Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aquariadael - Proces Rozwoju
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aquariadael



Dołączył: 25 Lis 2013
Posty: 39

PostWysłany: 2013 11 27 07:45    Temat postu: Aquariadael - Proces Rozwoju Odpowiedz z cytatem

OSTRZEŻENIE

10 maja 2014 17:55

Proszę, nie traktuj zawartych tu treści, jako czegoś innego, niż bierne informacje.
Zostały wysnute z mojego własnego punktu widzenia, pod wpływem prywatnych doświadczeń, które nieustannie ewoluują, jak i ja sam.

Nie wszystko, co tutaj napisałem, jest zgodne z moimi obecnymi poglądami.

Informacje i doświadczenia mogą być równie szkodliwe, co pomocne, w zależności od osoby, jej aktualnej świadomości i podejścia.



Zostawiam wszystko, w takiej formie, w jakiej zostało pierwotnie stworzone - by służyło mi w późniejszej analizie własnego rozwoju.
Zamierzam eksperymentować, analizować i doświadczać życie. Dlatego cofanie się do przeżytych doświadczeń, będzie ułatwione, dzięki tekstowi wysnutemu na podstawie chwili obecnej.

Mogę to robić w prywatnym dzienniku, ale pomyślałem, że istnieją osoby, którym zapisane tu doświadczenia mogą być w jakiś sposób pomocne.



Nie zalecam stosowanych tutaj medytacji/czynności, jeśli ktoś odczuwa w stosunku do nich jakiekolwiek wątpliwości.

Chciałbym również dodać, iż nie biorę odpowiedzialności za jakiekolwiek niespodziewane/negatywne doświadczenia, których można doznać przy stymulacji odpowiednich ośrodków, kierując się tym, co jest tutaj napisane.

Mój stosunek do jedzenia jest pozytywny, dlatego nie namawiam do jakiegokolwiek przechodzenia na niejedzenie.

Na zakończenie dodam, iż nie biorę jakiejkolwiek odpowiedzialności, za konsekwencje ewentualnego zignorowania tego, co piszę.



___________________



____________________________________________________________



___________________




Witam!

Na temat Inedii trafiłem kilka tygodni temu. Tak jak zapewne i Wy... "Przypadkiem."
Widzę to jako kolejny etap na mojej Drodze, a nie jako coś, co zawsze chciałem osiągnąć z poziomu ego.

Jeszcze dwa miesiące temu, nawet bym nie przypuszczał, że coś tak odległego i baśniowego po prostu przyjdzie i zapuka do moich drzwi.

Wszystko pojawiło się stopniowo.

Naturalnie.

"Co Ty w ogóle chcesz robić w swoim życiu?!" - Wykrzyczała do mnie matka, nie będąc już w stanie wytrzymać mojego lekceważącego punktu widzenia, wobec swojej rzeczywistości, którą widziała, zamiast Rzeczywistości. Wink

Żadna odpowiedź nie była dla niej nigdy "ta".

Bo widzimy świat inaczej.

Nie starałem się jej usatysfakcjonować, bardziej, niż na tyle, by dała mi spokój.

Od zawsze nie widziałem się w tym systemie zorganizowanej niewoli, jaki widzi każdy Otwarty Umysł, lecz nigdy nie miałem szerszej alternatywy.
Aż do tej pory.

Pamiętam, jak zrodziło się we mnie doznanie, które przelało się na myśli...
"Boże, gdyby tylko istniał sposób, by żyć, jednocześnie zrzucając z siebie kajdany uzależniające mnie od społeczeństwa, to zupełnie poświęciłbym się drodze, prowadzącej do ponownego odkrycia siebie samego. Prawdziwego."

No i się pojawiła.

Genesis Sunfire

http://www.youtube.com/results?search_query=bretarianizm+genesis+sunfire+pl&sm=3

Zabawne, że nawet podczas pierwszej ''głodówki'', nie uważałem, że jedzenie jest AŻ tak...

Takie, jakie Jest.

Dopóki po 5 dniach bez wody i jedzenia, nie zacząłem spowrotem jeść. Zacząłem... Od swojej normalnej diety żywieniowej...Wszystko, co jest w diecie
''normalnego'' ''człowieka''. Żyję w zbyt biednej, a na pewno w zbyt rygorystycznej rodzinie, by zajadać się tylko korzonkami. Wink

Efekt powrotu do takiej diety?

Nie spałem całą noc. Gorączka tak wielka, że tej nocy robiłem za lepsze ogrzewanie mieszkania, niż dwumetrowy piec kaflowy. Po wstaniu z łóżka – zawroty głowy, chęć wymiotów tak wielka, że z trudem się powstrzymałem. (Klęczałem już nad odpowiednim do tego miejscem.)

Teraz pewnie pomyśleliście, że to głupota zaczynać od takiego jedzenia.

Wiecie, co ja Wam powiem?

To jest przecież 'jedzenie.' Takie, a nie inne, ale zawsze JEDZENIE. Składniki odżywcze, witaminy i inne pierdoły. Podobno dzięki temu lepiej się czujemy, aaaa, no i przecież dzięki temu żyjemy! Czasem o tym zapominam! XD

Skoro zacząłem jeść i pić po 5 dniach przerwy, to;

1)Nie powinienem wcale jeść i pić. Dlaczego? Bo nie powinienem już żyć! Podobno po 3 dniach bez wody, człowiek jest martwy. Dobrze wiedzieć, ale oczywiście – wtedy otoczenie uznało, że nie ma podstaw, by mi wierzyć.
2)Mój organizm powinien doznawać euforii... Przecież... To dzięki tej dawce, którą spożyłem, powinienem teoretycznie być teraz żywy. Dzięki temu jedzeniu powinienem się teraz uśmiechać, pisząc tego posta i tak dalej!
Skąd w takim razie stan, który wtedy czułem? DLACZEGO chciałem wyrzygać jedzenie, które wtedy spożyłem, skoro z punktu widzenia człowieka 21-szego wieku, mój żołądek powinien oddawać cześć i dziękczynienie mnie samemu, za ofiarę, dzięki której przetrwa! A on... A on chcę ją wyrzygać! XD

Teraz widzę żywność w takiej kategorii.

Jedzenie to intruz.

Narkotyk.

W wersjach cięższych i słabszych.

Każdy inny pogląd ukształtowany jest przez iluzję.

Wiecie, co mnie najbardziej przeraża?

To, że tylko RAZ czułem się tak źle, po tym, jak zacząłem normalnie jeść. Dlaczego nie czuję się tak za każdym razem, kiedy jem? Odpowiedź pojawiła się od razu; bo organizm nie daję sobie rady z tym wszystkim.

Jest przeciążony codziennymi dawkami... Przestaję walczyć z niektórymi ilościami jedzenia i odkłada je na później, dopóki nie nastanie dłuższa przerwa, podczas której będzie mógł ponownie się nią zająć.

Więc trucizna odkłada się w organizmie.

W takim razie stwierdzenie, że robimy za takie dwunożne, interaktywne i super inteligentne, mobilne wysypisko na dwóch nogach ma w sobie ziarno prawdy... Very Happy Czy to naprawdę jest pierwotny zamiar Boga, który stworzył Nas na Swoje podobieństwo? Ciężka droga, która prowadzi z powrotem do Światła, ale muszę przyznać, że zabawna, bo żeby w Pełni Żyć, cokolwiek to znaczy, trzeba się oduczyć Żyć, jednocześnie Żyjąc. Very Happy

Teraz rozumiem kolejny powód, dlaczego Wysypiska Śmieci są składowane, jak najdalej od ludzkich osiedli. Pomijając już oczywisty fakt ich toksyczności. Ludzie kierujący się ego, podświadomie odrzucają od siebie wszystkie swoje najgorsze lęki i obrzydliwości, zwłaszcza te, które są do nich podobne.

Uwielbiam cytaty Genesisa Sunfire, które brzmią mniej więcej tak: "[...]Skoro jedzenie z naukowego punktu widzenia, to składniki odżywcze i tak dobra rzecz, jak ogólnie ludzie zwykli wierzyć, to dlaczego Ci, którzy jedzą najwięcej, mają największe problemy zdrowotne? Powinni być najlepszymi sportowcami, stojącymi na czele społeczeństw, a wyglądają jak tego zdeformowane przeciwieństwo..[...]."

Albo;

"[...]Wciąż trudno mi uwierzyć, że ludzie podczas rozmowy ze mną, tak mocno trzymają się błędnego poglądu, iż człowiek musi jeść jedzenie, które wytwarza drugi człowiek, by przeżyć. To się przecież nie trzyma kupy. [...]"

Jest jeszcze coś takiego.

"Ale przecież mamy układ trawienny?"

"Nie. To układ anihilacyjny." Zresztą wystarczy się przyjrzeć, jak działa ludzki organizm. Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że tak naprawdę wcale nie potrzebujemy jedzenia, jeśli się przyjrzymy, bo; Większość jest wydalana przez dolne narządy, tuż po zjedzeniu. Reszta odkładana jest w ciele. (Nam oczywiście wmawiają, że jest wykorzystywane do budowy ciała. Nie. Ono się w nim odkłada, po to tylko, żeby zostać wydalone, kiedy organizm będzie miał czas.

Hmmm...

Więc dlaczego zacząłem jeść, wiedząc trochę mniej, ale jednak teoretycznie wszystko, co powinienem, by nie jeść?

0)Kocham smak jedzenia. Może się wydawać, że to wbrew wszystkiemu, co napisałem, ale ja go wcale nie nienawidzę. Niemal nie pamiętam, jak wygląda i jak smakuję uczucie nienawiści. Ja po prostu staram się zrozumieć prawdziwy obraz żywności i opisuję, co widzę, nie oceniając emocjonalnie.

1)Byłem tak chudy, że zacząłem się bać, co sprawiło, że zwątpiłem w siebie i dopuściłem możliwość, że jestem jednak w błędzie, co w rezultacie zrodziło sytuacje, w której się poddałem.

2)Rodzina.

3)Trzeci powód totalnie podkopał moją wiarę w siebie – ujawnił się problem ze skręconym kręgosłupem, zza czasów gimnazjum.
Kiedy moje ciało się oczyszczało, stopniowo zacząłem to odczuwać. Piątego dnia widziałem skazę, emanującą z tamtego miejsca i dalej, uciskając mój umysł i niemal CAŁE ciało, mocno osłabiając czakramy (korony, trzeciego oka, gardła i podstawy), poprzez zniekształcenia utrudniające przepływ energii. Nie byłem w stanie tego wytrzymać! To uczucie przypomina mi tylko jedno porównanie. Hmm... Dość drastyczne. W moim organizmie wybuchł niewielki granat, a jego szrapnele przebiegły po całym moim ciele, przestawiając biegi kanałów energetycznych. Czułem to tak intensywnie, kiedy nie jadłem, że nie mogłem wytrzymać. Teraz się tym zajmuję i muszę przyznać, że dawno nie czułem się lepiej, ale zadziwia mnie fakt, że wcześniej na to nie zwracałem uwagi, kiedy jadłem. Ahh, mądry i wieczny, a ogłupiony przez kanapki. Very Happy

4)Rozmawiałem z kimkolwiek. Najlepsze, co można zrobić, to zachować wszystko dla siebie, tak długo, jak się da. Nie namawiam do kłamstwa. Milczenie jest cnotą, nie bez powodu. Warto jednak rozmawiać, jeśli istnieję duże prawdopodobieństwo wsparcia. Inaczej – efekt często odwrotny. Podobne przyciąga podobne. Niepodobne odpycha niepodobne.

5)Jedzenie to nie tylko fizyczne uzależnienie, ale PRZEDE WSZYSTKIM psychiczne. Ludzie z tego co widzę, zbyt często skupiają się na fizycznym aspekcie, przez co ostatecznie pokonuję ich psychiczny. (np. W dużej mierze mnie.)

W rezultacie cieszę się, że zacząłem z powrotem jeść. Zrozumiałem wiele rzeczy i zacząłem pracę. Kiedy poczuję, że jestem gotów, to nadejdzie dla mnie kolejny czas próby. Bardzo chętnie będę zdawał relacje na bieżąco w tym temacie.

Życie jest niesamowite i doskonałe. Po prostu odczułem potrzebę, żeby to napisać, nawet jeśli nie ma to dużego związku z tematem. ( A nie, w sumie to ma wszystko. Very Happy )

A teraz najważniejsze rady, które powinny Wam pomóc, a na pewno pomogły mi i wciąż pomagają.

1)JUŻ jesteś gotów. Czas jest iluzją. Jest tylko Tu i Teraz. Uwierz, że jesteś gotów, a prędzej, czy później, w tzw "przyszłości" pojawi się wersja Tu i Teraz, w której będziesz gotów. Nie ma cudów bez pracy. Jeśli uwierzysz, że możesz żyć bez jedzenia, to prędko objawią się te przeszkody, które blokują Ci życie według tej myśli. Poradź sobie z nimi w ten sam sposób! Życie nie jest ani trudne, ani proste. Jest dokładnie takie, za jakie je uważasz.

2)Masz problem z głodem? Skoncentruj się na jego odczuciu, kiedy pojawia się samo pragnienie. Patrz, na nie, nie oceniaj. Nie pozwalaj myślom się pojawiać, ale też nie rób tego na siłę. Rób to intuicyjnie. Można się zdziwić, może przerazić, kiedy mija któryś już dzień, a dzięki temu nie ma głodu, jako takiego, a nawet pragnienia... Po prostu jakiekolwiek doznanie rozpływa się, kiedy na nie patrzysz, oddychając nim, jednocześnie nie oceniając myślami. Very Happy

3)Praca z czakramami. Czy tego chcesz, czy nie, od ich stanu, w Tu i Teraz, zależy w gigantycznej mierze... Wszystko? Czakry to Ty. Skoro myślicie na poważnie o inedii, to jestem pewien, że warto sobie o tym przypomnieć. Tutaj są częstotliwości, których sam używam, do pracy z nimi. Czy to chodzi o wzmacnianie, czy aktywacje – wybór jest olbrzymi. Poza tym, można ściągnąć na komputer, odpalić tryb powtarzania, zgasić światło, założyć słuchawki i odpłyyyynąć. http://www.youtube.com/user/AudioEntrainment

4) Kochaj siebie i traktuj z wyrozumiałością i współczuciem, wybaczaj sobie. ZAWSZE. Nieważne, czy upadniesz, lub jeśli wciąż idziesz. Niech to jednak nie będzie usprawiedliwieniem do czynienia zła, rozleniwienia lub do ulegania słabościom, które jesteś w stanie rozpoznać i pokonać Tu i Teraz. Niezależnie od jakichkolwiek sukcesów, lub porażek, na jakiejkolwiek drodze, miej to na uwadze. Co się wtedy stanie?

Sytuacja, która odzwierciedli, jak lustrzane odbicie, całe to uczucie w fizycznej rzeczywstości.

Tak po prostu Jest.

5)Do oczyszczania organizmu, przygotowującego się na inedię, lub nie tylko - polecam krystaliczną wodę, lub samą literoterapie przy zastosowaniu tych samych kryształów białego kwarcu, których używa się do czyszczenia wody. Lub obie te rzeczy naraz. Kryształ, to doskonały odpromiennik jakichkolwiek przejawów negatywnej energii. (Nie radzę pić oczyszczonej wody z kranu, najlepiej zakupioną wodę mineralną i ją pić po oczyszczeniu. Istnieję 'podobno' najlepszy do tego typ wody mineralnej, ale ja tam nie kupuję żadnej, tylko korzystam z własnego, podziemnego źródła, więc niestety nie pamiętam, jak się nazywała, bo jej nie używałem.)
Podaję tutaj link do sklepu, który sprzedaję kryształy i inne rzeczy, w naprawdę dobrych cenach. Jak coś, to nie czerpię żadnego zysku z tej reklamy, ani nie jestem członkiem firmy. Po prostu przyciągnęły mnie te ceny. Very Happy http://allegro.pl/sklep/20669187_orgonity
Wybór kryształów powinien być zawsze intuicyjny. Jak dla mnie szczotki są lepszym wyborem od pojedynczych kryształów, choć używam i tego i tego.
PS Jak ktoś nie wie, jak obchodzić się z kamieniami, to łatwo może sprawdzić w internecie.

Mnie przyciągnęła ta instrukcja: http://projektinfinitus.pl/swiadomosc/szamanizm/411-kamienie-oraz-krysztaly-najstarsi-medrcy-ziemi-kontakt-i-moc-cz-1.html

(Drugą część można łatwo wygooglować.)


6)Internet! Polecam znaleźć sobie na jakiś czas mnóstwo zajęć. Oglądanie filmów, seriali i wszystkiego, co dusza zapragnie. Byle się czymś zainteresować na dłuższy czas. Jak ktoś lubi gry, to polecam The Longest Journey i Dreamfall: The Longest Journey.

A z filmów Niekończącą się Opowieść. Haha! Tak! Te trzy rzeczy przedstawiają historie na naprawdę wysokim poziomie wibracji, nie jest to pusta kaszka, która podtrzymuję umysł w uśpieniu. Wink

7)Warto przebywać na łonie natury, oddychając świeżym powietrzem. Zwłaszcza, jeśli czujesz się słabszy.

Czuję, że już niedługo będę w stanie ponownie podejść do Inedii i nie uciec. Problem z kręgosłupem mija naprawdę szybko, kiedy ciało i wola jest w pełni skoncentrowana na pokonaniu przeszkody.


Hmmm...

Pomyślałem, że podzielę się z Wami afirmacjami, które mnie kiedyś przyciągnęły i naprawdę pomogły i wciąż pomagają zmienić moje życie. Zamieszczając je tutaj, nic nie tracę. Jeśli ktoś czytając je, odczuję ich mądrość i zachce je stosować, to zrobi to. A jeśli nie, to cóż stracę? Smile
Odczuwam po prostu smutek, że nie mam się z kim podzielić tą wiedzą, bo moi znajomi, jak i rodzice są zamknięci na coś, co jest warte uwagi najprawdopodobniej nieporównywalnie bardziej, niż jakakolwiek wiedza, która ich obecnie interesuję, ale cóż... Wszyscy jesteśmy na innych etapach rozwoju w tej samej podróży.


I am Spirit. I am a drop of God in a sea of God.

I am boundless love. I am infinite joy. I am unlimited wisdom.

I am radiant health. I am eternal youth. I am inexhaustible energy.

By taking two minutes three times a day to embody these affirmations, you will literally and immediately begin changing the way you think and feel about your life, your health and your purpose on the planet. When your inner world changes, your outer world can’t help but follow suit. Within six weeks of regular practice, your transformation will be virtually complete.

Źródło: http://bolstablog.wordpress.com/2011/10/11/powerful-imagining/ (Czytałem tylko to, co wkleiłem. Reszta mnie nie interesowała, ale zamieszczam link.)

( http://www.youtube.com/watch?v=eUl7bOhNwkQ Wypowiadałem w myślach tą afirmację, wizualizując zarówno jej treść całkowicie indywidualnie, z otwarta czakrą serca. Wszystko znacznie dłużej, niż dwie minuty i muszę przyznać, że działa cuda. Jeśli ktoś czuję wątpliwość, to proszę uważać, a najlepiej tymczasowo odpuścić, jeśli pomysł ten bardziej odpycha, niż zachęca. To jest naprawdę intensywne, ale nie zamieszczałbym gdziekolwiek, gdybym nie czuł, że jest to naprawdę dobre.

Podaję również link do książki, która pojawiła się na mojej drodze, kiedy postanowiłem, że chcę wyruszyć drogą inedii. http://pl.scribd.com/doc/22421702/Saint-Germain-Studium-Alchemii Znajduję się w niej jedna afirmacja i wizualizacja, którą warto stosować z otwartymi czakrami. Nie zamieszczam ich bezpośrednio, bo jeśli sama treść książki będzie Was bardziej odpychać, niż zachęcać, to i tak nie będziecie w stanie z nich czerpać, tak, jak się powinno.

http://www.esotericscience.com/Esoteric.aspx

Po wejściu w ten link, na dole, są naprawdę proste i doskonałe w swojej prostocie prawdy życiowe. ( Nie przeglądałem nic, oprócz tego, co właśnie powiedziałem.)

W każdym razie w przeciągu najbliższego tygodnia lub dwóch, nadejdzie ponownie mój czas. Czuję to. Very Happy A wtedy bardzo chętnie będę zdawał relację. Śmieszy mnie to, że nawet teraz, kiedy jem, to jest już coś innego, niż kiedyś. Zresztą, zauważyłem, że stale nie czuję głodu lub pragnienia, jeśli po prostu spojrzę na to uczucie łaknienia, kiedy się ono pojawia. Dziwne, bo jak przechodzę obok jedzenia, to nadal mam ten NAWYK aby odruchowo sięgnąć ręką po jedzenie i je sobie wepchnąć do gęby, nawet jeśli nie jestem głodny. Uzależnienie, jak nic.

Jeśli ktoś nie zgadza się z tym, co napisałem, to bardzo byłbym wdzięczny, gdyby miał na uwadze jeden fakt przed zabraniem słowa. W zasadzie wszystko, co napisałem, opiera się na indywidualnych doświadczeniach, moich, lub nie tylko. Nie twierdzę, że mam rację - znajduję się tutaj przebieg moich myśli, które pojawiły się pod wpływem doświadczeń fizycznych. Żyję, by się rozwijać. Jeśli ktoś chciałby coś dodać, poprawić mnie, lub doradzić, to zawsze będę wdzięczny, ale niech ma to na uwadze. A jeśli nie, to i tak dziękuję za przeczytanie i dotarcie do tej części wypowiedzi!

Kocham Was, Aquariadael.


Ostatnio zmieniony przez Aquariadael dnia 2014 05 11 20:41, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
sinsemilla



Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 28
Skąd: Suwalszczyzna

PostWysłany: 2013 11 27 19:22    Temat postu: Re: Aquariadael, Inedia i Garść Wiedzy Odpowiedz z cytatem

cześć ! Cool
Aquariadael napisał:

1)Byłem tak chudy, że zacząłem się bać, co sprawiło, że zwątpiłem w siebie i dopuściłem możliwość, że jestem jednak w błędzie, co w rezultacie zrodziło sytuacje, w której się poddałem.

strach .. bać ... odwrotnie pisane : charts hcarts i ćab Very Happy
no właśnie, to też jest zdaje się jakiś "próg" , blokada w umyśle.
Żeby tylko Słonka było dużo, to pomaga bardzo , przy niejedzeniu.
Ja jestem jedzącą jeszcze osobą, zobaczę sobie ten filmik pana Jericho, może inspiracja będzie.
dzięki.
super !
Trzymaj się .
https://www.youtube.com/watch?v=C3_kG7eM50E
Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 322

PostWysłany: 2013 11 27 22:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

swietna nutka, dzieki tego mi teraz bylo trzeba Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość