Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czekolada a uzależnienie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Odżywianie ciała i umysłu, diety.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Little Ghost



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 48
Skąd: Gliwice

PostWysłany: 2006 01 08 22:53    Temat postu: Czekolada a uzależnienie Odpowiedz z cytatem

Witam Was przyjaciele, mój problem jest następujący... :

od małego dziecka, rodzice swoim pociechom, w ramach nagrody lub pocieszenia dawali słodkości. Obojętnie co by to nie było, musiało mieć cukier i słodki smak. Niestety moi rodzice nie będąc tak świadomi jak teraz, nie uchronili mnie od tego i jako dziecko pochłaniałem ogromne ilości słodyczy. Sytuacja z biegiem czasu się zmieniała. Cały okres można porównac do sinusoidy która czasem wzrastała, wtedy jadlem dużo słodyczy, a gdy malała nie jadłem ich wcale. Pamiętam kilka momentów w
swoim czasie egzystencji na Ziemii, gdy miałem wstręt do wszystkiego co słodkie, i wtedy nie mogłem nawet patrzeć na słodycze, a czasami nie istniał dla mnie dzień bez czegoś słodkiego. Dziś sinusoida osiągnęła punkt krytyczny, co mnie bardzo martwi. Piję tylko wodę mineralną(żadnych napoi słodzonych), nie słodzę herbaty, nie jem slodyczy(lizaki,żelki,pianki itp) a także nie uzywam cukru do żadnych innych potraw, natomiast czuje niesamowity, psychiczny pociąg do czekolady. W dzieciństwie byłem od niej uzależniony(jedząc 2 tabliczki dziennie), przez pół roku, lecz udało mi się wyjść z tego bez zbędnych wyżeczeń. Poprostu wystąpił wstręc do wszystkiego co słodkie i czekolady nie ruszałem przez jakieś 2 lata. Potem wszystko się zaczęło zupełnie przez przypadek. Kiedyś dostałem czekoladę od babci, zjadłem ją i potem znowu popadłem w czekoladowe uzależnienie tłumacząc sobie że wcale jej nie potrzebuje tylko jem dla przyjemności. Czytając treści w internecie i książkach kucharskich można się doczytać cudownych właściwości czekolady:
"- jest antystresowa gdyz zawiera fenyloetyloamine(hormon powodujacy radosc, szczescie, euforie)
- jest pobudzająca, zawiera teobromine(dzialaniem zblizonym do kofeiny)
- zawiera tryptofan(aminokwas silnie związany z wytwarzaniem się serotoniny i tryptaminy, a z kolei melatonina to przeksztalcona trypamina, natomiast serotonina ktora jest tzw. hormonem szczęścia pelni funkcję neuroprzekaźnika w ukladzie nerwowym i oprocz szczescia powoduje silny przyplyw sily fizycznej i psychicznej, co np. pomaga w nauce lub przejsciu ciezkiego odcinka pasma górskiego)
- wzmaga produkcję melatoniny tzw. hormonu snu
- jej dzialanie wplywające na mozg i duza ilosc glukozy(podstawowego paliwa dla mozgu) wplywa pozytywnie na jakość, klarownosc i pamięć snów."
Nie widziałem nic dziwnego w jedzeniu czekolady... powodowała dobry humor i smakowała. Niestety realia okazały się inne.
Nie potrafiłem wytrzymac bez czekolady, stała się moim utrapieniem i prześladowała mnie aż do dnia dzisiejszego. Wśród moich znajomych od dawna panuje zwyczaj "pójścia na czekoladę". Poprostu zbiera się kilku dobrych znajomych i udajemy się do sklepu by zaznać rozkoszy jaką jest czekolada... Innym problemem był ojciec, który codziennie po powrocie z pracy kupował mi tabliczkę..., takie głupie przyzwyczajenie, a tak bardzo szkodziło... Nie chcę tutaj zwalać winy na otoczenie, bo wiem że moj brak umiaru i zdrowego rozsądku doprowadził do dzisiejszego stanu. Teraz czekolada jest dla mnie wrogiem, zważając że żadnych wrogów oprócz niej nie mam, lecz wiem że kontroluje mnie i moje ciało.
Gdy od rana nie biorę żadnego jedzenia do ust, podświadoma chęć zjedzenia czekolady nie ujawnia się... do momentu aż coś zjem. Choćby była to zwykła kanapka, po zjedzeniu jej, czuję że muszę zjeść czekoladę. Jestem rozkojarzony, nadpobudliwy i o niczym innym nie myślę a gdy już ją zjem, wszystko mija i powraca harmonia umysłu. To okropne uczucie być kontrolwanym przez taką małą, wredną, 100-gramową a zarazem cichą i sprawiającej wrażenie inteligentnej i cwanej tabliczkę. Moje problemy z nią uaktywniły się dopiero teraz. Mam problemy z koncentracją i często choruję(średnio raz w miesiącu). Wiem że
powodem jest czekolada, cukier jest zabójca który powoli lecz skutecznie eliminuje swoje ofiary. Wypłukuje z organizmu wszelkie minerały i inne potrzebne substancje które utrzymują ciało w zdrowiu. Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało że moje jelita są domem dla wielu nieprzyjaznych gości (tasiemiec, grzyby itp) które m.in powodują tak silną chęc zjedzenia tej
okropnej, brązowej substancji. Gdybym miał możliwość odosobnienia i niejedzenia zapewne bym się z tym uporał, niestety bardzo ciężko jest sobie z tym poradzić gdzie w około pełno słodyczy, w tym czekolady. To zapewne podobne do uzależnienia od tytoniu lub innych substancji które wprawiają umysł w porządany stan.
Wiem że to moja słabość i powinienem sam sobie z nią dać radę, lecz liczę na wasze dobre słowo wierząc że mi pomożecie. Pozdrawiam serdecznie


Ostatnio zmieniony przez Little Ghost dnia 2006 01 08 23:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
tilaca



Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 126
Skąd: Kraśnik

PostWysłany: 2006 01 08 23:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Little Ghost rozumię cię bardzo, współczuję również, ale niestety nie potrafię ci pomóc, ani niestety nic konkretnego podpowiedzieć. Widzę to tak. Uzależnienie jak każde inne, tak jak powiedziałeś, ale czy da się z tym walczyć? Walcząc z nałogiem nalezy pamiętać, jak to kiedyś Joachim określił, jeśli walczysz z sobą, kto zwycięży? nie powiedziałam tego dosłownie, ale sens. Myślę też tak i też powtórzę za kimś, jeśli myślisz o czymś, dodajesz mocy temu i jeśli z tym walczysz, dodajesz mu siły. Wniosek, skieruj myśl do środka, nie na zewnatrz, pozdrawiam Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gi_pi_es



Dołączył: 20 Gru 2004
Posty: 29

PostWysłany: 2006 01 09 02:42    Temat postu: Czekolada Odpowiedz z cytatem

Witam Little Ghost,
i Ty także Tilaca Smile
Ja, swojego czasu,(może jeszcze ok.8 miesięcy temu) również
miałem problem z nadmiernym jedzeniem czekolady(wcześniej zaś i słodyczy),czyli schemat uzależnienia był mniej więcej taki sam.
Najpierw odstawiłem całkowicie słodycze, pozostawiając sobie, jako ich namiastkę, czekoladę.
Ze wspomnianymi słodyczami poszło mi w zasadzie łatwo, po prostu przez pewien okres czasu programowałem to w sobie.Byłem tym nawet mile zdziwiony, bo przedtem, cukier pod różnymi postaciami, zjadałem w dużych ilościach.
Na początku odstawiłem cukierki i różnego rodzaju batony. Na drugi ogień poszły ciasta.
Najdłużej pozostała mi czekolada i lody Smile
Nooo...wiadomo lody dla ochłody Smile a co do czekolady to moje tłumaczenie było takie samo jak Twoje. Wzmacnia...pobudza i inne blee...blee.
Znowu poszło w ruch częste programowanie.
Po pewnym czasie lody poległy.....
Czekolada trzymała się najdzielniej....aż i na nią przyszła pora...
Wziąłem się na sposób i zacząłem kupować sobie gorzką.
Ten rodzaj ma to do siebie, że w różnych czekoladach jest różna zawartość kakao( a może kakaa ),
w każdym bądź razie im większa procentowo ilość tego składnika,
tym czekolada jest droższa i zdrowsza, bo zawiera mało lub minimalną ilość cukru(to zależy już od producenta).
A skoro czekolada, to w zasadzie kakao,
więc po pewnym czasie przestałem jeść czekoladę, a zacząłem, od czasu do czasu, pić kakao.
Przyrządzam je tak, jak robiła to inkaska arystokracja, która uważała
je za napój boski, leczniczy, pobudzający i rozjaśniający umysł,
a mianowicie, sypię trzy łyżeczki do kubka i zalewam gorącą wodą.
Mieszam dokładnie i łyczkami wypijam. Czy rozjasnia umysł i pobudza,
albo czy leczy, trudno mi powiedzieć. Może to po prostu następne blee...bleee...jak to było z czekoladą Smile
Tego nie wiem, ale wiem co innego,
z całą pewnością nie ma tu cukru, a do tego picie takiego napoju, i w taki sposób, jednak troche nobilituje Smile
No cóż, Inkowie arystokraci, wiedzieli co robią, ja myślę, że między innymi dlatego długo żyli.
W taki to sposób wyeliminowałem ze swojego jadłospisu słodycze.
Jedynie czasami, kiedy kołaczą we mnie jakieś stare, pocukrowe,wspomnienia, sięgam po łyzkę miodu, który zjadam z sokiem z cytryny, albo z czosnkiem(dobre na zimę)
A kiedy większość tego co zjadam, stanowią soki(świerzo wyciskane),to ich naturalna słodycz całkowicie eliminuje we mnie taką potrzebę.
A programowanie? Jak to mówił pewien Naczelny Programista Pewnego Zrzeszonego Narodu - "Kłamstwo powtarzane sto razy, za sto pierwszym jest prawdą.."Wynika z tego, że w kazdej dziedzinie życia , aby osiągnąć mistrzostwo, ważna jest ilość powtórzeń.

czego i Tobie życzę Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Little Ghost



Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 48
Skąd: Gliwice

PostWysłany: 2006 01 09 08:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuje, programowanie podświadomych programów jest napewno jedną z najlepszych możliwości. Spróbuję od dziś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Odżywianie ciała i umysłu, diety. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group