Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje doświadczenia z postami - Grabeusz.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Grabeusz



Dołączył: 17 Gru 2013
Posty: 1

PostWysłany: 2013 12 18 16:19    Temat postu: Moje doświadczenia z postami - Grabeusz. Odpowiedz z cytatem

Witam wszystkich. Jestem Grabeusz i mam 28 lat. Chciałem podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z kilku postów, a głównie ostatniego, który trwał 17 dni.

Zacznę od wprowadzenia.
Na to forum trafiłem już jakiś czas temu, dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że około 3 lata temu. Od tamtego czasu przeprowadziłem kilka krótkich postów. Zacząłem od przeczytania książki "Styl Życia Bez Jedzenia" i, jak to sobie przypominam, nabrała mnie wtedy ochota na prowadzenie takiego stylu. Kierowałem się wtedy takimi przekonaniami jak oszczędność pieniędzy i czasu. Mój pierwszy post odbył się zaraz po lekturze i trwał od rana do wieczora, kiedy to już byłem tak głodny, że nie mogłem się powstrzymać i się najadłem. Kolejne posty wyglądały dość podobnie od strony przekonań i motywacji. Z każdym podejściem, w odstępach kilku miesięcznych, posty trwały coraz dłużej. Dwa, trzy i sześć dni.

Ostatnio przeprowadzony post znacząco się różnił od strony nastawienia psychicznego jak i celu przeprowadzenia postu. Moja motywacja do przeprowadzenia go wynikała z tego, że od jakiegoś czasu bolał mnie kolano po graniu w piłkę i chciałem je wyleczyć. Złożyło się tak, że obejrzałem początek seminarium znalezionego na YT pt: "Swiatlo i zycie, Light and Life, Krakow 2002" (http://www.youtube.com/watch?v=PAS7WU2plg4). Całe obejrzałem wcześniej przy okazji postu sześciodniowego. Po obejrzeniu 2-3 części, postanowiłem wspomóc leczenie kolana postem, bo już je oszczędzałem robiąc przerwę od grania. Pomyślałem, że kilka dni postu spowoduje ustąpienie bólu. Co się zmieniło w podejściu?

Poprzednie postanowienia i cele:
- pozbycie się nałogu jedzenie słodyczy,
- zaprzestanie picia kawy,
- chęć przejścia na niejedzenie, czyli inaczej pozbycie się nałogu jedzenia,
- obudzenia w sobie "nadnaturalnych" zdolności,
- i inne podobne, mniej istotne.

Teraz miałem postanowienie wspomagania leczenia, ale to nie wszystko. Z seminarium wyłapałem, że zmysł smaku może się wyostrzyć i jedzenie będzie sprawiać więcej przyjemności. Tym razem miałem świadomość, że lubię jeść i po prostu zrobię sobie przerwę od jedzenia, a pojawiła się myśl, że gdy znów zacznę, może będę miał z tego więcej przyjemności. Co postrzegałem jako możliwą nagrodę dla mnie i dla zmysłu smaku za współpracę przy poście.

Tak więc zacząłem post 16 listopada 2013, a zakończyłem po 17 dniach 4 grudnia.
Jak te planowane kilka dni przedłużyły się tak bardzo? Jestem przekonany, że moje przekonania i zrozumienie wpłynęły na tak znaczne wydłużenie postu w porównaniu do ostatniego, sześciodniowego przeprowadzonego około roku temu.

Oto co spisałem z kolejnych dni. Zaznaczę tylko na wstępie, że przez cały okres postu czułem chłód wypływający z wnętrza ciała, najbardziej odczuwalny na stopach i dłoniach. Odczuwałem go jakby wypływającego z kości, nie zależnie jak ciepło się ubrałem i jak ciepło było w mieszkaniu. Ogrzewałem się czasem gorącą kąpielą.

1 dzień - nic nie piłem.

2 dzień - kubek wody i mała lewatywa.

3 dzień - kubek wody, dwie lewatywy (głębsze przeczyszczenie jelit), czuję się dobrze.

6 dzień - 0,5 litra wody, wieczorem lewatywa.

7 dzień - ogólne samopoczucie dobre, z rana czułem się bardziej osłabiony i spałem w ciągu dnia.

8 dzień - nic nie piłem. Chciałem zacząć od tego dnia post suchy. Jak się jednak okazało, wyszło inaczej.

9 dzień - poczułem, że dobrze będzie wypić sok z jabłek, więc u brata z wyciskarki zrobiłem szklankę soku z jabłek niepryskanych.

10 dzień - po obudzeniu się czułem się na tyle słabo, że postanowiłem pić wodę, a do tej pory piłem albo wcale, albo bardzo mało. Przez cały dzień wypiłem około 1,5 litra wody, co wpłynęło pozytywnie na samopoczucie.

11 dzień - spałem 4h i przez cały dzień nie chciało mi się spać, co dla mnie jest wyjątkowe, bo zazwyczaj sypiam po 8-10h, a gdy śpię krócej w dzień, to często mam ochotę trochę pospać. Wypiłem ~1,5l wody.

12-14 dzień - 1,5l wody, wszystko w normie.

15-17 dzień - ostatnie dni czuję jakby większy chłód. Od 14 dnia postu noszę bardzo ciepłe skarpety, to tylko w dłoniach czuję zimno, co akceptuję jako naturalny efekt braku trawienia, które zapewne wytwarzało do tej pory dość ciepła. Do tej pory zdarzyły mi się małe zaćmienia przy gwałtownym wstawaniu po dłuższym leżeniu. Zauważalny jest też spokój wewnętrzny, który pozytywnie po czasie wspominają domownicy. Nachodzi mnie co jakiś czas ochota, żeby coś zjeść, jednak nie jest to w żaden sposób uciążliwe. Nawet przebywanie w kuchni, gdy ktoś je, pomaga mi w jakiś sposób zaspokoić mój głód. Zaczynają mnie nachodzić lekkie myśli, by zakończyć post, jednak bez żadnej walki ze sobą przez te dni kontynuuję post. Jak już wytrzymałem ponad dwa tygodnie, mam ochotę dotrwać do pełnych trzech.

18 dzień - z samego rana miałem rozmowę z babcią, po której naszło mnie, że nie ma sensu określać granicy 21 dni jako dobrego czasu poszczenia i postanawiam przerwać post. Zacząłem od zrobienia 1l soku z jabłek. Po 14:00 zacząłem jeść. Spróbowałem parę nitek ugotowanego makaronu, na który miałem ochotę trzy dni wcześniej. Do wieczora zjadłem mandarynki, banana, pomarańczę i orzechy laskowe. W nocy długo nie spałem i zjadłem trochę zupy pomidorowej i trochę chleba na zakwasie bez drożdży z żółtym serem.
Myślałem, żeby wychodzenie z postu zacząć od 2-3 dni picia tylko soków i jedzenia ewentualnie owoców, ale poczułem że organizm mój da sobie radę z takim trybem jaki opisałem.

19 dzień - po obudzeniu się czuję znaczny przypływ energii i radości, jestem wypoczęty i zadowolony, że zakończyłem post właśnie w tym czasie, który wydawał się być najlepszy dla mnie.

Piszę to wszystko z perspektywy dwóch tygodni od zakończenia postu. Noga, która była główną przyczyną przeprowadzenia postu, znów mnie boli po powrocie do grania. Mimo to cieszę się, że mogłem doświadczyć tak długiego jak dla mnie postu. Odkryłem, że niejedzenie samo w sobie jako cel jest bezsensowne i dotarło do mnie to, o czym czytałem, a nie chciałem zaakceptować, że niejedzenie jest stanem, który może być wynikiem/efektem ubocznym rozwoju duchowego i nie jest to doświadczenie gwarantowane każdemu. Wiem, że lubię jeść, a co najważniejsze chcę. Wzmocniła się też we mnie siła woli i wytrwałość w dążeniu do celu, ale w sposób zgodny ze sobą i światem, bez walki. Słomiany zapał miałem od kiedy pamiętam, więc jest to dla mnie ważne wzmocnienie. Dodatkowo, w związku ze zmianą z nerwowego na co dzień, na spokojnego w czasie postu otrzymałem od ojca kilka razy informację, żebym wrócił do niejedzenia, bo tak było lepiej. Dlatego pracuję teraz nad tym, by ten spokój z okresu niejedzenia przenieść na wierzch i zastąpić nim moją "nerwową naturę".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group