Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje spostrzeżenia po przejściu procesu 21-dniowego
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 04 20 23:58    Temat postu: Moje spostrzeżenia po przejściu procesu 21-dniowego Odpowiedz z cytatem

Witam

Niedawno przeszedłem proces 21-dniowy w celu tzw przejścia na inedię. Dowiedziałem się w jego toku kilku rzeczy i chcę się tym z Wami podzielić.

Proces 21-dniowy jest opisany w książce Jasmuheen pt. "Życie Światłem".

W skrócie polega to na 3 tygodniowym odosobnieniu, podczas którego najpierw spędza się 7 dni bez jedzenia i picia, po czym przez dwa kolejne tygodnie pije się rozwodnione soki.

Pierwszy tydzień jest ekstremalnym doświadczeniem. Kluczem dla jego przetrwania i powodzenia procesu jest właściwa intencja w sercu. Pragnienie wolności silniejsze od pragnienia wody i całkowite oddanie się w opiekę sile wyższej.

Należy świadomie podjąć decyzję i np. zwrócić się do Mistrzów Wyższego Wymiaru z prośbą o przeprowadzenie nas przez tą przemianę, o podłączenie do nowego źródła zasilania. Podczas pierwszego tygodnia trwa operacja, a potem rekonwalescencja.

Kiedy przechodziłem ten pierwszy tydzień, całą uwagę na jaką było mnie stać dawałem sobie i procesom zachodzącym w moim ciele, emocjach i umyśle. Obserwowałem jak strach uwalniany jest z różnych struktur i programów i energia się podnosi. Strach na różne sposoby był powiązany z fizycznym przetrwaniem ciała i mogłem się temu wreszcie spokojnie przyjrzeć Smile

Strach to jest ustrukturyzowany lęk: boję się, że ... (wstaw sobie coś). Kiedy się uwalnia z konkretnego programu, to staje się czystą energią, która jest odbierana najpierw jako nieprzyjemna. Wtedy robisz z nią to co zwiemy podnoszeniem wibracji: generujesz bezwarunkową miłość, akceptujesz go, stwarzasz mu przestrzeń by mógł się rozwinąć (jak dobry rodzic dla dziecka) i w końcu ta energia przestaje być nieprzyjemna, integruje się.

A więc kiedy wszedłem głęboko w swoje doświadczenie, zobaczyłem strach uwięziony tam przez program że potrzebuję jedzenia. Dość powiedzieć, że uwolnienie tego strachu sprawiło że przetrwanie przestało zależeć od wkładania do ciała materii.

W każdym razie taki proces 21-dniowy to nie jest post, tylko raczej inicjacja. W jej wyniku zmieniło się moje pojmowanie jedzenia, zrozumiałem bowiem, że nie jest ono potrzebne do życia.

Ważna informacja dotarła do mnie pod koniec tych 21 dni, kiedy to byłem w mieście kilka dni i czułem spore zmęczenie. Odkryłem, że w niewłaściwy sposób używałem swojej energii, zagłębiając się w problemy i historie innych ludzi i zapominając o sobie. We właściwym momencie usłyszałem podpowiedź: "Słońcem się nie jest dla innych, Słońcem jest się dla Siebie".
I rzeczywiście, była to ważna lekcja: mam dbać o siebie, dawać uwagę sobie i swemu ciału, a kiedy będzie ono naenergetyzowane to i inni się przy nim ogrzeją. Tak to działa.

Jeszcze jedno w ten sposób zrozumiałem. Będąc w mieście poczułem rosnące zaciekawienie jedzeniem i w końcu zacząłem jeść, choć wcześniej nie czułem głodu. Doświadczyłem wtedy opisywanego przez Joachima stanu zatrucia i zrozumiałem, że jedzenie jest narkotykiem. Jednak zjedzenie czegoś przywróciło mi też energię... Jak to się stało?
Brakowało mi wciąż jednego wglądu: jak to się dzieje że jedzenie daje energię?

Otóż jedzenie jest informacją (tak można rozumieć narkotyk). Każdy produkt to określony wzór informacji. I włożenie tego do ciała powoduje, że moja Boska Wola (siła twórcza) zaczyna płynąć do ciała, rozwijać je i karmić (w sposób zaprogramowany przez narkotyk). Gdybym nie jadł, musiałbym pamiętać, żeby o siebie dbać, a tak - po prostu wkładam sobie materię i ona niejako robi tę pracę za mnie. Ale z drugiej strony kiedy nie jem materii, to nie muszę się jej pozbywać, trawić, rozkładać. A na to idzie mnóstwo energii. Mogę więc wykorzystać moją energię do innych celów. Dlatego zdecydowałem, że będę po prostu pamiętać i dawać Sobie uwagę.

Jedzenie jest nieświadomym odżywianiem się, niejedzenie jest odżywianiem świadomym.



To na razie tyle.

Jeśli macie pytania, piszcie! Będę obserwował wątek.


Pozdrawiam


G
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1668
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 04 21 07:39    Temat postu: opis Odpowiedz z cytatem

Na forum jest opis tego procesu, jeżeli jeszcze nie czytałeś SŻBJ,
http://forum.niejedzenie.info/viewtopic.php?t=400

Podkreślam raz jeszcze, co już setki razy mówiłem, proces 21 dniowy jeszcze nikogo uczynił inedykiem. Jest to, po prostu, tygodniowy post suchy z dwutygodniowym wyjściem na sokach. Jego spopularyzowanie się spowodowane niezrozumieniem powoduje, że ludzie ulegają jego otoczce ezoterycznej tworoznej przez opisy / opowiadania osobistych doświadczeń tych, co przez taki post przeszli.

W esencji swojej, żeby stać się inedykiem, czyli powrócić do stanu naturalnego dla człowieka, potrzeba wystarczająco rozszerzyć sferę Świadomości, w której człowiek żyje. Wtedy samo postanowienie uczynienia zmiany, będące wyrażeniem woli wynikającej z tego rozszerzenia (poczucie JA czyli własnej Mocy Wewnętrznej) wystarcza do powrotu do stanu naturalnego, życia bez uzależnienia od "jedzenia".

Oczywiście nie ma to nic wspólnego z chęcią doświadczanie procesu 21 dniowego. Kto postanawia, ten doświadcza.

Fajnie, Rosomak, że napisałeś swoje doświadczenie. Dla wielu ludzi (np. dla mnie) to ciekawe a nawet cenne informacje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 04 21 12:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak tak,

Joachim ma rację. To nie proces czyni mnie niejedzącym, tylko ja sam odkrywam że mogę żyć bez jedzenia.

Inicjacja to nie znaczy że jest to jedyna możliwa i słuszna droga, ani też że niezawodna. Inicjacja to znaczy że kieruje mną pragnienie wiedzy, poznania prawdy.

Żeby się dowiedzieć czy jestem gotowy itp. warto się skontaktować ze sobą. Ja nie spełniałem niektórych "wymogów": przed przystąpieniem do procesu np. jadłem mięso, nabiał, pieczywo i różne inne rzeczy uznawane za ciężkie, także dużo kawy i papierosów. Miewałem też napady obżarstwa i innych destrukcyjnych zachowań.

Ale w głębi serca wiedziałem że dzieje się tak, gdyż struktura mojego życia była już na tyle poluzowana, że te rzeczy nie miały znaczenia. Od dawna praktykowałem wolność umysłu i wiedziałem na ile mogę na sobie polegać. Często też robiłem rzeczy sprzeczne z przyjętymi regułami i z opiniami bliskich mi ludzi po to właśnie by wzmacniać ducha. Uczyłem się odróżniać ego od ducha To wszystko przygotowało mnie do procesu 21-dniowego.

Także jeśli to ma zadziałać, zastanów się czego chcesz. Proces 21-dniowy to po prostu metoda oczyszczenia i wzmocnienia intencji.


Pozdrawiam

G
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 04 21 22:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze jedno:

Podczas procesu pomagała mi pewna kobieta, która też kiedyś przez to przeszła. Dzwoniła do mnie codziennie, słuchała co się ze mną dzieje i pomagała to zrozumieć i zaakceptować. Ochraniała mnie wspaniale. Podczas pierwszego tygodnia bardzo chciałem wiedzieć że to co robię nie jest szaleństwem, i jej cudowna obecność była dla mnie jak woda.

Jak chcecie przechodzić proces 21-dniowy, to lepiej sobie kogoś takiego załatwcie Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Waldek B



Dołączył: 07 Maj 2012
Posty: 54
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 2012 05 09 23:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Żeby się dowiedzieć czy jestem gotowy itp. warto się skontaktować ze sobą. Ja nie spełniałem niektórych "wymogów": przed przystąpieniem do procesu np. jadłem mięso, nabiał, pieczywo i różne inne rzeczy uznawane za ciężkie, także dużo kawy i papierosów. Miewałem też napady obżarstwa i innych destrukcyjnych zachowań.


I mimo to udało się. Gratuluję!

Dziękuję, że o tym wszystkim napisałeś. Ważne informacje dla mnie, gdyż też jeszcze mam napady przejadania się, jem nadal mięso i jajka, aczkolwiek dużo mniej niż kiedyś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Waldek B



Dołączył: 07 Maj 2012
Posty: 54
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 2012 05 09 23:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Uczyłem się odróżniać ego od ducha


Będę wdzięczny jeśli rozwiniesz tą kwestię, może najlepiej na przykładach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 05 10 08:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Waldek B napisał:
I mimo to udało się. Gratuluję!


Waldku, to się udało bez związku z tym co jadłem. Liczy się tylko decyzja: np. chcę przejść przez proces 21 dniowy żeby sprawdzić co się będzie ze mną działo. Albo: chcę przestać jeść. Albo: chcę zrzucić iluzję i zobaczyć prawdę.

Jak jem to jem, a jak nie jem to nic o tym nie wiem Smile

Nie wędruję w przeszłość do swojego ostatniego obiadu, jestem tu i teraz. Głodny? a co to znaczy? Myślę że najlepszą motywacją jest ciekawość: co się kryje za tym głodem, za tym napięciem, za tą fantazją mięsa o jajku Very Happy

Ego to jest mechanizm, taki obwód po którym krążą myśli, zrobione to jest ze strachu, i podtrzymywane Twoją energią. A duch to po prostu Ja - i kiedy przestajesz ładować swoją energię w te struktury strachu, to one same się rozpuszczają i Ja wracam do Siebie. Wtedy wiesz. Czyli właściwie nic nie rozróżniasz, tylko po prostu zauważasz: acha, to są formy, a to jestem Ja.

Kim jesteś, Waldku?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 05 10 11:41    Temat postu: rozróżnianie ego od ducha Odpowiedz z cytatem

Waldek B napisał:
Cytat:
Uczyłem się odróżniać ego od ducha


Będę wdzięczny jeśli rozwiniesz tą kwestię, może najlepiej na przykładach.



Gdzieś w głębi wiedziałem że najważniejsze to jest polegać na sobie. Także bez sensu byłoby np. przechodzić na weganizm tylko dlatego że ktoś mówi że to jest zdrowsze, bardziej oświecone, szlachetniejsze itd. Zresztą jakoś tak mi się w życiu układało, że na każdego oświeconego wegetarianina spotykałem oświeconego mięsożercę, i od obu brałem naukę, że każdy mówi z określonego punktu widzenia (obojętnie jak przekonywująco).

Więc dziękowałem im i wracałem do siebie, do własnego punktu widzenia. Rzeczywiście, ci ludzie mi imponowali, przejawiające się w nich życie porywało mnie i byłem jak zdalnie sterowany. Były w tym takie momenty że ktoś mnie uwodził i jego styl chciałem naśladować, i robiłem to owszem - tak długo, aż głową w mur nie walnąłem i nie zrozumiałem, że Ja to Ja. Także popróbowałem sobie różnych smaków.

To jest ego, ale przecież to nic złego Smile To też nauka, rozwój.

A duch to jest wtedy, kiedy widzę to ego i jestem od niego wolny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 05 10 16:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PS: Fajna są te twoje prace, Waldku!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Waldek B



Dołączył: 07 Maj 2012
Posty: 54
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 2012 05 11 16:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięĸi za odpowiedz. Exclamation Pozdrawiam. Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
arahdalum



Dołączył: 29 Kwi 2010
Posty: 66

PostWysłany: 2012 08 07 12:56    Temat postu: Re: rozróżnianie ego od ducha Odpowiedz z cytatem

Rosomak: Gratuluję przejścia na inedię Very Happy
To bardzo budujące dowiedzieć się, że na inedię wszedł ktoś, kogo spotkałem osobiście.

Czy nadal jesteś niejedzącym? Twój post napisany był kilka miesięcy temu i nie wiadomo, co się z Tobą dzieje. Jeśli nadal nie jesz, to będę miał kilka pytań do Ciebie.


Na razie jednakże chciałbym ustosunkować się do Twojej wcześniejszej wypowiedzi.
Cytat:
Zresztą jakoś tak mi się w życiu układało, że na każdego oświeconego wegetarianina spotykałem oświeconego mięsożercę, i od obu brałem naukę, że każdy mówi z określonego punktu widzenia (obojętnie jak przekonywująco).


Z całą pewnością poglądy różnych ludzi, czy to wegan, wegetarian czy też mięsożerców, mogą być interesujące, a nawet czasami inspirujące.

Jednakże z punktu widzenia żyjących zazwyczaj całe życie w cierpieniu, mordowanych, a potem zjadanych zwierząt raczej nie patrzyłbym na mięsożercę jako na osobnika oświeconego, u którego równie mocno rozwinęło się współczucie i chęć niekrzywdzenia innych żywych istot, co u weganina.

Czyż o naszym poszerzeniu świadomości nie świadczy również to, w jaki sposób patrzymy np. na zwierzęta? Może równie ważne co zauważanie czy nawet modyfikowanie oprogramowania swojego ciała i umysłu jest niekrzywdzenie bardziej bezbronnych od nas istot...
One mają przecież takie samo prawo do życia, jak my...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
rugwa



Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 49
Skąd: Turek

PostWysłany: 2012 08 07 13:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Czyż o naszym poszerzeniu świadomości nie świadczy również to, w jaki sposób patrzymy np. na zwierzęta?


nie Cool
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 09 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ale dlaczego nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 197
Skąd: Berlin

PostWysłany: 2012 08 09 13:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wazne sa pobudki i szczerosc motywacji w tym co robimy...

ja np. nie jadlem miesa przez pare lat - do momentu kiedy zdalem sobie sprawe, ze jest to tylko i wylacznie wynik cudzych przekonan. (cwiczylem wowczas dosc intensywnie hatha joge i pod wplywem filozofii przeszedlem na wegetarianizm)

Nie bylo we mnie jakiegos autentycznego wspolczucia dla zwierzat - bardziej mechaniczne dzialanie "z rozpedu"

Patrzac czysto z perspektywy rozwijania swiadomosci samego siebie - wracajac do jedzenia miesa, zrobilem krok do przodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
rugwa



Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 49
Skąd: Turek

PostWysłany: 2012 08 09 23:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

hunab-ku napisał:
Ale dlaczego nie?


A dlatego, że w rugwianym pojęciu nic nie świadczy o niczym. Świadomość jest niemierzalna, ale odczuwalna. Nie można zobaczyć świadomości/poznać jej w człowieku po tym, co robi lub czego nie robi, ale można to poczuć.
Koniec spamu Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 10 09:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hmmm ...
No nie wiem.
Przecież to czyny człowieka są wyrazem tego co mu w środku iskrzy ...
Ale na pewno trzeba samemu jakąś tam Smile świadomość posiadać, aby zrozumieć i rozpoznać świadomość w drugim człowieku/zwierzęciu.

Kaos:

Z tym współczuciem dla zwierząt to też nie jest jakoś tak.
Zwierzęta na wolności też mogą patrząc oczami ludzi "cierpieć" i być w sposób masakryczny rozszarpywane i maltretowane.
Teraz w ubojniach (jak na filmie oglądałem) bardzo szybko i bezboleśnie zabijają prądem i na pewno jest to o wiele lżejsza śmierć niż rozszarpanie i pożarcie żywcem.
Świat się zmienia ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
arahdalum



Dołączył: 29 Kwi 2010
Posty: 66

PostWysłany: 2012 08 11 09:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kaos:
Cytat:
nie jadlem miesa przez pare lat - do momentu kiedy zdalem sobie sprawe, ze jest to tylko i wylacznie wynik cudzych przekonań

Postępując w zgodzie z logiką powyższej wypowiedzi - jeśli uświadomisz sobie, że zakaz mordowania oraz gwałcenia ludzi nigdy nie był wynikiem Twoich własnych przemyśleń, a jedynie narzuconym Ci z góry systemem wartości zaszczepionym przez społeczeństwo - możesz spokojnie zacząć wyżynać i gwałcić, folgując swoim pragnieniom.

Kaos:
Cytat:
Nie bylo we mnie jakiegos autentycznego wspolczucia dla zwierzat

Współczucie nawet nie jest konieczne. Wystarczy tylko uświadomić sobie jak nielogiczne i bezsensowne jest zabijanie zwierząt, jeśli ciało do sprawnego funkcjonowania nie potrzebuje jeść mięsa.


Mechanizmy działania umysłu są następujące.
Częścią umysłu jest intelekt. Intelekt jest odpowiedzialny za logiczne myślenie, wysnuwanie wniosków, argumentowanie, liczenie. Jednakże intelekt jest tylko narzędziem, wyspecjalizowaną maszyną.
To świadomość kieruje intelektem, intelekt podąża w takim kierunku, który wyznaczy mu świadomość.

Jeśli zatem ktoś posiada ograniczoną świadomość, wpływ pragnień będzie tak wielki, a wewnętrzna moc świadomości na tyle znikoma, że intelekt podąży w kierunku dowodzenia zasadności jedzenia mięsa, zabijania zwierząt, ludzi, etc.

W momencie poszerzania świadomości zaczynasz sam rozumieć bezsens, absurdalność i okrucieństwo zabijania innych istot. Poszerzenie świadomości powoduje przecież nie tylko uświadomienie sobie mechanizmów działania własnego ciała i umysłu, ale również mechanizmów kosmicznych.
Uświadamiasz sobie, że jesteś nieodłączną cząstką wszechświata.

Efekt motyla nie jest już dla Ciebie zaskakującą ciekawostką lecz oczywistością.
Jak mógłbyś w takim stanie postrzegania nie brać pod uwagę cierpienia innych istot?
To nie jest możliwe.

Nikt nie wmówi mi, że można zabijać i jednocześnie mówić o jakimkolwiek poszerzaniu świadomości. To tylko gierka rozbuchanego Ego, wnioski intelektu świadczące o ignorancji i niewiedzy.

Spójrzcie chociażby na poziomy świadomości opisywane przez różne szkoły rozwoju duchowego, a w szczególności przez szkoły Yogi.
Od czwartego poziomu, od czakry Anahata, postępowaniem człowieka kieruje poczucie jedności ze wszystkim.
To połączenie, którego nie da się wyprzeć.


W procesie samorozwoju, czym wyższe wibracje posiada ciało (a tym samym, i umysł), tym bardziej czujesz (i wiesz), że do sprawnego funkcjonowania ciała jedzenie mięsa nie jest konieczne (zaczyna być nawet coraz bardziej szkodliwe).

Faktycznie, przy bardziej ograniczonej świadomości nie jesteś w stanie (nie masz wystarczająco dużo mocy wewnętrznej) oprzeć się własnym pragnieniom. Ale nie szukaj wtedy na siłę argumentów, które usprawiedliwią Twoje działania.
Przyznaj, że nie masz wystarczającej siły, że jeszcze nie nadszedł Twój czas.

Jedzenie mięsa przy ograniczonej świadomości nie jest złe. Złe jest jedzenie mięsa, jeśli tego nie potrzebujesz i w dodatku próbujesz na siłę uzasadnić swój wybór.


Jeśli sami dajecie sobie prawo do zabijania zwierząt i tak bez emocji rozmawiacie nad m.in. "humanitarną" śmiercią zwierząt, to po co narzekacie na chamitrails?
Dlaczego nie podoba się Wam, że ktoś Wam zatruwa powietrze? Przecież robi dokładnie to samo co Wy przyznając prawo człowiekowi do jedzenia mięsa.


Czytając Wasze wypowiedzi ma się wrażenie, że bierze się udział w jakimś teatrze absurdu.

Tak naprawdę o bezzasadności zabijania innych istot nie da się akademicko porozmawiać. To nie jest temat na skomplikowane figury retoryczne i wydumane argumenty. To jest kwestia właśnie poszerzenia świadomości. Albo czujesz, że zabijanie to okrutny, bezsensowny, niczym nieuzasadniony mord, albo tego nie czujesz.
Intelekt zawsze pójdzie w tę stronę, w którą stronę skieruje się wola mniej lub bardziej ograniczonej świadomości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 197
Skąd: Berlin

PostWysłany: 2012 08 11 10:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

" Albo czujesz, że zabijanie to okrutny, bezsensowny, niczym nieuzasadniony mord, albo tego nie czujesz. "

No wlasnie ze nie czulem przestajac jesc mieso, ale to wyjasnilem w moim poscie Smile


Co do reszty... Sorry, ale nie chce mi sie wchodzic w jakies intelektualne odbijanie pileczki ping pongowej.

Nie neguje tego co mowisz, ale doszedlem do wniosku, ze swoich prawd musze szukac sam w sobie, ksiazek i opinii uslyszalem jak na obecna chwile wystarczajaca ilosc...
(dzieki Joachim, zawdzieczam to odkrycie glownie temu forum Very Happy )

Spadam, czas wziac za rogi moje wlasne EGO Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 535
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2012 08 12 11:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

WITAM Surprised

hunab-ku napisał:

Teraz w ubojniach (jak na filmie oglądałem) bardzo szybko i bezboleśnie zabijają prądem i na pewno jest to o wiele lżejsza śmierć niż rozszarpanie i pożarcie żywcem.
Świat się zmienia ...


Bardzo różnie z tym bywa
Skrywane łzy za żelazną ścianą (Napisy PL)
http://video.google.com/videoplay?docid=-4388463536059847329

Do tego dochodzi ubój rytualny także w polskich rzeźniach - w ok.20
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1525331,1,ubojnie-rytualne-biznes-brutalny.read

Ubój rytualny bez ogłuszenia - stanowiska naukowców
http://www.youtube.com/watch?v=0cr1Bhzt5ew

Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 12 14:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No tak ...
Wszystko to prawda i nie można powiedzieć, że nie.
Zresztą wszystko, o czym tu piszemy to prawda. Moja, Twoja ... nasza, wasza ...
Argumenty i kontrargumenty ...
To wszystko istnieje.
I generalnie ... dochodzi się do momentu, że właściwie nie ma o czym dyskutować, myśleć, szukać rozwiązań ... no ... bo ... TAK PO PROSTU JEST.

Tylko co dalej .... ?

Co dalej będzie .... ?

Będziemy tylko świat obserwować ... .... ?

Kto go będzie tworzył w takim razie ???
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 13 20:42    Temat postu: moje przygody Odpowiedz z cytatem

Witajcie po przerwie Smile

Trochę wędrowałem ostatnio i nie miałem okazji tu zajrzeć. Widzę, że wątek żyje, to fajnie, zaraz coś dorzucę.

1. Z tym mięsem to jest tak: można się martwić i kajać, że się zjadło żywe stworzenie, a można to podjąć na poziomie karmicznym. Tak czy inaczej sama substancja nie ma żadnego moralnego znaczenia.

Jest to po prostu energia ustrukturyzowana zgodnie z określoną informacją. Może ta informacja jest dla kogoś moralna, czyli innymi słowy mówi mu co ma robić a co nie. Jednak nie jest to kwestia obiektywna.

Ktoś może jeść mięso z potrzeby emocjonalnej, chociaż jak mówią nie jest ono potrzebne na poziomie fizycznym.


2. Od kiedy przyjechałem do Francji w czerwcu zacząłem znowu regularnie jeść, i trwało to blisko 2 miesiące aż do jakiś tydzień temu. Francuzi mają bardzo silną społeczną potrzebę jedzenia i ona mi się udzieliła. Spodobały mi się Alpy i postanowiłem tu się osiedlić, i szybko zacząłem uczyć się języka, obyczajów itd. Jedzenime było mi potrzebne na tym etapie zakorzenienia.

Było to spontaniczne: wcześniej planowałem jechać stopem do Barcelony, jednak przejeżdżając przez Alpy poczułem wyraźną inspirację postanowiłem zostać w Chamonix. Zająłem się tworzeniem bazy materialnej: znalazłem pracę w restauracji na zmywaku oraz lokum w domu pracowniczym.

Praca w restauracji - ze świetną ekipą - akurat mi pasowała, pozwalało to popracować jeszcze ze stosunkiem do jedzenia Very Happy
Wg kontraktu francuskiego pracując w restauracji masz zapewnione 2 posiłki dziennie i na początku im nie przepuszczałem, jadłem i piłem to co inni. Myślę, że dzięki temu mam teraz dobre relacje z kolegami. Też prawda, że mając ciągły kontakt z jedzeniem przestałem się nim tak podniecać.

Jednocześnie pracowałem cały czas z energią, medytując i grając muzykę (jazz trąbka). Cały czas moje ciało zmieniało się na subtelnym poziomie. Kiedy jadłem, nie mogłem przestać i wpadałem w obsesję (stan odurzenia, głodu) a jednocześnie coraz wyraźniej czułem, że wcale mnie to nie zaspokaja, dopiero medytacja nad rzeką lub kontakt z instrumentem przynosił mi siły, kiedy świadomie otwierałem sobie dopływ.

Pewnego dnia powiedziałem sobie, to jedzenie jest nudne. Już nie miałem ochoty. Moje ciało bardzo szybko się teraz oczyszcza. Zdarza się, że coś mnie wybije z równowagi i coś tam zjem, ale wiem, że to mnie nie odżywia.

Odżywia mnie energia, która idzie tam, gdzie ją skieruję. Jeśli zjem kotleta, to kotlet pokieruje energię w moje ciało w specyficzny sposób, ale mogę to równie dobrze zrobić bez kotleta.

Od czasu procesu b dużo się dzieje, dostaję coraz klarowniejsze przekazy, uczę się, idę drogą, która otwiera się przede mną. Mam też coraz lepszy kontakt z muzyką i integrują się wszystkie sfery mojego życia. Jest to pasjonujące.

To tyle


A jeszcze do arahdalum: nie widzę nic złego w zabijaniu, o ile obie strony się zgadzają co do jego wykonania Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
arahdalum



Dołączył: 29 Kwi 2010
Posty: 66

PostWysłany: 2012 08 14 17:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rosomak napisał:
nie widzę nic złego w zabijaniu, o ile obie strony się zgadzają co do jego wykonania Smile


Jeśli się nie ma wystarczająco dość siły, aby zapanować nad własnym pragnieniem i zrobić coś dla tych biednych zwierząt, to się takie głodne kawałki sadzi, żeby uciszyć własne sumienie!

Jestem zażenowany stosunkiem co poniektórych członków tego forum do zabijania innych, żywych istot.

Rosomak: opisujesz przejście 21-dno dniowego procesu i wejście na niejedzenie, a wsuwasz jedzenie, aż trzeszczy.
Gratuluję logiki...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 14 20:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

arahdalum:

Oj co się denerwujesz ...
Już mamy tu na forum jednego co gratuluje logiki i sobie ten obszar po wieki karmicznie zajął Laughing
Ja może nie "czuję" tego tak jak Ty, ale zabijanie to na pewno jakaś tam umowa biorąc pod uwagę, że wszystko jest jednym ...

Rosomak
Gratuluję Ci takich wspaniałych doświadczeń (wraz z żoną oczywiście).
Można podpytać jakiego rodzaju przekazy dostajesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
rugwa



Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 49
Skąd: Turek

PostWysłany: 2012 08 14 21:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zabijanie to taka sama czynność jak każda inna. Nie oceniając jej jesteśmy od niej wolni i możemy wybrać czy robimy to czy nie; mi zależy na tym by być wolną i postępować w zgodzie z sytuacją, w której się znajduję, a nie w zgodzie z intelektualnymi przekonaniami. Uznając np. zabijanie za złe, a siebie za dobrych stajemy się niewolnikami niezabijania wystawionymi na pokusę zabijania, a przez to istnieje możliwość, że staniemy się źli. Poczucie winy i sztucznie narzuconego obowiązku obrony życia prędzej zrobi z nas zrzędliwych fanatyków niż dobrych ludzi. Moja logika podpowiada mi właśnie w ten sposób.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 15 01:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Jeśli się nie ma wystarczająco dość siły, aby zapanować nad własnym pragnieniem i zrobić coś dla tych biednych zwierząt, to się takie głodne kawałki sadzi, żeby uciszyć własne sumienie!


Ciekawe od kiedy brak siły jest moralnie naganny :-p

Proces 21dniowy i jedzenie: ten proces nie pozbawia cię możliwości jedzenia, tylko ułatwia świadome pobieranie energii z kosmosu, słońca, rzeki, czy czego tam chcesz. Nie ma tu sprzeczności. Różne rodzaje jedzenia mogą mieć różny wpływ na ciało, postrzeganie i po to się je je (w tym mięso). A można też sobie dany stan ducha wytworzyć bez przyjmowania substancji, wystarczy np. wizualizacja. Także wolność.

Cytat:
Można podpytać jakiego rodzaju przekazy dostajesz?


Np. różne porady, jak cos wyleczyc, jak postąpić w danej sytuacji, jak się poruszać, jak grać na trąbce... Właściwie są to odpowiedzi, i przychodzą od razu jak tylko zadam konkretne pytanie. Jak nie jem to mam czystszy wgląd w to o co chodzi i zadaję właściwsze pytania, więc też bardziej konkretne dostaje odpowiedzi. Nie będę też ukrywał że mówię sam do siebie Smile

No i są też tzw znaki. Świat do mnie mówi cały czas, tylko ja nie zawsze chcę słuchać. Pełen brzuch to natłok procesów w ciele, które pochłaniają uwagę, aż nie jestem już w stanie widzieć świata jak żywego i świadomego. Zaczynam traktować rzeczy jak obiekty, czyli nie łączę się już z nimi twórczo, tylko mechanicznie. Gdy jestem spokojny, czysty i pełen sił, to znaki te zaczynają się pojawiać w mojej percepcji i świat się integruje.

w książce "Aghora" wyczytałem, że element ognia może być albo ogień trawienny albo ten, który spala karmę. Im mniej energii inwestujesz w trawienie materii, tym łatwiej oczyszczasz swą percepcję i łączysz się. To taki ogień, w którym spłoną wszystkie problemy, związki, wątpliwości. Coś w tym jest, ale też można zawsze otworzyć ten dostęp do źródła i energii będzie pod dostatkiem. Nawet może być za dużo i potem trzeba trochę ten duchowy ogień przygasić.

Rugwa, fajnie powiedziane, neutralnie i do rzeczy, dzięki!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group