Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

JAK ŚWIATŁO DAJE SIĘ ODCZUĆ

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Rozwój duchowy, Droga do doskonałości, Ezoteryka, Paranormalne.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1668
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2007 06 04 11:51    Temat postu: JAK ŚWIATŁO DAJE SIĘ ODCZUĆ Odpowiedz z cytatem

Ten tekst powstał 5 lat temu. Przeniosłem go tutaj, z powodu reorganizacji, z działu "artykuły" serwisu internetowego niejedzenie.info.
---


JAK ŚWIATŁO DAJE SIĘ ODCZUĆ

Starając się opisać Światło słowami, w odniesieniu do świata fizycznego, można powiedzieć, że jest to najwyższa z możliwych częstotliwość drgań (wibracja). Człowiek odbiera wszystkie istniejące wibracje, mimo że dana osoba nie zawsze je świadomie czuje. Każda cząstka ciał człowieka jest zbudowana z drgań a drgania na nie oddziaływują

Kiedy Światło jest odbierane przez zmysły (fizyczne i niefizyczne), człowiek odczuwa to i interpretuje różnie w zależności od zmysłu. Opis może się różnić w szczegółach, w zależności od intensywności odbioru przez zmysł a także w zależności od wierzeń, wiedzy i stanu intelektu danej osoby. Nie od razu opisane poniżej czucia muszą być odbierane w pełnym natężeniu, to też jest jeden z powodów różnic w odbiorze. Początkowo, kiedy zmysł nie w pełni odbiera/czuje Światło, może to być coś znacznie mniej intensywnego. Cechą wspólną jest to, że odbiór (bez względu na to, którym zmysłem dokonany i jakie jest jego natężenie) daje przyjemność.

Światło odbierane przez zmysł:

*

wzroku, jest to najpiękniejsze (możliwe do wyobrażenia dla danej osoby) zjawisko świetlne, najczęściej zatem opisywane jest jako silne, jasne (ale nie rażące oczu) światło koloru biało-srebrzysto-złocistego. W początkowym etapie uświadamiania sobie Światła wzrokiem pojawiają się piękne, kolorowe przebłyski.
*

słuchu, jest to najwspanialszy (możliwy do wyobrażenia dla danej osoby) dźwięk, nadi, np. “niebiański chór”, “anielski śpiew”, mantra OM. W początkowym etapie uświadamiania sobie Światła słuchem, słyszy się stały albo modulowany (przyjemny) dźwięk określany jako, brzęczenie, gwizd, szum.
*

dotyku daje najprzemilsze (możliwe do wyobrażenia dla danej osoby) doznania dotykowe (wielokrotnie przewyższające orgazm), np. nieopisywalne ciepło i wygoda fizyczna. W początkowym etapie uświadamiania sobie Światła dotykiem przez ciało mogą przepływać fale drgań określane jako przyjemne mrowienie, ciarki, ciepło.
*

smaku daje najrozkoszniejsze (możliwe do wyobrażenia dla danej osoby) doznania smakowe określane jako, “niebiański nektar”, am(a)rita, miód. Już w początkowym etapie uświadamiania sobie Światła smakiem, malutkie ilości pokarmu wpływają odczuwalnie na samopoczucie albo są odbierane jako “uderzenia energii”. Niejedzący albo długo poszczący dobrze znają to uczucie.
*

węchu powoduje wyczuwanie najwspanialszego (możliwego do wyobrażenia dla danej osoby) zapachu, np. roztaczająca się woń róż, lawendy. Już w początkowym etapie uświadamiania sobie Światła węchem, zmysł ten tak się wyostrza, że zapach może być odczuwalny z dużej odległości albo nawet przez ścianę.

W ten i podobny sposób, poprzez zmysły, intelekt interpretuje Światło. Można teraz zapytać: jak reaguje na Światło instynkt? Otóż jego reakcja jest znacznie prostsza, ponieważ instynkt nie interpretuje jak intelekt, zatem nie stawia barier. Instynkt reaguje poprzez emocje, te które opanowują osobę w czasie doznawania Miłości bezwarunkowej (Boskiej). Jeżeli możesz wyobrazić sobie najwspanialszy moment ekstazy jaki kiedykolwiek przeżyłeś doznając Miłości (bez względu na to jak definiujesz to uczucie), czy to było w relacji z inna osobą, z istotą niematerialną, w czasie śmierci klinicznej, w czasie medytacji albo innego stanu ekstazy, to jesteś w stanie zrozumieć, jak instynkt reaguje na Światło.

Z powyższego wynika, że Miłość jest Światłem, a dokładniej mówiąc, Miłość jest wszystkimi tymi doznaniami, które człowiek odbiera, kiedy jego zmysły odbierają Światło. Światło jest najpotężniejszą z możliwych energii, dlatego odbierając go jako Miłość, jesteśmy tak naładowani energią, dlatego życie Światłem jest faktem.

Kontynuując rozważania można powiedzieć, że w następnej kolejności, Miłość tworzy Życie, albo, Życie powstaje z Miłości, najpotężniejszej energii. Powstanie i istnienie Życia bez Miłości jest niemożliwe. Im więcej Miłości, tym wspanialsze (szczęśliwsze) życie.

Istota, która kocha bezwarunkową Miłością, promieniuje Światłem, żyje Światłem, bo Światło przez nią przejawia się. Taka istota nie potrzebuje jeść, pić ani oddychać, niczego ze świata materii nie potrzebuje; jest słońcem dla żyjących wokół niej istot. Nieśmiertelność w ciele fizycznym polega na stałym, wystarczająco intensywnym promieniowaniu Miłością. Umysł, przez który promieniuje wystarczająco dużo Światła (Miłości), nie pozwoli ciału przestać funkcjonować; wręcz przeciwnie, to ciało będzie utrzymywał w doskonałym stanie zdrowie, młodości i piękności. Z tego też wniosek, że brak Miłości (strach i tworzone przez niego uczucia ze swoimi emocjami) pozbawia ciało energii, powodując choroby, postarzając i w końcu zabijając je.

Bądź takim słońcem, pozwalając Miłości przejawiać się przez ciebie. Wizualizuj sobie siebie, jako takie słoneczko, a to może przybliżyć cię do niejedzenia więcej niż inne działania. Styl Życia Bez Jedzenia stanie się faktem, jako skutek uboczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Karola



Dołączył: 16 Sie 2005
Posty: 42
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2007 06 17 14:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Joachimie
dzięki za ten post Smile)

Uwielbiam czytać o Świetle, a tym bardziej o tym jak można go doświadczac fizycznie.
Z tych wszystkich możliwych wersji miałam tylko niewielkie przebłyski Światła, ale zawsze tłumaczyłam sobie, ze to pewnie mi się przywidziało Wink
Fajnie wiedzieć, że AŻ TAK można tego doświadczać.

A zaraz po tym jak skończyłam czytać, spojrzłam na gg, i tam opis mojej koleżanki z Poznania:
"Na stepującego Chrystusa, zobaczyłem Światło!"

ah te zbiegi okoliczności Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
abrah



Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 38
Skąd: Oława

PostWysłany: 2007 12 12 15:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję że mogłam to przeczytać. Smile
Moje doświadczenia są niewielkie – ale są. Kiedyś myślałam nawet nad tym jak komuś mogłabym opisać, wytłumaczyć ten stan - i wymyśliłam. Zapytałabym taką osobę – czy kiedykolwiek w życiu był tak szczęśliwy że nie był w stanie powstrzymać łez – jeśli czuł kiedyś takie głębokie wzruszenie ze szczęścia, to zrozumie co ja czuję gdy nasycam się światłem i gdy nim promieniuję.

Zdeklarowane Słoneczko

A i ciekawostka – nie muszę się koncentrować na pobieraniu – wystarczy że chcę kogoś obdarzyć światłem, wysyłam myślami dobrą energię a w tym samym momencie sama się nią bardziej nasycam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pablo1961



Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 1069

PostWysłany: 2007 12 12 21:48    Temat postu: Licht Odpowiedz z cytatem

Ś więte
W ieczne
I nteligentne
A dekwatne
T ętniące
Ł ączące
O kalające


,, NIE MAMROCZ I NIE SKARż SIę NA BRAK POSTęPU,NA JAłOWOść I NIEUSTANNE CIEMNOśCI:BYłOBY TO EGOIZMEM I BRAKIEM HOJNOśCI''
E.Hoppe

,,Śmiech jest dobry,śmiech jest zdrowy,
Uspokaja słabe nerwy;
Cały Olimp bóstw różowy,
Nie wyjmując i Minerwy,
Śmiać się lubi i swawolą
Wszystkie muzy i Apollo.''
A.Asnyk

,,Dzień to Noc ślepa , która Cię zaćmiła ,
Noc to dzień Jasny , gdy Sen Ciebie zsyła "
(William S.) fragment Sonetu 43 w przekł. Juliusza Ż.

,, Im dalej brniesz w nieznane,tym mniej przyjaciół pozostaje z Tobą.
Gdy postępując naprzód osiągniesz granice niedostępne dla innych,pozostaniesz ostatecznie sam.'';o)
Hans Hugo Selye*26 I 1907-16 X 1982+

M iłosierdzie-Miękka-Mongolia
I nedia-Intensywna-Irlandia
Ł zy-Łagiewniki-Łódź
O gień-Odymiająca-Ostrowiec Świętokrzyski
Ś miech-Śmiała-Świat
Ć ajtja-Cierpiąca-Ćmielów
Wink


Ostatnio zmieniony przez Pablo1961 dnia 2008 01 16 09:45, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Karola



Dołączył: 16 Sie 2005
Posty: 42
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2007 12 18 11:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<...Zapytałabym taką osobę – czy kiedykolwiek w życiu był tak szczęśliwy że nie był w stanie powstrzymać łez – jeśli czuł kiedyś takie głębokie wzruszenie ze szczęścia, to zrozumie co ja czuję gdy nasycam się światłem i gdy nim promieniuję...>

abrah, pięknie napisałaś Smile dzięki
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anusia



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 570
Skąd: Bradford

PostWysłany: 2008 03 07 13:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

OPISZ MI SWOJE SZCZĘŚCIE……POKAŻ ŚWIATŁO.


Dla każdego to samo słowo ma „swoje” znaczenie, związane z jego poznaniem i doświadczeniem. Ból dla jednego może być śmiertelny, a dla drugiego uzdrawiający. Ta sama sytuacja życiowa może być destrukcją, ale może również być determinacją, a jeszcze lepiej inspiracją do lepszego życia. Jak to możliwe?
Kiedyś przeżywałam ból po wyrwaniu zęba, mogłam płakać i faszerować się tabletkami, ale ja wolałam dostrzec w tym zupełnie coś odwrotnego. Ten ból przypomniał mi parę lat temu o odczuwaniu własnego ciała i samouzdrawianiu. Tak, potrafiłam poradzić sobie z własnym bólem, skontaktować się z nim i uwolnić, rozstać się z nim definitywnie. I jeszcze podziękować za niego. Ból może obudzić człowieka z letargu, znieczulenia.
Szukamy szczęścia, pragniemy go jak wody do picia. Wymyślamy różne sposoby na osiągnięcie tego. Często nasze wyobrażenia nt. szczęścia są tak nierealne. Czy szczęście może być chwilowe?. Cieszymy się, kiedy osiągniemy wymarzony cel. Kiedy dążyliśmy do niego, byliśmy pewni, że to szczęście wieczne. Jak długo jednak potrafimy się z niego cieszyć tak naprawdę? Jak szybko nam się znudzi i zapomnimy o nim? Zaczynamy wówczas od początku dążyć do naszego szczęścia. Mamy często taką świadomość i pojęcie na temat naszego doskonałego życia. Ile to kosztuje trudu, wysiłku, oczekiwań i rozczarowań?
Mamy w sobie jednak „moc” i siłę, aby dalej się tak realizować. To jest tak, jak rzucanie pieskowi gnata, za którym biegnie, aby go złapać. Kiedy go jednak zje, szybko o nim zapomni.
Opisz mi swoje szczęście. Ale nie to ulotne, znikające, lecz to istniejące w Tobie, do teraz. Kiedy obudzę Cię w nocy i zapytam, czy jesteś szczęśliwy, co mi odpowiesz?

No tak, różnie to może być.

Jak można być szczęśliwym, kiedy ktoś mnie budzi w środku nocy i zadaje „głupie” pytania? Jak można być szczęśliwym, kiedy na świecie jest tyle zła? Jak można w ogóle tutaj odnaleźć szczęście? A więc, czy warto go w takim razie szukać?

Czy nie pomyślałeś czasami, jak bardzo masz zniekształcone lustro, w którym się przeglądasz?, Ale to Twój własny obraz, nie lustra. I to nie ono jest zniekształcone, ale Twoje postrzeganie.
Czy znasz kogoś, kto jest szczęśliwy? Poszukaj wokół i zobacz ile zajmie Ci to czasu. Możesz nie znaleźć nikogo takiego. Nawet, jak znajdziesz, to i tak nie uwierzysz. Jaki wniosek? Nie szukaj…..w takim razie….nigdzie daleko. Szukaj blisko, poszukaj w sobie. Wróć z dalekiej drogi do siebie. Możesz poczuć się szczęśliwy w tym momencie, ponieważ nie musisz już nigdzie długo wędrować, męczyć się. Możesz włączyć relaksacyjną muzykę i otworzyć się na własne szczęście. Kiedy będziesz wiedział, że je masz na pewno? Wtedy, kiedy je poczujesz w sobie. Szczęście nie ma definicji, tak jak Światło, Miłość. To się czuje i wie. Ale może łatwiej jest to poczuć, rozpoznać, kiedy poznało się błądzenie w ciemności lub cierpienie i ból. Ale czy jest to konieczne, aby odnaleźć szczęście, miłość, a więc Światło?
Czym jest więc światło, jasność-Najwyższa z istniejących Energii, czyli Bóg?

Jest Tobą, mną. Jest wszystkim, jeżeli przejawiamy tylko to, co Najlepsze w nas. Kiedy to przejawiasz jesteś szczęśliwy, czujesz to, cieszysz się, radujesz i to jest….to nie znika….

Potwierdzeniem jest fakt, że Twoja obecność wśród innych, czyni zadowolenie i radość w ich sercach.. Twoje życie jest coraz piękniejsze, łatwiejsze. Chce Ci się żyć, oddychać pełną piersią i cieszyć wszystkim co masz, cieszyć się sobą!.

Ja Jestem, czuję, życiem się cieszę,
I Dusza się raduje………!
Wędrujemy sobie trzymając się w objęciach,
Dotyk delikatny, energię wzmaga.

Patrzę i widzę, śpiewam i słyszę,
KOCHAM I CZUJĘ!
ŚWIAT JEST WIĘKSZY, RADOŚNIEJSZY,
Jestem szczęściem i spokojem,
Jestem ŚWIATŁEM,
wciąż w Nim stoję, jest moją Ochroną.

Kiedy idę, to Go niosę,
Świetlistą się stałam,
Odnalazłam swoją Istotę
I bardzo ją pokochałam!


Cóż bowiem za korzyść odniesie czło­wiek, choćby
cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?
(Mt 16, 26)
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
2345



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 77

PostWysłany: 2011 03 28 22:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
(...)dotyku daje najprzemilsze (możliwe do wyobrażenia dla danej osoby) doznania dotykowe (wielokrotnie przewyższające orgazm), np. nieopisywalne ciepło i wygoda fizyczna. W początkowym etapie uświadamiania sobie Światła dotykiem przez ciało mogą przepływać fale drgań określane jako przyjemne mrowienie, ciarki, ciepło.


a wiec to co ostatnio doswiadczylem to bylo... Światlo! Smile
ciesze sie, ze trafilem na Twoj post Joachimie

przedwczoraj po wzieciu prysznica naprzemiennego czulem sie wspaniale, czulem bijaca ze swojego wnetrza energie. siadlem przed komputer i zajalem sie swoimi sprawami, ale juz po kilkunastu minutach przerwalem. Skupilem sie na tej energii, zaczalem sie relaxowac, wyciszac, zamknalem oczy. po pewnym czasie poczulem uderzenie i przejscie przeze mnie silnej fali energii (co juz doswiadczalem wielokrotnie).wszedlem w inny stan. kontynuowalem. po kolejnych kilku chwilach poczulem kolejne uderzenie i przejscie fali energii, tym razem bylo to cos innego i nowego, wszedlem w glebszy stan, w ktorym jeszcze nie bylem.
Pozniej nastapilo cos niesamowitego. Zamiast pojedynczej fali energii poczulem jak przeszywa mnie seria krotkich szybkich fal o ogromnej mocy, niosace niewyobrazalna przyjemnosc. Zeby to opisac uzyje slow Joachima bo dokladnie oddaja to co doswiadczylem:

Cytat:
(...)dotyku daje najprzemilsze (możliwe do wyobrażenia dla danej osoby) doznania dotykowe (wielokrotnie przewyższające orgazm), np. nieopisywalne ciepło i wygoda fizyczna. W początkowym etapie uświadamiania sobie Światła dotykiem przez ciało mogą przepływać fale drgań określane jako przyjemne mrowienie, ciarki, ciepło.


cudowne przezycie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
2345



Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 77

PostWysłany: 2011 06 29 08:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przed wczoraj ponownie doswiadczylem Swiatla zmyslem dotyku(na razie jest to drugi raz). Tym razem, tuz przed zalaniem mnie przez Swiatlo, pojawil sie krotki obraz (trwajacy mniej niz 2 sekundy). Bylem w stanie medytacji i na moim monitorze (tym w glowie) pojawil sie ceglany mur, przez moment nic sie z nim nie dzialo i nagle zostal przebity (od drugiej strony) na wskutek czego powstala w nim dziura, przez ktora ujrzalem swiatlo, obraz zniknal a ja kolejny raz zostalem opanowany przez fale Swiatla o bardzo duzej mocy niosacej niesamowita przyjemnosc.

Ten ceglany mur symbolizowal cos w rodzaju bariery, skorupy, ktora oddziela mnie od Swiatla. Swiatlu na moment udalo sie przebic przez ta skorupe. Tak to odczulem.


Gdybym byl "podladowywany" taka moca przez caly czas to moglbym gory przenosic Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anusia



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 570
Skąd: Bradford

PostWysłany: 2011 07 03 20:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Coś w temacie:))) Dzięki Joachim, pamiętam własne doświadczenie ze słońcem/światłem, a to było jak zderzenie i wniknięcie/, dzięki ayauasce przyjętej mentalnie /opisałam gdzieś na forum/.

Dzisiaj mam dobry wywiad, wart posłuchania

http://www.youtube.com/watch?v=qHX0TZ0Y3Kc

http://www.youtube.com/watch?v=YXO6wx0ZbWg

http://www.youtube.com/watch?v=EVI7CifOarA

http://www.youtube.com/watch?v=gk_UZzfTGSQ

Są jak widzę obecnie 4 części.

Pozdrawiam wspaniałych i świetlistych<3
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kobra



Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 198
Skąd: Stargard

PostWysłany: 2017 02 05 22:40    Temat postu: Jak Światło daje się odczuć Odpowiedz z cytatem

(…) Popatrzyliśmy w górę i zobaczyliśmy ją. Nad polaną wisiała żarząca się niebieskawym, skoncentrowanym światłem, niewielka kula. Jakby mnóstwo iskier elektrycznych, jakby różnokolorowe błyskawice splątane wewnątrz przeźroczystej powłoki. Była podobna do dużego pioruna kulistego. Ale miała rozum!
Nie wiedzieliśmy, z czego jest stworzona, nie znaliśmy źródła jej powstania. Odczuwało się jej niezwykłą, ogromną potęgę. Nie budziła strachu, przeciwnie – emanowała od niej przyjemna, błoga rozkosz, nie chciało się ruszyć - chciało się tylko być.
Chociaż dzień był jasny i słoneczny, liście drzew i płatki kwiatków okręcały się w jej kierunku: jej błękitny blask posiadał więcej mocy niż promienie Słońca.
Anastazja długo zbierała gałązki, to pełzając, to powoli krocząc, chodziła po polanie, dopóki sama nie posprzątała wszystkiego. A płomienna kula miotała się nad kruchym maleństwem, jednak nie pomagała już w porządkach. Bezkresna potęga kuli jakby zrozumiała gest drobnej, dziecięcej ręki i podporządkowała się mu.
Rozszerzając się i rozpływając w przestrzeni, zwężając się i tworząc wewnątrz siebie wyładowania, podobne do wybuchów nie wiadomo z czego wyprodukowanej i nie wiadomo czym gaszonej energii, znikała i pojawiała się, jakby zdenerwowana, i z tych nerwów szamotała się we Wszechświecie z niepojętą prędkością.
Nadeszła godzina snu. O tej porze mama Anastazji kładła się zawsze w legowisku, dając przykład dziecku. Dziewczynka dopełzała do niej i - przytuliwszy się do ciepłego ciała - spokojnie zasypiała.
Tym razem Anastazja również podeszła do miejsca, gdzie zwykle spały w ciągu dnia z matką. Stała i patrzyła, ale teraz jej mamy nie było. Pozostanie tajemnicą, o czym myślała w tej chwili, lecz na policzku dziecka błysnęła w promieniu słońca łezka. Natychmiast zamigotała na polanie niebieskawa poświata.
Anastazja podniosła główkę do góry i zobaczyła pulsujące, skondensowane światło. Usiadła na trawie i zaczęła nieprzerwanie na nie patrzeć, a ono uspokoiło się pod jej spojrzeniem. Przez jakiś czas, nie odrywając wzroku, spoglądała na nie. Potem wyciągnęła w jego stronę obie rączki, w taki sam sposób, w jaki wzywała do siebie zwierzęta. W tym momencie ognista kula wybuchnęła potężnym snopem mnóstwa błyskawic, które wyrwały się poza obręb niebieskawej powłoki i... skrzącą się kometą runęła ku dziecięcym ramionom. Wydawało się, że rozniesie wszystko, co spotka na swej drodze. W mgnieniu oka znalazła się przy policzku Anastazji, zakręciła się i musnęła swoją błyskawicą lśniącą na jej buźce kroplę. Tuż po tym zgasiła wszystkie swoje zwarcia, przeistoczywszy się w niebieską kulę delikatnego światła w dłoniach małej, siedzącej wśród zieleni dziewczynki.

Anastazja trzymała ją, oglądała i głaskała. Następnie wstała i bacznie krocząc poniosła świetlaną kulę w miejsce, gdzie spała z mamą. Znów ją pogładziła. Kula leżała jakby zasypiając, jak to czyniła mama Anastazji. Dziewczynka położyła się obok niej i usnęła. Drzemała na trawie zwinięta w kłębek, kula zaś to odlatywała znikając w niebieskawej toni, to rozpływała się nisko nad polaną, jakby okrywając ją sobą. Następnie znowu skurczywszy się w maleńką, pulsującą kulę, ukazała się obok śpiącej na trawie Anastazji i głaskała jej włosy. Dziwne i niezwykłe były jej pieszczoty. Najcieńszymi, podrygującymi promykami, błyskawicami, brała każdy włosek po kolei, podnosiła i łagodnie muskała.

Później, przychodząc do Anastazji na jej polanę, jeszcze parę razy widzieliśmy tę kulę. Rozumieliśmy, że była ona dla niej czymś naturalnym, jak słońce, księżyc, drzewa i zwierzęta ją otaczające. Ona z nią także rozmawiała, jak ze wszystkim dookoła, lecz wyróżniała ją z całego otoczenia. Mieliśmy wrażenie, że odnosiła się do niej z większym szacunkiem niż do innych, a jednocześnie niekiedy lekko kaprysiła. Kula reagowała na jej humory i spełniała jej kaprysy.
W dniu czwartych urodzin Anastazji staliśmy o świcie na skraju polany i czekaliśmy, kiedy się obudzi. Chcieliśmy po cichu popatrzeć na jej radość z rodzącego się poranka.
Kula ni stąd, ni zowąd pojawiła się na moment przed jej obudzeniem. Lekko błysnęła niebieskawym światłem i rozsypała się nad całą przestrzenią. Wtedy naszym oczom ukazał się niespotykanie żywy obraz, czarujący i wspaniały.
Przekształciła się cała okolica: drzewa, trawa, owady. Różnymi subtelnymi kolorami zaświeciły się igły cedrów, skaczące po gałęziach wiewiórki zostawiały za sobą świetlne, rozpływające się treny tęczy. Odcieniami zieleni rozświetliła się trawa.
Różnobarwne świetliki wychodziły z mnóstwa snujących się w murawie robaczków, a wszystkie razem tworzyły niezwykłej urody przelewający się dywan, ciągle zmieniający swój niepowtarzalny, zmysłowy wizerunek.
Budząca się Anastazja otwarła oczy i ujrzała to wyjątkowe zjawisko. Podskoczyła, rozglądając się wokoło.
Uśmiechnęła się swoim miłym uśmiechem, tak jak uśmiechała się zawsze rankiem, a na jej uśmiech otoczenie zareagowało jeszcze bardziej jaskrawym światłem i przyspieszonym ruchem. Następnie Anastazja uważnie opuściła się na kolana i zaczęła wnikliwie przyglądać się roślinom i mieniącym się różnymi barwami, snującym się owadom.
Kiedy spojrzała w górę, jej twarz była skupiona i trochę zatrwożona. Popatrzyła w niebo i chociaż niczego tam nie było, uniosła ręce. Momentalnie poruszyło się zastygłe powietrze, a w jej dłoniach zjawiła się błękitna kula. Anastazja potrzymała ją przy swojej buzi, położyła na trawie i czule pogłaskała. Usłyszeliśmy dialog. Mówiła Anastazja, wyczuwało się jednak, że kula nie tylko rozumie jej słowa, ale bezgłośnie stara się jej odpowiadać. Dziewczynka rozmawiała z nią pieszczotliwie, lecz z zakłopotaniem:

-Ty jesteś dobra. Ty jesteś bardzo dobra. Chciałaś mnie ucieszyć pięknością. Dziękuję ci. Ale przywróć, proszę, przywróć wszystko do pierwotnego wyglądu.

Niebieskawa kula zapulsowała, wzleciała, wewnątrz wił się kłąb błyskawic. Świecący obraz nie zniknął. Anastazja obserwowała ją, po czym zaczęła mówić:

-Każdy robaczek, każdy owadek, mrówka ma swoją mamę. Wszyscy mają mamę. Matki kochają swoje dzieci takie, jakie się urodziły, i nieważne, ile mają nóżek i jakiego koloru jest ich ciało. Ty wszystko zmieniłaś, jak teraz matki poznają swoje dzieci? Przywróć wszystko jak było, proszę.

Kula nieznacznie mignęła i na polanie wszystko stało się takie, jak przedtem. Opuściła się do nóg Anastazji, ona zaś pogładziła ją i powiedziała: „Dziękuję ci!”. Potem milczała chwilę, uważnie przyglądając się kuli. Kiedy zaczęła mówić, jej słowa zadziwiły nas.

-Nie przychodź już do mnie. Jest mi z tobą dobrze! Zawsze dla wszystkich starasz się czynić tylko dobro i pomagać! Mimo to do mnie nie przychodź. Rozumiem, masz swoją bardzo wielką polankę. Ty bardzo szybko myślisz, na tyle szybko, że nie zawsze nadążam za tobą. Tylko później ciut, ciut pojmuję. Ty szybciej od innych przemieszczasz się, dużo szybciej od ptaków i wiaterku. Bardzo prędko i dobrze wszystko czynisz, zrozumiałam. To wszystko dlatego, aby zdążyć uczynić dobro na swojej bardzo wielkiej polance. Ale kiedy jesteś ze mną tu, to znaczy, że ciebie nie ma tam. Więc kiedy ty ze mną, nie ma kto czynić dobra na innej polance. Odejdź. Musisz opiekować się wielką polanką.

Błękitna kula skurczyła się do malutkiego kłębka i wzniosła wzwyż. Zawirowała w powietrzu, wybuchnęła silniej niż zwykle i pałając znów runęła ku siedzącej Anastazji. Zamarła obok jej głowy, mnóstwo drżących promyczków dosięgło długich włosów Anastazji i pogłaskało każdy z nich na całej długości.

-Ja tutaj sama zrobię wszystko dobrze – powiedziała Anastazja. - Będzie mi przyjemnie myśleć, że na twojej wielkiej polance też wszystko w porządku. Będę ciebie czuła.

Niebieskawa kula ciężko wznosiła się wzwyż. Podnosiła się nierównym szarpaniem, znikając w przestrzeni, ale pozostawiła swoją niewidoczną energię wokół Anastazji. Za każdym razem, kiedy zdarzało się coś negatywnego, nieakceptowanego przez Anastazję, otaczająca ją przestrzeń zamierała jak sparaliżowana. Podniesieniem ręki w górę zatrzymuje to zjawisko, jeśli zdąży.

Zadaliśmy maleńkiej Anastazji pytanie: „Co to wylądowało takie świecące na polanie?”

Ona chwilę zastanawiała się i krótko odpowiedziała:

– To można nazwać „dobro”, dziadulki.

Relacja na podstawie książki 'Anastazja - Dzwoniące Cedry Rosji' Władimira Megre.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Rozwój duchowy, Droga do doskonałości, Ezoteryka, Paranormalne. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group