Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje spostrzeżenia po przejściu procesu 21-dniowego
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 208

PostWysłany: 2012 08 15 14:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rosomak, co grasz konkretnie, masz jakies nagrania Twojej muzy???
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 15 15:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

rugwa:
dzięki ... !!!
jak Ty to robisz, że tak to widzisz ... bo jak tak to widać, to już wszystko widać !!! Smile
dzięki !!!!!!!!!!!!

rosomak:
Z tym ogniem to jednak ... rzeczywiście tak jest. Jak byliśmy u Samuela na spotkaniu, to także mówił mi o wypalaniu karmy ogniem ... w co jakoś mi się nie chciało wierzyć, bo jak można wypalić karmę, której zmienić podobno nie można (wiadomo do kogo piję Laughing ) ale żarty na bok. Będąc w zasięgu ogniska do 1,5 wypalaliśmy z naszego ciała emocjonalnego to i owo ... i działało natychmiast. Jestem generalnie po wrażeniem siły ognia i łażenia na boso.
No i jeszcze trzeba pamiętać, że ogień trawienny uwalnia i przenosi na nasze ciało obce emocje, co nie tylko zabiera nam energię, ale każe nam grać według zawirusowanego schematu programy, który bezprzytomnie wgrywamy (zjadając je) do własnego komputera.

I dzięki za odpowiedź Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 21 10:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej, wczoraj był jam session i daliśmy czadu, potem nocowałem nad rzeczką w lesie przy małym ognisku, szum płynącej wody wspaniale czyści umysł i zawsze robi mi dobrze Wink

Tak jak ja to teraz widzę:

Energia jest zawsze dostępna, wystarczy się połączyć. jest to potencjał, który można użyć w dowolny sposób: odżywiać, leczyć i zmieniać ciało, można ją projektować np. grając muzykę i inspirując ludzi dookoła, można tę energię zainwestować w pisanie książki, tj wyrażanie czegoś w słowach lub inaczej. Tą samą energię używamy do trawienia i przekształcania materii.

Jedno moje spostrzeżenie: tej energii może byż za dużo, i kiedy nie mieści się ona w danym ciele, sytuacji, tożsamości, to je rozsadza. Wtedy trzeba znaleźć dla niej ujście: pomodlić się, wysyłając promienie współczucia, zaangażować się się w jakąś twórczą działalność, coś tam wyleczyć... Można też sobie coś zjeść Very Happy Tak to się balansuje. Energii jest tyle ile mieści się w moim aktualnym stanie życia.

Tak więc wszystko jakby na odwrót.

Dajcie znać, czy to coś dzwoni?

Macie podobne spostrzeżenia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 21 11:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurczę ... nigdy tak na to nie patrzyłem ...
Ale muszę się z tym zgodzić ...
... tym bardziej ... że jak nie zjem czegoś wieczorem to nie mogę spać ... i często z tego powodu jem na noc ... bo się boję, że się nie wyśpię do pracy ... tyle mam energii ... że cały dzień ciężkiego wiercenia mnie nie zmorzy ... tylko jakieś jedzenie ...
Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 22 01:24    Temat postu: Praca Odpowiedz z cytatem

A to ciekawe, właśnie chciałem napisać o pracy, tylko obawiałem się nieco że nikt nie podjął tematu, a po swoim własnym poście (nieco suchym:) nie będę przecież się poprawiał. A tu Hunabski się pojawił! Ehm, what's up, Doc?

Właśnie zauważyłem, że ta cała "umiejętność niejedzenia" (ale to brzmi, he he!) to nie jest żadna umiejętność w klasycznym rozumieniu, bo nie jest praktykowana, rozwijana ani przekazywana Very Happy Jest to po prostu nierobienie.

Jak ktoś jest pracowity, to mu trudniej Very Happy

Mam taki zwyczaj rano iść nad rzeczkę w takie miejsce gdzie nikt nie chodzi i nawet nie widzi. Kąpię się w spływającym z lodowca strumieniu i siadam na takim jednym owalnym głazie, twarzą w stronę wychodzącego zza góry słońca. Zamykam oczy (ciągle mam plamkę) i otwieram świadomość widzenia. Światło i aktywność Słońca spokojnie wchodzi wszędzie tam gdzie otwieram i energetyzuje wszystkie działające procesy (mówiąc komputerowo). wtedy jeden po drugim wyłączam niepotrzebne procesy i zostaje tylko światło.

Po takiej sesji idę do pracy i działam ze spokojem, sprawnie i szybko przez cały dzień (czasem powtarzam po południu).

Czasem jednak coś wyskoczy i pojawiają się zaburzenia. Ekipa w kuchni jest nadpobudliwa i nieźle wyczesana (czytaj: chaotyczna). Coś im się tam zawsze gotuje pod czapką. No i jak wiemy, praca czyni wolnym: Jeśli potrafisz być wolnym w pracy, to na pewno uda ci się w czasie wolnym.

Very Happy

(Chyba zostanę poetom. Tomik
"Absurdalne Knedliki" jest już w drodze)

Wracając do pracy: Nie mogę powstrzymać się od podjadania lodów, kiedy robię desery! Co za koszmar! Cukier daje ci b krótką stymulację przyjemności i ostre pragnienie powtórki, także jak na czysto go sobie weźmiesz to natychmiast wypełnia on scenę marzeniami o łakociach, taką totalną słodką fantazją. Wciąga aż palce lizać. Na dodatek jest tam mleko które zakleja. No i już tak do końca dnia pracy, który nagle robi się męczący jak rój much wokół głowy.


No i tzw. nerwy na wierzchu, delikatne końcówki się przepalają i człowiek zaczyna się denerwować. Współpracownicy są agresywni, pięść ci się zaciska, ale nie możesz, bo ... (uzupełnij sam). Kiedy wyszedłem dziś z roboty pierwsze co zrobiłem to poszedłem szukać siebie. Znalazłem się w gniewie. Skąd nagle ten gniew? przecież mnie to nie dotyczy, ja jestem niejedzący, wegetarianin, święty. Ja jestem tym.

No i wiecie skąd się wziął ten gniew? A stąd, że sam go tam schowałem, nagromadziłem, połknąłem, i teraz trawię. Przy każdej interakcji z bytem zewnętrznym, np. z kucharzem, szefem, podejmuję decyzję jak się zachować. Programuję się. Moje relacje przestają być spontaniczne, ale zaczynają być zdefiniowane. W jaki sposób zwracam się do tej osoby - co robię z nią i jak - gdzie w tej powtarzalnej sytuacji obierania ziemniaków jest przestrzeń dla twórczej energii życia? Jeśli jej brakuje, to czuję, że mnię rozsadza: to właśnie nazywam gniewem.

Praca jest to jeden z podstawowych konceptów cywilizacji. Oznacza on ukierunkowanie energii w jakiś specyficzny sposób przez dłuższy czas. Kiedy mogę wszystko to nic nie robię, a nawet jeszcze mniej. Kiedy jednak mam ochotę działać, to potrzebna mi jest struktura: logiczny system zasad co robić jak, kiedy i wobec czego. No i tę strukturę sobie oczywiście stwarzam, programuję "się" - stwarzam tzw tożsamość. I kiedy uruchamiam ten program to on potem działa sobie w tle: energia twórcza zostaje ukierunkowana w określone działanie.

Jeśli dajmy na to jestem kucharzem w pizzerii to ten mój sposób na bycie nim, ta tożsamość, będzie definiować jak się będę czuł (w znaczeniu dosłownym) i jak energia twórcza będzie się poruszać. Program ten działa w tle przez cały czas: kiedy jestem w pracy to ja myśli: teraz skupiam się na robieniu pizzy, ale kiedy mam wolne to nadal jestem tym kucharzem, w trybie czasu wolnego. Innymi słowy aplikacja jest aktywna: może być ukryta (jak w Windowsach) albo ogólnie dostępna po specyficznym zapytaniu (jak w Linuksie). Tak czy inaczej to ja muszę wiedzieć czego szukam.

Mogę tę tożsamość wyłączyć, zachować skrypt, wyspać się spokojnie, pobyć i następnego dnia znów uruchomić. Znowu jestem kucharzem, jedzącym, francuzem, itd. Ale jeszcze lepiej, przerabiać skrypt w czasie działania: co to znaczy że jestem tym? Ale żeby tak robić, to ta aplikacja musi być w świadomości: muszę wiedzieć, że "jestem kucharzem" to tytuł programu który sam stworzyłem.

Dobra, wystarczy tego programowania. Błyska się, idzie burza. Hunabku, może spróbuj się raz nie wyspać, przynajmniej przestaaniesz się baćSmile Ja np. się czasem boję że zaśpię do pracy i żeby się z tym uporać, zamiast budzika nastawiam sobie myśl: wyśpię się, spędzę trochę czasu w bezczasie i wstanę we właściwym momencie. Super metoda, polecam. Kto następny?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 22 20:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Everything Ok! Smile

Niesamowite rzeczy ... niesamowite ...
Taki wgląd w programy ... taka ich świadomość ... taka łatwość poruszania się pomiędzy nimi, ich rozpoznawania ... ... super!
Tyle możliwości ... które sam już możesz wybrać a nie one Ciebie ... są jak kod do życia, które możesz z wielu perspektyw podglądać.
Nie ma słów ... te wpisy w tym wątku ... są nieprawdopodobnie odkrywcze !!! Very Happy

I jeszczcze jedno: jak byliśmy na spotkaniu u Samuela ... uświadomił mi on, że pracując w bliskim kontakcie z człowiekiem/pacjentem ... zastresowanym, chorym, obolałym ... sam przejmuję te energie ... i z tego powodu ... aby mnie nie rozerwało ... muszę po pracy zawsze się obeżreć. Oczywiście nie ma tu już znaczenia, że to tylko surowe owoce ... bo energia jest spożytkowana. I tak jak pisałeś wcześniej ... jedzenie to zawór bezpieczeństwa ... aby się coś tam nie przepaliło.
Generalnie też próbuję być świadomy każdej czynności w pracy ... wielokrotnie do znudzenia powtarzanej czynności w trakcie pracy ... i wychodzi mi to coraz lepiej Smile ... choć do Twoich osiągnięć mi jeszcze daleko (na pewno Ci się lepiej udaje, bo masz ten strumień z lodowatą wodą Laughing ). W każdym razie my work jest coraz ... płynniejszy. Nie wiem co, kto ... ale zaczęło sprawować kontrolę nad moim życiem (na pewno to ja sam tylko że innowymiarowy Smile ). Po prostu cuda się dzieją i tak jak kiedyś z powodu terminów i listy pac. do przyjęcia miałem mnóstwo stresów ... tak teraz ... jakbym gondolą po Wenecji płynął ... ale już nie przynudzam bo to Twój wątek Smile

A z tym spaniem ... to się boję, że oczy będę miał zmęczone ... bo przy dłubaniu w zębach wzrok muszę mieć sokoli ... choć też zdaję sobie sprawę, że to jakiś program ... . Tak czy siak ... zacznę od weekendów ... bo od czegoś trzeba Smile

Pozdrawiam Cię, pisz i nie obżeraj sie lodami, bo będziesz gruby i do klawiatury nie dosięgniesz Very Happy Very Happy Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 535
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2012 08 23 15:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

WITAM Surprised

hunab-ku napisał:
o wypalaniu karmy ogniem ... w co jakoś mi się nie chciało wierzyć, bo jak można wypalić karmę...
...
No i jeszcze trzeba pamiętać, że ogień trawienny uwalnia i przenosi na nasze ciało obce emocje, co nie tylko zabiera nam energię, ale każe nam grać według zawirusowanego schematu programy, który bezprzytomnie wgrywamy (zjadając je) do własnego komputera...
Można przykładowo użyć wewnętrznej mocy aby wypalić tzw.karmę oraz obce emocje i inne podobne konstrukcje.

hunab-ku napisał:
No tak ...
Wszystko to prawda i nie można powiedzieć, że nie.
Zresztą wszystko, o czym tu piszemy to prawda.....TAK PO PROSTU JEST.
"Farm To Fridge" -
http://www.animalvisuals.org/actions/farm-to-fridge
Cytat:
Farm To Fridge is an excellent short introduction to how animals are abused in modern food production. It features video from undercover investigations of animal agribusiness and narration by James Cromwell. Please watch this video and share it with your friends and family.
("Pracownicy" z mleczarni w Ohio- sceny z ok. 7:25 - ich zachowanie było przedmiotem pracy prokuratury i skończyło się wyrokiem sadu)

Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 23 18:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kaos napisał:
Rosomak, co grasz konkretnie, masz jakies nagrania Twojej muzy???



Gram głównie "sobie": idę z trąbką do lasu i gram co w drzewach zaszumi. Lubię: Clifforda Browna, Keitha Jarretta, Cachao i wogóle dobrą salsę aż do Orishas włącznie. Pisząc te słowa słucham "African Magic" Abdullaha Ibrahima.

Na tym jamie gramy różne piosenki i klasyki awangardy, co kto przyniesie. Jazz, blues, reggae, przeplatane piosenkami na ryczenie. Wszystko po to żeby się wsłuchać, powymieniać dźwiękami, być sobą w grupie (przestrzeń akustyczna), improwizować (niewtajemniczonych zapraszam do poszperania pod hasłem "kadencja": Dom, Wyprawa, Powrót). Nie mam nagrań na razie, a przydałyby się.

Słuchanie jest bardziej pierwotne od widzenia: dźwięk nie od razu mówi ci co to jest, więcej niepewności to też więcej uważności. Oczy bardzo szybko klasyfikują rzeczywistość - jeśli słowem "oczy" określamy funkcję a nie organ - albo organ w ujęciu energetycznym, astralnym, duchowym raczej niż fizycznym. Uszy bardziej efektywnie produkują przestrzeń - znowu jeśli mówimy o funkcji serca. Uszy i gardło - wrota którymi komunikuję się poprzez dźwięk.

1. Jak to możliwe że wejście i wyjście w ciele fizycznym leżą w różnych miejscach? Kiedy gram staję się świadomy ich połączenia: Dźwięk wychodzący "ze mnie" jest przecież w harmonii (spotyka się) z dźwiękami obecnymi "na zewnątrz".

Jednym z ćwiczeń które robię jest utrzymywanie w świadomości dźwięków natury kiedy gram. Natura może być jakakolwiek: vide Jazmann w kapeluszu solujący nad pędzącą autostradą. Ale ja lubię szczególnie towarzystwo górskiego strumienia w lesie odwiedzanym przez ptaki. Dźwięki stalowych maszyn odbijane w betonie mają ubogie spektrum w porównaniu do tego co już było zanim ludzie wyhodowali sobie tego raka zwanego cywilizacją. Kiedy gram słuchając strumienia, jego niezmienna od eonów radość neutralizuje wszystkie szumy i zakłócenia nagromadzone w umyśle podczas pracy i myślenia o niej (to dla Ciebie, Hunabku:-). Fraza mojej trąbki rozmawia ze światem - kiedy nabieram powietrza, słyszę odpowiedź ptaków. Także jak widzicie bazuję na"call & response" (nie rozumiesz? --> google:-).

A więc gardło i uszy jako komunikatory dźwięku to tylko tzw przedłużki (extensions) - tak naprawdę słyszę i produkuję dźwięk w jednym punkcie. Początkującym, a zwłaszcza sobie, polecam świadome śpiewanie: próba zrobienia tego nieświadomie natychmiast daje nam feedback z otoczenia (np. dostajemy kapciem po głowie od małżonki) - co nie jest takie oczywiste, gdy używamy wzroku. Słuchanie: prosta droga do oświecenia.

Muszę kończyć, bo kto za mnie pozmywa te wszystkie naczynia, palety sztućców, stosy kubełków i pudełek z prowokującymi resztkami w środku... Notabene, pomarańcze używane u nas w kuchni są najwyraźniej organiczne: małe, skórzaste i trudne do obrania. Smakują jak przerwa w pracy.

Jak ktoś chce więcej kulinarnych rewelacji to chętnie się podzielę ok północy.

Siema, niejadki!

Gregault
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 08 23 18:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedyś na warsztatach wychodzenia z ciała, prowadzący uświadomił mi, że jak człowiek jest w potoku myśli ... to nie słyszy nic. Nie słyszy własnego oddechu, subtelnego szmeru tła, które go otacza ... . Słyszenie jest jakby automatyczne (nawet kawałki rozmowy idą z automatu) ... i ten automatyzm przerywa się dopiero w przypadku właśnie takiego kapcia od żony, albo czegoś co nagle zmusza do wyskoczenia ze stanu nieświadomego reagowania na otoczenie jak choćby częstego "czy ty mnie w ogóle słuchasz ... ???" ... krótkie orzeźwienie i ponowny automatyzm wraca. Niby to tak dla bezpieczeństwa ... żeby mózgu nie przeciążać ... Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 208

PostWysłany: 2012 08 24 00:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rosomak,
tez gram (kontrabas) - podesle Ci kiedys jakis groovik Smile

Czy masz muzyczne wyksztalcenie? w sensie jakiejs szkoly czy studiow...?

Bardzo mnie to ciekawi, bo malo jest ludzi ksztalconych "w systemie", ktorzy maja podobne podejscie do muzyki...

Jak np. pytam kumpla ktory robi zawodowo muze filmowa na temat jakiegos kawalka, ktory nagralem to slysze komentarze typu:
- "w czesci b uzywales skali frygijskiej" - czy na temat innych technicznych
aspeltow...

Tak samo bylo na studiach - jesli chodzi o kreatywne podejscie do muzyki, Akademia Muzyczna raczej przeszkadza niz pomaga, choc oczywiscie zalezy wszystko od konkretnego nauczyciela...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Rosomak



Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 28
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2012 08 24 11:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kaos napisał:
tez gram (kontrabas)
- tak, przyznawałeś się już gdzieś na tym forum Smile

Kaos napisał:
Czy masz muzyczne wyksztalcenie? w sensie jakiejs szkoly czy studiow...?


- Nie

Kaos napisał:
Bardzo mnie to ciekawi, bo malo jest ludzi ksztalconych "w systemie", ktorzy maja podobne podejscie do muzyki...
- też mam takie wrażenie, chociaż sam nieraz odczuwam brak formalnego przygotowania. Ale to nie systemu mi brakuje tylko inicjacji, nauczyciela. Raz byłem na warsztacie z Wojtasikiem i tego się trzymam:-)

Kaos napisał:
Jak np. pytam kumpla ktory robi zawodowo muze filmowa na temat jakiegos kawalka, ktory nagralem to slysze komentarze typu:
- "w czesci b uzywales skali frygijskiej" - czy na temat innych technicznych
aspeltow...
- to muzyk który jest muzykiem nawet kiedy nie gra tak mówi Wink oczywiście można nazwać skalę, ale jak się ją zagra to efekt jest bardziej bezpośredni. Ma ona swój ładunek emocjonalny w relacji do całej struktury harmonicznej i to jest jej imię, voila. Dla mnie to o czym pisałem wcześniej to są właśnie techniczne aspekty.


Kaos napisał:

Tak samo bylo na studiach - jesli chodzi o kreatywne podejscie do muzyki, Akademia Muzyczna raczej przeszkadza niz pomaga, choc oczywiscie zalezy wszystko od konkretnego nauczyciela...
skoro tak mówisz... w takim razie dobrze że nie skończyłem jako student muzyki Very Happy Dużo zależy też od konkretnego ucznia.

A co dobrego z tego doświadczenia akademickich studiów płynie? Podziel się, Kaos!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kaos



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 208

PostWysłany: 2012 08 26 22:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powiem ci rosomak, ze twoje pytanie "pracuje" we mnie odkad je przeczytalem...

Na basie gram od 13go roku zycia, skonczylem szkole muzyczna, potem studia muzyczne w Polsce i potem w Niemczech - ogolnie jakies 15 lat nauki akademickiej.


Nikt mnie nigdy nie zmuszal, sam chcialem to robic. Pamietam, ze na poczatku gralem godzine dziennie, potem dwie, potem cztery - na studiach dochodzilem do szesciu, siedmiu...

Bylo w tym jakies fanatyczne szalenstwo - baaaaaaaaaardzo duzo ambicji i
raczej malo spontanicznej radosci, kreatywnosci.

W moim przypadku nauka akademicka dala mi dobre techniczne opanowanie instrumentu oraz sporo teoretycznej wiedzy.

W jakis sposob zahamowala/przyblokowala jednoczesnie intuicyjne czucie muzyki, ktore bije z Twoich wypowiedzi.

Czy zawinil tu system, nauczyciel, czy uczen..., nie wiem, pewnie kazdy po trochu Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
arahdalum



Dołączył: 29 Kwi 2010
Posty: 66

PostWysłany: 2012 09 16 19:57    Temat postu: Re: Praca Odpowiedz z cytatem

Rosomak napisał:
przecież mnie to nie dotyczy, ja jestem niejedzący, wegetarianin, święty


Rosomak: gdybym wcześniej wiedział, że jesteś świętym wegetarianinem, nie pozwoliłbym sobie na nietakt rozmawiania z Tobą w ten sposób, MISTRZU.

Wybacz, proszę!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sujatha



Dołączył: 09 Gru 2015
Posty: 3
Skąd: Londyn

PostWysłany: 2015 12 11 00:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zabijając wyrządzamy komuś krzywdę, myśle ze nie ma sensu dorabiać do tego jakichś innych filozofii.Istota żyjąca pojawiła sie tu w ciele gdyż ma do wykonania swoje zadania i do przepracowania swoją karmę,i niejednokrotnie dana dusza musiała czekać setki lat aby pojawił sie splot okoliczności który jej to umożliwi i w którym będzie mogła sie narodzić. Jesli zabijamy, przeszkadzamy jej w tym.Nie należy jednak oceniać nikogo ze jest "zły" czy postępuje "złe" z powodu ze zabija,bo samo ocenianie kogokolwiek jest wbrew miłości,to nasze ego ocenia,a ego jest przeszkoda w duchowym wzroście.Im bardziej pokorni i nieoceniajacy sie stajemy tym bardziej wzrasta w nas miłość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group