Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

LITERATURA

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Inedia, Niejedzenie, Post.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2004 10 29 12:13    Temat postu: LITERATURA Odpowiedz z cytatem

coraz więcej natrafiam w wielu książkach artykułach
na temat niejedzenia,
czasami
różnei jest to sformułowane.., czasem wprost..
jeśli ktoś trafi na jakieś cytaty, rozdziały - mógłby podesłać,

nie ma to jak podeprzeć się czymś kiedy wszystko zawodzi,,

na temat życia z energii nie pochodzącej z jedzenia piszą min.
"autobiografia jogina",
"klucz do natychmiastowego oświecenia" -ching hai
"tajemnica shambali" james redfielda..
"magiczne kroki" c.castaneda..

napiszę też konkretne cytaty..
pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2004 10 29 17:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

C.Castaneda w "magicznych krokach"
-"(..) człowiek to skupisko energii,jest zwartym i zamkniętym układem , któremu nie można
wstrzyknąć nawet odrobiny energii i z którego nawet odrobina energii nie może się wydostać(..)"

-"(..)uczucie utraty energii jest skutkiem wypierania jej i rozpraszania
z dala od owych 5 olbrzymich
naturalnych ośrodków życia i witalności.."

-".. każde poczucie nabierania energii bierze się z rozprowadzania
energii, która została uprzednio wyparta z tych ośrodków.."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2004 10 29 23:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wklejeam niewielki fragment książki„Zhuan Falun“
Li Hongzhi
mam nadzieję że mogę sobie na to pozwolić.
"(..)Bigu (niejedzenie)

Niektórzy z was poruszyli kwestię bigu (niejedzenia). Bigu istnieje i widnieje nie tylko w kręgach kultywacyjnych – jest spora liczba osób w szerszym społeczeństwie, która też doświadczyła tego. Niektórzy ludzie nie jedzą i nie piją niczego latami, a nawet poprzez dekady i radzą sobie całkiem dobrze. Niektórzy ludzie mówią, że bigu jest odbiciem bycia na pewnym poziomie, inni mówią, że bigu jest znakiem, że ciało jest oczyszczane, no i mamy też tych ludzi, którzy mówią, że jest to część procesu kultywacyjnego na wysokich poziomach.

W rzeczywistości nie jest to nic z tych rzeczy. Więc o co w tym chodzi? Bigu jest naprawdę wyjątkową metodą kultywacyjną, którą ludzie używają w wyjątkowych, określonych warunkach. A w jakich dokładnie? W czasach starożytnych Chin, a zwłaszcza przed tym jak religie się utworzyły, wielu kultywujących używało metody tajemnej, samotnej kultywacji. Wchodzili głęboko w góry, albo szli do jaskiń, aby kultywować i stronili od tłumu. Gdy tak czynili, stało się dla nich problematyczne zdobycie pożywienia. Jeżeli nie użyliby metody bigu, to nie mieliby jak kultywować i umarliby tam z głodu i pragnienia. Kiedy podróżowałem z Chongqing do Wuhan, aby nauczać Prawa, podróżowałem w kierunku wschodnim wzdłuż rzeki Jangcy na statku i widziałem, że po obu stronach Trzech Wąwozów istniały jaskinie w połowie drogi na szczyt gór. Wiele znanych gór je posiada. W starodawnych czasach kultywujący wspinali się do nich za pomocą liny, odcinali linę i kultywowali w środku. Jeżeli nie udało im się odnieść sukcesu w kultywacji umierali tam. Nie było wody, ani jedzenia i w tych bardzo wyjątkowych warunkach używali tej specjalnej metody kultywacyjnej.

Wiele praktyk zostało przekazanych w ten sposób, więc zawierają bigu. Ale również wiele praktyk nie zawiera bigu i tak jest z większością praktyk przekazywanych w dzisiejszych czasach w społeczeństwie. Powiedzieliśmy, że osoba musi skoncentrować się na jednej dyscyplinie. Nie możesz po prostu czynić cokolwiek ci się podoba. Uważasz, że jest to niezłe, więc teraz też chcesz uprawiać bigu. Ale po co chcesz uprawiać bigu? Niektórzy uważają, że jest to wspaniałe, są tym zaciekawieni, albo uważają, że ich stopień biegłości jest wspaniały i jest to sposób aby trochę się popisać – ludzie mają różne motywy. Nawet jeżeli ktoś użyje tej metody w kultywacji, to nadal musi zużywać swoją energię, aby utrzymać swoje ciało, więc strata jest większa od korzyści. Wiecie, to był mniejszy problem po tym, jak religie się wyłoniły, ponieważ gdy medytujesz albo medytujesz w samotności w klasztorze, są tam ludzie, którzy zaopatrują cię w jedzenie i picie, więc nie ma tego zmartwienia. I tak jest tym bardziej gdy kultywujesz w zwyczajnym świecie, tam to naprawdę nie musisz wcale używać tej metody. Poza tym, jeżeli nie jest to częścią twojej dyscypliny to nie możesz tak po prostu lekkomyślnie tego dodać. Ale jeżeli naprawdę chcesz uprawiać bigu, cóż, czuj się swobodnie i idź sobie to praktykować. Na tyle co ja wiem, zazwyczaj kiedy mistrz przekazuje swoją praktykę na wysokim poziomie i jeżeli naprawdę chce prowadzić swojego ucznia, bigu może się zdarzyć jeżeli jest to częścią jego dyscypliny. Ale nie może tego czynić na szeroką skalę i zazwyczaj poprowadzi swojego ucznia, aby kultywował w tajemnicy bądź w odosobnieniu.

W tutejszych czasach, także są mistrzowie qigong, którzy uczą bigu. Czy to jest skuteczne? Biorąc to wszystko pod uwagę, nie. Powiedz mi, dla kogo było to skuteczne? Widziałem dużo osób, które wylądowały w szpitalu i zagroziło to życiu wielu osób. Więc dlaczego tak się stało? Czy bigu istnieje? Istnieje. Ale jest taka sprawa: ludziom nie wolno po prostu iść i ignorować zwyczaje społeczeństwa, nie wolno ci tego robić. Nie mówmy o tym, co by się stało gdyby mnóstwo osób w całym kraju przestało jeść i pić, powiedzmy, że tylko nikt w Changchun by nie jadł ani nie pił – powiedziałbym, że zaoszczędziłoby to nam mnóstwo problemów! Już nie musiałbyś się martwić o gotowanie, rolnicy męczą się aby uprawiać ziemię, a jeżeli nikt by nie jadł to zaoszczędziłoby im to dużo trudu, a ludzie by tylko pracowali i nie potrzebowali jeść, prawda? Jak mogłoby tak być? Czy byłby to wtedy ludzki świat? Zdecydowanie to by nie działało. Nie jest dozwolone, aby takie coś zakłóciło na szeroką skalę porządek rzeczy w zwyczajnym świecie.

Kiedy niektórzy mistrzowie qigong rozpowszechniają bigu, wiele osób jest zagrożonych. Niektórzy ludzie po prostu obsesyjnie podążają za bigu, ale nie pozbyli się swoich przywiązań, nadal posiadają mnóstwo zwykłych ludzkich przywiązań, więc kiedy widzą przepyszne jedzenie, którego nie mogą zjeść, ślinka im cieknie, ich przywiązania pęcznieją, i po prostu nie mogą sobie z tym poradzić. Wtedy stają się niespokojni, chcą coś zjeść, a kiedy to pragnienie pęcznieje, to po prostu muszą coś zjeść, inaczej zaczną się czuć tak, jakby umierali z głodu. Ale jeśli jedzą, to wymiotują, nic nie pozostaje w żołądku i wtedy zaczynają się denerwować i stają się niesamowicie przestraszeni. Wiele osób zostało zhospitalizowanych i naprawdę było wiele osób, które były w niebezpieczeństwie. No i są też osoby, które przychodzą do mnie, abym uporządkował to dla nich. Nie chcę się w to angażować. Niektórzy mistrzowie qigong są po prostu lekkomyślni – kto by chciał sprzątać po ich bałaganie?

Poza tym, kiedy uprawiając bigu napotkasz na kłopoty, czyż nie jest to rezultat twoich dążeń? My mówimy, że to istnieje, ale nie jest to jakimś rodzajem stanu, który pojawia się na wysokich poziomach i nie jest to jakimś specjalnym znakiem. Jest to po prosu metoda kultywacyjna używana w wyjątkowych sytuacjach. I nie może być praktykowana na szeroką skalę. Wiele osób dąży do bigu i nawet dzielą to na bigu i częściowe bigu, nawet nadają temu stopnie. Niektórzy ludzie mówią, że piją wodę, niektórzy mówią, że jedzą owoce. To wszystko to fałszywe bigu. Gwarantuję, że po jakimś czasie przestanie to działać. Osoba, która autentycznie kultywuje za pomocą tego, idzie przebywać w jaskini i nie je ani nie pije niczego. To jest prawdziwe bigu.(..)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2004 10 30 08:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"autobiografia jogina" -p.yogananda:

"(..) ROZDZIAŁ 46 Jogini, która nigdy nie je

— Znam dobrze Giri Bale — powiedział mi Sthiti Babu — po-sługuje się ona pewną techniką jogi, która pozwala jej żyć bez jedzenia. Byłem jej bliskim sąsiadem w Nawabgandżi koło Iczapur w północnym Bengalu. Starałem się obserwować ją dokładnie, ale nie znalazłem żadnego faktu dowodzącego, że coś je lub pije. Moje zainteresowanie nią stało się tak wielkie, że zwróciłem się do mahara-dży Burdwanu z prośbą, aby przeprowadził odpowiednie badania. Zdumiony tą wiadomością maharadża zaprosił ją do swego pałacu. Giri Bala zgodziła się poddać próbie i przez dwa miesiące żyła zamknięta w małym pomieszczeniu w jego domu. Później ponownie przybyła z wizytą do pałacu, a wreszcie przeszła trzecią próbę przez
piętnaście dni. Sam maharadża powiedział mi, że trzykrotne surowe badania przekonały go, iż nie ma żadnych wątpliwości co do jej prawdomówności.
— To opowiadanie Sthiti Babu pozostawało w mej pamięci przez dwadzieścia pięć lat — zakończyłem swe opowiadanie. — Niekiedy zastanawiałem się w Ameryce, czy rzeka czasu nie pochłonie tej jogini wcześniej zanim będę mógł ją spotkać
— Jeśli uda się wam dojechać, to jestem pewny, że Giri Bala rada was zobaczy. Zbliża się ona do siedemdziesiątki, lecz pozostaje w znakomi-tym zdrowiu.
— Proszę mi powiedzieć, panie, czy jest absolutnie pewne, że nie je ona nic? — Patrzyłem mu prosto w oczy, w zdradliwe okna umysłu.
— To prawda. — Spojrzenie jego było otwarte i rzetelne.
— W ciągu więcej niż pięciu dziesiątków lat nie widziałem nigdy, by zjadła choćby kęs. Gdyby nagle przyszedł koniec świata, nie byłbym bardziej zdziwiony, niż widokiem mej jedzącej siostry!
Nasza święta usiadła ze skrzyżowanymi nogami na werandzie, chociaż znać było na niej blizny czasu, to jednak nie była wyniszczona; oliwkowej barwy cera była czysta i zdrowa.

— Jesteś wielką duszą!
— Jestem skromną służebnicą wszystkich. — Dodała otwarcie:
— Lubię gotować i karmić ludzi.
Dziwne zajęcie — pomyślałem sobie, dla świętej, która sama nic nie jada!
— Powiedz mi, Matko, własnymi ustami — czy żyjesz bez pożywienia?
— To prawda. — Milczała przez kilka chwil; potem okazało się, że zmagała się w pamięci z liczbami. — Od czasu, gdy miałam dwanaście lat i cztery miesiące aż do obecnego mego wieku sześćdziesięciu ośmiu lat — przez okres przeszło pięćdziesięciu lat — nie jadłam nic ani nie piłam żadnych płynów.
— Czy nigdy nie odczuwasz pokusy, aby coś zjeść?
— Gdybym odczuwała tęsknotę za jedzeniem, to jadłabym.
Prosto, lecz po królewsku stwierdziła tę aksjomatyczną prawdę, znaną aż nazbyt dobrze całemu światu, który obraca się codziennie dokoła trzech posiłków.
— Ale przecież coś jesz! — W tonie mym była nuta sprzeciwu.
— Naturalnie! — Uśmiechnęła się ze zrozumieniem.
— Pożywienie swe czerpiesz z subtelniej szych energii powietrza i światła słonecznego oraz kosmicznej siły, która napełnia twe ciało "poprzez medulla oblongata.”
— Pan to wie — zgodziła się w swój zwykły pokorny sposób.
— Proszę, opowiedz mi, Matko, o swoim życiu. Budzi ono głębokie zainteresowanie w całej Indii, a nawet u naszych braci i sióstr za morzem.
— Urodziłam się w tych leśnych okolicach, dzieciństwo moje nie odznaczało się niczym ważniejszym poza tym, że miałam nienasycony apetyt. Zo-stałam wcześnie zaręczona.
— Dziecko — przestrzegała mnie matka — staraj się opanować swe łakomstwo. Gdy nadejdzie czas, w którym wypadnie ci żyć wśród ludzi obcych, w rodzinie swego męża, cóż oni sobie o tobie pomyślą, jeśli dni twoje upływać będą na samym tylko jedzeniu?
Nadeszło nieszczęście, które matka przewidywała. Miałam dwana-ście lat, gdy weszłam do rodziny mego męża w Nawabgandż. Matka mego męża zawstydzała mnie rano, w południe i wieczorem z powodu mej żarłoczności. Łajania jej jednak były wbrew pozorom błogo-sławieństwem, gdyż obudziły one me uśpione duchowe skłonności. Pewnego poranku kpiny jej stały się bezlitosne.
— Pokażę wam wnet — rzekłam dotknięta do żywego — że nie tknę już jedzenia dopóki żyć będę.
Matka mego męża zaśmiała się szyderczo. — Tak?! — rzekła — jakże potrafisz żyć bez jedzenia, jeśli nie potrafisz żyć bez przejedzenia?
Na tę uwagę nie mogłam nic odpowiedzieć! Jednakże w duszy mej zrodziło się żelazne postanowienie. W odosobnionym miejscu zwróci-łam się do mego Ojca niebieskiego.
— Panie — modliłam się nieustająco. — Proszę Cię, ześlij mi guru, który by potrafił nauczyć mnie żyć Twoim Światłem, a nie pożywie-niem.
Zstąpiła we mnie boska ekstaza. Pokierowana błogosławionym natchnieniem poszłam w kierunku Nawabgandżowskiego ghatu nad Gangesem. Po drodze spotkałam kapłana z rodziny mego męża.
Kapłan oniemiał ze zdumienia. Wreszcie zaczął mnie pocieszać.
— Przyjdź, dziecko — rzekł — dziś wieczorem do świątyni, przeprowadzę dla ciebie specjalną ceremonię wedyjską.
Ta ogólnikowa odpowiedź nie była tą, której szukałam; poszłam więc dalej w stronę ghatu. Poranne słońce przeszywało wody; oczyś-ciłam się w Gangesie jak do świętego wtajemniczenia. Gdy opuściłam brzeg rzeki mając na sobie mokrą szatę, mój mistrz zmaterializował się w pełnym blasku dnia i stanął przede mną:
- Drogie moje dziecko — rzekł głosem pełnym miłującego współczucia — jestem posłanym tu przez Boga guru, aby spełnić twą gorącą modlitwę. Pan był głęboko poruszony jej niezwykłym charak-terem! Od dzisiaj będziesz żyć światłem astralnym, gdyż atomy twego ciała żywione będą z nieskończonego strumienia.

Święta podjęła na nowo opowiadanie; jej łagodny głos był zaledwie słyszalny: — Ghat był pusty, lecz mój guru roztoczył dokoła nas aurę ochronnego światła, tak iż żaden przypadkowy amator kąpieli nie mógł nam później przeszkadzać. Guru wtajemniczył mnie w pewną technikę kria, która uwalnia ciało od zależności ciężkiego pożywienia ludzi śmiertelnych. Technika ta obejmuje jeden mantram131 i ćwicze-nie oddechowe, które jest trudniejsze, aniżeli przeciętny człowiek wykonać potrafi. Nie wymaga ono żadnego lekarstwa ani magii; niczego prócz „kria".
Na wzór reporterów amerykańskich gazet, którzy mimowolnie nauczyli mnie swych metod postępowania, zapytałem Giri Bale o wiele kwestii, które uważałem za interesujące dla świata. Udzieliła mi więc następnych informacji.
— Nie miałam nigdy dzieci; wiele lat temu owdowiałam. Sypiam bardzo mało, gdyż sen i czuwanie są dla mnie tym samym. Medytuję w nocy, gdyż w ciągu dnia wypełniam swe domowe obowiązki. Lekko odczuwam sezonowe zmiany klimatu. Nigdy nie byłam słaba ani nie doświadczyłam choroby. Odczuwam tylko lekki ból, jeśli przypadkiem się zranię. Nie mam żadnych wydzielin z ciała. Porafię panować nad swym sercem i oddechem. Często w wizji widuję swego guru, jak i inne wielkie dusze.
— Matko — zapytałem — dlaczego nie uczysz innych, jak można żyć bez jedzenia?
Moje ambitne nadzieje uratowania milionów głodujących ludzi na świecie zdławione zostały w zarodku.
— Nie. — Giri Bala potrząsnęła głową. — Mam ścisły nakaz swego guru, abym nie rozpowszechniała tajemnicy. Nie zamierza on się wtrącać do ludzkich dramatów. Rolnicy nie byliby mi wdzięczni, gdybym nauczyła ludzi żyć bez jedzenia! Słodkie owoce marnowałyby się bezużytecznie na ziemi. Nędza, głód i choroba są, jak się okazuje, biczami naszej karmy, która ostatecznie skłania nas do szukania prawdziwego sensu życia.
— Matko — rzekłem powoli —jakiż więc jest pożytek z tego, że ty
jedna potrafisz żyć bez jedzenia?
— Dowodzę, że człowiek jest Duchem. — Twarz jej zajaśniała mądrością. — Pokazuję, że dzięki duchowemu postępowi człowiek może stopniowo nauczyć się żywić Wieczystym Światłem zamiast pożywieniem

ROZDZIAŁ 39 Katolicka stygmatyczka Teresa Neumann

Przed laty czytałem o Teresie zdumiewające sprawozdanie. Infor-macje w czytanym przeze mnie artykule były następujące:
(1) Teresa, urodzona w 1898 r., padła ofiarą wypadku mając lat dwadzieścia, w wypadku straciła wzrok i została sparaliżowana.
(2) W 1923 r. odzyskała cudownie wzrok dzięki modlitwom do św. Teresy „Mały Kwiat". Później zostały uzdrowione także inne członki Teresy Neumann.
(3) Od 1923 r. Teresa Neumann powstrzymuje się całkowicie od jedzenia i picia, z wyjątkiem konsekrowanego opłatka podczas codziennej komunii.
(4) W 1926 r. pojawiły się na jej głowie, piersi, rękach i stopach stygmaty czyli rany Chrystusa, gdyż przeżywała w swym ciele wszystkie jego cierpienia.
(5) Znając normalnie tylko codzienny język niemiecki swej wsi, Teresa podczas swych piątkowych transów wypowiada zdania, które uczeni zindentyfikowali jako starożytne aramejskie. W niektórych momentach swych wizji mówi także po hebrajsku i grecku.
(6) Za zezwoleniem władz kościelnych Teresa pozostawała kilka razy pod ścisłą naukową obserwacją. Dr. Fritz Gerlich, wydawca Protestanckiego czasopisma niemieckiego, przybył do Konnersreuth, aby „zdemaskować katolickie oszustwo", jednakże skończyło się na tym, że napisał ze czcią biografię Teresy.
323
Jak zawsze, na Wschodzie czy Zachodzie, gorąco pragnąłem poznać świętych. Toteż cieszyłem się, gdy 16 lipca nasze małe grono przybyło do niezwykłej wsi Konnersreuth. Wieśniacy bawarscy okaza-li żywe zainteresowanie naszym samochodem (przywiezionym z nami z Ameryki), jak i osobliwie dobraną grupą jego pasażerów: młody Amerykanin, starsza pani i Hindus o oliwkowej cerze i długich włosach podgarniętych pod kołnierz płaszcza.

Teresa weszła natychmiast, promieniejąc aurą pokoju i radości. Ubrana była w czarną suknię i miała na głowie "nienagannie białe nakrycie. Chociaż miała wówczas trzydzieści siedem lat, wyglądała na znacznie młodszą; posiadała prawdziwie dziecięcą świeżość i czar. Zdrowa, dobrze zbudowana, o rumianych policzkach Tpogodna — oto święta — która nie je!

— Czy pani nic nie je? — Pragnąłem usłyszeć odpowiedź z jej własnych ust.
— Nic oprócz Hostii o godzinie szóstej rano każdego dnia.
— Jak duża jest Hostia?
— Jest cienka jak papier i nie większa od małej monety. Dodała: — Przyjmuję ją jako sakrament, jeśli nie jest konsek-rowana, nie potrafię połknąć.
— Chyba nie mogła pani żyć tylko tym przez dwanaście lat?
— Żyję światłem Boga.
Jakże prosta była jej odpowiedź! — Einsteinowska!
— Widzę, że pragnie pani powiedzieć, iż energia spływa do ciała pani z eteru, słońca i powietrza.
Przelotny uśmiech pojawił się na jej twarzy. — Bardzo jestem szczęśliwa widząc, że pan rozumie, w jaki sposób żyję.
— Święta pani; życie jest codziennym potwierdzeniem prawdy wypowiedzianej przez Chrystusa: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ile wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mateusz 4:4) Bateria ciała ludzkiego odnawia się z pomocą nie tylko ciężkiego pokarmu (chleba), ale i wibracyjnej kosmicznej energii (słowo lub \um). Niewidzialna moc spływa do ciała ludzkiego przez rdzeń przedłużony (medulla oblongata). Ten szósty centr ciała znajduje się tv tyle karku na szczycie pięciu czakramów (w sanskrycie „koła" lub ;entra promieniującej siły kręgosłupa). Rdzeń przedłużony jest głów-nym wejściem, przez który uzupełnia się w ciele zasób powszechnej siły życiowej (Aum) i łączy się bezpośrednio z ludzką siłą woli, skupioną w kutastha (siódmym centrze) czyli centrze Chrystusowej świadomości w trzecim oku pomiędzy brwiami. Energia kosmiczna jest wtedy zgromadzona w mózgu jako rezerwuar nieskończonych możliwości, wspominanych w Wedach jako „tysiącpłatkowy lotos światła". Biblia chrześcijańska mówi o Aum jako o „Duchu Świętym", czyli niewidzia-lnej sile życiowej, która w sposób boski podtrzymuje wszelkie stworzenie. — „Azaliż nie wiecie, iż ciało wasze jest kościołem Ducha Świętego, który w was jest, którego macie od Boga, a nie jesteście sami swoi?" (I. Korynt. 6:19).
Teresa ponownie ucieszyła się z mego objaśnienia: — Tak właśnie jest. Jednym z powodów, dla których jestem obecnie na Ziemi, jest danie świadectwa, że człowiek może żyć niewidzialnym światłem Boga, a nie tylko pożywieniem.
— Czy może pani uczyć innych, w jaki sposób można żyć bez pokarmów?
Była tym trochę zaskoczona. — Nie mogę tego czynić. Bóg tego nie chce.
Gdy wzrok mój padł na jej mocne zgrabne dłonie, Teresa pokazała mi kwadratową, świeżo zagojoną ranę na odwrocie każdej dłoni. Na obu dłoniach pokazała mi mniejsze świeżo zagojone ranki w kształcie półksiężyca. Każda rana przechodziła na wskroś przez dłoń. Widok ten przypomniał mi wyraźnie wielkie kwadratowe żelazne gwoździe zaostrzone półkoliście, dotychczas używane na Wschodzie, lecz któ-rych nigdy nie widziałem na Zachodzie.

— Często wybieramy się w kilka osób razem z Teresą na kilkudniowe wycieczki krajoznawcze po Niemczech — mówił mi dr Wutz. — Występuje wtedy uderzający kontrast: podczas gdy my ^zjadamy trzy posiłki dziennie, Teresa nie je nic. Ona pozostaje świeża jak róża, nie odczuwając zmęczenia, które wywołuje w nas podróż. G3y my zaczynamy być głodni i polować na przydrożne gospody, ona śmieje się wesoło.
Na dodatek profesor dodał szereg interesujących fizjologicznych szczegółów: — Ponieważ Teresa nie przyjmuje wcale pożywienia, żołądek jej się skurczył. Nie wydziela ona żadnych odchodów, lecz jej gruczoły potne funkcjonują normalnie: skóra jej zawsze jest miękka i elastyczna...

dowiedziałem się, że święta sypia tylko jedną lub dwie godziny w nocy. Pomimo licznych ran na ciele jest ona aktywna i pełna energii. Kocha ptaki, dogląda akwarium i często pracuje w swym ogródku. Korespondencja jej jest obfita: pobożni katolicy proszą ją o modlitwę i uleczające błogo-sławieństwo. Wiele osób dzięki niej zostało uzdrowionych z poważ-nych chorób..(..)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gość






PostWysłany: 2004 11 01 23:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

------------------------------------------------------------------------
"To, że pościcie, służy wam samym, jeżeli to rozumiecie"
Koran

------------------------------------------------------------------------


"Dusza jest zdławiona nadmiarem krwi i tłuszczu i następnie nie jest już zdolna do zrozumienia i oceny boskich i niebiańskich spraw"

grecki lekarz Galen (2 tysiące lat temu)
--------------------------------------------------------------------------

nie wiem czy to tu pasuje
Powrót do góry
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2005 06 11 15:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"KRSNA – źródło przyjemności"
A.C.BhaktivedantanSwami Prabupada

„...Dhruva Maharaja. Udał się on do lasu w poszukiwaniu Boga i dzięki praktykowaniu surowych pokut i wyrzeczeń zanalazł Boga w ciągu sześciu miesięcy. Jakt to zrobił? Był pięcioletnim chłopcem , synem króla. Chociaż miał bardo delikatne ciało, to zgodnie ze wskazówką swego mistrza duchowego , Narady, udał się samotnie do lasu.
Przez pierwszy miesią jadł co trzeci dzień trochę owoców i warzyw. Przez kolejne 3 miesiące co 6 dzień pił odrobinę wody. W ciągu następnego miesiąca raz na 12 dni wdychał trochę powetrza.... pod koniec 6 miesiąca óg ukazał mu się osobiscie. Jeśli podejmiemy wyrzeczenia, wówczas będziemy mogli ujrzeć boga twarzą w twarz – a to jest doskonałością życia”
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ayo



Dołączył: 25 Paź 2004
Posty: 26
Skąd: z Nieba

PostWysłany: 2005 06 11 15:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

FALUN GONG
(WERSJA POLSKA)
LI HONGZHI


"...ponieważ bigu jest metodą kultywowania
z Wielkiej Pierwotnej Szkoły Tao, drogą kultywowania, która istniała
nawet przed buddyzmem i Taoizmem; istniała przed powstaniem
religii. Ta metoda często należy do kultywowania w odosobnieniu.
Ponieważ w czasie Wielkiej Pierwotnej Szkoły Tao nie było systemu
świątyń i mnichów, mnisi musieli kultywować w górach, gdzie nikt
nie mógł dostarczyć im jedzenia. Kiedy musieli kultywować w
odosobnieniu, co wymagało przebywania w bezruchu od sześciu
miesięcy do roku, przyjęli to podejście. Dzisiaj, nasze kultywowanie
nie wymaga bigu, ponieważ jest to metoda używana w szczególnych
okolicznościach. Na pewno nie jest to nadprzyrodzona zdolność.
Niektórzy ludzie uczą tej metody. Twierdzę, że jeżeli wszyscy ludzie
na świecie nie musieliby jeść, to zaburzyłoby to społeczne warunki
zwykłych ludzi. Byłby to problem. Jeżeli nikt by nie jadł, czy byłoby
to jeszcze ludzkie społeczeństwo? To jest niedozwolone i nie powinno
tak być. .."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Inedia, Niejedzenie, Post. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group