Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kolejna, tym razem zaplanowana na 23 dni

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magadha



Dołączył: 13 Wrz 2011
Posty: 5

PostWysłany: 2012 05 04 08:58    Temat postu: Kolejna, tym razem zaplanowana na 23 dni Odpowiedz z cytatem

Dziś czwarty dzień mojej głodówki, ale od początku.


Poprzednią udaną głodówkę (tzn. dłuższą niż 2,5 dnia) przeprowadziłam w czerwcu zeszłego roku. Trwała 12 dni i zakończyła się głównie z powodu pokus, jakim było jedzenie przygotowywane przez innych domowników.
Teraz jestem od połowy stycznia weganką, więc zapach śledzi w śmietanie chyba by mnie nie ruszył, ale kto wie. Aby uniknąć tej komplikacji, tak ustawiłam początek głodówki, żeby od dnia dwunastego nie przebywać w domu, tylko na wakacjach. Ośrodek do którego jadę już po raz trzeci, to jeden z prowadzących dietę dr Dąbrowskiej, a poza tym właśnie w tym jednym ośrodku można przeprowadzić post wg Buchingera-Lutznera. I w taj formie zamierzam go tam kontynuować. Chyba, że poczuję, że mogę zrezygnować nawet z tego i pić wodę, zobaczę.

Na tydzień przed postem odstawiłam jarzyny strączkowe i chleb (razowy, na zakwasie własnego wypieku, więc możecie się domyślić, jakim jest on przysmakiem, zwłaszcza czerstwy, siedmiodniowy jedzony na sucho, samodzielnie). Jadłam kasze, nasiona gotowane i warzywa surowe i gotowane, do tego różne oliwy tłoczone na zimno.

Pierwszego dnia oczyszczanie nie przebiegło tak jak powinno, tzn po wypiciu 25 gram soli gorzkiej (o 8 rano) nic się nie działo i zniecierpliwiona wypiłam herbatę senesu z czterech saszetek po dwóch godzinach. Około czwartej wreszcie się ruszyło.
W tym dniu nie odczuwałam głodu, ale nauczona doświadczeniem nieudanego postu z września zeszłego roku, zrobiłam sobie napój ze zmiksowanego jabłka i dwóch szklanek wody.

Drugiego dnia czułam się pełana, jakbym nadal miała wypełnione jelita, ale że byłam w pracy, nic nie mogłam na to poradzić. Głodu nie odczuwałam. Wieczorem wypiłam taki sam napój jabłkowy.

Trzeciego dnia postanowiłam jeszcze raz wypić sól gorzką, w tej samej dawce. Na początku trochę ze mnie wyszło, ale pewnie lewatywa miałaby taki sam skutek. Resztę dnia przecierpiałam, właściwie cały czas na wznak, co jakąś godzinę wędrowałam do toalety, by zobaczyć tylko wymiecioną żółć.
Jak poszłam z psem na spacer około 15, to prawie zemdlałam, tak bolał mnie brzuch. Wieczorem było już w porządku. W ciągu dnia piłam poza herbatą ziołową, rozrzedzoną zupę krem z warzyw. Ktoś w okolicy robił grill i ślinka mi ciekła, choć i tak bym tego mięsa nie ruszyła.

Dziś dzień czwarty. Jak na razie jest ok i czuję, że będę w stanie niedługo przejść na samą wodę. Dokładnie tak samo zrobiłam w trakcie mojej zeszłorocznej dwunastodniowej głodówki, najpierw trochę płynów, potem, chyba od 5 dnia sama woda. Dziś wieczorem zrobię pierwszą lewatywę.

Zestawienie spadku wagi dopiszę przy następnym poście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2012 05 04 13:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

23 to moja liczba!
Proszę jej tu nazbyt nie wykorzystywać, bo będę musiał ją objąć prawami autorskimi!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Magadha



Dołączył: 13 Wrz 2011
Posty: 5

PostWysłany: 2012 05 06 15:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzień czwarty niestety nie został zakończony lewatywą Rolling Eyes bo przyjechali rodzice z wycieczki i wieczór był cały zajęty.

Piątego dnia rano też się nie dało, a już czułam że mam pełno w brzuchu. Przez cały dzień piłam wyłącznie wodę, aż do wieczora, kiedy to jednak skusiłam się na zmiksowane jabłko w dużej ilości wody. Przez cały dzień nie miałam ochoty na jakąkolwiek aktywność fizyczną, więc albo siedziałam albo leżałam.

Wieczorna lewatywa poszła tak jak się spodziewałam, czyli tragicznie. Co najmniej 2/3 z 2 litrów wody zostały w brzuchu. Do rana raczej się wchłonęły.

Moje jelita po prostu mnie dobijają. Wszystko w głodówce jest super. Nie jest oczywiście tak, że nie mam w ogóle apetytu, ale mam na tyle silną wolę, że jeśli od stycznia mówiłam sobie, że w tym terminie przeprowadzę głodówkę, to ją przeprowadzę (choćby po trupach). Niestety dookoła jest tyle zapachów, że co jakiś czas ślinka mi leci i muszę natychmiast wypić wodę lub herbatę. Ale ogólnie nie jest źle.

Jedyny problem z głodówką to oczyszczanie jelit. Jakoś w pierwszych dniach głodówki mam same z tym niepowodzenia. Zastanawiam się co dać oprócz czystej wody, żeby naprawdę się wyczyścić od środka. Czytałam np. o lewatywie z kawy, nie wiem czy w ogóle to rozważać, skoro połowa we mnie zostaje Rolling Eyes

Dziś rano kolejna lewatywa, skoro nigdzie nie muszę wychodzić, mogę spokojnie zaryzykować. Wlało się ślicznie, w ekspresowym wręcz tempie. Ale potem znów było ciężko, choć nie tak, by jak wczoraj wieczorem zrobiło mi się niedobrze na sedesie. Potem jeszcze kilka krótkich wędrówek do WC i po 3 godzinach czuję się na siłach, by opuścić pielesze domowe. Ale tego nie zrobię, bo mi się nie chce, ciągle bym najchętniej siedziała i co najwyżej czytała, choć trzymanie czytnika i poruszanie gałkami ocznymi wydaje mi się z trudne, zwłaszcza gdy akcja w książce trochę stopuje.

Piszę, że nic mi się nie chce, ale to u mnie normalny stan. Odkąd pamiętam nigdy nic mi się nie chciało. Całymi dniami mogłam spać, czytać leżąc na wznak lub myśleć o niebieskich migdałach. Nie miałam ochoty na regularny sport, chodzenie do miasta, wycieczki po sklepach (chyba, że w poszukiwaniu nowych produktów spożywczych). Sprzątanie to dla mnie największa kara.
Z drugiej jednak strony jeśli już jadę w góry (nad morze jeździć nie lubię), to wchodzę na kilka zaplanowanych szczytów, ale w tempie dwukrotnie wolniejszym, niż zakłada informacja na szlaku.
Gdy wybiorę się na rower, to jeżdżę po najgorszych leśnych wertepach przez trzy godziny, tak że po zejściu z roweru drżą mi ręce. Jeżdżę sama co, do mniej więcej trzydziestego roku życia, dawało mi dodatkowe zastrzyki adrenaliny, teraz już nie.
Kiedy płynę kajakiem, oczywiście sama, bo przecież nie znajdę partnera do kajaka w mojej rodzinie Rolling Eyes , albo mają własne widzimisię co do trasy, albo wcale nie wiosłują, a ja siły za dwóch nie mam, to płynę osiem kilometrów bez zmęczenia.
Pracować w kuchni mogę całymi godzinami, nawet dziesięć bez przerwy, bo uwielbiam gotować. Wegańskie jedzenie, które przecież dopiero poznaję, daje mi nowe obszary do eksperymentów, więc lubię to tym bardziej.

Ale jak mi się ktoś zapyta, czy coś zrobię, to mówię, że mi się nie chce.

Czy w czasie tej głodówki poczuję jeszcze energię, która będzie wypływała ze mnie wszystkimi porami i zmuszała do wyjścia choćby na spacer? Czy jednak każdy spacer po lesie będzie obowiązkiem i zabiciem czasu na zbliżających się wakacjach?

Poprzednia głodówka, w czerwcu 2011 wagowo przebiegła tak:

(wzrost 164)
dzień 0 74 kg
dzień 1 73 kg (środki przeczyszczające)
dzień 2 70 kg
dzień 3 brak ważenia
dzień 4 70 kg
dzień 5 69 kg
dzień 6 brak ważenia
dzień 7 68 kg
dzień 8 66 kg
dzień 9 65 kg
dzień 10 64 kg
dzień 11 63 kg
dzień 12 62,5 kg
dzień 13 63 kg (waga chyba jest zepsuta Smile )
dzień 14 wyjście z głodówki.

Po tej głodówce przeszłam na wegetarianizm i raczej się ograniczałam z jedzeniem, ale przy moim łakomstwie to nie łatwe.
W każdym razie w styczniu tego roku podchodziłam do 70 kg i wtedy przeszłam na weganizm. Tłuszczyk nie zniknął, ale gdzieś zniknęło kilka kg Question W czasie do Wielkanocy nie jadłam w ogóle słodyczy i też mnie do nich nie ciągnęło, co uważam jest zasługą wyłącznie diety, a nie silnej woli.

Teraz głodówkę rozpoczęłam tak:

dzień -2 66 kg
dzień -1 67 kg
dzień 0 67,5 kg (widać jak te kasze mnie kuszą)
dzień 1 68 kg (środki przeczyszczające)
dzień 2 66 kg
dzień 3 65 kg
dzień 4 64 kg
dzień 5 63 kg
dzień 6 63 kg (waga zepsuta, albo obciążyła mnie nieudana lewatywa Evil or Very Mad )

Poza tym mierzę co rano kilka obwodów, ale o tym już nie będę pisać.

Co rano też robię szczotką prawie na sucho, krótki masaż całego ciała, kiedy jestem pod prysznicem.

Właśnie mnie zakuło w boku, ciągle tak się dzieje od czasu wczorajszej lewatywy. Evil or Very Mad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
draq



Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 71

PostWysłany: 2012 05 06 19:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wdg. mojego doświadczenia, najlepiej dzień przed głodówką nie jeść nic późną porą, ani nie przejadać się. Dobrze jest też przez ok tydzień zrobić dietę na surowych pożywieniu, a dopiero później post. Zauważyłem że robienie postu przy pełnych jelitach wiąże się z nieprzyjemnymi doznaniami. Lewatywa wtedy jest uciążliwa, jak i cały okres postu.

Co do picia wody. Dobrze jest ją pić tylko w momencie, gdy się czuje taką potrzebę. Picie dla zasady w obawie przed odwodnieniem nie przynosi korzyści. Tym bardziej, jeżeli stosujesz lewatywę, która nawadnia.

Proponuję Magadha następnym razem, gdy będziesz oczyszczać ciało, spróbuj 2 dni przed głodówką jeść w małych ilościach pożywienie zawierający tzw błonnik (czyli np. każde nieprzetworzone warzywo i owoc). Mały ilości są istotne, by podczas głodówki brzuch był w miarę pusty. Lewatywę wykonaj wieczorem dzień przed głodówką. Dla mnie jest to dobry i przyjemny sposób, który sprawia, że przez żaden dzień postu nie odczuwam głodu i czuję się lekko. Może dla Ciebie to też będzie dobre? Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Magadha



Dołączył: 13 Wrz 2011
Posty: 5

PostWysłany: 2012 05 10 20:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Draq dzięki za redę, następnym razem zrobię tak jak radzisz.


Dziś dzień dziesiąty.
Właściwie nic ciekawego się nie dzieje poza tym, że waga mi spada, ale niestety nie kilogram dziennie. Wink

Mama przedwczoraj powiedziała, że wpadnę w anoreksję Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
EagleEye



Dołączył: 11 Maj 2012
Posty: 12

PostWysłany: 2012 05 13 17:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Draq, święta racja.
To pomaga przywyknąć do braku jedzenia. Wszak często pojawia się też nałóg związany ze wszystkimi czynnościami związanymi z przygotowaniem posiłków, taki przymus chodzenia do kuchni. To pomaga się go pozbyć.

Przed postem warto ograniczyć jedzenie do minimum, a nie rzucać się odrazu na głęboką wodę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group