Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

--
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 10 20:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj Gisan! Witajcie wszyscy po urlopie Smile
Nooo, Gisan, jestem pod wrażeniem, ze postanowiłeś jednak spróbować. Jestem NAPRAWDĘ bardzo ciekawa, czy ci się udało (spróbować) oraz jak ci poszło (jeśli spróbowałeś). Mam nadzieję że nie przegiąłeś i jeszcze żyjesz Very Happy
Fajnie napisałeś o chomiku. Ja w czasach szkolnych stanowczo wolałam zwierzęta od ludzi i zaprzyjaźniałam się kolejno z: rybkami w akwarium, białymi myszkami (bardzo mi się rozmnożyły- jak już nie byłam w stanie ich zliczyć: ile mam w ogóle, a co dopiero ile jest gdzie, tata na widok myszki wychodzącej z otworu węża w pralce "Frania" zobrazował mi krwawą miazgę, jaka by powstała w przypadku jej włączenia i tym mnie przekonał, że nie opiekuję się nimi należycie- rodzice są najskuteczniejsi na świecie, jeśli chodzi o umiejętność wzbudzania poczucia winy Laughing ), papużkami falistymi (para)- z nimi zżyłam się najbardziej, świnkami morskimi. I wciąż rozpaczałam po kolejnych odejściach, więc w końcu dałam sobie spokój. Teraz mieszkam w mieście na 4 piętrze, wykończyłam 3 koty i stwierdziłam, że starczy już tej miłości do zwierząt w tych warunkach...
Piszesz, że w domu jest ktoś, kto nienawidził twojego przyjaciela tak, że mógłby go otruć (to twój tata, prawda?). Wcześniej pisałeś, że twój ojciec chciał cię zabić i powiedział ci, że lepiej, żebyś się nie urodził... po takich doświadczeniach to naprawdę nic dziwnego, że masz się za zero- programy z dzieciństwa tkwią najgłębiej i najtrudniej je spostrzec. Czy jesteś w stanie coś więcej na ten temat napisać (jeśli to za bardzo bolesne, to oczywiście nie rób tego)- jak to było? Jak jest teraz?
Co do przebudzenia i boskości- nic dziwnego, że masz taki pogląd jaki masz, jeśli nie doświadczasz miłości od najbliższych. Piszesz, że się przebudziłeś i że był to dla ciebie szok- bo to rozum się przebudził. Prawdziwe przebudzenie ZAWSZE jest związane z byciem w stanie miłości nawet bez konkretnej przyczyny zewnętrznej, odczuwaniem jej i bardzo łatwo to pomylić z naszą zwykłą ziemską miłością, która jest emocją (za coś). Wiem to bardziej z teorii niż doświadczenia, bo choć medytuję systematycznie prawie 3 lata, doświadczam jedynie przebłysków- cieszę się nimi i wiem, że to tylko kwestia czasu... i to niedługiego.
Kiedy się funkcjonuje jedynie w rozumie i emocjach i nigdy nie doświadczyło boskości, bardzo trudno jest uwierzyć, że się ją ma- tym bardziej przy dużej wrażliwości i krytycznym rozumie (a już zwłaszcza jak się podejmie jakieś próby i rozczaruje)... Musiałbyś tej boskości doświadczyć- choćby w przebłysku. Ale do tego, trzeba najpierw popróbować- a jak to zrobić, kiedy się w to nie wierzy? I kółko się zamyka. Tak w dużym skrócie wygląda przyczyna dla której ludzie nie medytują i nie dążą do odkrywania swojego JA.

Tryt, napisałeś, że twój 1-szy post trwał 17 h. A ile trwał najdłuższy? Robiłeś też suche?
Maja, twoje odczucia, że jesteś z tym, z czym się utożsamiasz, są bardzo...oshowe Laughing Czytałaś lub praktykowałaś jego medytacje? czy też akurat po prostu wasze poglądy są zbieżne?
Serdeczności i gorące uściski dla wszystkich. Dorota

PS Acha, Gisan nikt się tu z ciebie nie będzie śmiał, bo to najczęściej robią "teoretycy", którym się wiele wydaje. A płacz... Wiesz, jak zaczęłam medytować, tak po ok. 2 miesiącach zaczęłam.... płakać w każdej medytacji. Ryczałam jak bóbr.Jak krowa na rowie.Codziennie. Grubo ponad miesiąc. Bez przyczyny. Czasem aż mnie dławiło. A jak mi przeszło, poczułam naprawdę WIELKĄ ulgę Smile Smile Od tamtej pory już nic a nic nie wstydzę się płaczu i nie czuję się dziwnie gdy ktoś płacze przy mnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
SamTen



Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 112
Skąd: Wawa

PostWysłany: 2007 07 11 14:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorotko,
Cytat:
medytuję systematycznie
- bardzo, bardzo dobrze Very Happy Oby inni też. Jaką medytacje robisz?
Cytat:
jak zaczęłam medytować, tak po ok. 2 miesiącach zaczęłam.... płakać w każdej medytacji.
To ciekawe... Ja też płakałem, chociaż tylko raz. To było bardzo oczyszczające. Jakaś blokada pękła.

Zwracam wszystkim W.Sz. forumowiczom uwagę na potrzebę medytacji. To jest jedyna droga do niejedzenia, przebudzenia i cokolwiek tam chcecie.
Ja sam nie jestem systematyczny, więc i nie mam specjalnych osiągnięć. Mam nadzieję, że odezwą się tu inni i potwierdzą potrzebę medytacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ehm



Dołączył: 09 Maj 2005
Posty: 28

PostWysłany: 2007 07 11 17:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorota napisał:
Wiesz, jak zaczęłam medytować, tak po ok. 2 miesiącach zaczęłam.... płakać w każdej medytacji. Ryczałam jak bóbr.Jak krowa na rowie.Codziennie.(...)A jak mi przeszło, poczułam naprawdę WIELKĄ ulgę Smile Smile Od tamtej pory już nic a nic nie wstydzę się płaczu i nie czuję się dziwnie gdy ktoś płacze przy mnie.

fajnie, że napisałaś o płaczu, u mnie odkąd zacząłem się świadomie zajmować moimi emocjami też zaczęły się okresy kiedy często pojawiał się płacz, ale w sumie jestem na tyle bloknięty, że nadal się ogólnie boję płakać przy innych ludziach.
SamTen napisał:
Mam nadzieję, że odezwą się tu inni i potwierdzą potrzebę medytacji.

dla każdego co innego dobrego, tak sobie myślę. Albo: różni ludzie, różne potrzeby, albo jeszcze inne powiedzonko można wstawić Smile.

btw ciekawi mnie gisan czy poszło i jak poszło
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 13 10:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej, Sam Ten Very Happy
Cytat:
Jaką medytacje robisz?

Zaczęłam od Nadabrahmy Osho. To medytacja dźwięku- jedyna, którą byłam w stanie wykonać (pisałam o tym sporo w tym dziale "duchowemu barbarzyńcy). Rewelacyjnie na mnie działała- to przy niej wypłakałam wszystkie żale swojego życia. Potem zaczęłam swoją przygodę z misami tybetańskimi i gongami i z czasem przerzuciłam się na medytację ich dźwięku. Po seminarium "ciała świetlnego" dodałam jeszcze elementy stamtąd oraz przepiękną medytację z Jasmuheen: "Inwokacja połączonej czakry"- po 2-3 miesiącach jej praktykowania bardzo wyraźnie czułam ciepłą energię płynącą z mojego serca w każdym momencie, gdy się tylko na nim skupiłam. Niestety po paru miesiącach przeszło (mózg przestał to rejestrować).
Od mniej więcej marca ub. roku pojawił się w mojej głowie dźwięk- coś jak szum, dzwonienie ciszy w uszach, czasem jakby pisk (ale nie to). Wystarczy, że się lekko skupię i... już jestem w medytacji Laughing Laughing Razz Ale słucham też gongów i mis, niemal codziennie...
A ty? Jaką medytację robisz i dlaczego nie systematycznie? Co ci przeszkadza? (rozumowo przecież jesteś bardzo "za")

Ehm- to prawda, że "dla każdego coś innego dobre", jednak medytacja jest najprostszą, najkrótszą i najbardziej bezpośrednią drogą na dotarcie do własnego JA (tej boskości w nas), a technik jest tak wiele, że... "dla każdego coś innego" będzie dobre Laughing Laughing Ale masz rację: każdy powinien zaczynać od tego, do czego ma przekonanie... ja też baaardzo długo dojrzewałam do medytacji Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 14 12:10    Temat postu: szok Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2011 05 17 19:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 15 23:20    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Very Happy
witajcie

Gisanku Kochany, masz sporą nadwagę o której pisałeś wcześniej i jeśli dobrze pamiętam cierpisz na różne dolegliwości. Twoje sensacje mogą być wynikiem właśnie tego.
No cóż, powiem tylko, że czuję, że bardziej wskazane byłoby na początek zadbać, albo troszeczkę zmienić dietkę codzienną, zanim przystąpisz do postu. To już będzie świetny trening woli, a dalej będziesz mógł jeść do woli Wink Laughing

ale tak całkiem poważnie, pomimo wszystko należą się gratulacje za próbę. Jednak zapoznaj się troszeczkę z doświadczeniami innych, a może też literaturą, bo są tam też opisy i przykłady.
życzę zdrowia i aby problemy znikały Smile

Sam Tem na pewno medytacja, będzie dobra dla wszystkich którzy ją czują w drodze do niejedzenia. Chociaż jestem zdania że nic na siłę. Wszystko samo przychodzi. Warto ją poczuć w sobie, jej potrzebę, a potem to świadomie można rozwijać.

Dorotko, nie czytałam Osho, chyba się tak złożyło że odczucia są zbieżne. Nie czytałam i nie znam też proponowanych medytacji, ale czuję go bardzo ciepło.
Tak, jestem tym, z czym się utożsamiam,tak to postrzegam i czuję coraz bardzej. Ale jak wiadomo życie jest doświadczeniem i każdy z nas ma swoją ścieżynkę, na której po drodze coś tam ma spotkać i przeżyć. Właśnie, poznaje coś nowego. Wtedy utożsamiamy się niepostrzeżenie i poznajemy. Czasami takie odnoszę wrażenie:) Ale to piękne jest.

pozdrawiam wszystkich
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 16 09:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej, Gisan!
Niesamowite! Jeszcze parę postów wcześniej pisałam, że na moje oko dieta Kwaśniewskiego byłaby teraz świetna dla ciebie, a już po miesiącu twoje ciało prowadzi cię dokładnie w tym kierunku Laughing
Jajecznica na boczku (sama polewałam 30%-ową śmietaną, jak mi było za chudo, albo dodawałam masła i odstawiałam na 15 min aż ładnie wsiąknie), jajka na miękko z dużą ilością majonezu, wątróbka z żółtkiem oraz takie specjalne placki jajczano- serowe smażone na smalcu- to podstawowe posiłki w tym żywieniu. Tłuszcz nie zaszkodzi wątrobie, nie odłoży się w zapasach, nie spowoduje podwyższenia cholesterolu- pod jednym warunkiem- że się do tego nie doda węglowodanów- czyli żadnego chlebka, ziemniaczków, fryteczek, czy kaszy... Wręcz przeciwnie- chudnie się, czuje lekko, zdrowieje, a pierwszymi objawami że jest OK jest zupełny zanik uczucia głodu i wstręt do słodyczy... Ale numer!! Laughing Laughing Masz to już po pierwszym dniu Very Happy U mnie też przyszło niemal natychmiast. Z jednym wyjątkiem- ja nie czułam żadnego bólu. Wręcz przeciwnie. Miałam wcześniej stan przedwrzodowy żołądka i bolał mnie on od byłe czego, mimo, że bardzo uważałam co jem. Pamiętam do dziś swój pierwszy dzień- pod wpływem entuzjazmu swojej przyjaciółki, która od razu przytachała mi książkę, najadłam się... jajecznicy na boczku wędzonym ze smietaną Laughing w dużej ilości, do oporu, a potem jeszcze podjadałam smażony tłuściutki boczuś z patelni... Kiedy skończyłam i odetchnęłam dopadły mnie wyrzuty sumienia: "... czy mnie pogięło??!! oszalałam?do cna mi odwaliło?? może i ta dieta jest dobra, ale żeby tak się nawpieprzać bez żadnego przygotowania? ja, taka wydelikacona, wymęczona dietkami i z obolałym żołądkiem- powinnam małymi kroczkami. Popróbować trochę najpierw a nie nawtykać się jak wieprz na maxa. Pewnie mnie poskręca..." Dosłownie cały wieczór siedziałam przed telewizorem gotowa i czekałam, kiedy mnie zaboli... Laughing Laughing Nie zabolało... Byłam w szoku. Myślę, że u ciebie ból spowodowany był tym, że jednak wszedłeś prosto po głodówce...

No to teraz już wiesz, czego chce twoje ciało. Ciekawe, czy pójdziesz za tym głosem, czy zwyciężą stare programy... Very Happy

Gorące uściski i... TRZYMAM KCIUKI! Razz

PS.
Cytat:
...dostalem strasznie potwornego ataku glodu. To byl taki atak ze nie bylo w nim zadnego myslenia, zastanawiania sie tylko jedno wielkie pragnienie "JESC". Bylem jednak po za domem i wpadlem do domu jak "huragan" i omalo nie wyrwalem drzwi w lodowce. Ale jak ja otworzylem nie wiedzialem co zjesc, co wybrac. Uznalem ze to co tam jest w lodowce to wszytko za malo jak na jeden posilek ...
Laughing Laughing Laughing Laughing
Znam to uczucie. Przypomniałeś mi o nim swoim obrazowym opisem- uśmiałam się do rozpuku. Ale kiedy tego doświadczałam nie było mi do śmiechu Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
SamTen



Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 112
Skąd: Wawa

PostWysłany: 2007 07 16 12:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj Gisan!
Czy dobrze Cię zrozumiałem: Tylko jajecznica RAZ na dobę? I tak kilka dni z rzędu? Czyli pościsz. Gratuluję!
Też˝ jak jestem głodny to rzucam się na jajecznicę. Jednak nigdy nie wpadłem na to, żeby jajecznicę polać śmietaną. Muszę spróbować Wink

Doroto, praktykuję buddyzm wadżrajany. Czyli (Twoje "ulubione" Wink) wizualizacje i powtarzanie mantr. A dlaczego niesystematycznie? - Rano nie mam czasu, wieczorem nie mam siły... no, chyba leniem jestem po prostu. Smile
Tak jak pisze Maja: nie zmuszam się. Czekam, aż zatęsknię do praktyki i wtedy robię z radością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 21 04:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 04:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
tilaca



Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 126
Skąd: Kraśnik

PostWysłany: 2007 07 22 21:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jesteś największym "G" na świecie i będziesz nim do skończenia świata.
Dopóki nie zmienisz swojego myślenia i nie przebaczysz tym, którzy Cię skrzywdzili. Nie znam Twojego życia, mogę się jedynie domyślać, że jest ciekawe, ale kto z nas nie przeżyłł podobnych chwil?
Podejmujesz eksperymenty, które Cię przerastają i wściekasz się nie rozumiejąc zmian, jakie w Tobie zachodzą, gryziesz i
kąsasz tych, którzy chcą Ci pomóc, ale i to jest zrozumiałe.
Powiedz kogo obchodzą Twoje problemy, tak na prawdę? Jesteś sam i nikt za Ciebie nie zrobi nic, żeby Ci pomóc, lub wyręczyć Podaje Ci się jakieś cudowne recepty na szczęście, drogi którymi możesz sobie pomóc. Ale dopóki nie chcesz tych zmian, nie wejdziesz na żadną z nich. Trzeba podjąć jakąś decyzję. Po co, ktoś inny ją za Ciebie podejmie. Ty jesteś w poprzędku. Ale bardzo się mylisz, bo nie podejmując żadnej decyzji, właśnie ją podjąłeś. No to co, zostaje ucieczka? Ta jest najłatwiejsza. Ileż to razy ją ćwiczyłeś. Znasz to dokładnie i wiesz co daje, ..... dalszą autodestrukcję. Męczysz się skręcasz, mecesujesz bólem, nienawiścią. Coraz bardziej wikłając się w uzależninenia. Twoja przestrzeń zawęża swoje kręgi, dusisz się we własnym sosie, ale Ty dalej nie chcesz zmian, bo to wymaga wysiłku. I można by tak w kółko, ale po co, czy warto? Czy nie lepiej posłuchać ludzi, którzy przeszli to samo? Czy nie warto szukać wyjścia z tej matni?
Jest tyle możliwości ilu ludzi na świecie. Jeśli naprawdę zechcesz, znajdziesz jedną dla siebie i mimo huśtawki nastrojów, jakie będziesz przechodził, nie obwinisz nikogo. Cokolwiek zrobisz, będzie to Twoją decyzją od początku do końca będziesz za nią odpowiedzialny i tego Ci życzę. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
SamTen



Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 112
Skąd: Wawa

PostWysłany: 2007 07 23 10:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tilaca napisał:
Cokolwiek zrobisz, będzie to Twoją decyzją od początku do końca będziesz za nią odpowiedzialny i tego Ci życzę. Very Happy

I ja się pod tym podpisuje. A tu jeszcze jedna z możliwości do wyboru: Instytut Radykalnego Wybaczania albo Lesława Jaworska.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 23 12:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witajcie:)
Gisan! a moim zdaniem dobrze, że podjąłeś próbę Very Happy . Niestety fakt, że tak cię ona rozstroiła wskazuje na to, jak kruchą równowagę emocjonalną masz w tej chwili... To chyba wskazówka, żeby na razie dać sobie na wstrzymanie i po prostu obserwować co się będzie działo... Trzymaj się!
Tila!Też pewnie niejedno przeszłaś... Napiszesz coś wiecej? Uściski dla wszystkich
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
tilaca



Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 126
Skąd: Kraśnik

PostWysłany: 2007 07 23 13:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak. Nie wiem, czy kogoś zainteresuję, bo teraz już nie ma to dla mnie znaczenia. Pochodzę z rodziny alkoholowej. Pił ojciec, żeby nie było awantur, wciągnął mamę. Pili oboje. Kiedy maiłam 10 lat, urodził się braciszek. Ciągłe awantury, krzyk, płacz, bicie oco kolwiek i za wszystko.
Ojciec straszył nas udając że wiesza się dopóki naprawdę mu się to nie udało. wtedy podcinając żyłkę która mu się wbiła za mocno, podciął sobie gardło. Krew, strach, panika. Wcześniej tak nas zastraszył, że spaliśmy w ubraniach, a uderzenie gałęzi drzewa o parapet, powodowały, że cała czwórka, mama i nasza trójeczka dzieci siedziała na łóżku nasłuchując.
Od dawna strzszył nas, że nas zabije, na końcu siebie. Ileż to razy zabierałam z rąk ojca dwuletniego braciszka, bo miał być pierwszy. Raz, chciał go utopić w szambie i w drodze do niego odebrałam mu go. Innym razem szedł z nim do pniaka z siekierą, gdzie rąbało się drzewo.
Potem na szczęście przyjechała babcia i zabrała nas do siebie. Piekiełko nie skończyło się bo mama przyjęłą tatę. Potem dorośliśmy, szkoła średnia i ojciec sam odszedł. Mimo wszystko kochaliśmy tatę. Chociaż byliśmy bardzo pokaleczeni emocjonalnie. Odchodziliśmy z domu pokolei. Ożenił się brat, potem ja. Zgadnij za kogo wyszłam za mąż? Dokładnie za takiego samego typa, który bił, pił, straszył. Urodziłam dziecko niepełnosprawne. Lekarze nie dawali szans na przeżycie, ale walczyłam.
Pracowałam, dziecko nie schodziło mi praktycznie z kolan do około szóstego roku życia. Byliśmy oboje zastraszeni. Bicie, kopanie, duszenie z utratą przytomności włącznie. Spanie męża z nożami i chowanie przeze mnie ostrych narzędzi przed spaniem. Ataki z nożem, z siekierą, a także straszenie pistoletem i ucieczki w nocy, mam już za sobą. Wtedy nasze dziecko było kopane, bite i nie miało imienia, prócz "ty głupku", "żryj". Co gorsza, tuszowałam męża wyczyny. Brałam winę na siebie, tłumacząc w szkole siniaki dziecka. Liczne wnioski w prokuraturze wycofywałam. Bałam się jakiegokolwiek ruchu. Bałam się nawet wykąpać, kiedy byłam sama w domu. Odeszła rodzina, odeszły koleżanki. Została tylko mama, już trzeźwa, bo udało jej się wygrać z nałogiem. Mimo strachu, było mi już wszystko jedno jak to się skończy, zrobiłam wreszcie sprawę o znęcanie nade mmną, potem nad synem. W międzyczasie, urodził się drugi nasz syn, zdrowy. Miał zmienić mojego męża, tak myślałam. Ale nie zmienił. Było coraz gorzej. Wreszcie wniosłam sprawę o rozwód. Przeprowadziłam go, tłumacząc mu, że nie zwolnią z pracy samotnej matki. W wyroku rozwodowym, wyraźnie zaznaczono eXmisja. Udało mi się załatwić mu mieszkanie, oczywiście legalnie w normalnym termminie. Pomogłam mu się urządzić i małymi kroczkami wyprowadził się. Wtedy moje kochane dzieciaczki przejęły nade mną władzę. Byłam już bezsilna. Oczywiście nie podniosły na mnie ręki, ale wymuszały na mnie służalczość. Tak znalazłam się w poradni AA i poddałam się terapii dla współuzależnionych, a potem DDA. Muszę powiedzieć, że dopiero teraz zaczęłąm budować swoje życie. Z dziećmi dojeżdżałam ponad 50 km, na terapię rodzinną Jakoś, Bozia dała, że trafiałam na ludzi drogowskazy.
Dzięki temu, że chciałam zmieniać to moje życie, często szłam na żywioł, rzucając się na coś nowego. Poznawałam różne religie, szukając mojego boga, szukałam szkół, guru , terapii, medytacji, jedzenia, niejedzenia, radiestezji, bioterapii po to, żeby dzisiaj móc rozpoznać, co jest dla mnie dobre. Dlatego, dzisiaj wiem jak bardzo patologiczne jest życie dziecka. Jego bezsilność i chore emocje. Niemożność odnalezienia się w świecie. Jak straszliwie rodzice kaleczą swoje dzieci w imię zachowania rodziny, albo błędnego pojęcia dla dobra rodziny, nie karania oprawcy, aby dzieci nie miały ojca kryminalisty. Chore i pokręcone, ale takie zachowanie właśnie mają osoby współuzależnione. I nie piszę tu tego po to, żebyście się na de mną użalali, bo nie jest mi to do niczego potrzebne, ale po to, żeby unaocznićinnym, że życie jest pięknę i trzeba o nie walczyć do końca. Żyję teraz ze wspaniałym facetem. Wprawdzie młodszym, ale wolnym, cudownym człowiekiem, który pokochał moje dzieci jak swoje.
Dba o mnie i mój rozwój. W domu jest zrozumienie i spokój, kupa śmiechu i radości. Niepełnosprawny syn jest sammodzielny, jest naszym słońcem i jest szczęśliwy. Młodszy studiuje na ASP duma naszej rodziny, a ja? Ja zaczęłam malowć obrazy, teraz już olejne, piszę wiersze, prezentuję je na konkursach i wieczorkach. Mam wystawy, nawet zagraniczne. Zaczęłam się spełniać, nie tylko w rozwoju duchowym, ale też fizycznie w wymienionych dziedzinach. Udzielam się społecznie w ruchu dla niepełnosprawnych i jestem szczęśliwa. Czy można oczekiwać czegoś więcej od życia?
Dlatego życie jest piękne i chociaż czasem nie jest usłane różami, to warto o niego walczyć, bo może tuż za rogiem czeka na nas szczęście? Dlaczego mamy go nie doświadczyć? Wystarczy tylko mocno chcieć.
I jeszcze jedno. NIE MA LUDZI PRZEGRANYCH.
Życzę Wszystkim, udanego dnia, Tila. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 23 20:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Very Happy Tilu, opisujesz swoje życie i dajesz przykład ile człowiek ma siły i jeśli chce, osiąga szczęście, o którym marzy.

Gisan, a jeśli tak czuję , gdy piszę i zwracam się Kochani, Kochany, oczywiście mogę tak nie pisać, ale przecież ty piszesz to co czujesz, dlaczego inni nie mogą tego robić?

z serca pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 24 03:41    Temat postu: macie racje Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2011 05 17 19:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
tilaca



Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 126
Skąd: Kraśnik

PostWysłany: 2007 07 24 09:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wielkie "G", Gisan, możesz sobie czytać, jak chcesz, przedstawiać siebie, użalać się nad sobą, ale nie zmienisz nic, dopóki tego nie zechcesz.
Ja rozumiem Twoje życie, rozczarowanie ludźmi, Twoje zachowania i bezradość. To nie jest słaba wola. Ty masz po prostu chore emocje i tu powinieneś szukać pomocy. Ludzi podobnych do nas są miliony. Stłamszonych, pokaleczonych, bezsilnych. Wiem jak strach paraliżuje. Jak wstyd odejmuje mowę.

Ty, już mówisz i dobrze, to pierwszy krok w zdrowieniu. Szukasz wyjścia, też dobrze, Jeśli będziesz szukał, znajdziesz je.

Szukaj dobrych stron stanu w jakim jesteś Gdyby nie te przeżycia właśnie, czy spotkalibyśmy się na tej stronie? Czy byłbyś dojrzalszy od swoich rówieśników życiowo,? Czy mógłbyś poprzez nie, pamagać innym wyjść z impasu? Myślisz, że pisząc o swoich problemach, nie pomagasz innym? Czasem słowo jest lekiem. I podejrzewam, że już dziś komuś pomogłeś. Nie mówieniem o piachu, bo to jest mało poważne i wiele osób to przerabiało, bodaj w myślach.
Ucieczka to nie rozwiązanie, to jest tchórzostwo. Życie trzeba brać za rogi i walczyć. Po to tu jesteśmy, żeby uczyć się pokonywać przeszkody i.... umieć cieszyć się życiem. Kiedyś to zrozumiesz.
Ty jesteś wojownikiem, widzę to i widzę w Tobie siłę. Widzę w Tobie potencjał.
Obserwuj przyrodę. Zobacz. Nie zawsze niebo jest jest bezchmurne. Są chmurki małe, większe, przemieszczają się. Są duże, czarne chmury i burze z piorunami, ale nie każdy z nich zabija. Burze nawet te najsilniejsze przemijają i pojawia się słońce, ciepłe, gorące, radosne. Wszystko jest płynne, nasze życie, problemy, też.

Jesteś już na ścieżce rozwoju duchowego, od dawna, chociaż może tego nie zarejestrowałeś. Rozwijasz się cały czas. Procesy zachodzące w nas nie od razu są zauważalne, ale to się dzieje. W Tobie też.
Piszesz, że każdy rodzi się ze swoim przeznaczeniem, to prawda. Tyle, że Ty swojego nie znasz.

Zobacz, ile nieszczęścia zdarzyło się w tym ostatnim wypadku naszego autokaru we Francji. Ile tragedii. Czy ktoś wtedy, czy dziś myślał, myśli o tym żeby umrzeć? Jeden drugiego ratował jak mógł, nierzadko narażając własne życie I tak w ogóle, to o czym my mówimy? Przejdź się do szpitala, hospicjum. Poznasz życie z innej strony, może docenisz je wtedy.

Tak, czy siak to i tak jesteś Miłością, chociaż jeszcze nie odkrytą dla siebie.
Pozdrawiam, Tila. Very Happy Very Happy Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 24 09:35    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Very Happy
tak, nie zabroniłeś, ale prosiłeś.

widzisz, Kochany jest cały świat, niezależnie jaki jest, taki, jaki jest. I właściwie trudno pojąć i nie sposób dlaczego właśnie taki. Po prostu, i tyle. Takim nierozpoznanym Światem jest człowiek - Miłością


A kochane dla mnie jest to, co przyjęłam że bardzo bardzo lubię i ukochałam właśnie to. Taka miłość, maleńka. I z nią najwięcej człowiek miewa pytań i poznaje różne emocje i uczucia. Czasami nawet stwierdzić może, że jej nie ma. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tryt



Dołączył: 27 Kwi 2006
Posty: 26

PostWysłany: 2007 07 25 21:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tyle razy czytałem wypowiedzi o tym, że człowiek jest miłością... Mógłby ktoś to wytłumaczyć? Moim zdaniem jest tym czym chce być a nie jakoś tam "miłością". Wygląda mi to na zwykła pozytywną afirmacje, równie dobrze można by się zaprogramować "jestem nienawiścią".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 25 21:55    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

pomiędzy miłością a Miłością jest różnica i jedno i drugie można poczuć.
Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing jak wytłumaczyć coś co można tylko poczuć, ha ha , śmieję się bo ktoś mi tak kiedyś też powiedział.

Teraz zupełnie tak samo poczułam.
Ale tak serio, czuje się smutek i inne emocje, i nie są to afirmacje.
Człowiek jest z Miłości stworzony, i to nie jest gruda ziemi którą można zobaczyć, uformować, myślami, też nie jestem a na pewno nie emocjami, które tylko doświadczam i to czasem tak, że zupełnie się gubię w sobie.
A Miłość..no cóż można tylko ją poczuć, porzucając wszystko to czym nie jesteś.


Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 28 14:16    Temat postu: aha Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2011 05 17 20:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 28 19:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witajcie wszyscy!
Witaj Tryt, widzę że jesteś dociekliwy- ja też tak mam Laughing
Cytat:
Moim zdaniem jest tym czym chce być a nie jakoś tam "miłością". Wygląda mi to na zwykła pozytywną afirmacje, równie dobrze można by się zaprogramować "jestem nienawiścią".

To prawda- czasem jesteś miłością, czasem nienawiścią, czasem rozumem- w zależności z czym się w danej chwili identyfikujesz. Co to znaczy? Najlepiej na przykładach. Kiedy mówisz "jestem wysoki i szczupły"- nieświadomie (zazwyczaj) identyfikujesz się ze swoim ciałem. Gdybyś identyfikował się ze swoim JA, powiedziałbyś: "moje ciało jest wysokie i szczupłe". Kiedy mówisz "jestem wkurzony"- identyfikujesz się ze swoimi emocjami, "jestem mądry"- z rozumem itp. Zamieszanie bierze się stąd, że tak niewielu ludzi i tak rzadko identyfikuje się (czuje- jak powiedziała Maja), ze swoim JA (Miłość, Światło, Dusza, Nadświadomość, Boski Pierwiastek- niepotrzebne skreślić Laughing ), że nawet nie mamy odpowiedniego języka, żeby to na co dzień rozróżniać... No i miesza się. Doświadczanie Miłości (a raczej, jak mawiał Osho: bycie w Miłości) opisał Joachim bardzo ładnie tu: http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?t=1193&highlight=jak+%B6wiat%B3o+daje+odczu%E6
Mi z kolei niezwykle podobały się wypowiedzi Osho, bo odnalazłam w nich echa własnych doswiadczeń Razz . Oczywiście tylko Przebłyski. Ale, jak to mawiał Osho- "Ciesz się tym. Znakomita większość ludzi nie doświadcza nawet tego..."
Skąd więc wiemy, że istnieje? Niedawno swojemu koledze odpowiedziałam tak: każdy zwykle doświadczył w życiu rozterki typu: postąpić mądrze (pójść za głosem rozumu), czy pójść na żywioł (za głosem serca). Jest jeszcze to COŚ, co dokonuje wyboru- więc nie jest ani rozumem, ani sercem (emocjami), tylko jest "ponad nie" i to ono decyduje... A doświadczenie? Kiedy np. coś cię zachwyci (np. zachód słońca) tak bardzo, że po prostu się tym zachłyśniesz- nic nie myślisz, nic nie czujesz, tylko przez moment trwasz w błogości. Albo chwile uniesienia w naszej zwykłej, ziemskiej miłości, kiedy nie ma miejsca na słowa i chciałoby się zatrzymać tę chwilę, żeby tak trwało wiecznie...
To są właśnie Przebłyski. Zazwyczaj przychodzą niespodziewanie, wręcz przypadkowo. Nie da się ich zaplanować. Nie da się ich zatrzymać. Ale można ich świadomie szukać... Oczywiście przez praktykowanie Medytacji. I wtedy się przytrafiają. Coraz częściej. Pozdrawiam Cię cieplutko.

Gisan!
Cytat:
Ty Tilcia naprawde nie rozumiesz co to jest slaba wola, to jest pewien stan psychiczny z ktorym sie czlowiek rodzi tak jak Ty urodzilas sie z silna wola i niczego tutaj sie nie da zmienic.

Zapewniam Cię Gisan, że i Tila i ja BARDZO DOBRZE wiemy, jak czuje się człowiek bez woli. Czy ty myślisz, że Tila zbierając razy i całymi długimi latami tkwiąc w sytuacji "bez wyjścia" czuła się silna? Czuła, że może coś zmienić? Albo ja, leżąc sparaliżowana w łóżku miesiącami i widząc wszystko na czarno? To nie TY masz słabą wolę (chociaż w tej chwili pewnie masz i tego głównie w życiu doświadczałeś), to Twoje emocje są chore i... to wszystko. Mylisz się. Da się z tego wyjść. Ale najpierw trzeba uwierzyć... Też nie byłam w tym mocna Laughing Laughing Laughing - przez całe wcześniejsze życie zawsze najlepiej sprawdzało mi się tzw. "twarde rozumowanie". Ale już zaczynasz dojrzewać Wink Spokojnie, powoli. Trafiłeś na to forum i spodobało ci się tu. Trzyma cię tu coś nieuchwytnego (poza tym, co wiesz) i nawet zaczynasz robić eksperymenyty Smile . Tylko nie przesadź, bo ja osobiście jestem bardzo ciekawa co ci z tego wszystkiego wyjdzie (niezależnie od efektu). Musisz więc dożyć do tego momentu, żeby to przekazać Wink
Cytat:
Nie wiem czy bedziecie chcieli abym wam opisal to co bede robil czyli podzielil sie obserwacjami na ten temat.

Ja chcę! Very Happy Zawsze byłam ciekawska i wcale mi z wiekiem nie przechodzi Very Happy Very Happy Very Happy Gorące uściski i serdeczności

Tila! Dziękuję za Twoją historię- widać, że masz już duży dystans do tego- taka otwartość i szczerość! gratulacje Very Happy. Płakałam przy niej jak bóbr- dawno już mnie tak nie wzięło- dzięki raz jeszcze. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
SamTen



Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 112
Skąd: Wawa

PostWysłany: 2007 07 30 11:40    Temat postu: Re: aha Odpowiedz z cytatem

gisan napisał:
Nie wiem czy bedziecie chcieli abym wam opisal to co bede robil czyli podzielil sie obserwacjami na ten temat.

A po co my zaglądamy na to forum? - Właśnie po to, żeby przeczytać co napisałeś. 5 razy w tygodniu sprawdzam czy gisan się odezwał.
PISZ GISAN! Pisz!
Pozdrawiam serdecznie
SamTen
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 31 21:17    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Very Happy
ho ho ja też zaglądam tutaj i szukam , co Gisan nowego napisał Smile

ale z przyjemnością wszystkie wypowiedzi czytam
wakacyjnie pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
tilaca



Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 126
Skąd: Kraśnik

PostWysłany: 2007 08 01 10:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witajcie Wszyscy.

Napisałam dość ostro, ale napisałam, co czułam, czuję. Nie mam zamiaru ani Cię oceniać Gisan, ani doradzać. A najmniej, rozczulać się nad Tobą, bo to nie jest wyjście.
Nie jest też prawdą to, że traktuję innych z góry, ani też nie oczekuję, że wszyscy wezmą coś dla siebie, bo odbiorcy będą , jak określiłeś " na różnym poziomie". Po prostu, przed nieszczęściem innych, chylę czoło, bo rozumiem ich zmagania i chciałabym pomóc, ale jeśłi ktoś tej pomocy nie potrzebuje, nie weźmie jej.
Na podstawie moich doświadczeń, chciałam tylko pokazać, że każdy z nas ma swoją działkę do przeżycia i aby coś w nim zmienić, należy działać.
Wszystko inne jest tego konsekfencją. Very Happy

Do tego co opisałam wcześninej, chcę dodać że ex małżonkowi i wszystkim, którzy mnie skrzywdzili wybaczyłam dawno. Z ex, widujemy się czasem i bez emocji potrafimy rozmawiać, nawet o tym, co było.
Shocked
Historię swoją opisałam na prośbę Doroty. Znamy się osobiście i od lat korespondujemy. A ponieważ wiem, że żywy przykład może pomóc wielu, zgodziłam się opowiedzieć o sobie. Embarassed

Naukę, każdy podejmuje sam. I nie Wola w tym wszystkim jest najważniejsza, ale Ochota, haha. Zaraz wymienię wszystkie dzielnice
Wa-wy.
Wracając do wątku. Silna Wola nie ma tu znaczenia, bo wtedy wcale jej nie miałam, ale konsekfencja w działaniu. I tylko tyle. Jak w życiu. Idea

Dorotko, może myślisz, że ucieszyło mnie Twoje wzruszenie? Nie. Czuję się zażenowana. Może dlatego, że to wszystko mam już za sobą, a może to, że nie potrafię jeszcze przyjmować współczucia. Embarassed
Coś w tym jest!
Faktem jest, że odkąd zaczęłam liczyć we własne siły, zaczęłam piąć się w "górę". Obecnie, nie jest już ważne współczucie, a zrozumienie. I nie istotne jest, co przeżyłam, jak i dlaczego? Bo już to wiem, ale jakim przez to, DZIŚ jestem człowiekiem. Very Happy

Tobie Gisan, życzę powodzenia i jak najmniej, bólu.
Próbować zawsze można, a nawet trzeba. Zależy tylko od tego, w jakim kierunku zmierzamy. Uśmiechów, Very Happy
Wszystkim radości i pogody ducha, Tila. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 08 02 01:35    Temat postu: no tak Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2011 05 17 20:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 15, 16, 17  Następny
Strona 2 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group