicę. Zainspirowałaś mnie tym wcieraniem w skórę i zaraz będę właził do wanny i się nacierał, oczywiście nie zapominając o myciu włosów (łupież od słodyczy). Wink Zatoki już ładnie oczyszczone. Smile
Sam jestem ciekaw efektów eksperymentu. Smile
Z mięsa i jaj zrezygnowałem i astma z alergią mi już tak nie doskwierają. Nadal jem żółty ser i czasami zjem jogurt. Ale i tak najlepiej czuję się nie jedząc w ogóle lub pijąc świeże soki z owoców.
Wielka to dla mnie rzecz móc poznawać organizm i obserwować jak reaguje na dany pokarm. Mało osób zwraca uwagę na zależność przyczyna-skutek, szczególnie tzw. "lekarze", którzy leczą głównie objawy, nie poznając do końca przyczyn i osłabiając jednocześnie organizm. Zresztą lekarze leczą, a natura uzdrawia. Wink
Likwidując przyczynę doprowadzamy do uzdrowienia. Pozostaje kwestia programów, które 'namawiają' do powrotu do starych przyzwyczajeń i łatwo dostępnych pokarmów oraz oczywiście wpływ otoczenia i najbliższych na nasze odżywianie się.
Kawy na szczęście nie piję, bo nie lubię jej smaku i działania. Najwięcej energii mam po sokach. Nie wiem jak będzie wyglądała moja tzw. 'dieta', ale wątpię, żeby było to coś na stałe i niezmieniające się. Aktualnie pracuję nad rozwiązaniem problemu zimnych stóp i dłoni, szczególnie w czasie postów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kobra



Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 188
Skąd: Stargard

PostWysłany: 2013 05 15 21:37    Temat postu: słodycze Odpowiedz z cytatem

Jutrzenko,

a pisząc "słodycze" - co dokładnie masz na myśli? Generalnie smak słodki jest dobry, zależy tylko, na ile słodycz jest naturalna. Jeśli istnieją silne ciągoty do łakoci, warto przerzucić się na słodycze bez białego cukru - z miodem, syropem ryżowym, klonowym, fruktozą. Różnica jest ogromna, nawet jeśli tego typu słodki pokarm i tak nie jest najodpowiedniejszy dla ciała.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Matek



Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 83

PostWysłany: 2013 05 16 23:57    Temat postu: dzieki Odpowiedz z cytatem

dzieki za odpowiedz, Piotrze:)

tak, z calego opisu najciekawszy jest dla mnie ten 13. dzien z 18-dniowego postu. To wlasnie pragnienie takiego stanu jest u mnie glownym motorem zainteresowania niejedzeniem - poczucie lekkosci, wolnosci i energii:)

bede sledzi opisy Twoich dalszych doswiadczen.

pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Matek



Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 83

PostWysłany: 2013 05 17 00:07    Temat postu: my tu wszyscy poscimy Odpowiedz z cytatem

A tak przy okazji, nie wiem czy zauwazyliscie, ze na tym forum kazdy ma automatycznie wbudowany licznik glodowek jakie przeprowadzil, zobaczcie tylko pod swojego nicka:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 05 21 19:22    Temat postu: Takie tam ;p Odpowiedz z cytatem

Cytat:
To wlasnie pragnienie takiego stanu jest u mnie glownym motorem zainteresowania niejedzeniem - poczucie lekkosci, wolnosci i energii:)


Teraz w sumie sam tęsknię za tym stanem i pragnę go osiągnąć, jednakże wątpię, czy uda mi się ten stan osiągnąć siedząc 8 godzin dziennie w pracy w sztucznym oświetleniu i będąc narażonym (w aptece) na różne rodzaje energii. Stan ten udało mi się osiągnąć nie pracując i mogąc swobodnie odpoczywać i spać kiedy chciałem (czyli na początku często). Wtedy spokojnie mogłem obserwować reakcje swojego ciała i odpowiadać na nie z miłością wobec swojej "świątyni duszy". Poza tym póki co przywiązanie do niektórej materii jest u mnie duże, mam parę spraw, które chcę doprowadzić do końca i gdy te cele już osiągnę, to mam nadzieję, że będzie mi dane zmienić styl życia już na dłuższy czas. Z jednej strony bardzo brakuje mi obecności mojej twórczej cząsteczki, która jest teraz gdzieś uśpiona i drzemie we mnie, z drugiej strony gdy już ją rozbudziłem, to zacząłem powoli tracić sens - uczucie w stylu - mogę dużo i jest to takie proste, tylko po co? Wiele pytań i niewiadomych pojawiło się wtedy w mojej głowie - głównie dotyczących tego, jak żyć i co robić w "nowej" rzeczywistości. Teraz jest dla mnie czas na kontemplację nad tym, co chcę osiągnąć. Nadal szukam swojej drogi, ale jeśli sam jestem twórcą i mogę stworzyć co zechcę, to co tak naprawdę bym chciał? W jaką grę zagrać? I jaki to wszystko ma sens? To są te pytania, które mnie wtedy tak bardzo zastanawiały.



Cytat:
kazdy ma automatycznie wbudowany licznik glodowek jakie przeprowadzil, zobaczcie tylko pod swojego nicka:)


Hehe, to znaczy że się trochę opuszczam, pora na kolejną głodówkę Wink




Poza tym dodam, że kontynuuję przygodę z urynoterapią i zauważyłem lepszy przepływ energii po nacieraniu ciała uryną. Po takim zabiegu stosuję naprzemienne prysznice i nie muszę nawet używać, jak to ładnie ujmuje Joachim, środków piorących skórę.
Wybaczcie moją bezpośredniość przy złotych opisach, ale myślę, że to jedna z ważniejszych spraw w historii mojego życia.

Pozdrawiam otwarte umysły. Smile))
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JA Jutrzenka



Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 23
Skąd: Koszalin

PostWysłany: 2013 05 24 21:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po około 10 dniach obmywania uryną twarzy i płukania stan skóry mojej twarzy znacznie się poprawił, choć nic więcej nie zmieniłam, nadal jem słodycze, właściwie to drożdżówki (gluten - bardziej wciąga niż cukier).
Piotrze, nie ma nic do osiągnięcia... to dokładnie tak samo jakbyś miał cel zrobię siusiu co 3 godziny... a przecież to się samo dzieje...czujesz ciśnienie i idziesz za tym, jesteś tym momentem-siusianiem. Chociaż oczywiście można kontrolować i nawet to, kiedyś uczono młode matki że dziecko trzeba karmić co 3 czy 4 godziny i bez dyskusji Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 533
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2013 05 25 09:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cześć Surprised

Teamt z forum dotyczący urynoterapii
http://www.niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=13248#13248
6th Urine Therapy World Congress in Australia
http://www.niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=16492#16492

Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 06 03 11:52    Temat postu: Ciąg dalszy... Odpowiedz z cytatem

Dzięki Krzystof za linki dot. urynoterapii - miałem już je okazję wcześniej przeglądać, hehe. Wink
Swoją drogą jestem ciekaw tego kongresu, ciekawa sprawa.

Dla ciekawych poszczenia powiem tak...
#6 i #7 głodówka trwały po 5 dni i odbywały się podczas pracy zawodowej
Pierwszą odbyłem 18-22 lutego, a drugą 1-5 maja (z czego pracowałem tylko 2 maja).
Nie ma co za dużo się rozpisywać, bo to nie jest to samo, co dłuższe poszczenie, a i efekty są niewspółmierne - duży spadek masy ciała podczas pracy, szybkie zmęczenie, osłabienie. W sumie po tej głodówce w lutym szybko wróciłem do swojej wagi. W maju podczas głodówki w ciągu 2 dni pod rząd nie piłem również wody, a przez pozostałe dni piłem jej niewiele (tj. ok. 0,5-0,7 litra na dobę), więcej jakby nie potrzebowałem. Podczas tej majowej rozchwiał mi się delikatnie ząb, ale szybko to przeszło i ból dziąsła w tym miejscu nawet ustąpił - widocznie trochę śluzu zeszło z zatok/przyzębia. Poza tym 3 maja bolały mnie strasznie stawy w kolanach (zacząłem się zastanawiać czy to nie efekt dużego spożycia bananów w ostatnim czasie). Jeden dzień i było po sprawie, ból przeszedł.


Ostatnio zmieniony przez IneedJA dnia 2013 06 03 12:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 06 03 12:37    Temat postu: Niejedzenie #8 Odpowiedz z cytatem

Dostałem propozycję (prawie) 18-dniowego urlopu, którą przyjąłem i chcę w tym czasie zrobić coś dla ciała i duszy. Wink

Niejedzenie - podejście nr 8

Tak więc ruszyłem 30 maja - pierwszy dzień bez jedzenia - właściwie traktowałem go jako wstępne oczyszczenie, piłem wodę z cytryną, oczyściłem jelito lewatywą i planowałem nie pić wody przez kolejne 7 dni, ale oczywiście z rezerwą (nic na siłę). Po oczyszczaniu waga 79,5 kg.

31 maja - dzień drugi.
W ten dzień pracowałem po południu, przygotowałem sobie w razie czego butelkę wody i banana, ale na szczęście nie musiałem korzystać z tych kół ratunkowych. Wink Po powrocie do domu suchota mi doskwierała coraz bardziej - płukałem usta wodą, umyłem zęby, ale to nadal było mało, więc wypłukałem usta wodą z cytryną. Zacząłem czuć ból w stawach (szczególnie kolana).
Po północy minęły 24h bez picia, a ja czułem rozpalający mnie od wewnątrz "ogień", który nie pozwalał mi zasnąć. Cieszyłem się, że przynajmniej nie jestem wychłodzony (nie dziwne po dużej dawce ruchu w pracy). Gdy próbowałem zasnąć, przebiła mi się do intelektu taka myśl "przecież nie musisz już tego sobie udowadniać". Zastanawiałem się, czy to mój egotyczny umysł podsunął mi taką myśl, czy może jednak był to przekaz z intuicji. Po kontemplacji stwierdziłem, że była to jednak inna forma przekazu niż tylko wołanie umysłu, ale mogę się oczywiście mylić. Więc przygotowałem sobie wodę z sokiem z cytryny, wypiłem sącząc powoli i się delektując (w sumie ok. 0,7 litra płynów) i poszedłem spać.

1 czerwca - dzień trzeci.
Po obudzeniu się i oddaniu porannego moczu ból stawów przeminął.
Wodę (nadal z cytryną) starałem się pić tylko wtedy, kiedy organizm się domagał i stwierdziłem, że naprawdę jest to najlepsze rozwiązanie. Nadeszła pora na lewatywę i pozbycie się dużej ilości śluzu (który to tak wychładza organizm) i "kamieni". W pewnym momencie pod wieczór poczułem dziwny ból w stawie biodrowym, który ograniczał mi ruch prawej nogi. Na szczęście szybko przeszło.

2 czerwca - dzień czwarty.
Próba podejścia "na sucho" - wytrzymałem pół dnia, dłużej się nie chciałem zamęczać - wiem, że nadejdą jeszcze takie dni, gdy zapotrzebowanie na wodę mi spadnie. Smile
Zastanawiałem się nad tą wodą z sokiem z cytryny. Czy nie powstrzymam przez to kwasicy? Czy mogę tak sobie beztrosko ją pić? Próbowałem coś na ten temat znaleźć w literaturze i u Małachowa znalazłem jego przykład głodówki, w której mimo picia codziennie wody z cytryną, nastąpił u niego przełom kwasiczy. Stwierdziłem, że jest to chyba kwestia podejścia i sugestii organizmu.
A mój chyba się zakwasza, bo mocz cały czas ciemny, zapewne z dużą ilością toksyn i soli. A i język cały czas obłożony (prawdopodobnie ta cytryna wspomaga dodatkowo oczyszczanie wątroby).
Zrobiłem niedługi (ok. 3km) spacer. Widok jedzących ludzi, spacerujących z lodami wywołał u mnie później silne emocje i myśli namawiające do powrotu do jedzenia. Przetrzymałem je jednak (dosłowniej: przedrzemałem), nie obyło się bez snów o jedzeniu.

3 czerwca - dzień piąty.
Budząc się poczułem jakby delikatnie większą ilość energii, ale to jeszcze nie to, co chciałbym osiągnąć. Zastanawiałem się, czy to już przełom kwasiczy, ale do teraz nie wiem - okaże się później. Wink
Waga pokazała 75,5 kg.
Szklaneczka wody z sokiem z 1/4 cytryny na śniadanie i zacząłem dzień. Teraz (godz. 12:00) mogę stwierdzić, że mam więcej sił i chęci do pracy (nauka na studia) niż w poprzednie dni - to dobry objaw. Jednak marzną mi dłonie (może od komputera).
Godz. 20:00. Zrobiłem się bardzo nerwowy i wybuchowy. Do tego przeszywające zimno staje się nie do zniesienia, w związku z czym nadchodzą myśli o powrocie do jedzenia.
24:00. Nerwowość i zimno przeszły po drzemce, idę spać dalej.
4:00 Automatyczna pobudka o tej godzinie i że niby wyspany? Czuję jakby mi trochę dolegliwości minęło i nie mogę zasnąć (ok. 5:30 zasnąłem dalej hehe).

4 czerwca - dzień szósty.
Dzisiaj znowu strrrasznie zimno, jakoś wytrzymałem praktycznie cały dzień. Jest godz. 19:00 i raczej zacznę już wychodzenie z głodowania. Nie ogarniam tego zimna w tym klimacie. :/ A wiem, że najbliższe dni nie mają zamiaru obfitować w temperaturę.

Jeszcze kilka ogólnych uwag:
Z moich obserwacji najwięcej zależy od nastawienia. Nie czuję głodu od samego początku, co najwyżej delikatne bóle głowy, które przechodzą po oddaniu moczu i napiciu się wody.
Coraz bardziej traktuję jedzenie jak nałóg, a wg mojego przekonania wygraną z nałogiem można uznać po przynajmniej pół roku odstawienia środka uzależniającego, więc najchętniej tyle też minimalnie bym nie jadł, żeby sobie udowodnić, że mogę, a nie muszę. Wink

Gdy pojawia się emocja, to myślę sobie np. wytrzymałeś 5 dni, no to chociaż tydzień wytrzymaj. Jeśli emocje mnie dopadają po tygodniu, no to myślę - chociaż 10 dni, przecież wiesz, że krótsze głodówki niż 10 dni nie mają większego sensu. Po 10 dniach myślę sobie o 14 dniach itd. Nie chcę myśleć, że nigdy już nie będę jadł, bo ta myśl mogłaby mnie tak przytłoczyć, że... zacząłbym jeść. Wolę sobie przesuwać tę granicę i zaszczepiać myśl, że przecież jeszcze tyle dni jedzenia mnie w życiu czeka, więc co mi szkodzi.

Poza tym moje osobiste cele mnie wspierają: 'dobicie' astmy i przepukliny pępkowej - w sumie oba związane z nadmiarem śluzu.
Ale oczywiście - nic na siłę.

Problem marznięcia nadal aktualny i po raz kolejny zniweczył moje szczytne plany. Zacznę chyba rozważać przeprowadzkę do cieplejszego klimatu. ;P

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nadsterowny



Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 8
Skąd: Krosno

PostWysłany: 2013 06 06 18:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawie piszesz - będę śledził z zaciekawieniem. Ja aktualnie jestem w 15 dniu postu (najdłuższy jaki przeprowadzałem to 12 dni) i 3 razy na początku piłem urynę, po za tym był z nie jedna lewatywa. Mocno mnie zaciekawiłeś urynoterapią, na której temat mam bardzo "początkową" wiedzę. Zaczynam drążyć Twisted Evil
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 06 07 00:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nadsterowny życzę wytrwałości. Smile Czy przeprowadzasz posty w odosobnieniu, czy może zachowujesz 'normalną' aktywność? Czy masz problem z marznięciem stóp i dłoni podczas poszczenia? Jeśli tak, to w jaki sposób sobie z tym radzisz? Kolejny raz, w którym "wymiękłem" ze względu na przenikliwe wyziębienie organizmu. :/ Wróciłem do jedzenia, a tu nagle dzisiaj ocieplenie... :]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nadsterowny



Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 8
Skąd: Krosno

PostWysłany: 2013 06 07 07:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Posty (tak jak i obecny) zawsze przeprowadzam prowadząc normalny tryb życia. W chwili obecnej jest to 8 godzin w biurze i obsługa klientów - najgorsza sprawa to oddech, z którym nigdy nie miałem problemów, a w poście wiadomo co się wydobywa przez usta. Co prawda staram się wprost do ludzi nie mówić, ale i tak jest mocno krępująco. Problemu z marznięciem nie mam (po za spaniem w pidżamie i skarpetkach - bo tu było zimno). Ale pod koniec roku jak pościłem, to po chyba 5 dniach przerwałem, bo właśnie marzłem na potęgę. Możliwe, że jednak temperatura na zewnątrz ma mocny wpływ pomimo ciepłych ubrań. Teraz nie mam z tym problemu, ale posiłkuję się mocno termometrem na zewnątrz i do tego dobieram nakrycie wierzchnie - zawsze łatwiej się rozebrać jak w ciągu dnia się ociepli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 06 08 00:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki Nadsterowny za obszerną odpowiedź. Smile
Stwierdzam, że mój błąd polega chyba na zbyt małej ilości ruchu, ale głowy sobie nie dam uciąć, bo to w sumie trzecia z kolei głodówka, którą kończę ze względu na wychłodzenie. Wcześniej było mi łatwiej dłużej pościć, ale miałem więcej kilogramów. Teraz mam 78-80 kg przy wzroście 193 cm, więc w sumie zbyt wiele to mnie nie ma (doczekałem się nawet w pracy durnych komentarzy na swój temat i porównania do "wieszaka") w porównaniu do moich max 105 kg. W sumie to można powiedzieć, że prowadzę eksperyment na sobie przez cały czas. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nadsterowny



Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 8
Skąd: Krosno

PostWysłany: 2013 06 10 12:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Napisz może jeszcze na temat końca postu. Czy kończysz ze względu na upływający wcześniej założony okres postu, czy jak głodówka sama się kończy - pomijam tu przerywanie przez marznięcie.
Ja mam bodaj 19 dzień dzisiaj i prawdopodobnie rozpoczął się drugi przełom kwasiczy (wychodzące przeziębienie). Moim celem było, aby głodówka sama się skończyła (pojawienie się wilczego głodu i ewentualnie oczyszczenie języka). No i pojawił się problem w postaci głodu, lecz jakimś silnym bym go nie nazwał, aczkolwiek odczuwalny i lekko deprymujący. Nie utrzymuje się cały czas, ale atakuje kilka razy dziennie. Najdziwniejsze jest to, że pojawił się wczoraj wieczorem - jak kładłem się spać. Chyba poczekam do jutra i zobaczę co z przeziębieniem.
Może masz jakieś doświadczenie z tym?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IneedJA



Dołączył: 07 Maj 2013
Posty: 14
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2013 10 13 21:00    Temat postu: Przeziębienie, inedia, sens życia :) Odpowiedz z cytatem

Witam. I przepraszam za długą nieobecność i brak odpowiedzi. Smile

Raczej nie zakładam z góry ile potrwa poszczenie. Jestem po kolejnej, 10-dniowej głodówce. Po 1 przełomie kwasiczym w 9 dniu zacząłem się czuć coraz lepiej, a pod wieczór zaczął mi się wodnisty katar. Następnego dnia (10 - ostatni) miałem już temperaturę ok. 38,5 st. C i zaczęły się intensywnie oczyszczać zatoki ("zaleczone" antybiotykiem ok. 1,5 miesiąca wcześniej). Oczyszczanie następowało zbyt gwałtownie i zacząłem wieczorem pić sok i od następnego dnia wychodzić z głodówki. Jestem dziś w 10 dniu regeneracji (dieta roślinna) po głodówce i zastanawiam się, żeby od jutra zacząć kolejne poszczenie metodą frakcyjną. Normalnie gdybym był chory, to bym przestał jeść, ale co zrobić jeśli przeziębienie wychodzi po 10 dniach bez jedzenia? Przeczekać, jeśli ogarniemy tempo oczyszczania, a jeśli organizm robi to za szybko i nasz stan zdrowia pasuje do opisu intoksykacji, to lepiej jednak spowolnić oczyszczanie - w moim przypadku soki przez 2 dni, potem + jedzenie - przeziębienie ze mnie wylazło bez użycia leków, więc uważam przyczynę za usuniętą, choć być może nie do końca, bo śluzu pewnie jeszcze trochę jest w zatokach i płucach (oskrzelach). Teraz z perspektywy mojego doświadczenia jestem w stanie Ci odpisać na Twoje pytania (trochę mi zajęło dojście do tego hehe). Wink
Swoją drogą jestem ciekaw jak sobie poradziłeś ze swoim przeziębieniem i czy przerwałeś post, bo to uczucie głodu to mógł być taki znak, że organizm się mocno oczyszcza i może być ostra jazda bez trzymanki jeśli tego nie spowolnisz. Wink

Poza tematem: 10 dni to najdłuższy czas, przez jaki nie jadłem jednocześnie wykonując pracę. Schudłem z 85 do 75,5 kg (aktualnie 80-81). Teraz jeśli się zdecyduję to mam inny plan. Dzięki przejściu przełomu jestem o wiele bardziej oczyszczony i mogę sobie pozwolić na urynoterapię podczas niejedzenia, co przyspiesza wypieranie złogów i stłumień psychicznych. Celem jest odblokowanie przepływów energii m.in. odpowiedzialnych za termoregulację. Do tego dojdą ćwiczenia energetyczne, rozciągające i medytacje - autosugestie, wizualizacje. Chciałbym poczuć stan inedii, który jak mniemam udało mi się już osiągnąć, choć na krótki czas, bo trochę spanikowałem wtedy i zacząłem jeść (pić->jeść) bez właściwie żadnej takiej potrzeby. Nie wiedziałem wtedy świadomie co to jest inedia i że jest to możliwe, mimo że intuicja mi mówiła, że jestem wolny od potrzeby jedzenia. Po analizie dojścia do tego stanu mam zamiar użyć teraz podobnych metod, które wtedy okazały się skuteczne. Z jednym małym wyjątkiem... Nie chciałbym na razie rezygnować z pracy zawodowej, której brak w tamtym czasie bardzo mi pomógł przestawić się na inedię (stan bigu - ładne określenie Smile) Poświęcałem sobie więcej czasu na łonie przyrody, co miało na pewno niebagatelny wpływ. No i nie ulegałem wpływom energii innych ludzi, co ma niewątpliwie miejsce podczas postów w pracy.

Rozpisałem się trochę, ale co tam. Ogólnie to mam w sobie intuicyjną pewność, że praca przez 8 godzin dziennie dla kogoś jest dla mnie zbyt niewolnicza i moim celem jest kreacja czegoś... (no właśnie nie wiem zbytnio jeszcze CZEGO), praca twórcza, najlepiej na własny rozrachunek, tak abym mógł dowolnie wykorzystywać czas. Czuję i wiem, że mam niezbędne przymioty i niewykorzystane talenty, ale jednocześnie rozluźnienie więzi z materią spowodowało u mnie pytanie o sens istnienia w materii. Najbardziej logiczną odpowiedzią jest dla mnie, że właśnie tym sensem jest samo istnienie i możliwość tworzenia czegokolwiek się zechce (zabawa w życie).

Przyznam, że zabrakło mi też rad osób będących w temacie, o którym nie miałem bladego pojęcia, a teraz mam już trochę większą wiedzę, ale nadal mam obawę przed tym, jak funkcjonować w nowych warunkach. Fakt faktem, nie miałem komu wtedy zadawać pytań. Teraz pomocą byłoby dla mnie to forum.
Nie szukam instrukcji obsługi, ale czasami rada kogoś bardziej doświadczonego pomaga uciszyć umysł dziecka, który domaga się bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że moje obawy nie będą dla mnie przeszkodą, bo ludzie są pomocni, jeśli się tylko ich o to poprosi.

Życzę każdemu, abyśmy ufali swojej intuicji, bo ona zna drogę i jest najlepszym przewodnikiem. To jest tak proste, że aż trudne do pojęcia. Wink

Wszelkie komentarze mile widziane.

Pozdrawiam! Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group