Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

--
Idź do strony 1, 2, 3 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 05 23 02:51    Temat postu: -- Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:46, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1671
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2007 05 23 10:31    Temat postu: stan szczęścia Odpowiedz z cytatem

Gisan
Cierpienia, które obecnie są wyborem twojego stylu życia, stanowią część doświadczeń, które postanowiłeś przejść. Nawet to zniechęcenie do życia. Jest to ani złe ani dobre, to, po prostu, jest twoja droga życiwa, inna od każdej innej.
Faktem jest, że w każdej sytuacji, obecnej albo "gorszej" niż obecna, możesz zawsze wzbudzać w sobie, poprzez zwykłe pomyślenie, skupienie się na tym, emocje związane z radością, ze szczęściem. Możesz skupić się na tym, żeby
utrzymywać w swojej wyobraźni obraz siebie jako radosnego człowieka.
Początkowo może wydawać ci się, że to taka iluzja bez sensu, jednak już od pierwszego pomyślenia twoje życie będzie kierowało się właśnie tam, w rejon szczęścia. Jeżeli postanowisz utrzymać ten stan szczęścia na zawsze, to nie ma innej drogi, nie ma innej rady, on pojawi się i zostanie.
Twoje życie tworzysz, od chwili poczęcia, w twoim umyśle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
newgargamel



Dołączył: 30 Sty 2005
Posty: 107
Skąd: El mundo

PostWysłany: 2007 05 23 10:35    Temat postu: Re: slaba wola Odpowiedz z cytatem

gisan napisał:
Chcialbym Was powitac Wszytkich bardzo mi sie to forum podoba i pisze po raz pierwszy.

Witamy bardzo serdecznie Smile
gisan napisał:
Mam ze soba bardzo wiele problemow psychicznych ( zalamania , depresja , brak swojego "self") i zdrowotnych ( otylosc przy wzroscie 167 cm waze 130kg )

Czyli idealny klient dla różnego rodzaju terapeutów Wink
gisan napisał:
Wiem ze nie ma juz dla mnie zadnego ratunku bo nie mam silnej woli zeby walczyc ze samym soba wiec postanowilem tak oczekiwac na smierc.

A skąd taka pewność? Skąd takie zrezygnowanie z życia? Co się takiego stało w przeszłości że wybrałeś oczekiwanie na śmierć jako ucieczke od TEGO problemu?
gisan napisał:

Dziekuje z calego serca !

Cała przyjemność po naszej stronie Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 05 23 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

GISAN!! Very Happy
Może nie uwierzysz, ale jesteś w IDEALNYM punkcie, żeby zrobić punkt zwrotny, rozpocząć medytacje i zacząć żyć NAPRAWDĘ, czyli świadomie. Dlaczego? Bo masz coś bardzo ważnego: pełną akceptację śmierci. Mój ulubiony mistrz bardzo często porównywał medytację do śmierci: bo śmierć to nic innego jak tylko drugi biegun siły życiowej: to dlatego ten, kto boi się śmierci tak naprawdę boi się życia. Wygląda na to, że tę wielką barierę masz już za sobą i w tym momencie jesteś gotów na zaakceptowanie życia (i siebie), takim, jakim ono jest naprawdę. RESZTA SAMA PRZYJDZIE! Na tej drodze- bardzo skrajnej i innej- jest jednak parę pułapek. Jedna z nich, pierwsza, to ta, że pełna akceptacja śmierci nie powinna przeradzać się w pragnienie śmierci. Linia graniczna jest bardzo cieńka. Jeśli uda Ci się jej nie przekroczyć przemiana zacznie się sama z siebie Very Happy I nie potrzeba tu żadnej silnej woli ani działania- one tylko przeszkadzają. Wystarczy się pogodzić (co właśnie chyba się zadziało). Teraz już, jedyne, czego potrzebujesz to zachowanie UWAŻNOŚCI, obserwacja siebie: swoich myśli oraz emocji. Nie jesteś nimi! Uświadom sobie w pełni to, co już wiesz "rozumowo". Uświadamiaj to sobie za każdym razem, kiedy są bolesne... Nie jesteś nimi- one przychodzą i odchodzą i wystarczy tylko to zaobserwować. Kiedy to dostrzeżesz, w tym momencie znaczy, że nie identyfikujesz się z nimi i zaczyna się tworzyć połączenie ze swoją boskością (JA). I wtedy TO przychodzi Smile
Droga, którą wybrałeś- dochodzenie do kresu- jest mi znana Laughing To działa dokładnie tak jak w przypadku mięśni. Kiedy ktoś każe ci rozluźnić mięśnie, a ty próbujesz, próbujesz i nic, wtedy najlepiej jest.... napiąć je. A więc zrobić coś zupełnie ODWROTNEGO. Napiąć do granic wytrzymałości- im mocniej tym lepiej. Aż w pewnym momencie dojdziesz do punktu, w którym dalej się nie da. Wtedy PUSZCZASZ- sam z siebie, bo boli, bardzo boli, dalej się nie da. Rozluźnienie następuje samoistnie i jest tym głębsze im mocniej napięte były mięśnie (więc popatrz, jaki masz potencjał!! Razz - jak mało kto!). Przyjemność relaks i błogość przychodzą wraz z tym rozluźnieniem.SERDECZNOŚCI. Dorota
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
newgargamel



Dołączył: 30 Sty 2005
Posty: 107
Skąd: El mundo

PostWysłany: 2007 05 23 11:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorota napisał:
Bo masz coś bardzo ważnego: pełną akceptację śmierci.

Skąd taki wniosek? Z tego co napisał to wcale tak nie jest...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 05 24 04:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:47, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 05 24 14:57    Temat postu: DEPRESJA Odpowiedz z cytatem

newgargamel:)
Cytat:
Skąd taki wniosek? Z tego co napisał to wcale tak nie jest...

Kiedy ja właśnie tak to odebrałam Very Happy Dlaczego? Może dlatego:
Cytat:
bo nie mam silnej woli zeby walczyc ze samym soba wiec postanowilem tak oczekiwac na smierc.

dla mnie oczekiwanie czegoś jest wyrazem akceptacji
a może dlatego, że gisan przełamał naprawdę sporą barierę w sobie i napisał na forum? jak się zaakceptuje śmierć, to sporo barier znika na zasadzie: przeciez to juz i tak wszystko jedno... moze wreszcie dlatego, ze wiele, wiele lat temu (ponad dziesięć- kto wtedy słyszał o depresji??) sama przerabiałam deprechę i wiem jak to działa: życie zaczyna boleć tak bardzo, że myśli o śmierci przychodzą w sposób naturalny i przynoszą ulgę... w zasadzie to jest jedyne, co przynosi jakąkolwiek ulgę w tym oceanie bólu, cierpienia i na wskroś prznikającemu uczuciu bezsensu. najpierw sie jeszcze walczy, i szuka jakiejkolwiek motywacji aby rano wstać z lóżka (obowiązki)- potem i to jest bez sensu. akceptacja śmierci zaczyna się przeradzać w jej pragnienie- ale w sposób naturalny i łagodny- bo na jakiekolwiek pragnienia nie ma siły.

Oczywiście, biorąc to rozumowo, moje wynurzenia wcale nie muszą się gisanowi przydać- z tysiąca różnych powodów mogą być "nie dla niego". ale wtedy pewnie przydadzą się komu innemu, nawet po jakimś czasie ktoś odgrzebie temat- depresji ci u nas dostatek i nie zanosi sie na to, żeby miało być mniej... z tego co widzę wśród osób wokół... a jak sie coś tak boleśnie przerobi to ma się potem inne oko Wink

Gisan!
Ja po prostu mam ochotę napisać to, co napiszę i robię to w równym stopniu dla ciebie, jak i dla siebie- więc się nie przejmuj. Twoje posty sprawiły, że dawno zapomniane zdarzenia wypłynęły na powierzchnię i pozwoliły mi przekonać się, jak wielki dystans mam już do tego i jak skrajnie inaczej odbieram to z perspektywy lat Very Happy . Dzięki Very Happy A oto, co mi przyszło:
Cytat:
ale ja naprawde jestem kompletne zero i naprawde nie warto sie zajmowac mna i moimi problemami.

Tak, poczucie "nicniewartości" rządzi. ja byłam nim przesiąknięta- często wbijałam wzrok w ziemie i miałam ogromne pragnienie się pod nią zapaść: odruchowo szukałam "miejsca", biegając oczami dookoła nóg/stóp. Kiedy ktoś chciał mi pomóc czułam się nieswojo: po co on się wysila, przecież dla mnie i tak nie ma już żadnego ratunku, to bez sensu... Z tego powodu unikałam ludzi. także z tego, że coś, czego wcześniej nie byłam sobie nawet w stanie wyobrazić- że można nie być w stanie zapanować nad swoim ciałem i emocjami- stało się faktem: wpół słowa, w rozmowie, bez żadnego powodu zaczynały mi drgać policzki lub broda, lecieć łzy. Moje ciało kompletnie przestało mnie słuchać! Tak wtedy myślałam, ale za jakiś czas miałam się przekonać, co znaczy "kompletnie"...
Cytat:
ale ja czesto mysle o samobojstwie i mam juz w myslach przygotowane jego rozne scenariusze

tak, to jest "oswajanie się" ze śmiercią- duży potencjał, jeśli uda ci się z niego skorzystać Very Happy one przychodzą w sposób naturalny- bo nic, o czy się pomyśli nie ma żadnego sensu, a jedyne uczucie jakiego się doświadcza, to ból. wszystko, czym żyłam wcześniej: kariera zawodowa, kochający mąż, nawet dziecko- przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Że zostawię dziecko? To też umrze, przynajmniej nie będzie się musiało tak męczyć... Jest już tylko jeden problem: jak? to właśnie jest akceptacja: nie chcesz (podświadomie, czy świadomie) wywołać zainteresowania i się uratować, ale NAPRAWDĘ chcesz odejść. jedyny powód, dla którego wtedy tego nie zrobiłam, był taki, że byłam niezdolna do jakiegokolwiek, najmniejszego nawet wysiłku- i wciąż odsuwałam to na później- w końcu jakie to ma znaczenie, te parę dni...tygodni...
nie byłam zdolna ani psychicznie- coś trzeba pomyśleć, wybrać, ani fizycznie- jak tylko budziła się zewnętrzna świadomość ze snu, palący ogień przelewał się przez moje ciało i mnie paraliżowało od stóp po głowę- najgorsze były pierwsze dni- myślałam, że mi tak zostanie na zawsze. Dopiero jak spostrzegłam, że na parę sekund, tuż po obudzeniu - ruszam się- strach lekko zelżał... Nie miałam też żadnego czucia w ciele. Kiedy np mój mąż, najpierw przerażony, potem zrezygnowany całował mnie po rękach czułam się głupio: żadnego czucia, jak drewniany kołek, po co się biedak stara na darmo...
W końcu przestał. Tygodniami tak leżałam sparaliżowana bez żadnej nadziei- czasem mi trochę odpuszczało...
I właśnie te fale- przypływu i odpływu/ nasilenia i zelżenia myśli, bólu ciała, emocji sprowokowały mnie do obserwacji- w końcu cóż innego mogłam robić! Nic, tylko obserwować... TYLKO... No i zaczął się "cud", choć wtedy na pewno nie byłam tego świadoma.
Moja depresja trwała niecały rok- błyskawica, jak na depresję.Laughing .
Co jeszcze dziwniejsze- nie miałam żadnych nawrotów (rzadki przypadek- nie liczę różnych "dołków, oczywiście). Poza początkowym okresem, kiedy rodzina usiłowała mnie ratować, a ja nie miałam sił oponować- nie brałam żadnych leków. Wszystkie- nawet te, które brałam wcześniej (jakaś garstka dziennie Wink 0) zostały odstawione (jaki sens, pzrecież i tak umrę).
Przyczynę tego cudu poznałam dopiero po latach: zaczęła się u mnie budzić świadomość, ze nie jestem swoim ciałem- ono było wyłączone a ja istniałam!, nie jestem swoimi myślami- one są różne, przychodzą raz takie, raz takie, nie jestem swoimi emocjami: obserwowałam jak włączają mi sie i wyłączają różne stany w zależności od np nasilenia bólu w ciele i możliwości poruszania się... A jak się przestajesz identyfikować- to doznajesz tego czegoś, co jest POZA. Samoistnie. wtedy TO (czyli JA sama) wyciągnęło mnie z depresji: zmieniło myśli emocje i uczucia, choć nie od razu. to proces, który trwa: raczej lata niż tygodnie.
Teraz świadomie łączę się z JA poprzez medytacje. Też nie było prosto- ale o tym już pisałam tu:http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?t=999

Od medytacji zmiany przyspieszyły- zwłaszcza w ciele (też prawie całe życie byłam otyła- ile ja się nie nawysilałam, żeby coś z tym zrobić- straszna męka z tym głodem). Zawsze zazdrościłam chudzielcom, nawet nie wyglądu, ale że nie muszą tak strasznie uważać na to, co jedzą i ile i doświadczać głodu. teraz sama jestem chuda i jem co zechcę- a właściwie nie jem BO MI SIE NI CHCE Laughing Laughing Laughing Ale pare lat temu, gdyby mi ktoś powiedział, że to możliwe, to i tak bym nie uwierzyła Laughing
Jak to napisał mój ulubiony dziwny autor (Monroe): najtrudniej jest uwierzyć!

O rany, ale mi epopeja wyszła! Chętnie bym cię uściskała i przytuliła mój ty "nicniewarty" "tłuścioszku"- chociaż nie lubię czułostkowości Smile Ale nie da rady przez internet! Niech ci wystarczy, że jest ktoś, komu jest bardzo, bardzo miło, że istniejesz. Uściski i serdeczności! Dorota
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 05 25 23:09    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

witaj Gisan

czasem tak jest , że różnie nasze życie układa się, że umysł nasz poddaje się, napawają nas różne myśli.....które błąkają się samopasem . Ale kto właściwie jest tutaj najważniejszy....
kto,,,?
szczerze ci powiem, że ciekawe bywają czasami nasze rozmowy wewnętrzne z samym sobą.
Odkrywamy , jak przemawiają przez nas samych myśli , słowa ...oceny, różnych ludzi z którymi spotkaliśmy się i w nie uwierzyliśmy.
Tak szybko zadomowiły się w naszym umyśle , że nie spostrzegliśmy się, nie zdążyliśmy poczuć swojej prawdziwej siły i wraz z tym poznać, odkryć prawdziwych , pięknych siebie.

Wiesz, wszyscy tu jesteśmy wyłącznie z własnego wyboru, aż się rwaliśmy , by doświadczyć życia na ziemi, pełnego różnych możliwości do doświadczeń Smile

To że w tej chwili przemawiają tak silnie przez Ciebie emocje, stany depresyjne, to przygoda którą poznaje wielu ludzi w tym również TY Niezwykła , bo daje nam możliwość też wglądu w siebie, co tam z nas wychodzi, o ile staniemy się świadkami tego, jednocześnie pozostając w odczuciu siły która nas prowadzi. Smile Czyli nas samych.
To bardzo ważne by pozwolić uczuciom ,emocjom przepływać i jednocześnie stać się obserwatorem ich.

Sama miewałam różne przejścia i chwilami powracają emocje.

Kontakt w medytacji ze sobą, z sercem , z twoją miłością, życiem które płynie, oddechem - jest bardzo korzystny dla psychiki.

A poranna pozytywna myśl uchwycona w umyśle, będzie bardzo dobrym zastrzykiem energetycznym.

Gisan, super, że lubisz na forum zaglądać, ja też czasami zaglądam. Tak jak mnie coś natchnie .

Very Happy Rzeczywiście sporo tu ciekawych informacji, ale nie tylko, sporo też doświadczeń własnych, którymi możemy się wymieniać. Kiedyś do tego podchodziłam z .....hm...może i z obawą, ale też dzięki temu tak dużo się nauczyłam.

Wiesz, powiem Ci , że bardzo ciekawy temat zapoczątkowałeś, oczywiście będący Twoim doświadczeniem, jak wielu tutaj wypowiadających się.
Jestem przekonana, że nie tylko ciekawy ale może okazać się bardzo istotny dla innych czytelników. Jeśli zechcesz kontynuować, dzieląc się postępami.

Dziękuję Ci Gisan Smile
cieplutko pozdrawiam i ....każdy z nas jest tak wiele warty, bo samego Życia i Miłości, którą jesteśmy wiecznie, nie ma innej wartości by porównywać się, czy powątpiewać w naszą wartość.
To prawda, że przychodząc tutaj, aby doświadczyć życia na Ziemi, sami się oddalamy, chcemy wręcz zapomnieć czasami o miłości, doświadczamy różnych stanów, aby zrozumieć, poczuć tą różnicę pomiędzy tym czym naprawdę jesteśmy- Miłością, że tu i teraz jest nasze szczęście, że Tu jest nasza Miłość w nas wiecznie i tam jest wieczna nasza wartość- reszta, to tylko doświadczenia, wybory, na które możemy wpływać.

Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy

i czy jestem w stanie tymi uśmiechami wyrazić całą wartość każdego z nas tutaj Laughing chyba nie , ale .....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 05 28 01:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:48, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 05 28 20:07    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Very Happy Very Happy Very Happy
witaj Gisan

bardzo ciekawie piszesz. W zasadzie natura jest jedna, jak płomień, Płomień Miłości Smile
Każdy siądzie przy ognisku by się ogrzać, w dobrej odległości jest miło i przyjemnie, sięga nas już tylko światło. A w ognisku wszystko się spala Smile
Takim płomieniem każdy z nas jest, częścią. Słyszałam kiedyś piękne stwierdzenie- jesteś kroplą w oceanie- no właśnie, burzą, pianą morską, spokojną taflą wody Smile)) a któż to wie czym może być człowiek. Zapewne ma wiele możliwości w tym też agresja, smutek radość , spokój , strach, zaufanie, miłość....i wszystko to w nas, jak żywioły , ha ha jak to okiełznać Wink

A propo Boga, dla mnie to też nienamacalne, ale mogłabym powiedzieć , że najbliżej czuję- wielki płomień, Światło Miłości , dzięki któremu jestem i wszystko , cały świat flora i fauna- drzewa, roślinki, kwiaty......cały kosmos Smile a w chrześcijaństwie trójaca święta- Bóg Ojciec, duch święty i syn boży- czyli wszystko to w człowieku, cała moc , na podobieństwo Boga.
Tylko gdzie ta nasza moc, jak ją odnależć .......tutaj najkorzystniejsze jest aby każdy uświadomił sobie , czy pragnie doświadczyć niemocy, czy swojej mocy twórczej i jaki tego ma być scenariusz( strach, czy radość i szczęście, życie w zgodzie z samym sobą) . I z całą siłą i Mocą Boga scenariusz zamieni się w film zwany życiem.
Wszystko możliwe, że człowiek może doświadczać strachu i to może stać się jego napędem- jak napisałeś ucieczka przed samozagładą, tylko że wówczas cały czas trwa i przebywa w strachu .
Piszesz , że to strach ludzki prowadzi ludzi za rękę, że dzięki niemu ludzie się nie pozabijali hm.....no tak.......jeśli boimy się Życia , miłości, to tak może być, strach, lęk, czyżby to było przeciwieństwo miłości, akceptacji różnorodności życia, jakie wokoło istnieje.

A życie jest takie piękne, tak różne, tak wiele najróżniejszych istot, ludzi, zwierząt. Czasem mam wrażenie że i owszem emocja pojawia się gdy poznajemy coś nowego, jednak to od nas zależy czy nadam temu siłę stresu czy radości.

Cytat:
Jesli ludzkosc przetrwa to tylko ze strachu przed samozaglada. Ja sam jestem tego dobrym przykladem, jestem bezsilna ofiara wyprodukowana przez spoleczenstwo, uksztaltowana na miare jego potrzeb.


Z tego co piszesz, wygląda, że wybierasz ucieczkę przed samozagładą poprzez strach?

i....Gisan daj spokój, czy społeczeństwo dalej ma taki wpływ na Ciebie w 100% czy dalej chcesz brnąć, przyjąć do siebie wszystko to co o tobie powiedzą? A niech sobie ludzie myślą i mówią..Wink Możesz temu powiedzieć stop, możesz poczuć swoją miłość, zakochać się w życiu, na nowo, zacząć realizować , małymi kroczkami to co lubisz, co sprawia ci przyjemność.
Zacząć ŻYĆ a nie uciekać przed życiem w strachu, Wcale to nie znaczy, że trzeba od razu tryskać wielką radością i stać się Hollywoodzkim aktorem Wink
. Szczęści dla każdego, może być czymś innym, grunt , byśmy byli w zgodzie ze sobą i szczęśliwi z tym . W tym jest twoja miłość i furtka do dalszego poznawania swego Płomienia ....przypominania sobie czym to jest.


Cytat:
Udalo mi sie to jakos dostrzec bo wiekszosc wogole tego nie dostrzega i idzie w tym calym pochodzie jak stado baranow na rzez. Jednak i tak wiele mi to nie dalo a tylko powiekszylo moje cierpienia bo czasem lepiej byc kims kto ma wyprany mozg i poglady bo sie nad cala reszta nie zastanawia.


Cierpisz, bo jesteś wrażliwy, dostrzegasz to, że życie w strachu, lęku, rodzi agresję, bo jest w tobie też miłość, radość , szczęście, które pragnie się przejawiać.
łoł i o to chodzi, by tworzyć swoje szczęście. Dla każdego zgodnie z jego marzeniem, bez porównania, bo tu nie można nic porównać , a najważniejsze jest to co czujesz i czym żyjesz- swoim wewnętrznym szczęściem , radością , czy bólem i cierpieniem.
Wiele osób tutaj dzieli się swoimi doświadczeniami z postów Smile
Każdy kto doświadcza postu, sam się decyduje, czuje się z tego powodu szczęśliwy- a do tego jeszcze trochę na zdrowie wyjdzie . No w czasie postu różnie bywa, niektórzy powiedzą- o rany, po co ty się umartwiasz Smile))))
ale nikt tutaj się przecież nie umartwia, to dobrowolny wybór, podyktowany chęcią poznania, doświadczenia, może chęcią poprawy zdrowia i do tego wielka radość i wiele korzyści różnorodnych....

Gisanku kochajmy świat,
Kochaj w dzień i w nocy
a nad ranem kochaj mocniej
zachód słońca kochaj więcej
ile wlezie, kochaj po obiedzie
ważne jest , że kochasz
kochasz siebie
kochasz cały świat, tak czy siak
Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy

i ........i super że piszesz Wink
pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
owocowy



Dołączył: 24 Sty 2003
Posty: 142
Skąd: Słubice

PostWysłany: 2007 05 28 20:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cześć Gisan, żyjemy w świecie kontrolowanym z faszystowską siłą, ale jednocześnie ta kontrola jest bardzo subtelna: ludziom się sugeruje pewien obraz życia, a dalej działają już sami - głównie pod wpływem strachu i chciwości. Wygląda na to, że większośc ludzi potrafi funkcjonować w takim obrazie świata. Dają sobie wkręcić zestaw reguł, pod wpływem których działają i nigdy nie podają ich w wątpliwość - bo nawet nie wiedzą o ich istnieniu.

Jest też bardzo wielu takich, którzy nie chcą lub nie potrafią się pogodzić z tym, że świat ludzki wydaje się płaski i okrutny. Ci ludzie mają potwornie trudne zadanie, bo idą pod prąd. Nie podzielają powszechnych poglądów i źle się czują w otoczeniu, więc czują się samotni, odrzuceni, nierozumiani, inni. W wyniku tego oskarżają sami siebie, często zaczynają uważać siebie za gorszych lub wręcz złych. Tymczasem rzecz jest prosta: jeśli otoczenie akceptuje to, jaki jesteś, masz o sobie zdanie dobre, jeśli nie, wydaje ci się, że jesteś zły. Dlatego pytam: czemu pozwoliłeś, aby otoczenie, o którym masz negatywne zdanie narzuciło ci negatywną opinię o sobie samym? Przecież to nie jest twoja własna opinia - ona powstała w tobie na skutek interakcji z otoczeniem. Jeśli twierdzisz, że jesteś bezwartościowy, to pewnie masz na myśli, że nie sprawdzasz się w tym lub owym, co zwykle robią ludzie. No i co z tego? Zaakceptuj, że jesteś inny, zacznij odkrywać swój własny świat i ceniać się według swoich własnych kryteriów, a nie narzuconych ci przez kogoś innego.

Śmierć może się wydawać jakimś rozwiązaniem, ale pomyśl tylko, że przez pierwsze 20 lat życia ludzie są w ogóle pozbawieni jakiejkolwiek samodzielności, podlegają tak zwanej edukacji, czyli warunkowaniu społecznemu i są tresowani jak psy. Nie wiem jak ty, ale ja nie mam pewności, czy naprawdę idziemy do piachu i to wszystko. Może lepiej, gdyby tak było, ale jeśli rację mają ci, którzy mówią, że np. jest reinkarnacja i że musimy tu wrócić, to czy nie szkoda ci twoich pierwszych 20 lat życia? Chcesz to powtórzyć i znaleźć się kiedyś nawet nie w tym samym punkcie, ale jeszcze gorszym, bo dodatkowo z urazami pochodzącymi z obecnego życia?

W życiu chodzi o KONTROLĘ nad własnym życiem. Ci, którzy pracują, kradną lub nawet zabijają, żeby mieć jakieś dobra materialne, mają cel, czyli mają kontrolę nad swoim wycinkiem życia. Oni nie mają problemu - wszystko, czego chcą, to dom, samochód, lub abstrakcyjne miliony na koncie. Problem mają ci, dla których powszechnie uznawane cele są za mało atrakcyjne. Ci są zmuszeni obudzic się z powszechnego snu i zacząć kreować swoją własną rzeczywistość nie mając żadnych reguł, którymi można się podeprzeć, żadnych drogowskazów, czy utartych ścieżek. Jasne, że to nie jest proste, ba, z całą mocą trzeba powiedzieć, że nie istnieje nic trudniejszego, ale jednocześnie jakie to absolutnie, totalnie, odezwładniajaco FASCYNUJĄCE! Starać się opanować ten totalny wrak, ten kłębek nerwów, to absolutne zero, jakim się człowiek sam sobie wydaje! A znasz jakieś inne wyjście? Śmierć? Hmmm... I don't think so... To, co cię więzi, to nie życie jako takie, tylko lęki, nawyki, wspomnienia, urazy i fałszywe przekonania. Nie myl jednego z drugim!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tryt



Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 26

PostWysłany: 2007 05 29 10:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Skąd ja to znam... może z własnego życia. Moją receptą na przeżycie jest unikanie negatywnych myśli i nie wchodzenie w dialog z samym sobą na temat sensu życia bo skutek i tak będzie jeden- brak sensu. Jedyne co mnie utrzymuje to jest nadzieja na znalezienie kiedyś szczęścia co jest przyczyną łapania sie za różne rzeczy z dziedziny ezoteryki. Nadzieja na lepszy los jest tym co pozwala przetrwać. Ona zawszę będzie podtrzymywać te cząstkę życia. Mając ją napewno przetrwasz i tego ci życzę szczerze, żebyś zawsze ci towarzyszyła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 05 29 13:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej Very Happy
Pozwólcie, że zamiast się powymądrzać jak zwykle (bo bardzo to lubię Wink ) zacytuję tu kawałek ze swojego ulubionego mistrza, bo właśnie po długim okresie nieczytania- znów pochłonęłam jego książkę. No i tutaj ten kawałek wydał mi się jak najbardziej na miejscu:

"Musisz istnieć z innymi ludźmi i ze sobą. Każde jednostronne życie jest okaleczone. Musisz istnieć z innymi ze swym uwarunkowanym umysłem, ale musisz też istnieć z samym sobą, w totalnie nieuwarunkowanej świadomości. Społeczeństwo stwarza zawężoną świadomość, ale sama świadomość oznacza rozszerzenie, jest NIEOGRANICZONA. Jedno i drugie jest potrzebą i obie te potrzeby powinny być zaspokojone (...)
Inteligencja, zawężenie umysłu pozwala przeżyć, ale nie jest samym życiem. Przetrwanie to nie życie, to konieczność. Świat materialny, to konieczność, ale celem jest zawsze rozkwit potencjału, wszystkiego, co sobą znaczysz. Jeśli jesteś całkowicie spełniony, nic nie pozostało jako zalążek, wszystko stało się rzeczywistością i rozkwitasz- tylko wtedy poczujesz błogość i ekstazę życia"

No cóż, bardzo nam brakuje tej drugiej części- czy jesteśmy tego świadomi, czy nie Laughing Serdeczności i uściski dla wszystkich. Dorota
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 06 03 05:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:48, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
owocowy



Dołączył: 24 Sty 2003
Posty: 142
Skąd: Słubice

PostWysłany: 2007 06 04 21:45    Temat postu: Re: DZIEKUJE Odpowiedz z cytatem

gisan napisał:
Owocowy ja mysle ze wszytko idzie do piachu nie tylko my. Nic nie trwa wiecznie i nic nie zyje wiecznie


Obyś miał rację Gisan! Tak byłoby prosto i demokratycznie: łajdak i święty, miolioner i żebrak, wszyscy ostatecznie lądują w piachu i taki ich koniec... Gdybym w coś takiego wierzył, chyba starałbym się iść po jak najmniejszej linii oporu, a kiedy pojawiłyby się jakiekolwiek wieksze problemy rozważałbym samobójstwo... W końcu według takiej filozofii całe to życie i tak nie ma najmniejszego sensu i rok w tę czy w tamtą nie robi żadnej różnicy. Czyżbyś tak właśnie czuł?

Jeśli o mnie chodzi, to od zawsze czułem coś niemal biegunowo przeciwnego - że to życie, jakie teraz mam, moje ciało, to wszystko, co mnie otacza itd., to coś tymczasowego i względnego i że to tylko elementy dużo większej układanki, do której nie mam bezpośredniego dostępu, ale która ma decydujące znaczenie. Czuję też, że układanka jako całość jest doskonała i bezbłędna i tak naprawdę to właśnie ją, a nie jakąś konkretną istotę, ludzka intuicja określa jako Boga. Z tego, w jaki sposób piszesz wyczuwam, że ty również czujesz coś w tym stylu, jednak mam wrażenie, że z góry przekreślasz te elementy układanki, które są niewyczuwalne za pomocą zmysłów fizycznych. Według mnie to niepotrzebne ograniczenie, chyba spadek XIX-wiecznej filozofii nauki.

Jeśli chodzi o posty i niejedzenie, to służą mi głównie łapaniu kontaktu z odczuwaniem świata jako jedności i harmonii, gdzie moje jednostkowe istnienie, moja osobowość i problemy rozpływają się w bezkresnej, boskiej harmonii Bytu jako całości. Poszczenie nie przychodzi mi łatwo, ale jestem w stanie przecierpieć tydzień bez jedzenia, żeby poczuć prawdziwą jedność ze światem, prawdziwy pokój i wewnętrzą harmonię choćby przez 1, 2 lub 3 dni po zakończeniu postu. Post to wspaniały, niezawodny sposób na wydostanie się poza swoje zwykłe, codzienne uwarunkowania i ograniczenia. Dodatkową nagrodą jest zdrowie fizyczne, co przecież też nie jest bez znaczenia i łączy się ze zdrowiem duchowym. Piszesz, że całkowite niejedzenie nie jest możliwe. Ja czuję, że jest, tylko mam w sobie za dużo lęku, który wiąże energię, jaka już we mnie jest i nie pozwala rozkwitnąć na stałe Miłości, która by mi dostarczała w każdej chwili całej potrzebnej energii. Wierz mi, że wiem, o czym piszę - wszystko to przetestowałem na sobie w ciągu wielu lat eksperymentowania z dietami, postami i różnymi innymi praktykami. To, co jest naprawdę energochłonne, to drobne kłamstewka, przemilczenia, zdawkowe uprzejmości, oddawanie się rutynie, nieuwaga, znieczulica, komentowanie i ocenianie ludzi i wydarzeń, bezkrytyczna wiara w religie, ideologie, naukę etc i tysiąc innych czynności, jakie popelniamy mniej lub bardziej bezwiednie każdego dnia. Gdyby nie to wszystko, życie bez jedzenia byłoby oczywistością. Jeśli byś mnie zapytał, za kogo się uważam, odpowiedziąłbym, że stanowczo czuję się istotą nieograniczoną i niematerialną w swojej najgłębszej istocie, która aktualnie przechodzi okres istnienia w warunkach narzucających ograniczenia: zewnętrzne - wynikające z "twardej" natury materii oraz wewnętrzne, wynikające z lęków wkodowanych w połączenia neuronowe mojego mózgu i związanych z tym niedostatków w dostępie do energii i samoświadomości. Kiedy mam lepsze okresy, mam większy dostęp do wiedzy, która pozwala mi radzić sobie z tymi ograniczeniami, i odkrywać, jak w ogóle się to stało, że tu jestem, kiedy gorsze, ulegam "materii" i jestem tylko nieszczęśliwą, zalęknioną i osamotnioną istotą ludzką. Posty to najlepszy znany mi środek do odzyskiwania siebie takiego, jakiś naprawdę się czuję. I po to to robię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 06 11 13:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gisan, Owocowy
Nie mam netu od ponad tygodnia i nie wiadomo kiedy znowu będę miała. Odezwę się, jak tylko/jeśli to nastąpi Smile .
Gisan- pytałeś co zrobiłam...? jak zaczęłam ci odpowiadać, bardzo skrótowo zresztą, to zaczęło tego wychodzić sporo- za dużo jak na forum. Może dokończę i umieszczę w dziale Doświadczenia z pierwszej strony serwisu, jak mnie natchnie. Chyba mam taką potrzebę, bo sama korzystałam z opisów innych i naprawdę BARDZO mi pomogły Razz . Ale i tak sporo o tym pisałam tutaj, na forum. Kliknij sobie Dorota, wejdź w mój profil i wybierz opcję: pokaż wszystkie posty użytkownika- właściwie tylko o tym pisałam. Jest też o diecie Kwaśniewskiego (w tym dziale forum, parenaście wątków niżej), której doświadczałam w sumie ponad lata, a dała mi tak wiele, że myślałam, że już znalazłam swój sposób odżywiania na resztę życia- na moje oko byłaby teraz świetna dla ciebie.
U mnie niejedzenie przyszło od strony ducha, wraz z medytacjami dźwięku, a konkretnie ta ścieżka włączyła mi się na dobre po koncertach/medytacjach dźwięku gongu.
Owocowy- przy okazji dziękuję za Twój opis w Doświadczeniach Very Happy .

Serdeczności- do napisania jak będę miała sieć Very Happy Dorota
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ehm



Dołączył: 09 Maj 2005
Posty: 28

PostWysłany: 2007 06 11 16:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witajcie wszyscy
Podzielę się skrótowo moimi doświadczeniami, może podobnymi trochę do gisana i innych ludzi. Ja tam w sumie też mogę pochwalić Smile się, że prawie całe moje nastoletnie życie było dołkiem, poznałem beznadzieję, życie codzienne przepełnione było mocnymi bolesnymi emocjami i śmierć zdawała mi się fascynująca. Nieraz podekscytowany myślałem nad opuszczeniem tego świata.
Jednakże nastąpiła zmiana i mogę powiedzieć, że jestem na najlepszej drodze. Smile Postanowiłem pewnego dnia: dobra, nie zabiję się, ale moje życie ulegnie zmianie. Jakoś tak "przypadkowo" w ręcę(a raczej na komputer) trafiły mi różne książki, strony i... zacząłem się interesować duchowością. Mimo że powoli i z oporami staję się coraz bardziej świadomy i wyzwalam się z różnych aspektów mojego koszmaru. Teraz np. różne myśli dotyczące bezsensu życia nie są już tak poważne jak wcześniej. Co nie oznacza, że w moim życiu nie ma bólu i lęku, tak dobrze to ni ma. Smile

Myślę, gisan, że przechodzisz podobny proces odbijania się od dna. Życzę powodzenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pyzka



Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 139

PostWysłany: 2007 06 13 21:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

....

Ostatnio zmieniony przez pyzka dnia 2011 08 17 17:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 06 15 16:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witajcie!
Już mam net Very Happy . Niedawno się zarejestrowałam na poleconym mi przez przyjaciela forum i znalazłam taki sam wątek z mnóstwem interesujących wypowiedzi. Deprechy ci u nas dostatek i to będzie/jest zjawisko coraz powszechniejsze. Warto zajrzeć, tym bardziej, że udziela się na nim (mam na myśli forum) trochę naszych znajomych: Silverka, Tryt, Hunab-ku Very Happy (kogoś pominęłam??). Warto dzielić się swoimi doświadczeniami, bo to może pomóc- deprecha to paskudny i niezwykle bolesny stan. Nawet, jeśli nasze rady, czy opisy nie pomogą wprost, to przynajmniej pokazują, że można z tego wyjść. Mało, że można z tego wyjść, to po wyjściu można być osobą dużo bardziej szczęśliwą Razz .
Przy okazji Gisan, mam dla Ciebie dobrą wiadomość: Nie ma takiego zera na świecie, które nie miałoby swojego boskiego JA wewnątrz . NIE MA. Ty też jesteś bogiem... Problem "tylko" żeby mieć wiarę i umiejętności, żeby się do niego "dokopać" i zacząć doświadczać Very Happy Podaję link i miłej lektury.
http://przebudzenie.pl/viewtopic.php?t=2865
Uściski i serdeczności dla wszystkich
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 06 22 02:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:49, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 06 23 16:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Very Happy witajcie
bardzo ciekawie piszecie. Zawsze to interesująca wymiana i wzbogacająca.
Widzisz Gisan, zapoczątkowałeś temat który w dzisiejszych czasach jest bardzo istotny i bliski wielu ludziom. Zasadniczo w wypowiedziach można dostrzec wiele wspólnego, ale najważniejsze jest to , że się wyraża i dzieli wszelkimi spostrzeżeniami, czy odczuciami.

I chociaż sam czujesz swoją odrębność od tych , którzy mieliby nie zgadzać się z Tobą , to płynie tutaj wspaniała jedność......

To co piszesz, jest wynikiem Twojego spojrzenia i interpretacji i jest w tym z całą pewnością rzeczywistość, którą sam kreujesz, miłość i jej p[rzeciwieństwo Smile jedno i drugie istnieją. a Uniwersalne Życie którym Jesteśmy pozostaje Prawdziwym Żródłem, niezależnie od tego jakiego stanu umysłu będziemy doświadczać. w jaką rolę teraz a wszystko odbywa się w naszym umyśle z tym się utożsamiamy Smile dla doświadczenia.

Pewnie mamy , z pewnością, wiele zakłóceń w przekażnikach nauronowych, wszystko możliwe. Biorąc pod uwagę stan naszej świadomości i przejawianie wewnętrznego Światła, niewielkie wykorzystanie możliwości naszego umysłu, który pozostaje na usługach
Ja . wszystko możliwe ,co piszesz, że jest to wynikiem zakłóceń.

Tak, zwierzątka, rośliny są z całą pewnością inteligentne, na swój sposób. Z całą pewnością można wiele się od nich uczyć, miłości, zabawy, relaksu,zaradności, jak opiekować się wzajemnie .....wszystkiego, co będziemy chcieli dostrzec w ich przejawianiu się i poczujemy.

są kochane, jak zdobywają pożywienie, gdy uruchamia się w dzikiej zwierzynie instynkt i polują, są kochane gdy bawią się ....i pewnie same nie mają problemu z przejawianiem własnej natury, są tym czym są, żyją w pełni, na tyle na ile człowiek nie ograniczy im przejawiania siebie, czy inny gatunek, który stanowi dla nich naturalne zagrożenie.
Sama bym powiedziała, że pewnie kochają siebie bezwarunkowo Smile ale nie wiem co czują, bo nie jestem nimi, tylko sobą, i tylko swoje odczucia, intencje myśli mogę poznawać. Ale na pewno wiem, że kocham zwierzątka , takimi jakie są, nawet wspaniałe drapieżniki Laughing chociaż nie bardzo chciałabym spotkać się z nimi oko w oko Wink

wiem też , że bardzo kocham ludzi Smile a reszta to tylko życie, doświadczenia i ... jak dla mnie.....warto żyć w szczęściu....czym kolwiek to szczęście miałoby być dla mnie, bo dlaczego nie Wink

pozdrawiam wszystkich
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 03 02:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:49, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 03 22:58    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Smile
Gisan, oczywiście , człowiek jest wspaniałą częścią , wspaniałej przyrody w moim odczuciu. I wcale nie widzę abyś chciał " dobić" człowieka.
Widzę Twoją interpretację życia na Ziemi, ani lepszą ani gorszą od innej., . To , czy zinterpretuję coś jako miłość , czy okrucieństwo, to wynik moich odczuć , intelektu.
Gisan, mam do Ciebie pytanie, czy w tym świecie w ogóle jest miłość, czy ty ją czujesz? jeśli tak, to czym ona jest dla Ciebie ?


Dla mnie jest różnica między komarem i człowiekiem- nawet jeśli oboje należą do łańcucha pokarmowego.

a wśród ludzi też są różnice- jedni jedzą mięso całe życie , inni są wegetarianami a każdy żyje. Każdy inaczej czuje, innych emocji doświadcza
tak, ludzie nie są ważniejsi niż inne stworzenia żyjące, też tak czuję. Są po prostu inni.

z mojego doświadczenia czuję wyrażnie, że gdy przeżywam emocje i z nimi się utożsamiam, i cieszę się nimi, poczucie głodu nie jest tak intensywne, podczas gdy nie wyrażam emocji które powstały.

Dalej zauważam, gdy zaczynam żyć wewnętrznym światem uczuć, które się przejawiają w szcęśliwym, odprężeniu i miłości, która płynie....znowu potrzeba spożywania pokarmu maleje, zmienia się jakość życia, świadomość mnie samej zmienia się i otoczenia.

Czuję, że człowiek jest wspaniałą istotą , przejawiającą się tylko w niewielkim procencie, a zwierzątka....no cóż, na pewno zauważam że stają się podobne do osób w towarzystwie których przebywają. I nie zaprzeczam temu, że będą same podążać za wrodzonym im instynktem. Człowiek jednak, jest czymś więcej od natury obdarzony, nie tylko instynktem.

znane jest powiedzenie, jesteś tym co jesz, ale ja wyrażnie doświadczam jeszcze innej wersji...jesteś tym czym żyjesz....

mogę utożsamić się z jedzeniem, z emocją , uczuciem, ....właśnie...czym jeszcze...duchem? miłością , czynnością którą wykonuję z radością i miłością...intelektem, instynktem, intuicją ? ....

nie wiem czym jeszcze a celem życia staje się to co wypływa ze mnie i za tym podążam. wtedy zdobywam doświadczenie i poznanie tego w pełni.

był czas kiedy zadawałam sobie pytanie o sens Smile a raczej czułam przez spory czas również bezsens, postrzegając świat w czarnych barwach lecz wewnątrz czułam zupełnie inaczej. teraz wiem, czuję dlaczego, po co to było, co z tym mogę zrobić. Smile

Czy zwierzę może być przyjacielem ? to pewnie zależy od tego , jak określisz , czym jest przyjażń i w jaki sposób będzie się ona realizować w tej relacji. Ale może być tak że uczucia będą pierwszorzędne i sentymenty do zwierzątka.

kto wie, może każdy z nas " choruje " tylko inaczej Wink

no właśnie , a masz jakieś zwierzątko? albo miałeś?

pozdrawiam Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 06 10:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Very Happy to miałeś fajne zwierzątko. Ja nie miałam chomika, ale wyobrażam sobie jaka musiała być fajna zabawa. I te miłe chwile zachowaj w pamięci- tego Ci życzę i jeszcze wytrwałości w pracy ze sobą, bo w to warto inwestować. Chomik cudne zwierzątko, a ty uwierz , że jesteś człowiekiem, który ma swoją moc i jest cudny.

U nas w domu była świnka, wyczułam jej odejście, zachorowała, no cóż , takie doświadczenie, normalne.

trzymaj się i odzywaj czasami tutaj

Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tryt



Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 26

PostWysłany: 2007 07 08 18:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie martw się, mój pierwszy post trwał 17 h
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 1 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group