Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Z Potraw Ktore Sie Zjada, Powstaja Wszystkie Choroby Ludzkie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 05 30 05:57    Temat postu: Z Potraw Ktore Sie Zjada, Powstaja Wszystkie Choroby Ludzkie Odpowiedz z cytatem

.........Z samych Egipcjan ci, którzy mieszkają w ornej części kraju, ponieważ najbardziej ze wszystkich ludzi pielęgnują tradycję historyczną, są bezsprzecznie najbieglejszymi w dziejach ludźmi, z jakimi się zapoznałem. Prowadzą oni następujący tryb życia: Używają środków
przeczyszczających w trzech kolejnych dniach każdego miesiąca i
starają się o swe zdrowie przez emetyki i lewatywy, sądząc, że z
potraw, które się zjada, powstają wszystkie choroby ludzkie.
Są zaś
Egipcjanie po Libijczykach w ogóle najzdrowszymi ze wszystkich ludzi.........
zamiescilem tutaj pelen cytat z tekstu z Ksiegi Drugiej Euterpe z dziela historycznego DZIEJE, gdyz czesto sie cytuje lub przytacza wyrwany z urywek (niepelne zdanie) przez co niektorzy sa sklonni sadzic ze Herodot sam byl lekarzem czy kims kto zajmowal sie medycyna a HERODOT byl jedynie historykiem czasow starozytnych...w ten sposob chce rozpoczac to dlaczego sie pojawilem na tym forum ponownie...bedzie to cykl pytan i odpowiedzi...Pytan jakie sobie zadawalem przez lata odkad zetknalem sie z tematem Inedii czyli Niejedzenia i odpowiedzi jakich sobie udzielilem na te nurtujace mnie pytania zglebiajac temat INEDIA czyli Zycie Bez Spozywania Potraw.

Nie mam zamiaru nikogo uswiadamiac w tym temacie swoimi tutaj wypowiedziami, sa one dotyczace mnie osobiscie, moich doswiadczen. Uwazajac ze temat Inedia, Breatharianizm, czy Niejedzenie jest bardzo roznie postrzegany i niejednokrotnie wypaczany, przez co staje sie dla wielu osob tematem do drwin i wysmiewania, lub jest doprowadzany do drugiej skrajnosci jako cos niesamowitego czy wrecz swietego czyli dostepnego tylko dla tzw "oswieconych" ...znajdujacych sie na tzw wyzszym poziomie swiadomosci...

Nie interesuje mnie tez czy ktos sie zgadza z tym co tutaj bede pisal, czy tez nie, gdyz jak juz wspomnialem sa to moje doswiadczenia a kazdy moze miec czy ma inne osobiste doswiadczenia niekiedy rozniace sie bardzo w tym temacie i nalezy je szanowac, gdyz sa czyms cennym i niepowtarzalnym na swoj sposob...niemniej zapraszam do dyskusji tych co sie z tym tematem zetkneli...

...nie bede tez tutaj uzywal slowa Zywnosc w stosunku do tego co spozywamy, gdyz Zywnoscia nie sa Potrawy, ktore Czlowiek spozywa...Zywnoscia mozna by bylo nazwac COS co naprawde by sluzylo Czlowiekowi ku zachowaniu zdrowia i energii i naprawde nas odzywialo a tak niestety nie jest, chociaz moze sie tak niejednokrotnie wydawac ze Potrawy przez nas spozywane nas odzywiaja...skutek jednak w kazdym przypadku jest odwrotny od zamierzonego, przy spozywaniu Potraw, ktore nazwalismy Zywnoscia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1672
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2015 05 30 07:49    Temat postu: kontynuuj Odpowiedz z cytatem

Gisan,
temat mnie interesuje i zapewne większość uczestników forum też.
Zatem, kontynuuj.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
barakan



Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 35
Skąd: Londyn

PostWysłany: 2015 06 01 01:34    Temat postu: Re: Z Potraw Ktore Sie Zjada, Powstaja Wszystkie Choroby Lud Odpowiedz z cytatem

gisan napisał:
..
Zywnoscia mozna by bylo nazwac COS co naprawde by sluzylo Czlowiekowi ku zachowaniu zdrowia i energii .


Gisan!!!

bałem się że porzuciłeś już swe ziemskie ciało (z własnego najczystszego egoizmu ta obawa wypływająca) a tu wiadomość od ciebie.

Fiu fiu...
co by nie pisać, niezwykle dobrze zobaczyć twój post Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 06 02 04:32    Temat postu: Witaj...Barakan Odpowiedz z cytatem

Witaj Barakan !
...aha tak to prawda nosilem sie z takim zamiarem podejmujac nawet jedna probe kiedys...jak chyba pamietasz...i nie chodzi o porzucenie ciala jako takiego ale calkowite unicestwienie sie... nie wierze w te cale bzdury zycia, po smierci ciala...cialo umierajac usmierca muzg a wraz z nim umiera myslenie czyli umysl...a jak nie ma myslenia to nie pozostaje juz nic..nikt jeszcze nie widzial myslacego nieboszczyka...chyba ze w filmach-horrory Smile ....a teraz juz wracam do tematu....


PRANA-zadajac sobie pytanie Co to jest Prana ? ...uzyskalem jedyna wlasciwa odpowiedz w gaszczu przeroznych i przedziwnych odpowiedzi na to pytanie. PRANA – jest to iluzoryczne okreslenie odzywiania sie ciala za pomoca wyimaginowanej “kosmicznej substancji” odzywiajacej cialo Czlowieka lub Zwierzecia. Bedac tak bardzo przyzwyczajonymi do spozywania potraw, w momencie jesli sie nam uda osiagnac stan zycia bez napelniania naszych zoladkow zadna substancja materialna (potrawa czyli tak zwanym pozywieniem) wymyslilismy ze nasz organizm musi przeciez cos “jesc” wiec stad powstaly terminy jak; odzywianie sie swiatlem (czesto boskim swiatlem) prana juz wczesniej wspomniana, czy boska energia, czy nawet padaja okreslenia “odzywiam sie boska, kosmiczna miloscia itd, itp” ...no bo bez spozywania czy jedzenia czego kolwiek ani rusz...nie da sie...no bo jak mozna by zyc tak naprawde niczego nie jedzac ?


Podobny problem mamy z wytlumaczeniem sobie istnienia SWIATA jako takiego, sadzac ze KTOS lub COS musialo GO stworzyc, na podstawie tego co My Ludzie soba przedstawiamy...i tak skoro ja w zrobilem np. krzeslo i ma ono swojego stworce czyli mnie...to SWIAT czy WSZECHSWIAT tez musial KTOS stworzyc lub COS ...lub musial jakos powstac jakos, np. z Wielkiego Wybuchu ...ktora to teoria juz zaczyna tez byc jak wszystkie zreszta teorie na ten temat powoli obalana. Wszystko co widzimy wokolo lub co sie dzieje wokol nas lub z nami samymi probujemy sobie tlumaczyc wlasnie uzywajac roznych teorii i pojec zapomnajac ze mamy bardzo ograniczona percepcja spostrzegania i postrzegania rzeczy, kierujac sie swoim jakze czesto blednym mysleniem czyli umyslem. Nie chcemy sie przyznac ze nie wiemy pewnych rzeczy i ze sie nigdy ich nie dowiemy, ze nasza tzw Wiedza jest i zawsze bedzie bardzo ograniczona bez wzgledu na to jakie jeszcze stworzymy teorie i dziedziny tzw Nauki.

Czlowiek jako Istota zyjaca z czego sie sklada ? - Czlowiek sklada sie z Ciala i tzw Umyslu, ktory jest niczym innym jak Procesem Myslenia zachodzacym w naszym Muzgu na bazie biochemiczno-elekrycznych reakcji, impulsow... i to Myslenie nazwalismy Umyslem. Sugerujac twierdzenie ze Umysl czyli Proces Myslenia ma wladze nad Materia czyli Energia ( materia = energia ) byl bym bardzo ostrozny tutaj...Myslenie moze miec i ma czesto wplyw, raczej na to co chcemy zrobic w naszym najblizszym otoczeniu, jakim jest np nasze cialo i wplywac na niego ale nie do konca... lub bardziej dalej i np. z drewna czy jakiegos innego materialu zrobic np. wspomniane juz krzeslo...w ten sposob moze wplywac na materie. Ktos moze powiedziec ze jest to bardzo prymitywne myslenie, ale takimi Istotami przymitywnymi ciagle jestesmy w naszym rozwoju...bardziej prymitywnym mysleniem, jest to ze jesli juz zyjemy nie napelniajac naszych zoladkow zadna strawa; odzywiamy sie Prana czy Boskim Swiatlem, lub ze w ogole musimy odzywiac nasze cialo czym kolwiek, lub ze musi byc odzywiane jaka kolwiek substancja.


Umysl Praniczny...Praniczna Swiadomosc...to sa terminy, ktore sa czesto wyglaszane na seminariach prowadzacych przez ludzi ktorym udalo sie wejsc w stan Inedii czyli zyc bez zjadania potraw. Czesto sie mowi tez ze stan Inedii jest jakoby stanem ubocznym po wejsciu na szczyt wiekszego oswiecenia, czy wejsc w stan Swiadomosci Pranicznej czy cos w tym rodzaju... czy jeszcze jakies inne bzdury z palca a raczej z umyslu, czyli myslenia wyssane. Na ogol ludzie Inedycy gloszacy takie innowacje na swoich wykladach, czesto slono oplacanych przez ich wielbicieli...maja swoje umysly wypelnione po brzegi, pycha, nadeta chciwoscia i uwazaja sie za “wybranych” przez Kosmiczne COS do przekazywania innym swojej tzw “wiedzy”. Tak ze po za tym ze nie jedza, nie spozywaja potraw ( nie pisze tutaj o tych co juz calkiem oszukuja podajac sie na Inedykow a pokatnie napelniaja swoje brzuchy)...nie widze zadnej roznicy jesli chodzi o myslenie czy stan umyslu pomiedzy Niejedzacym a Jedzacym...


Jak wejsc w stan Inedii ?...pytanie czesto stawiane przez tych co naprawde chcieli by dla wlasnych korzysci zdrowotnych pozbyc sie nalogu spozywania potraw. Proponowane sa roznego rodzaju procesy kilku czy kilkunastodniowe...nie neguje zadnego...kazdy jest dobry ale nie kazdy jest dla kazdego. Uwazam jednak ze skoro czlowiek zda sobie naprawde sprawe ze...jedzenie potraw jest niczym innym jak zgubnym w skutkach nalogiem, wyniszczajacym cialo to, to jest najwazniejsze...pozniej pozostaje wybranie procesu oczyszczenia ciala z nagromadzonych w nim przez cale dotychczasowe zycie polegajace na zjadaniu potraw, substancji ktorych cialo nie moglo z przeroznych przyczyn usunac. Glowna przyczyna niemocy usuniecia zjedzonych potraw przez cialo jest ich nadmierna i bardzo duza czestotliwosc spozywania – dwa, trzy, cztery czy wiecej tzw “posilkow” na dobe...zakladajac ze wprowadzona potrawa tzw jeden “posilek” do tzw “przewodu pokarmowego”...potrzebuje od wlozenia do ust 24 godz do 48 godz zeby mogla zostac zmetabolizowana i calkowicie usunieta na zewnatrz odbytnicy.

Czy naprawde otrzymujemy energie ze zjedzonych potraw ?...temat bardzo kontrowersyjny...odpowiedz jednak brzmi NIE...dlaczego ?...bo pozywienie nie dostracza cialu zadnej energii...Dlaczego wiec sie czujemy czasem po zjedzeniu czegos bardziej energiczni ?...sa dwa powody dlaczego tak jest: 1-pierwszym powodem jest to zalezy co zjemy...jaki jest sklad potrawy zjedzonej i w jakim stopniu obciaza nasz uklad wydalniczy...tzn ile energii potrzebuje nasze cialo na zmetabolizowanie (strawienie) i usuniecie zjedzonej potrawy. I tak jedzac np owoce myslimy ze to one dodaja nam energii bo sa naturalnym produktem spozywczym jaki wyprodukowala Natura-Przyroda...nic bardziej mylnego. Organizm potrzebuje bardzo malo energii aby zmetabolizowac (strawic) i usunac zjedzonego pomidora np. czy jablko, czy banana czy jakiego kolwiek innego owoca czy warzywo. Im bardziej surowe tym mniej skandyzowane poprzez proces, gotowania czy smazenia i tym latwiejsze do wydalenia przez organizm, tym wiecej energii zostaje dla nas...Im potrawa bardziej ciezka...ziemniaki, chleb, mieso, ciasta, slodycze tym wiecej energii organizm potrzebuje zeby to wszystko usunac i tym mniej energii zostaje dla nas... a jeszcze jak jest to wszystko zmieszane w jednym “posilku” to juz calkiem nie jest w stanie naraz z usunieciem wszystkiego poradzic i ...zaczynamy tyc...chorowac itd.
2-drugim powodem moze byc oszukanczy przyplyw energii ze zjedzonej potrawy, gdyz organizm traktuje ja jako narkotyk...najpierw jak sie zje, jest sie na “fali” a pozniej sie wszystko wali bo tak czy inaczej musi to tez zostac zmetabolizowane (strawione) i usuniete. Im bardziej dana potrawa ma wplyw narkotyczny na organizm, tym bardziej go wyniszcza, powodujac nadmierny przyplyw energii a pozniej jej nagly spadek bo organizm metabolizuje, prubujac usunac, wydalic zjedzony “narkotyk-potrawa.”

Nasz organizm nie toleruje zadnej potrawy...nawet wody...Wszystko co zjemy i wypijemy..zostaje calkowicie usuniete...jesli nie moze byc usuniete to tylko z nadmiaru wprowadzania do organizmu przeroznych potraw z duza czestotliwoscia i jest metabolizowane i gromadzone w postaci tzw tluszczu.

Dlaczego jedne osoby jedzace duzo sa szczuple a inne jedzace duzo mniej potrafia byc otyle ?...tutaj wszystko zalezy od tego jak organizm danej osoby radzi sobie z usuwaniem , metabolizowaniem i wydalaniem zjedzonych potraw.

Poszczenie i jedzenie...Mysle ze Joachim szczegolnie w swojej ostatniej ksiazce dokladnie tam opisal czym jest Post dla naszego ciala. Jest to najcenniejsza informacja jaka mozna znalesc w dzisiejszych publikacjach dla ludzi jedzacych. Jesli chca poprawic stan zdrowia swojego ciala...odpowiedz jest jedna POST. Od siebie dodam tyle ze jesli juz zatruwany codziennie nasz organizm spozywajac rozne potrawy, jesli przychodzi pragnienie (organizm domaga sie wody, plynu do procesu meabolizowania, usuwania zjedzonego pozywienia) to powinnismy pic tylko i wylacznie wode..najlepiej destylowana i lekko zmrozona i roztopiona jak Joachim sugeruje...to juz bardzo pomocnie wplynie na usuwanie zjedzonego pokarmu z naszego ciala, nawet jesli nie jestesmy w stanie poscic. I wreszcie kontrolowac czestotliwosc i objetosc zjadanych potraw.

Dlaczego po wejsciu w stan Inedii niektorzy w wiekszosci wracaja spowrotem do jedzenia potraw lub podjadania ?...powoduje to narkotyczny glod i nie ma sie tuaj czego wstydzic i uwazac ze ma sie zbyt slaba wole zeby wytrwac w Inedii...tak prawde mowiac wytrwac w Inedii nie da sie...to musi byc swobodne bez ciagoty do zjedzenia czegos...wytrwac mozna jedynie poszczac a Post nie jest stanem Inedii i sa to dwa calkiem nie tylko rozniace sie pojecia ale tez praktycznie dwa rozne stany w jakich organizm sie znajduje. Jedzenie jest tak silnym nalogiem, tak samo jak palenie papierosow, picie alkoholu, branie LSD itp. I tak samo nagle odstawienie palenia papierosow moze nawet spowodowac smierc (znam osobiscie takie przypadek), czy zaprzestanie picia alkoholu przez nalogowego alkoholika tez moze sie zakonczyc smiercia, czy nagle zaprzestanie brania innych narkotykow nawet takich jak cukier jesli ktos jest cukroholikiem i pochlania slodkosci w ogromych ilosciach przez kogos bardzo uzaleznionego moze spowodowac smierc.

Dlaczego tak trudno zaprzestac jedzenia potraw a czasem nawet mozna doprowadzic sie do smierci zaprzestajac jedzenia potraw ?

Jedzenie, spozywanie potraw jest dla Czlowieka najwiekszym nalogiem dlatego, ze przez cale zycie od momentu urodzenia sie je. Jest tak zakorzenionym nalogiem ze ludzie nie sa w stanie nawet wyobrazic swojego zycia bez jedzenia...wiec czego chcesz oczekiwac ze jedzac przez kilkadziesiat lat tzn bedac w nalogu jedzenia kilkadziesiat lat i nagle przestajesz jesc i ze co sie stanie ?...Ze nagle sie pozbedziesz tego zgubnego w skutkach nalogu ot tak bez zadnych konsekwencji ?...to jest dla 99.99.99.99.99.99% ludzi chcacych wyjsc z nalogu jedzenia nie mozliwe. Nawet jesli sie uda na jakis czas komus wejsc w stan Niejedzenia to sila tego nalogu jest tak ogromna ze zaczynasz podjadac, lub nagle rzucasz sie na jedzenie tylko i wylacznie dlatego ze jest ono narkotycznym dla ciala przyzwyczajeniem, czyli nalogiem.

Dlatego tez tak bardzo trudno jest poscic, gdyz jesli zaprzestajesz jedzenia poszczac, organizm nadal na spokojnie ciezko pracuje usuwajac zjedzone potrawy ale nalog pochlaniania potraw rozwala twoja psychike i wcale sie ona-psychika nie oczyszcza tylko jest najwieksza przeszkoda dla ciala zeby moglo zaprzestac zjadania potraw. Mnie pomoglo najbardziej na spokojnie uswiadomienie sobie, czyli poznanie calkowitej prawdy jak niszczaco wplywa jedzenie na organizm ludzki na bazie obserwacji tego sie ze mna dzialo podczas jedzenia jak i innych ludzi nawet tych, ktorych mijam na chodniku przechadzajac sie po ulicach.
Teraz wiem ze do tego zgubnego w swoich skutkach nalogu jedzenia mozna wrocic nawet po latach Niejedzenia i ze moze sie to stac nagle lub powoli zacznajac probowac potraw, oszukujac sie tym ze chce sie “doswiadczac” materii np. nic bardziej oszukanczego i mylnego...to Nalog jedzenia robi podstepy zeby znowu zniewolic cialo i je wyniszczac...trudno to jest tak naprawde opisac slowami.

Co sie sklada na usuwanie spozytej potrawy – metabolizowanie – z organizmu ?...nie jestem lekarzem i nie studiowalem medycyny profesjonalnie, jednak z tego czego sie dowiedzialem z dostepnych dla mnie publikacji na ten temat to; po wlozeniu potrawy jakiej kolwiek do ust organizm juz zaczyna byc w stanie szoku i przygowywuje sie od razu do jej usuniecia. Moze sie zdazyc ze po polknieciu jedzenia czasem sie zwymiotuje to najszybsza droga dla organizmu do pozbycia sie wprowadzonego materialu obcego do zoladka. Najczesciej jednak potrawa zostaje w zoladku i tam sa wytwarzane kwasy do zmetabolizowania strawy, zamienienia jej w papke i wydalenia na zewnatrz.

Nie jest jednak to takie proste jakby sie wydawalo...organizm potrzebuje przeroznych enzymow, witamin, bialek, tluszczy, itd do zmetabolizowania potrawy...i tak jesli sie je same owoce to bialko potrzebne do usuniecia zjedzonych owocow pobierane jest z ciala czlowieka i dlatego owocozercy po kilkudziesieciu latach takiego odzywiania sie zapadaja na rozne choroby zwiazane z niedoborem czegos tam co organizm potrzebowal przez tak dlugi okres czasu na metabolizowanie i usuwanie zjedzonych owocow.

Przy znajdaniu np duzych ilosci miesa przez dlugie lata znowu organizm sie wyniszcza pobierajac potrzebne mu skladniki a nie dostarczone w potrawie do metabolizowania i usuwania tych znowu potraw miesnych i tak samo niszczeje i choruje. I tak mozna by wymieniac po kolei przerozne potrawy, ktore wszystkie sa szkodliwe dla funkcjonowania organizmu i zadnego pozytku niestety nie przynosza.

Najlepsza potrawa bylo by zjadanie czegos co zawieralo by wszystkie skladniki potrzebne do zmetabolizowania i usuniecia zjedzonej potrawy bez szkody dla organizmu. Niestety taka potrawa nie zostala jeszcze wymyslona...a zreszta nawet gdyby zostala wymyslona to byla by idealnym narkotykiem dla organizmu ludzkiego, ktory nie potrzebuje niczego oprocz oddychania i ruchu zeby normalnie funkcjonowac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1672
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2015 06 12 07:28    Temat postu: Re: Witaj...Barakan Odpowiedz z cytatem

gisan napisał:
... nie wierze w te cale bzdury zycia, po smierci ciala...cialo umierajac usmierca muzg a wraz z nim umiera myslenie czyli umysl...a jak nie ma myslenia to nie pozostaje juz nic.

Od lat wielokrotnie powtarzam, że ciało i cała materia, podobnie jak czas i przestrzeń, są tylko wyobrażeniem w umyśle.
Naukowcy w swoich badaniach i rozwarzaniach coraz częściej dochodzą do takich wniosków. Te rzeczy były dla ludzi żyjących tysiące lat temu oczywistością codzienną.
Oznacza to, że śmierć jest tylko zmianą obrazu w tym umyśle.
"Quantum Physics Proves That Death Is An Illusion"
http://www.wakingtimes.com/2015/06/11/quantum-physics-proves-that-death-is-an-illusion/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 535
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2015 06 14 13:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Surprised

Tematyka z linku od JMW jest szeroko rozwinięta w wydanej w marcu pozycji prof. Roberta Lanzy, "Biocentryzm. Kwantowość, człowiek, wszechświat".
Życie, śmierć i Wszechświat mogą być tworem ludzkiego umysłu
http://tylkonauka.pl/wiadomosc/zycie-smierc-wszechswiat-moga-byc-tworem-ludzkiego-umyslu

Eksperyment z dwom szczelinami -Dr Quantum - Double Slit Experiment
https://www.youtube.com/watch?v=DfPeprQ7oGc
z tłumaczeniem - j.polski
https://www.youtube.com/watch?v=pUGY57RFz0Y
Jest to fragment z "Jak głęboko chcesz wejść w królicza norę "
http://niejedzenie.info/forum/viewtopic.php?p=8284#8284

POZDRAWIAM Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Kobra



Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 203
Skąd: Stargard

PostWysłany: 2015 06 14 13:21    Temat postu: drzewiej Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Te rzeczy były dla ludzi żyjących tysiące lat temu oczywistością codzienną.


Podobają mi się te słowa Joachima. Siły ciemności zdegradowały świadomość ludzi w następujący sposób:

1. Zniszczenie pierwotnej kultury i związanej z nią wiedzy duchowej (np. inwazja judeochrześcijaństwa na Słowian, Indian, Murzynów, Aborygenów),
2. Zastąpienie kultury i wiedzy religijnym surogatem-wydmuszką, z grubsza przypominającą to samo (przykładem mogą być święta katolickie obchodzone w czasie dawnych świąt słowiańskich), składającą się jednak w istocie jedynie z pustych rytuałów, dogmatów, nakazów i zakazów,
3. Kiedy ludzie są już wystarczająco ogłupieni i oddzieleni od korzeni duchowych, na scenę wchodzą tzw. uczeni, którzy wykazują ludziom, iż wszystkie ich odczucia dają się sprowadzić do działania hormonów i reakcji chemicznych w mózgu (których w rzeczywistości nie widział nikt prócz owych 'naukowców' w laboratoriach; dla większości ludzi 'wiedza' o hormonach, witaminach i innych substancjach w ciele człowieka to czysto dogmatyczna wiara),
4. Opierając się na przekazach 'uczonych' ludzie dochodzą do wniosku, że świadomość umiera wraz z mózgiem. Oznacza to ugrzęźnięcie w materializmie i oddzielenie od ducha - jest to więc początek myślenia demonicznego, czy też satanistycznego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 06 15 04:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...teorie...teorie i jeszcze raz teorie...dzisiaj tworzone a jutro podwazane nowymi kolejnymi teoriami itd...tak funkcjonuje tzw NAUKA kazdej dziedziny...czasem sie zadazy ze jakas teoria zostaje poparta namacalnymi faktami i wtedy przestaje byc teoria...najprostszy przyklad..Ziemia plaska a teraz mamy okragla...fakt obalil teorie ze Ziemia jest plaska...chociaz z drugiej strony jest plaska jak po niej chodzimy...gdyz taka mamy percepcja postrzegania rzeczy wokolo...w najblizszym otoczeniu...gdy widze zmarlego czlowieka to nie jest to iluzja ze nie zyje ...gdyz nawet jaka kolwiek proba nawiazania kontaktu z kims kto lezy martwy w trumnie spelza na niczym...czy wiec smierc ciala jest iluzja ?...wraz z cialem umiera muzg, czyli miejsce gdzie zachodzily za zycia ciala biochemniczno-eletryczne impulsy, powodujace myslenie...czyli tzw umysl...po smierci ciala muzg tez umiera a wraz z nim myslenie czyli umysl...czyli reakcje, impulsy ustaja i nie ma myslenia natomiast jest pogrzeb ciala...poprzez zakopanie do grobu czy spalenie...

...kiedys na wiosce gdzie mieszkalem jako maly chlopiec jak ktos zmarl, mowili...zgasl, wypalil sie itd a jak cos zgasnie czy sie wypali to co jeszcze moze zostac ?...popiol, prochy i nic wiecej...

...dlatego mowienie ze sie istnieje na poziomie kwantowym po smierci jest dla mnie czysta bzura...na poziomie kwantowym moze istniec materia ale nie myslenie a z myslenia bierze sie swiadomosc i to nazywamy umyslem...a myslenie i swiadomosc czyli umysl nie jest materia...pewnie jestem zbyt tepy zeby zrozumiec te wszystkie teorie co tzw zycia “duchowego”...czy zycia ducha po smierci...ale dla mnie duch istnieje tylko w jeden sposob..,mozna miec “ducha walki”...mozna miec “ducha nienawisci”...czy jakiegos innego “ducha”, ktory to “duch” jest tylko opisem stanu emocjnonalnego czlowieka zyjacego...po smierci ciala nie ma juz nic co by mozna czlowiekowi jako istocie zyjacej przypisac, po za jego rozkladajacym sie cialem...ale mozna tez tworzyc iluzoryczne teorie ...ze to i tamto i jeszcze i to i owo...kwantowe zycie po smierci muzgu...itd

...jak bylo tysiace lat temu pisze Herodot w swojej historycznej pracy DZIEJE ...mozna sie dowiedziec...jak wtedy zyli ludzie...to kazdy sie zdziwi...ze tysiace lat temu dokladnie tak samo jak dzisiaj...tyle ze nie mieli elektronicznych czy mechanaicznych gadzetow jak my dzisiaj...po za tym zadnej roznicy nie widze w tym jacy byli ludzie tysiace lat temu a dzisiaj...jesli chodzi o ich patologicznie funkcjonujace umysly...byli tak samo chciwi, glupi, zabobonni, wierzacy w rozne iluzje jak my dzisiaj...medycyna tez byla na poziomie takim ze do kazdej choroby byl przypisywany kolejny lekarz specjalizujacy sie w leczeniu oka drugi byl od zoladka itd...dokladnie to co mamy dzisiaj...

...a oto dokladny opis nas Ludzi, nie mam problemow z poslugiwaniem sie j. angielskim... ...jednak nie umiem przetlumaczyc na jezyk polski....to jest tlumaczenie poprzez google wiec niezbyt dokladnie oddjace tresc w oryginalnym jezyku...

This sentence is a story.
Our consciousness is narrative. We are story-makers, story-devourers, story-inhabitants. We create complex stories, some of which we call history or dramas or novels, some of which we call religions. We create other stories which we call knowledge (or science).
Language is a conspiracy.
'Human uniqueness is a myth inherited from religion, which humanists have recycled into science.'

We are addicted to explanation.
We invent words like 'progress', which intensify and narrow the narratives into which we put our lives. But, generally speaking, 'by and large', our only 'progress' is technological, material, which is pretty pathetic in evolutionary terms, since we are now at the mercy of machines, corporations and bureaucracies as well as language!

Language is a bizarre labyrinth in which each of us is shoved like the Minotaur - a labyrinth in which each of us picks our way. And it is also the skeleton, the structure of our 'theatre of perception' : words define world. In the beginning was the Word.


When we die, we area unable to report what dying 'was like'. Once we have language, we are unable even to imagine what non-narrative being might be like. And this is probably the main reason why we treat animals so appallingly.

Language can describe only what language (even imagistic language, simile, metaphor, paradox) can describe, and it is very two-dimensional (so to speak). It is no more transparent than television, and in some ways even more limited because it doesn't integrate simultaneously with music or pictures.

Those who believe in 'heaven' or indeed any kind of afterlife, invoke a narrative - usually a rather inane and silly one. Heaven is a kind of imagined dream to which we do not apply the narrative of reason, but to which we apply some images or processes like 'floating in eternity'.
But 'floating in eternity' includes the image or process of floating in water or under a parachute. 'Eternity' and 'infinity' (unlike beauty) present our narrative-oriented minds with no image, no sound, nothing that we can describe through narrative. They are mantric, unlike 'aspiration' which, though an apparently empty and abstract word, sets off a whole - unending - monologue in our heads., and cycle of destruction across the planet.


To zdanie jest opowiescia.
Nasza świadomość jest narracyjna. Jesteśmy twórcami opowiesci, dewocjonalnymi opowiadaczami-niewolnikami tworzenia opowiesci,. Tworzymy złożone opowiesci, z których niektóre nazywamy historią lub dramatem lub powieścia, niektore z tych opowiesci nazywalismy religia. Tworzymy historie-opowiesci, które nazywamy wiedzą (lub nauka).
Operowanie jezykiem, poslugiwanie się nim jest na swoj sposob dzialnoscia spiskowa.
"Wyjątkowość człowieka jest mitem odziedziczonym z religii, która to humaniści przerobili na nauke."

Jestesmy uzaleznieni od ciaglego wyjasniania wszystkiego.

Wymyślamy słowa takie jak "postęp", które nasilają i zawezaja narracje, w której zdolalismy umieścić nasze życie. Jednak ogólnie rzecz biorąc, "w zasadzie", naszym jedynym "postępem" jest „postep” technologiczny, materialny, który jest bardzo żałosnym „postepem” w kategoriach ewolucyjnych, odkad teraz jesteśmy na łasce maszyn, korporacji i biurokracji, a także poslugiwania się językiem!



Język jest dziwnym-strasznym labiryntem, w którym każdy z nas jest pokazany jak Minotaur – to jest labirynt, w którym każdy z nas odbiera swoja wlasna drogę. I to jest też szkieletem-podstawa, struktura, naszego "teatru percepcji": Słowa definiują świat.
"Na początku było Słowo".

Kiedy umieramy, nie jestesmy w stanie opowiedziec „jak to było jak się umiera”. Odkad poslugujemy się jezykiem-mowieniem, nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić, jaka mogla by być istota pozbawiona narracji. I to jest chyba główny powód, dlaczego traktujemy zwierzęta w tak przerażająco-ponizajacy sposob.

Język może opisać tylko to, co język (nawet język wyobrażeniowy, porównanie, metafora, paradoks) może opisać, i to wszystko jest tylko takie bardzo dwuwymiarowe (że tak powiem). Nie jest bardziej przejrzyste niż telewizja, a pod pewnymi względami nawet bardziej ograniczone, ponieważ nie łączy się jednocześnie z muzyką lub zdjęciami.

Ci, którzy wierzą w "niebo", albo każdy rodzaj życia pozagrobowego, wprowadzaja narracje - zwykle zawsze bezsensowna i oglupiajaca. Niebo jest rodzajem marzenia sennego, do którego nie wprowadzilismy narracji powodu, ale do którego wprowadzilismy jakieś tam obrazy lub teorie takie jak "unoszenie się w wieczności".

Ale "unoszenie się w wieczności" zawiera obraz-wyobrazenie jakoby pływania w wodzie lub pod spadochronem. "Wiecznosc" i "nieskończoność" (w przeciwieństwie do piękna) pozostawia nasze narracjno-orienatacyjne umysly bez obrazu, bez dźwięku, niczego, co moglibysmy opisać poprzez narracje. Są mantryczne, w przeciwieństwie do "aspiracyjnosci", które to choć pozornie puste i abstrakcyjne słowo, ustawia całość w niekończący się monolog w naszych głowach i poprzez to zamienia się w cykl siejacy zniszczenie i detrukcje na calej planecie..

Na tym koncze dyskusje w tym temacie z mojej strony...bo znowu się wdaje w to samo co już kiedys tutaj wypisywalem a to wszystko nie ma zadnego sensu.
Tego typu dyskusje za calkowicie bezuzyteczne i bezsensowne...sluza jednemu...produkcji senscacji ktorymi się karmi nasz patologicznie funkcjonujacy umysl...o czym tez już było nieraz wspominane...lepiej może podac sprawdzony np. przepis na kiszenie ogorkow...bo sezon ogorkowy się zaczyna i będzie z tego więcej pozytku niż pisanie na tematy które są czysta abstrakcja i nie maja w naszym zyciu zadnego znaczenia i pokrycia...po za jednym...podniecaniem się informacjami...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 06 22 04:23    Temat postu: pierwsze czlowieka uzaleznienie Odpowiedz z cytatem

Podaje fragment wypowiedzi napisany przes osobe, ktora zrozumiala czym jest spozywanie potraw, jest to przyklad zrozumienia i uswiadomienia sobie czym jest jedzenie...a jednoczesnie...jak prawie niemozliwym jest pozbycie sie tego nalogu (jedzenia-spozywania potraw)...tak ze na tym przykladzie mozna zobaczyc ze nawet glebokie uswiadomienie sobie szkodliwego wplywu spozywania potraw na organizm nie gwarantuje ze uda sie nam wyjsc z tego nalogu...


"Czy zastanawiałeś się kiedyś jakie było pierwsze uzależnienie umysłu ludzkiego, któremu człowiek uległ i względem którego stał się bezradny? Bretarianie uważają, że jednym z pierwszych uzależnień było jedzenie. Według nich stało się to jednak tak dawno, że mało kto jest w stanie przypomnieć sobie życie sprzed pojawienia się tego nawyku."

Jak jedzenie uzależnia?


"Bretarianie nie narzucają przymusu niejedzenia, zwracają jedynie uwagę na to, że jeżeli nie musisz jeść, to po prostu nie jedz. Podobno jemy wtedy, kiedy jesteśmy głodni, ale czy do końca jest to prawdą. Gdyby uznać teorię o uzależnieniu ludzkości od przyjmowania pokarmu za prawdziwą, od razu nasuwa się analogia do alkoholika lub narkomana. Oni też zażywają środki odurzające tylko wtedy, kiedy czują „głód”. Co jednak sprawia, że głód alkoholowy lub narkotyczny pojawia się coraz częściej? Otóż to, że coraz częściej do organizmu dostarczany jest alkohol lub narkotyki. Innymi słowy alkoholik pije coraz więcej, bo coraz częściej czuje głód alkoholowy, a czuje go coraz częściej właśnie dlatego, że coraz więcej pije. Czyż nie wygląda to zupełnie jak w przypadku jedzenia? Człowiek coraz więcej je, bo coraz częściej czuje się głodny, a czuje się głodny dlatego, że coraz więcej je. To błędne koło ma swoje podłoże w ludzkim mózgu, który do tej pory pozostaje jedną wielką tajemnicą dla nauki. Otóż w jego wnętrzu, składającym się (prawdopodobnie) z nieskończonej ilości powiązań neuronowych, zachodzi bardzo proste zjawisko. Przyjmuje się, że pewne powiązania neuronów odpowiadają ludzkim zachowaniom. Przykładowo powiązanie neuronu N1 z neuronem N2 odpowiada jeździe na rowerze, natomiast powiązanie neuronów N3 i N4 odpowiada spożywaniu alkoholu. Im częściej będziemy jeździć na rowerze, tym mocniejsze będzie powiązanie N1-N2, kosztem mocy wiązania N3-N4. W takim przypadku w świecie rzeczywistym częściej będziemy sięgali po rower, niż butelkę alkoholu. Na początku wiązania są tak samo mocne i stabilne, jednak w przypadku, gdy którąś czynność będziemy wykonywali wielokrotnie odpowiadające jej wiązanie neuronowe będzie rosło w siłę, potęgując doznania związane z tą czynnością i warunkując decyzję dotyczącą pójścia na rower lub na piwo.
Wyobraźmy sobie teraz sieć powiązań neuronowych odpowiadających spożywaniu pokarmów. Śniadanie, obiad, kolacja, deser, przepis, wesele, poprawiny, stypa, restauracje, programy telewizyjne o jedzeniu, blogi kulinarne, to wszystko, z czym kojarzy nam się jedzenie, tworzy coraz mocniejszą sieć wiązań w naszym mózgu, które z kolei przekładają się na uzależnienie od spożywania pokarmów, czyniąc nas ułomnymi i uniemożliwiając nam chociażby zauważenie tego nawyku."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 09 22 04:01    Temat postu: ...ciag dalszy rozwazan.... Inedycznych Odpowiedz z cytatem

Uwazam ze stan Inedii...jest stanem czysto mechanicznym jesli chodzi o funkcjonowanie ciala i nie ma nic wspolnego z zadnym tzw rozszerzaniem swiadomosci, ( nie mylic z uswiadomieniem sobie czegos...bo to juz jest calkiem co innego) czy osiaganiem jakichs stanow duchowosci. Wyjscie z nalogu jedzenia i spozywania jest jak juz wczesniej wspominalem, bardzo czesto niemozliwoscia i moze sie zakonczyc czesto smiercia ciala. Co do tzw duchowsci prowadze na ten temat od dluzszego czasu rozne "badania" jak do tej pory wnioski sa takowe...ze...Kiedys w zamierzchlej przeszlosci cos sie stalo i Czlowiek "nabawil" sie rozdwojonej psychiki...(dobre-zle...brzydkie-ladne...swiatlosc-ciemnosc...itd) czego nie maja Zwierzeta. Rozdwojona ludzka psychika stala sie przeklenstwem dla gatunku ludzkiego co dzisiaj widac na kazdym kroku jak i na przestrzeni dziejow ludzkosci. Wiadomo juz napewno ze "KSIEGI WEDYJSKIE" zostaly pisane i tworzone przez ludzi odurzonych narkotycznym dzialaniem palacych roznego rodzaju korzenie i liscie. Dzisiaj robiac tzw pranie muzgu wciska sie te "swiete ksiegi" jako MADROSC STAROZYTNYCH. Tak wiec wyobrazanie sobie roznych tzw "duchowych przwodnikow" ktorzy maja przyjsc z pomoca niektorym w osoagnieciu stanu Inedii jest czysta bzdura, taka sama jak "wznoszenie sie na wyzsze poziomy swiadomosci" zeby stac sie Inedykiem. Uwazam ze najistotniejszym jest pobudzenie szyszynki do dzialania bo tylko wtedy jest mozliwym zyc i funkcjonowac w stanie Inedii. Proces 21 dniowy czy jaki kolwiek proces ma na celu uruchomic , pobudzic szyszynke do dzialania i nie jest to wyssane z palca a potrzebne. Dlatego sa ludzie niektorzy potrafia sie znajdowac w stanie niejedzenia na jakis krotszy lub dluzszy czas jednak wracaja spowrotem do jedzenia gdyz szyszynka nie pracuje w pelnym zakresie tak jak powinna. Jestem tego sam przykladem ze tak samo jak z powodow emocjonalnych mozna sie obzerac tak samo z powodow emocjonalnych mozna wejsc w stan niejedzenia co mi sie juz nie raz zdazylo a co nie ma jednak nic wspolnego ze stanem Inedii jak sam to kiedys okreslalem...cdn...albo i nie...

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2015 11 01 13:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 10 15 02:57    Temat postu: one meal a day- jeden posilek dziennie Odpowiedz z cytatem

...natrafilem na cos o co sie juz otarlem wczessniej a chodzi o tzw "odzywianie" sie poprzez jedzenie jednego posilku dziennie...siega to podobno czasow kiedy nasi przodkowie rano wstawali i musieli sie udawac na calodzienne zdobywanie pozywienia i dopiero wieczorem po przyniesieniu zdobyczy czy to w postaci upolowanego zwierza czy uzbieranych jagod czy innych roslinnosci...zasiadali do przygotowywania tego co ze soba przyniesli i nim sie polozyli spac ..zjadali to cos co sluzylo im za pozywienie...

...podobno jeszcze do dzisiaj w Afryka jest plemie ktore tak jada wlasnie i jak tam ich odwiedzili biali "cywilizowani" przedstawiciele gatunku ludzkiego...dziwili sie niezmiernie jak mozna jesc trzy razy czy nawet wiecej dziennie..bo oni zawsze jedza raz dziennie przed polozeniem sie na spoczynek...

w naszym swiecie takim przykladem szerzej znanym jest miedzy innymi general amerykanskiej armii Stanley McCrystal...ktory od kilku dekad tak wlasnie jada..zawsze wieczorem przed pojsciem spac..jeden duzy posilek...sa tez inni mniej znani... ja znam jak kiedys wspomnialem dwoch takich ludzi ale oni jedza troszka inaczej...jeden w poludnie banana to jest jego norma dzienna na jedzenie ..a drugi je rano jedno jajko ugotowane na twardo...i to wszystko...

...mozna wywnioskowac ze wszystko zalezy od tego jak wytrenujemy organizm do jedzenia i spozywania ...i nic wiecej po za tym po za tym...zadnej tzw "duchowosci" czy "wiedzy"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1092
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2015 10 20 17:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ręce opadają ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 10 22 04:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

....teraz cos zeby jeszcze bardziej rece opadaly...juz calkiem do ziemi...znalazlem to jakims forum jakis czas temu...

1...Reklama jak się pozbyć pieniędzy a wtedy nic nie pozostaje jak odżywianie się światłem. Napiszę tak nie jem od 2 lat, ale pije, co też nie jest dobre, jednak siła przyzwyczajenia jest tak silna, że, mimo że nie muszę jeść to wpadam w jakieś stare uzależnienie i jabłko surówkę a nawet ciastko zjem. Sporadycznie, ale przez to nie mogę powiedzieć, że NIE JESTEM wolny od przyzwyczajenia. To może mnie ktoś oświeci od tej reklamy jak to możliwe by w 3 dni zmienić cały system człowiekowi i przywrócić pierwotny stan, gdy człowiek nie jadł i nie pił. Wiem, że jest to możliwe, ale na pewno NIE na jakimś kursie 3 dniowym. Nie oszukujcie biednych naiwnych ludzi, bo jeśli ktoś sam nie usunie programy uzależniające od czegokolwiek przez uświadomienie to nikt mu tego nie zrobi paplaniną demagogiczną. A tylko pozbędzie się go pieniędzy i zostawi jak wyplutą gumę do żucia. A chyba, że uda się nieszczęśnika wciągnąć na drugi stopień paplaniny. Kto naprawdę chce to niech poczyta książki o nie jedzeniu ogólnie dostępne zrozumie, o co tak naprawdę chodzi i niech próbuje pod opieką kogoś, kto już osiągnął taki stan a pieniądze niech wyda na swoje potrzeby a nie daje się nabierać. Szacuje się, że od 500 000 – 1000 000 jest już ludzi nie jedzących świadomie i już niektórzy zwietrzyli interes, mimo że wiedzą, że ludzie są tak leniwi, że liczyć będą na to, że ktoś za nich coś zrobi i w pewnym sensie jest to prawda, bo za nich ktoś wyda ich pieniądze na swoje przyjemności a głupi zostanie głupim. Właśnie wypiłem kawę a ostatnio wczoraj wypiłem kawę pomiędzy nimi nic i zastanawiam się, po co ją wypiłem, bo nawet mi nie smakuje. Wracając z ciężkiej pracy myślałem o kawie to są programy zakodowane, które będą zawsze coś chcieć by nas mieć w niewoli lub inaczej w swoim władaniu, to jest tylko dowód na to, że nasze programy nami zarządzają a nie potrzeby, bo komu jest potrzebna trucizna. Czytajcie uświadamiajcie się rozmawiajcie z ludźmi róbcie, co chcecie dla siebie, ale nie za pieniądze, bo zawsze ktoś wam sprzeda produkt a nie wolność, bo wolność to świadomość. Jeśli ktoś się znajdzie naiwny niech napisze, co mu ten kurs dał i czy go uwolnił od jedzenia a ja go odwiedzę i sprawdzę, bo chyba nie będzie miał coś do ukrycia. Znam wielu ludzi, którzy zmniejszyli dostarczanie „jedzenia”(trucizny) do swojego organizmu i żaden nie dokonał tego po kursie tylko dzięki całemu procesowi opartego na uświadamianiu sobie potrzeby pracy nad sobą, który jest nieco skomplikowany i wymaga silnej woli i determinacji a za razem zdrowego rozsądku i przeogromnej wiedzy.


...juz sobie przyomnialem skad ten tekst jest i do czego sie odnosi...chodzilo tutaj o jakies kursy kilkudniowe prowadzone przez pania Zofia Buczma-Veni...majace na celu propagowanie tak zwanego "odzywiania pranicznego" czy tak zwanej "diety pranicznej"...to tyle zeby czytajacy mogli zrozumiec o jakie 3 dniowe kursy chodzi....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
bartosz



Dołączył: 26 Wrz 2015
Posty: 13

PostWysłany: 2015 10 28 15:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam

Drogi Gisanie myślę że ... masz absolutną rację Smile
na Twoim poziomie świadomości oczywiście.

Widać że jest tak jak opisujesz świat jest specyficzny, całe szczęście że nie zmieniasz często zdania bo byłbyś nawet dla siebie bardzo krytyczny, jakbyś zauważył coś więcej niż widzisz teraz.

Ciepła, miłości, serdeczności..
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2015 11 01 04:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...hm...musze sie do czegos przyznac Tobie bartoszu...nie mam zadnego poziomu swiadomosci...tylko pewna wiedze...i nie jest to zadna wiedza typu o jakiej sie mowi ...tylko taka zwykla...z obserwacji jak i przekazana ...ze np to jest drzewo a tamto jest kamien itd...i swiat wokolo widzimy nie inaczej jak oczami wiedzy nabytej od spoleczenstwa...

no bo jakbys widzial cos czego nie umiesz okreslic i nikt by ci nie powiedzial jak sie to cos nazywa to co bys widzial ?...nic..bys nie widzial..albo moze lepiej..nie wiedzial bys co widzisz...uzywamy okreslen, wyuczonych nabytych okreslen zeby powiedziec co widzimy ...i to jest takie mechaniczne na swoj sposob...

a zdania nie da sie zmieniac, jak cos wie ze to cos jest takie a nie inne...zmiana zdania byla by poprostu oszukiwaniem samego siebie...to tak jakbys wzial do reki kamien ...i twierdzil ze masz w rece jablko...nawet tak twierdzac kamien nie zmieni sie w jablko...

...poziomy swiadomosci zostaly powymyslane przez chory ludzki umysl...i maja sie nijak do otaczajacego nas swiata...Zwierzeta zyja w calkowitej harmonii z Natura ...i nie potrzebuja do tego zadnych poziomow swiadomosci...tylko oglupiony Czlowiek o rozdwojonej psychice...wierzy w takie bzdury i nonsensy..
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
barakan



Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 35
Skąd: Londyn

PostWysłany: 2015 11 02 01:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

hunab-ku napisał:
Ręce opadają ...


czemu twe dłonie opadają?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kasjan



Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 70

PostWysłany: 2017 03 03 22:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cześć Gisan,

Twoje wypowiedzi zaczynająca się "...hm...musze sie do czegos" jest mi bliska.
Dzięki.

Pozdrawiam
Kasjan
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan



Dołączył: 13 Maj 2015
Posty: 23

PostWysłany: 2018 10 19 16:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

UWAGA ! UWAGA ! ...beda nowe wiadomosci na temat tzw STYLU ZYCIA BEZ JEDZENIA czyli Inedii czyli Breatharianizmu...sa to szkujace wiadomosci oparte na naukowych badaniach i doswiaczeniach ......ma sie to jednak nijak do ksiazki pod tym samym tytulem napisanej przez Joachim Werdin ... Prosze wiec nie myslic tematu ...tylko sobie spokojnie usiac na czyms miekkim lub twardym ...zalezy co kto lubi ...Padlismy Wszyscy Ofiara ...ze istnieje cos takiego jak wlasnie Styl Zycia Bez Jedzenia ... Lecz w koncu ... Prawda musiala wyjsc na jaw...a ja jako najglupszy z najglupszych tez sie dalem niezle nabraz na to wszystko. Lecz Koniec Hipokrytom ! ! !
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group