Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zęby - naturalne sposoby lecznia --- Otwarta Książka
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Leczenie, Oczyszczanie Ciała i Umysłu, Zdrowie, Medycyna.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 14:02    Temat postu: Zęby - naturalne sposoby lecznia --- Otwarta Książka Odpowiedz z cytatem

Witam wszystkich Smile


Od dłuższego czasu zbieram się do stworzenia mini książki pisanej przez wielu ludzi, o naturalnym leczeniu zębów.

Będę na tym dziale pisał w miarę możliwości czasowych wszystkie informacje i doświadczenia które mam na temat naturalnych oraz niekonwencjonalnych sposobów leczenia zębów.

Proszę wszystkie osoby, które posiadają jakąkolwiek wiedzę i doświadczenie w tym temacie o wypowiadanie się w tym wątku.

Po rozrośnięciu się wątku, zrobię jedno z 2 rzeczy. Albo założę stronę wiki-books, specjalnie poświęconą tej książce i temu zagadnieniu. Albo po prostu zbiorę te informacje i autorów i napiszę książkę w PDF.

Naturalne leczenie zębów uważam za najbardziej zaniedbaną dziedzinę madycyny naturalnej. Przynajmniej na obszarze naszego kraju. Uważam, że trzeba się tym tematem zająć.

Zapraszam do dyskusji Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 15:35    Temat postu: Szczoteczka do zębów z Lipy Odpowiedz z cytatem

Od roku 2000 aż do dzisiaj (2011), czyli 11 lat już używałem plastikowej, zwykłej szczoteczki do zębów tylko kilka tygodni. Zazwyczaj w czasie ścisłych głodówek, aby nie zakłucach procesu głodowania (wywalam je od razu po skończeniu głodówki).

Na codzień od 11 lat używam szczoteczek jednorazowych, zrobionych z gałąek Lipy. W przypadku braku możliwości znalezienia Lipy (bardzo rzadkie przypadki na terenie Polski), używam innych nadających się i nietrujących drzew/krzewów: grusza, malina, świerk, sosna, jodła, porzeczka.

Lipy używam bo jest:
- najbardziej dostępnym drzewem w miastach i wsiach Polskich
- najprzyjemniejszym i najmiększym drzewem nadającym się do tego
- jest neutralne zapachowo i smakowo, a więc nigdy nie mogę powiedzieć, że miałem mdłości, zapach lub smak mi okresowo nie pasował (w odróżnieniu od np świerku czy sosny)
- przy dłuższym żuciu, można zrobić szczoteczkę nawet ze starych (nie tegorocznych) gałęzi, która jest miękka tak jak gałązka z bieżącego roku.
- struktura gałązek młodszych jest taka, że cała powierzchnia przekroju tworzy po pogryzieniu szczoteczkę, a więc myje się nią najprzyjemniej, najdelikatniej.
- można używać lipy okrągły rok

Drzewa nadające się do mycia zębów (te sprawdzałem):
- Lipa
- Grusza
- Malina
- Porzeczka
- Świerk
- Sosna
- Jodła

Wypróbowałem wszystkie przez okres 11 lat. Najlepsza moim zdaniem jest lipa. Aczkolwiek jeśli mam stan zapalny w jamie ustnej lub inny ważny powód, czasem używam leczniczo świerku lub sosny, może być też Jodła.

Przez tyle lat używania głównie Lipy, jako szczoteczki do zębów, nie zauważyłem negatywnych następstw.
Mycie Lipą jest bardzo higieniczne, nawet jeśli używamy do tego zatrutych drzew rosnących w mieście.
Przy używaniu zatrutych, miejskich drzew, warto ściągnąć przed gryzieniem, korę. Wówczas szkodliwość tej szczoteczki jest na tyle mała (na pewno mniejsza niż szczoteczki plastikowej), że można temat zbagatelizować. A jeśli komuś zależy to niech sobie raz na 2 tygodnie idzie po garść gałęzi do najbliższego lasu, już 200-300 metrów od drogi, w ogóle nie trzeba obawiać się o ten aspekt.

Ja używam gałązek Lipy o grubości między 6 a 12 mm. Wtedy ich używanie jest najbardziej komfortowe i myją zęby najdokładniej, czas ich gryzienia jest najkrótszy i jednocześnie wystarczająco masują dziąsła.
Im grubsza i starsza gałązka, tym dłużej trzeba ją gryźć. W ekstremalnych przypadkach do 10 minut, co zwykle zajmuje 30 sekund do 2 minut.
Średniej grubości (6-12mm) gałązki najlepiej spełniają swoją rolę. Cieńsze zużywają się przed umyciem wszystkich zębów i zbyt delikatnie myją. Ale można te problemy obejść, jeśli nie mamy innych pod ręką, przez dłuższe mycie i odwrócenie szczoteczki oraz pogryzienie jej od nowa z drugiej strony. Natomiast grubsze gałązki stwarząją problem bo trzeba je znacznie dłużej gryźć żeby były wystarczająco miękkie. Zużywa się wówczas też więcej pasty do zębów, bo większa powierzchnia więcej wchłania pasty i wody.
Z mojego doświadczenia, jeśli nie mam czasu lub ochoty iść po nowe gałązki, to lepiej mieć grubsze niż cieńsze. Ale obiema da radę umyć zęby gdy trzeba.
W temacie grubości, to grubsze mocniej masują dziąsła, a cieńsze słabie. Dlatego czasem jak potrzebuję wymasować dziąsła mocniej, bo czuję że rozleniwiły się, to używam grubszych gałązek.

Osobiście nawet z Lipy w mieście nie zrywam kory, bo olewam szkodliwość spalin i brudnego miejskiego powietrza. Czasami tylko, jak wybitnie śmierdzi lub aura jest tak ciemna, że nie chcę jej nawet dotykać Wink Ale to tylko moje lenistwo i wygoda. Wszystkim proponuję z drzew w mieście zrywać korę przed zaczęciem rozgryzania szczoteczki. Wtedy komfort mycia jest mniejszy, bo kora sprawia, że szczególnie ze starszych gałązek, nie odłamują się całe kawałki gałązki.
Aby zapobiec problemom z zatrutymi Lipami w miastach, proponuję przyczynić się do rozwiązania tego problemu i przerobić auto na elektryczne (są 2 firmy w polsce które się tym zajmują, i legalnie rejestrują auto na elektryczne), to taka mała dygresja Wink.

Ja używam szczoteczek o długościach 6,5cm - 7,5cm. Dla wielkości mojej dłoni i sposobu trzymania jest to najoptymalniejsza długość.
Dłuższymi trudno dotrzeć do tylnych zębów i tylnych (wewnętrznych) ścianek wszystkich zębów.
Krótsze męczą mocno dłoń i są mniej wygodne przy myciu. Ale czasem jak wiem, że nie zostało mi dużo szczoteczek a nie mam czasu lub możliwości lub ochoty latać po nowe, to wtedy tnę gałązki na krótsze odcinki.

Temat, który dotyczy tej kwestii, to pozyskiwanie gałązek Lipy.
Nigdy jeszcze nie miałem problemu z policją lub strażą miejską z powodu zrywania gałązek. Jeden raz (!) przez 11 lat, jakieś babsko zwróciło mi gburowato uwagę, że zrywam gałęzie z publicznego drzewa. Zwykle unikam w czasie zrywania policji i odczekuję aż sobie pójdą, jeśli akurat się kręcą. Chociaż spokojnie kilkanaście razy zdarzyło się że widziały służby w/w że zrywam na żywca w dzień gałęzie, i olewali widocznie temat z powodu zbyt małej szkodliwości czynu.
Jeśli ktoś zna dokładne prawo (zmieniło się kilka lat temu) co do tego, które drzewa można skubać, a które nie, to proszę o odpowiedź w tym wątku.

Kolejna sprawa związana z pozyskiwaniem Lipy to jest wyczerpywanie się gałązek. Najfajniej jest jak kilka razy w roku kosi się trawę wykaszarką wokół drzewa, wtedy uszkodzony zostaje pień lipy i wyrastają setki odrostów od dołu drzewa (na pewno każdy z Was to widział wiele razy w mieście). Wygląda to tak, jakby te odrosty rosły specjalnie dla nas - używających tych gałązek do mycia Smile Jedno drzewo takie, spokojnie starcza dla jednej osoby przez okrągły rok.

Lepiej zostawiać sobie całe ucięte gałęzie i ucinać codziennie w miarę potrzeby. Bo jeśli potniemy od razu na odpowiednie długości, to wysuszają się te kawałki po kilku dniach, i coraz trudniej je zgryźć i komfortowo używać. Jeśli odcinamy szczoteczkę, to lepiej rozgryzać część właśnie uciętą, bo wtedy jest łatwiej rozgryźć a szczoteczka jest milsza w użytkowaniu.

Ponieważ im bardziej wysuszona gałązka, tym komfort jest mycia nią jest mniejszy, a czas rozgryzania dłuższy, dlatego nie zrywajmy zbyt wiele gałązek na zapas, najwygodniej raz na tydzień i nie trzymać gałązek blisko źródeł ciepła, bo szybko wyschną.

Jeśli chodzi o praktykę, to po rozgryzieniu gałązki około 30-60 sekund, zwykle wtedy zabieram się za szorowanie zębów od góry i od dołu, wtedy dopiero gdy szczoteczka uzyska całkowicie miękki komfort, czyli wszystkie frędzelki staną się miękkie, to zaczynam myć boczne ściany, szczególnie tą którą widzimy, gdy się uśmiechamy Smile.
W ten sposób zaoszczędzamy czas na gryzienie.

Kwestia DLACZEGO używać gałązek zamiast plastiku, jest dla mnie oczywista, ale nie dla wszystkich. Więc napiszę zupełne podstawy w tej kwestii:
- HIGIENA - bo są to szczoteczki jednorazowe. Na plastikowych szczoteczkach zostają bakterie z poprzedniego mycia zębów, i przez godziny jej nieużywania, rozmnażają się. Zaznaczam że usunięcie bakterii ze szczoteczki jest prawie niemożliwe, ludzie moczą przez 8 godzin w wodzie z solą szczoteczki, i zmieniają raz na miesiąc, podobno wtedy jest ona "w miarę" higieniczna.
- KOMFORT - bo można rozgryźć szczoteczkę tak miękką jak się chce
- CENA - Lipy mijam w moim życiu codziennie. Nie tracę ani czasu ani pieniędzy, muszę tylko o nich pamiętać.
- ZDROWIE - kontakt plastiku z ciałem nie sprzyja zdrowiu. Dodatkowo gałązki z drzew iglastych leczą zęby i dziąsła. Przykładem szkodliwości szczoteczek może być uszkadzanie szkliwa, podrażnienie dziąseł, szczególnie tych lekko obsuniętych - to są jedne (nie jedyne) z obserwacji stomatologów, które gdzieś tam sobie cichną po opublikowaniu, zagłuszane przez agresywne reklamy i artykuły o tym "że wszyscy wiedzą że przecież zaawansowane medycyna dentystyczna jest najlepsza"
- NIEZALEŻNOŚĆ - Nie zastanawiam się czy mam kasę, czy jest odpowiednia szczoteczka w sklepie, czy ktoś ją dla mnie wyprodukuje, czy opinia ekspertów na temat danej szczoteczki jest na prawdę uczciwa itp.
- MĄDROŚĆ - dlatego, że ludzie mądrzy rozumieją że skoro jesteśmy częścią natury na Ziemi, to pozostałe jej elementy doskonale pasują do nas. Co bardziej do nas pasuje/służy nam?: plastikowa szczoteczka czy gałązka drzewa/krzewu ? Do którego rozwiązania nasze ciało jest przygotowane od tysięcy lat? No i dlaczego Ci którzy nie używają szczoteczek lub używają gałązek, mają 99% zdrowe zęby odchodząc z tego świata (starzy japończycy, starzy eskimosi, górale szwajcarscy trudno dostępnych miejsc, i inni) ? Które z rozwiązań jest bardziej pewne i lepiej przebadane pod kątem nieszkodliwości dla naszego ciała, lipa, czy zespół plastików pochodzenia z ropy naftowej, metali i różnych związków chemicznych mających nadać im wodpowiednie właściwości fizyczne, takie jak plastyczność, kolor, twardość, itp ? I ostatnie pytanie, dlaczego w Polsce 99,97% w zaokrągleniu 100% (dane z przed 4-5 lat) ludzi po 13 roku życia MA lub MIAŁO problemy z próchnicą, przecież niemożliwe że WSZYSCY nie myjemy regularnie zębów tak jak nakazują dentyści i nie chodzimy co pół roku do dentysty? To przecież nie może być prawdą, że okłamują nas na taką skalę!!!! No nie! To nie może być prawda, lepiej odpuśćmy sobie czytanie tego heretyckiego wątku... Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 15:54    Temat postu: Palec jako szczoteczka Odpowiedz z cytatem

Mycię zębów palcem z wodą lub pastą do zębów

Sposób starych japończyków i innych ludów wschodu.

Sposobu tego używałem wiele razy. Uważam go za niedostateczny na moje potrzeby.

Moje zęby są zniszczone g###ą dietą zachodu i ignorancją dentystów, którym łatwiej jest usunąć 2/3 zęba i wypełnić go sztucznym materiałem, niż uczciwie leczyć.

Moje usta nie pachną ładnie, rozwijają się na nich procesy gnilne, jak u wielu ludzi w Polsce. Sposobem na usunięcie tego problemu jest tylko szczoteczka z gałązki drzewa. Kto miał lub ma problemy z zębami, powinien używa szczoteczki, najlepiej z gałązki drzewa/krzewu, w ostateczności plastikowej, gdyż stan naszych ust nie pozwala na używanie tylko palca.

Palcem myli i myją nadal ludzie z ludów, gdzie je się prosto, naturalnie i zdrowo. Gdzie ludzie umierają z pełnym kompletem zębów, lub brakuje im jakiegoś z powodu bójki, a nie próchnicy. Gdzie w jelitach im nie gnije.
Wtedy używają palca do mycia zębów. Dopóki nie przywrócimy całkowicie naturalnej diety i stanu naszych zębów i dziąseł, dopóty nie należy rezygnować ze szczoteczki.

Zaznaczam, że są ludzie, którzy w ogóle nie potrzebują szczoteczki. Wystarczy im na codzień płukanie jamy ustnej czystą wodą. Prowadzą całkowicie naturalny tryb życia. W Polsce tacy ludzie są tak rzadko spotykani, że pewnie większość nie słyszało o takich przypadkach. Wszystko zależy od stanu naszych zębów a przede wszystkim naszego odzywiania.
To czym musimy myć zęby i w jaki sposób, w dużej mierze zależy od tego co i jak jemy, ale też od stanu psychicznego, od środowiska i od tego ile mamy energii. Dlatego zaznaczam:
NIE MA UNIWERSALNEGO SPOSOBU MYCIA ZĘBÓW, KAŻDY POWINIEN ZNALEŹĆ SPOSÓB DOBRY DLA SIEBIE.
Chociaż w określonych okolicznościach, i określonym środowisku, gdzie ludzie mają podobny umysł, podobnie odżywiają się i żyją w podobnym środowisku, wtedy faktycznie można często znaleźć dla nich dość uniwersalny sposób mycia zębów. I właśnie staram się to zrobić dla ludzi z Polski.

To jest moja osobista obserwacja, mogę się mylić i proszę nie brać tego, ani żadnego zdania, które wypowiem jako wyroczni, lub jedynej słusznej prawdy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 16:22    Temat postu: Woda przyczyną kamienia nazębnego Odpowiedz z cytatem

Z moich doświadczeń wieloletnich, wynika że WODA jest GŁÓWNĄ przyczyną KAMIENIA NAZĘBNEGO.

Mieszkając przez rok w Bieszczadach i a wcześniej przez rok w Karkonoszach, i pijąc przez 2/3 tego okresu wodę ze strumyków i rzek, czystych jak to tylko jest możliwe w Polsce, zauważyłem, że mój kamień nazębny znika. Nowy kamień nie osadza się. A stary jest wypłukiwany. Jeśli stara płytka nazębna jest twarda, wówczas odpadają mi całe płaty kamienia nazębnego.

Każda wizyta w mieście, i picie znowu wody z kranu, twardej, powoduje już po kilku dniach osadzanie się nowego kamienia nazębnego.

Nie znalazłem innego tak ważnego powodu osadzania się kamienia nazębnego.

Dlatego najlepsza dla człowieka nie tylko do picia ale i do gotowania potraw, woda, jest ta, która jest na powierzchni, z jezior, rzek, strumyków i kałuż lub stawów. Woda która jest pod powierzchnią, powinna być używana tylko w ostateczności.
To potwierdza opinie ludzi, że tylko woda na powierzchni, która stoi lub płynie, jest żywa. Ta z pod powierzchnią, może mieć dużo energii, ale jest twarda i martwa - ZAWSZE.
Woda na powierzchni często ma jakieś zanieczyszczenia, ale zazwyczaj jest ŻYWA. Zalety picia żywej wody prawie zawsze przekraczają stopień szkodliwości jej zanieczyszczeń. W związku z tym, ciało pomimo potrzeby usunięcia szkodliwych substancji, i tak wychodzi z bilansem dodatnim z powodu picia wody żywej. Ale to już tylko dygresja, liczy się w tym wątku wpływ na zęby, i jest on jednoznaczny.

Jeśli ktoś zna, jakieś skuteczne, tanie, łatwe w użytkowaniu, sposoby zmiękczenia wody codziennej. Niech podaje.

Ja ze swojej strony znam taki sposób:
2 magnesy, najlepiej silne neodymowe, zaczepiamy naprzeciwlegle na wężu doprowadzającym wodę do kranu, woda przepływająca robi się miękka. Ale czy wystarczająco - tego nie sprawdzałem jeszcze bo nie od niedawna dopiero nie mieszkam w Górach. W przeszłości jakoś kamień nazębny też był mało dla mnie istotny, więc bagatelizowałem temat wody. Dopiero teraz jak żyłem w górach z wodą prosto ze strumyków, zobaczyłem jak zanika realnie mi paradontoza, dziąsła wracają do normy już po kilku miesiącach. Postanowiłem więc się zająć tym tematem będąc w mieście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 18:10    Temat postu: Szkodliwość past do zębów Odpowiedz z cytatem

Chciałem w tej wypowiedzi rozpocząć temat PASTY DO ZĘBÓW.

Jest to uważam jeden z 2 najtrudniejszych tematów dotyczących zębów. Jednym jest pasta do zębów, a drugim leczenie zębów.

Postaram się więc w tej wypowiedzi, napisać ogólnie o szkodliwości past do zębów, tych chemicznych. To tak, żeby zacząć temat.

Szkodliwość chemicznych past do zębów
Jest to temat duży, o którym przynajmniej należy wspomnieć. Temat jest to duży, ponieważ duża jest ilość związków chemicznych i ich powiązań nie tylko między sobą ale też z substancjami które jemy w pożywieniu.

Fluor - to zazwyczaj (uwaga, nie zawsze tak jest!!!) największy syf w paście do zębów. Mówiąc w bardzo dużym skrócie, 2/3 całego fluoru który znajduje się w paście (a podejżewam że może i 100%, tylko ukrywa się to), pochodzi z odpadów podprzemysłu atomowego. Najprościej mówiąc jest to odpad po produkcji innych związków chemicznych wykorzystywanych elektrowniach atomowych a potem w przemyśle zbrojeniowym (może ktoś napisze całą historię i opis produkcji fluoru jeśli zna i/lub interesuje się chemią). Z powyższego powodu, ponieważ w tych warunkach nie dba się o to, fluor bardzo często jest lekko napromieniowany. Oczywiście jest to skala tak mała że pasta do zębów nie skrzeczy obok licznika promieniowania, ale tematu bagatelizować nie należy. Kolejna sprawa, to fluor w postaci takiej, której znajduje się w paście, działa bardzo szkodliwie na organizmy ludzkie i zwierzęce, oraz roślinne, bakterie, grzyby. Najsilniejsze jego działanie niszczące przejawia się w układzie nerwowym człowieka. Fluoru używano i używa się nadal w czasie wojen do trucia w postaci gazów lub płynów. Fluor odkłada się w organiźmie bardzo często do końca życia ludzi (kilkadziesiąt lat).
Ogólnie ujmując FLUOR jest TOKSYCZNY dla wszelkiego życia - podobnie jak chlor, tylko ich działanie różni się. I właśnie z powodu tych właściwości między innymi jest w pastach do zębów, i do tego chwalą się tymi właściwościami fluoru producenci past.
Setki spraw sądowych zostało wytyczonych producentom past do zębów w samej tylko europie i tysiące w stanach zjednoczonych, z powodu śmierci po połknięciu past do zębów, nie tylko dzieci ale też normalnych dorosłych ludzi. Dlatego wiele raz próbowano podnieść ilość fluoru w pastach, a potem musiano to obniżać po aferach śmierci z powodu zatrucia fluorem. Byłby to pikuś, mało istotna sprawa, gdyby nie fakt, że spożywanie nawet minimalnych ilości fluoru z pasty jest trujące bo FLUOR AKUMULUJE SIĘ ORGANIŹMIE DZIESIĄTKI LAT.
Kto zna konkretne dane o fluorze, niech wszystkim napisze, najlepiej niech to nie będą dane ogólnie o fluorze, ale o tym związku który występuje w pastach. Można też o aferach fluorowych itp. Najlepiej cały wątek temu poświęcić, i dopisać źródła.
Więcej o fluorze pisać nie będę bo to temat rzeka, i można napisać książkę tylko o nim i o jego szkodliwości.

Parabeny - ogólnie znane jako mocno rakotwórcze.

Zapachy i smaki - chemiczne zapachy i smaki. Prawie wszystkie są szkodliwe dla zdrowia. Nie jakoś wybitnie, ale są.

Słodziki - Sorbitol, Maltitol, Aspartam, i inne "wspaniałe" wynalazki. Nie oszukujmy się. W całej Japonii używa się Stevii do słodzenia, I w innych krajach tamtych rejonów, jak Chiny, Korea. Ale u nas Stevia jest zakazana, więc stosuje się chemiczne produkty lub półprodukty do słodzenia. I praktycznie każdy z nich jest trujący. Aspartam i biały cukier buraczany lub trzcinowy są najbardziej trujące, do tego stopnia, że powinno się je umieścić na liście związków zakazanych. Inne rafinaty i słodziki z rafinowaną fruktozą i glukozą włącznie, są szkodliwe dla zdrowia - co prawda niewiele w porównaniu do innych substancji spotykanych na codzień, ale jednak są.

Soda i jej związki - Soda oczyszczona z mojego doświadczenia, polecana do własnej produkcji pasty do zębów, wywiera szkodliwe działanie na cały ustruj jamy ustnej. Niszczy szkliwo, nadmiernie wyczyszcza powierzchnię zębów, tak że stają się one otwarte i wrażliwe na bakterie przez wiele godzin (do 1 doby) po umyciu kilkuminutowym. Obniża dziąsła bardzo, co jest mocno zauważalne przy codzinnym myciu zębów pastą z dodatkiem sody. Co z tego że dezynfekuje jamę ustną, jeśli zostawia wszystkie naruszone miejsce bez ochrony naturalne przez całe godziny - jest to jeden z głownych powodów mojego niestosowania sody oczyszczonej w paście. Soda oczyszczona jest najzwyklejszym rafinatem, szkodliwym z samego tego faktu. Inne związki takie jak Sodium Laureth Sulfate i tym podobne, stosowane w 90% past do zębów, jak i w mydłach, szamponach, środkach do mycia podłóg, naczyń, samochodów, ścian, i wszystkiego innego - jest to po prostu uniwersalny zasadowy środek myjący. Znajduje się on także w pastach do zębów. Jest najnormalniej w świecie trujący dla organizmu. Jest też najtańszy, więc używa się go wszędzie.

oleje - praktycznie wszystkie oleje używane w przemyśle spożywczym i w pastach, do produkcji "normalnych" past i wytworów spożywczych, są rafinowane, utwardzone, uwodnione, uwodornione, i inne u....... Każdy z tych oleji dobrze spisuje się w starym dieslu, i każdy z tych oleji jest silnie trujący dla organizmu. Rafinowany olej obok rafinowanego białego cukru, białej rafinowanej soli i rafinowanej białej mąki to jedna z 4 najpospolitrzych trucizn. Zarówno w naszym pożywieniu jak i w pastach. Do tego proszę pamiętać, KAŻDY rafinowany lub gotowany lub chemicznie przetworzony olej TRACI CAŁKOWICIE lub prawie całkowicie, swoje właściwości leczniczne, które opisuje się na podstawie olejów surowych (nikt tego nigdy nie bierze pod uwagę, a często nawet sami mali producenci past, nie zdają sobie z tego sprawy, tylko przepisują skądś jakieś teksty, których nie rozumieją).

Sole - dodaje się do past różne sole. Jeśli są to sole naturalne, z morza lub z kopalń, wówczas działają leczniczo na zęby i pomagają je umyć. Natomiast WSZYSTKIE sole używane w pastach "normalnych" są rafinowane, bo muszą być sterylne. W związku z tym działają dokładnie odwrotnie do zamierzenia, czyli wypłukują minerały z zębów, dziąseł i płynów w czasie mycia. Użycie soli jest bardzo istotne w paście, a RAFINACJA SOLI ZMIENIA JEJ DZIAŁANIE DOBROCZYNNE NA PRZECIWNE, CZYLI SZKODLIWE.

Wapno - zwykle znajduje się w paście do zębów. I nie mam pojęcia bladego po co. O jego szkodliwości w czasie mycia zębów i różnych jego związkach niewiele wiem.

Wypełniacze - mają różny skład, zwykle mało szkodliwy, aczkolwiek nie zawsze. Stosuje się je do zwiększenia objętości, tak żeby pasta była tańsza w produkcji.

Glucoside - Sodium lauryl glucoside i inne związki zasadowe myjące stworzone z cukru. Ich szkodliwość jest znacznie mniejsza, ale szkodliwość wynikająca z mycia zasadą, pozostaje taka sama. Kolejnym aspektem jest kwestia ich rafinacji.

Jest jeszcze wiele innych związków chemicznych, można je opisywać oddzielnie. Oddzielnie o każdym można napisać cały artykuł, w przypadku fluoru książkę. Ktoś, kto ma czas i ochotę, może znaleźć te informacje i tutaj wpisać. Jeśli ktoś robił własne badania, to jeszcze lepiej, niech podzieli się. Współcześnie pasty do zębów mają coraz "doskonalszy" skład. A więc ta chemia zmienia się, powstaje nowa, i tak dalej. Ale podstawa zostaje taka sama. Nawet ostatnio popularne pasty bez fluoru, mają nadal myjące związki sody (nie wszystkie), sztuczne zapachy, smaki i parabeny, a także wiele innych "cudeniek".

Ogólnie szkodliwość past do zębów jest znana. Większość ludzi używa past do zębów z powodów społecznych "bo inni też tak myją zęby", bo praktycznie 90% społeczeństwa słyszało o szkodliwości fluoru i/lub samych past do zębów. I nie chciało im się wgłębiać w temat.

Dla ciekawości podam, że bardzo często u ludzi którzy dbają o właściwe odżywianie, pasta do zębów stanowi największy czynnik codzinnego zatruwania organizmu.
Proszę Państwa pasty do zębów, szczególnie te z fluorem, są BARDZO szkodliwe, nawet BARDZO, BARDZO. To nie jest tak, że można ich szkodliwość zbagatelizować. Ich szkodliwość jest wyjątkowo wysoka, i często jedno umycie zębów, przekracza szkodliwością dawkę chemii, brudu, napromieniowania, modyfikacji genetycznych i wyjałowienia produktów spożywczych, spożywanych przez cały dzień !!!
Szkodliwość past jest tak duża, że wiele razy ludzie umierali po spożyciu pasty (mnóstwo afert i spraw sądowych) jednorazowo !!! Gdzie spożywanie zatrutych ogórków lub Danonków trwa całe lata i jest w miarę OK.

Szkodliwość Past do zębów nie polega tylko na jej truciu ciała. Nie spełnia ona również swojej roli w pielęgnacji zębów.
- po pierwsze dlatego, że używane są zasadowe środki myjące, czyli tak jak mydło jest szkodliwe, bo zawiera silnie zasadowy środek myjący, który ździera do cna wszystko. Tak samo pasta do zębów nadmiernie ździera wszystko i pokrywa swoją cienką warstewką zęby, dokładnie tak samo jak mydła, odżywki lub szampony z odżywką. Pytanie jest - po co ździerać warstwę ochronną, żeby potem od razu nałożyć sztuczną nową ? Czy nasze ciało nie może dbać samo o ochronę? Kto i dlaczego stwierdził, że nasze ciało nie umie samo dbać o ochronę zębów? A więc zasadowe środki czyszczące to po pierwsze.
- po drugie, fluor, sole rafinowane i oleje rafinowane, silnie demineralizują szkliwo i miazgę w czasie mycia. Te kilka minut wystarczy mycia, po kilku latach pruchnica sama wnika, bo szkliwo i miazga nie mają połowy minerałów które powinny mieć, i biznes dentystyczny nakręca się.
- po trzecie zmienia się po użyciu pasty środowisko PH w ustach. Nie wiem czemu gadają w reklamach że to PH jest dobre, jeśli ja używając niegdyś takich past, zauważyłem, że kilka godzin po umyciu zębów, PH jest tak zmienione, że wyczuć to można. Coś jest w tym nienaturalnego, nie wiem, czy to chodzi o kwasowość, czy też jest to inna opcja. Ogólnie ze znanej mi wiedzy, jeśli użyjemy silnie zasadowego środka myjącego, to nawet jeśli ph potem przywrócimy, to brak naturalnej flory bakteryjnej na zębach, powoduje zmianę ph, po jakimś czasie, dlatego że ta flora odradza się.
- pewnie jeszcze jakieś problemy pasta chemiczna wywołuje, ktoś wie jakie? Niech pisze.

Swoją drogą, szukałem w firmach takich jak Lavera, Urtekram i innych naturalnych. Żadna z nich nie przeszła moich kryteriów i uważam je za mniej szkodliwe. Spotkałem też pasty z dalekiego wschodu w formie sproszkowanych ziół. Spotykałem się z 2 przypadkami, w pierwszym pasta nie miała składu lub miała niepełny, bo z kraju z kąd pochodzi ludzie mają to w d... więc z góry odrzucałem te pasty. Po drugie bywały pasty bardzo fajne, gdzie większość to były zioła, ale miały jakieś tam dziwne dodatki chemiczne w ilości 1-5% objętości. Które to niby spełniały jakieś tam role. Te pasty chyba są najlepsze z dostępnych na rynku. Można je dostać w sklepach z rzeczami z Indii, Tajlandii, Koreii, itp. Czystej mieszanki ziołowej jeszcze nie spotkałem. W związku z tym zostałem zmuszony do opracowania samodzielnie pasty. Trwało to wiele lat, o tym w następnych wypowiedziach.

Nie łudźmy się. Nie da się umyć zębów i nawet trochę pasty nie połknąć. Poza tym śluzówka zawsze wchłania to co trzymamy w ustach. ZAWSZE SPOŻYWAMY PASTĘ W CZASIE MYCIA.
Jeśli pastę śmiało możemy jeść, możemy nią śmiało myć zęby. Nie ma innej opcji - pasta MUSI nadawać się do spożycia i musi jej skład być całkowicie spożywczy!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 18:40    Temat postu: Związki fluoru w paście Odpowiedz z cytatem

Według: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pasta_do_zębów


według tego co ktoś w tym dziale wikipedii napisał, oto co następuje:
Cytat:

Fluor występuje w postaci następujących związków:
fluorek sodu
monofluorofosforan sodu
aminofluorki
fluorek cynawy
fluorek glinu

Jedynie aminofluorki są związkami organicznymi, pozostałe są nieorganiczne. Stare pasty zawierały tlenek magnezowy jako środek neutralizujący szkodliwe kwasy.


Ale żeby sprawdzić jaki związek fluoru podają, wystarczy zrobić wycieczkę do Rossmana lub Tesco, wziąść kartkę papieru i długopis, i przeglądnąć wszystkie 50 past na regale.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 19:10    Temat postu: Ziołowa Pasta Do Zębów - surowa, naturalna Odpowiedz z cytatem

Ziołowa Pasta do Zębów
samoróbka, surowa, naturalna, można jeść


Na przestrzeni lat opracowałem wiele różnych past (kilkanaście), własnej produkcji. Miesiące lub lata używałem poszczególnych składników, i obserwowałem ich działanie na moim organiźmie. Chcę się tutaj skupić tylko na tych DOBRYCH, składnikach. Wszystkie składniki których nie używałem lub które uznałem za szkodliwe lub nieodpowiednie do higieny jamy ustnej, zostaną opisane w innych wypowiedziach.

Obecnie tworzę Pastę do zębów o następującym składzie:
- tymianek (przyprawa kuchenna)
- mięta (pieprzowa jest silna, ale może być gatunek słabszy, dziki też używany przeze mnie w Bieszczadach "Mięta nadwodna")
- Szałwia (lekarska)
- Kwiat i nasiona (koszyczek) Nagietka
- Dziurawiec zwyczajny
- Rumianek
- Pokrzywa
- Imbir
- Sól kamienna nieoczyszczona Kłodawska (NIEjodowana, NIEważona)

Składniki wsypujemy po oddzielnie i po trochu do młynka do kawy i mielimy. Gdy zmielimy całość, mieszamy wszystko razem. Proszek ten wsypujemy do słoiczka 200g na przykład po koncentracie pomidorowym. Taka ilość wystarcza na 2-4 miesiące. Koszt jakieś 5zł.
Ważne żeby słoiczek był zamknięty, bo zioła wietrzeją i tracą swoje właściwości.

Używamy pasty tak:
bierzemy pokrywkę od słoiczka tego małego, lub odwracamy kubek do góry dnem, i dno zwykle ma zagłębienie, lub inne naczynie. Wsypujemy pasty trochę 1/4-1/2 małej łyżeczki od herbaty. dodajemy wody około 2-4 razy tyle co pasty objętościowo. Wtedy gryziemy patyczek Lipy, jak pogryziemy (około minuta), to mieszamy do pełnego rozmieszania pasty z wodą (około 20 sekund), i możemy już maczać szczoteczkę i myć zęby.

To wszystko


A gdzie środki myjące? Hm, właśnie w tym cały widz Smile Przez całe lata próbowałem znaleźć jakiś środek myjący, bo zafiksowałem się, i nie przyszło mi do głowy, że taki środek jest w ogóle niepotrzebny. A wręcz szkodliwy. Używałem róznych środków myjących, ale w końcu stwierdziłem, że pasta do zębów powinna zawierać wyłącznie naturalne środki dezynfekujące a nie myjące. Rolę tą spełnia Rumianek, Tymianek (bardzo mocny), Mięta (jeśli pieprzowa to mocna), Bazylia (nie wymieniona w składzie ale można dodać, jest słaba), Szałwia (bardzo mocna), Imbir (najmocniejszy).

Co do składu pasty to oto kilka modyfikacji.
Skład jest specjalnie prosty, bo wtedy łatwo dostać składniki, praktycznie w każdym małym miasteczku można znaleźć składniki potrzebne do niej. Składniki te są bardzo tanie, i bardzo łatwo dostępne.
Jeśli jakiś ze składników dezynfekujących jest niedostępny, możemy z powodzeniem użyć tylko pozostałych. Więc jeśli nie będzie szałwii, to się nie przejmujmy, bo jest Tymianek również bardzo silny. i tak dalej. Różnorodność jest lepsza, bo oprócz dezynfekcji jamy ustnej i zębów, każde zioło posiada swoje unikalne właściwości leczniczne.
Imbir polecam zawsze. Jego siła dezynfekcji bez skutków ubocznych jest tak wielka, że do dziś zachwycam się nim, jako produktu do higieny jamy ustnej.
Sól, jeśli nie mamy całkowicie naturalnej, lepiej sobie odpuścić. Ale jak zobaczycie z solą efekt czystych zębów utrzymuje się kilka godzin dłużej, nie wiem czemu tak jest, ale tak jest.
Nagietek, Pokrzywa, Dziurawiec, wywierają szczególnie korzystne działanie w czasie mycia zębów. Zarówno na zęby jak i na dziąsła (szczególnie Nagietek). Jeśli nie mamy któregoś ze składników, to nic wielkiego się nie stanie, ale lepiej mieć je wszystkie.

To wszystko Proszę Państwa - to jest proste i skuteczne. Uwalnia nas od chemii, od przemysłu, od potrzeby posiadania kasy (można mieć ogródek ziołowy).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 19:24    Temat postu: Imbir do pielęgnacji zębów Odpowiedz z cytatem

Imbir w pielęgnacji zębów

Znaczenie Imbiru w myciu zębów jest bardzo duze. Produkt ten odkąd jest w Polsce szeroko dostępny i bardzo tani (miesiąc używania Imbiru w paście nie przekracza 1zł).

W paście do zębów jest tak ważny, że manipuluję jego proporcją wówczas gdy mam taką potrzebę. Gdy mam stan zapalny lub rozwija mi się dużo gnilnych bakterii, to używam wtedy więcej zmielonego imbiru. Pasta jest wtedy ostrzejsza, ale działa dłużej i lepiej. Jeśli czuję że potrzebuję delikatniejszej pasty, to używam mniej imbiru - dzieciom można tez podawać mniej imbiru, wtedy pasta będzie przyjemniejsza.


Imbir zamiast gumy do żucia
Moje odkrycie dotyczy świeżego Imbiru. Stwierdziłem, że skoro jego właściwości antybakteryjne i ogólnie dezynfekujące są tak wielkie, a jednocześnie jego skutki uboczne są praktycznie żadne (poza szczypaniem i pieczeniem), więc mogę użyć go do dezynfekcji samodzielnie.
Po posiłku lub gdy długo nie mogę umyć zębów, biorę z kieszeni kawałek świeżego imbiru (koszt 2-3zł na miesiąc) i odgryzam. Gryzę i żuję przez kilka minut. Wystarczy kawałek nieco mniejszy niż ziarno zielonego groszku. Powyżej 10-15 minut skuteczność imbiru żutego zmniejsza się prawie do zera, wtedy albo wypluwamy i odgryzamy nowy kawałek, albo kończymy żucie. Dezynfekuję wtedy jamę ustną, ewentualne stany zapalne jeśli występują. Bez mycia zębów, bakterie namnażają się znowu po bardzo krótkim czasie. Czyli jeśli nie mamy możliwości umycia zębów, Imbir spełnia dokładnie taką samą rolę jak te wszystkie reklamowane gumy po jedzeniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 19:36    Temat postu: Zioła zamiast wody Odpowiedz z cytatem

Swojego czasu mieszałem z pastą ziołową Herbatę ziołową zamiast wody.

I robię to nadal jeśli mam na to czas, lub czuję potrzebę.

Procedura wygląda tak.

Parzę sobię herbatę o następującym składzie, z dowolnie wybranych poniższych składników, w dowolnych proporcjach, może być tylko jeden z nich, a mogą być wszystkie:
- tymianek
- szałwia
- nagietek
- mięta
- rumianek
- pokrzywa
- dziurawiec
- zielona herbata

Czyli dokładnie te same zioła co w paście, z wyjątkiem zielonej herbaty (wyrównuje środowisko kwasowe w ustach).
Wypijam sobie połowę herbaty gdy się zaparzy.
i zabieram się za mycie zębów. Myję normalnie zęby Lipą i Pastą Ziołową, z tym że rozrabiam pastę z herbatą, a nie z wodą.
A po umyciu zębów nie płuczę ust wodą tylko tą herbatą. Ostatnie jedno lub dwa płukania, wykonuję przez kilka minut. Można po prostu trzymać tą herbatę w ustach.

Zwiększy to znacznie skuteczność naszego mycia, przedłuży czas komfortu po umyciu zębów. I lepiej zabezpieczy nasze zęby na noc. A w dzień nasz oddech będzie dłużej przyjemny.

Jeśli nie mam przy sobie pasty, bo zapomniałem, jestem u znajomych, to zaparzam sobie herbatkę z jednym lub wielu z tych ziół co napisałem wyżej, i najzwyczajniej wykonuję całą opisaną wyżej procedurę, tylko że nie dosypuję pasty, myję herbatą ziołową zęby, maczając w niej Lipę(oczywiście odlewam do spodeczka wpierw z dużą łyżkę tej herbaty). Skuteczność mycia zębów w ten sposób jest zadowalająca. Realnie dezynfekuje to zęby, szczególnie jeśli mamy szałwię.

Byłbym zapomniał. Jeśli zioła mamy w torebkach papierowych to wysypujemy je przed zaparzeniem herbaty. Papier z torebek wciąga wiele substancji czynnych. Jest zwykłym filtrem. Zmniejsza się wtedy skuteczność herbaty ziołowej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 19:59    Temat postu: Mycie samą wodą Odpowiedz z cytatem

Mycie zębów tylko wodą

Mycie zębów samą wodą jest bardzo korzystne. Szczególnie wodą ze strumieni lub rzek. Zaobserwowałem, że jeśli użyta do tego woda jest z górskiego strumienia, to zęby wzmacniają się. Nie mam pojęcia dlaczego. Zauważyłem jedynie taką "drobnostkę".

Używamy wtedy normalnie Lipy lub innego krzewu/drzewa i co chwilę w czasie mycia płuczemy naszą szczoteczkę w wodzie.

Dobry jest to sposób mycia jeśli nasza dieta jest w miarę naturalna, a stan naszych zębów i dziąseł dobry lub bardzo dobry.

Wtedy nie pogarsza się stan naszych zębów, ale tylko wtedy kiedy nie spożywamy syfu, nawet jeśli nie zostaje on na naszych zębach, bo wraz z nalotem na zębach, który pochodzi w dużej części z jelit i z oddechu, ten cały syf, i to wręcz skondensowany, bo nalot na zębach jest sposobem oczyszczania się organizmu z trucizn, osadza się na naszych zębach i dziąsłach.

Woda jest więc dobra do mycia zębów jeśli prowadzimy zdrowy tryb życia dietetycznego i mamy zdrową jamę ustną (brak stanów zapalnych, opuszczonych dziąseł, dziur otwartych). W innym przypadku myć wodą można tylko przez krótki okres czasu (kilka, kilkanaście dni), i potem należy wrócić do mycia zębów pastą, najlepiej ziołową.
Samo płukanie zębów herbatami ziołowymi przy myciu zębów wodą, wystarcza. Ale jeśli myjemy zęby co kilka godzin. Czyli WIĘCEJ niż 2 razy dziennie. I kilka razy dziennie pijemy herbatę z wcześniej wymienionych ziół. Tylko po co? Za dużo zadymy. Przy użyciu jeden raz dziennie pasty do zębów ziołowej, uzyskujemy ten sam efekt.


Myję zęby wodą czystą w czasie głodówek. Wtedy też kupuję sobię najmiększą szczoteczkę plastikową (gałązki drzew gryzione zakłócają proces głodowania). Szczoteczkę tą moczę w wodzie z solą cały czas kiedy jej nie używam. Przed myciem opłukuję szczoteczkę z soli.
Po poście (zwykle kilka dni) wywalam szczoteczkę plastikową do kosza.
Jeśli ktoś zna lepszy sposób na mycie zęby w czasie postu, to niech pochwali się. Na pewno są lepsze sposoby, ale nie znam ich. W końcu nie od dziś ludzie poszczą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 20:20    Temat postu: Mycie zębów uryną Odpowiedz z cytatem

Uryna w myciu zębów

Własny mocz (może być ewentualnie czyjś lub krowi choć jest słabszy), od niepamiętnych czasów jest używany do pielęgnacji zębów, dziąseł, i jamy ustnej w ogóle.

Używałem najdłużej 4 miesiące codzinnie uryny do płukania ust. 2 razy dziennie przez 20 minut, czasem dodatkowe płukania po 10 minut. A więc stosunkowo długo moje usta miały przez okres tych 4 miesięcy kontakt z moją surową, nieodparowaną i nierozcieńczoną uryną i raczej nie starszą niż 2 doby, bo powyżej 2 dób śmierdziała już tak, że nie byłem w stanie jej używać Wink.

W tym czasie jadłem tak jak zwykle, czyli wegańsko, wtedy od czasu do czasu jadłem słodycze dostępne w sklepach z białym cukrem, jednak nie częściej niż około 1-2 na tydzień.

Podobno uryna leczy zęby, wybiela je. Leczy też dziąsła, podnosi je.

NIC takiego nie zauważyłem. Eksperyment przerwałem po 4 miesiącach, gdyż używanie uryny nic nie wniosło pozytywnego w stan moich zębów i dziąseł.

Co do wybielania zębów, to z jednej strony po kilkunastu dniach trochę faktycznie wybieliły mi się zęby. Ale po około półtora-dwóch miesiącach, zaczęły żółknąć.

Kolejny negatywny aspekt to smród. Przy całowaniu czuć ode mnie było urynę. Nawet mycie zębów dwukrotnie wodą i pastą aktualnie wtedy używaną, nie pomagało pozbyć się smrodu. Picie ziół jak mięta, też nie pomagało.

W czasie tych 4 miesięcy myłem zęby w odstępach między 2 razy dziennie a raz na 2 dni, w zależności od potrzeby. Zazwyczaj w tym czasie DODATKOWO mieszałem moją pastę, nie z wodą ale z uryną !

Przez okres tych 4 miesięcy z tego co pamiętam, eksperymentowałem 2 razy z pastą, i przez miesiąc używałem w paście orzechów piorących, a przez pozostały okres czasu sody oczyszczonej. W składzie past ziół było mało lub wcale. W składzie był Imbir. Ale była i tak zdecydowanie lepsza niż chemiczna. Oczywiście myłem usta Lipą.

W czasie tym nie spożywałem uryny. Chciałem zobaczyć jak zadziała. Niestety, okres 4 miesięcy albo był za krótki, albo ja popełniałem jakiś błąd, albo coś przeoczyłem, albo po prostu uryna nie działa w moim przypadku leczniczo.

Dziąsła wtedy miałem opadnięte (problem od dłuższego czasu), miałem nadzieję, że nabiorą sił. A krwawiły po 4 miesiącach nadal.
Kamień nazębny jak był, wpierw tak był potem.
Stan zapalny zęba, który wtedy miałem z lekka ustępował przy płukaniu uryną. Ale zwykły tymianek lub mięta działa kilka razy szybciej, nie mówiąc o szałwii.

Eksperyment przeprowadzałem około 2 lata temu.
Uważam jego rezultat za NEGATYWNY.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 21:13    Temat postu: Cytryna Odpowiedz z cytatem

Cytryna w myciu i pielęgnacji zębów jest dość ważna i użyteczna.

Aczkolwiek dzisiaj po 11 latach różnych z nią eksperymentów, prawie jej nie używam. Dlatego, że ma również swoje skutki uboczne.

Przez Michała Tombaka jest polecana jako jeden ze składników pasty do zębów. Tak też używałem jej kilka lat.

Zalety używania cytryny w paście do zębów (zamiast wody lub kilka kropel cytryny a reszta wody), mowa oczywiście o paście ziołowej:
- dezynfekcja - lepiej umyjemy zęby, więcej bakterii zginie. Ogólnie lepsza dezynfekcja. Efekt ten uzyskujemy też z ziół a szczególnie imbiru.
- zapachy - eliminuje zapachy różnych pokarmów. Nie działa w tym wybitnie skutecznie, ale jednak można ten efekt zaobserwować. Podobnie działają też zioła, nie wiem co mocniej.
- usuwanie kamienia nazębnego - jest to niezaprzeczalna zaleta cytryny. Kwasy w niej zawarte rozpuszczają kamień nazębny, aczkolwiek stosunkowo wolno i przy wybitnie twardej wodzie, przyrost kamienia nazębnego jest większy niż usuwanie go przez cytrynę podczas mycia zębów.
- usuwanie przebarwień i rozjaśnianie zębów - to działanie cytryny jest niewielkie, ale da rade je odnotować już po kilku dniach mycia zębów ze świeżym sokiem z cytryny zamiast wody.
- Mycie - cytryna jest świetnym środkiem myjącym. Sam osobiście używam cytryny często zamiast mydła.

Wady używania cytryny w paście do zębów:
- zdarcie powłoki ochronnej - to jest koronny argument mojego zaprzestania używania jej do mycia zębów. Nawet niewielka ilość cytryny tak działa (może ktoś z Was poeksperymentuje i okaże się że na przykład bardzo niewielka, określona ilość cytryny jednak jest dobra). Kilka godzin po umyciu zębów utrzymuje się stan zębów bez ochrony. Nie można wypić wtedy nic gorącego lub bardzo zimnego, nie mówiąc już o jedzeniu. Stan ten może utrzymywać się od 2-3 godzin, nawet do 1 doby, w zależności od stanu naszego organizmu (nie wiem od czego to zależy, ale chyba ciało śliną neutralizuje negatywne skutki użycia cytryny).

Choć jej zalety usuwania kamienia nazębnego i jako środek myjący i dezynfekujący, są niezaprzeczalne, to jednak jej efekt uboczny jest tak duży, że przestałem jej używać.

Przy użyciu cytryny efektywność pasty do zębów faktycznie wzrasta kilka razy. I jeśli komuś Pasta Ziołowa to za mało. To niech dodaje do niej cytryny. Ale najlepiej na noc. A rano i w dzień używa bez cytryny pasty, żeby nie przejmować się wrażliwymi zębami podczas jedzenia.

Jeśli zachodzi potrzeba, można z dowolną szczoteczką użyć cytryny jako samodzielnej pasty. Świeży sok z cytryny jest świetnym materiałem na pastę do zębów. A jeśli zęby są silne, to można jej z powodzeniem używać.

Cytryny w razie potrzeby można użyć jako samodzielnej formy mycia BEZ innej PASTY i SZCZOTECZKI. Najzwyczajniej bierzemy kawałek świeżej cytryny i myjemy miąższem zęby z każdej możliwej strony, tak samo język i podniebienie. Efektem będziecie zaskoczeni.

Cytryna jest też lecznicza, można jej siły używać przez określony czas żeby wyleczyć stan zapalny w ustach bez względu na miejsce występowania. Płuczemy często wodą z dużą ilością soku z cytryny usta. Trzymamy ten płyn w ustach nie mniej niż kilka minut. A najlepiej do zaprzestania pieczenia i uczucia dyskomfortu, wtedy to cytryna spełniła swoją rolę.

Mój tata leczy problem u psów i kotów (jest lekarzem weterynarii) z kamieniem nazębnym i smrodem w taki sposób:
- wpierw wyrywa im wszystkie zepsute zęby
- potem codziennie (1 raz dziennie) plasterkiem świeżej cytryny smaruje zęby psu lub kotu zęby z zewnątrz (można też wewnątrz).
Po kilku tygodniach przestaje śmierdzieć a kamień powoli sobie zanika.

Zużytą cytrynę, czyli tą z której wycisnęliśmy sok, możemy wywinąć na lewą stronę i umyć się nią tak jak mydłem. Wszystkie kobiety będą zachwycone. Jakość tego mydła jest lepsza niż tych za 200zł od sztuki !!! Skóra będzie gładka, rozjaśniona, delikatna, czyściutka, pachnąca. Cytryna jest królewskim sposobem mycia ciała, każda kobieta która dba o ciało może z powodzeniem używać cytryny bez obawy o zdrowie. Mycie twarzy cytryną to najlepsze co możemy zrobić. Znikają pryszcze !!!!, Skóra nie tylko jest umyta ale i odżywiona !!!!! Nie ma drugiej takiej odżywki, i mydła jak cytryna.
A najlepsze jest że możemy do tego użyć połówki cytryny już zużytej (wyciśniętej). Więc nie kosztuje nas to dodatkowo.
W czasie mycia robimy tak. Smarujemy się cytryną i myjemy tym "mydłem" z cytryny. Umyjemy się od razu, i od razu możemy się spłukać. Ale jeśli chcemy odżywić skórę, to odczekujemy nawet do 10 minut i dopiero wtedy się spłukujemy.
Proszę Państwa tak użyta cytryna jest najlepszym środkiem odżywczym, wszystkie kolageny, Q10 i inny srety przy tym się kryją. Chcecie się przekonać? Spróbujcie przez kilka tygodni, będziecie bardzo zdziwieni !
To jest taka dygresja do tematu zębów, ale nie mogłem się powstrzymać, bo przy myciu zębów cytryną, ich skórki nie muszą iść do wyrzucenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 21:35    Temat postu: Truskawki jako środek usuwania kamienia nazębnego Odpowiedz z cytatem

Truskawki do usuwania kamienia nazębnego

Jest to znany w medycynie ludowej środek usuwający kamień nazębny.
Truskawki są mocniejsze od cytryny, od past chemicznych usuwających kamień nazębny i od wszystkich innych sposobów naturalnych jakie znam.

W internecie polskim i angielskim możemy znaleźć różne wypowiedzi na temat tego jak używać truskawek do usuwania kamienia nazębnego.

Oto sposób w jaki ja pozbyłem się kamienia nazębnego:
Codziennie jeden raz przez godzinę wykonywałem następujący zabieg. Potem też zauważyłem, że mogę przyśpieszyć kurację przez 2 zabiegi dziennie.
- Robiąc sobie jakąś niewymagającą mówienia czynność, brałem truskawki na tależyk, od 2 do 10 truskawek. Kroiłem je w plasterki grubości 3-4mm. Brałem taki plasterek i przykładałem na zewnętrzną (widoczną przy uśmiechu) stronę zębów w miejsce gdzie znajdował się kamień nazębny, ten plasterek. I zamykałem usta. Czyli plasterek znajdował się między wargami a zębami. Co jakiś czas jak rozpuści się ten plasterek (kilkadziesiąt sekund do kilkunastu minut), połykamy to co zostało i wkładamy nowy, świeży plasterek. I tak przez godzinę.
Co kilka minut ruszałem plasterkiem w ustach lub przyciskałem go palcem przez skórę, żeby uwolnić nieco soku z truskawki, aby miał lepszy kontakt z kamieniem.

Już po 2 dniu zaczął mi kamień nazębny odpadać płatami !!! Kruszyć się, odpryskiwać przy jedzeniu twardych rzeczy. Po tygodniu został się jedynie jeden twardy kamień, który miałem od lat, z tyłu zębów. Pomogłem zabiegowi biorąc wykałaczki i podważając osłabiony kamień nazębny. Świetnie to skutkowało i w ten sposób oczyściłem wiele kamienia w miejścach odsłoniętych zębów przez dziąsła opadnięte (paradontoza).

Ten jeden twardy kamień stawał się coraz słabszy, można obserwować kolor i strukturę kamienia jak się zmienia w czasie tego zabiegu. Pewnie jakbym kontynuował zabieg to po następnych tygodniach i on by uległ usunięciu.

Sposób szybki, a nawet bardzo szybki, leczniczo. Do tego działanie truskawek jest takie, że odżywia dziąsła i podnosi je (teoretycznie to niemożliwe wg. akademickiej stomatologii). Faktycznie moje dziąsła przestały krwawić po tym tygodniu stosowania truskawek, ale wyleczenie paradontozy nie nastąpiło, i nie dziwię się, bo tydzień to bardzo mało czasu.

Uwaga, chińskie truskawki też działają !!! Więc i w zimie można zabieg wykonać Smile

Wszelkie eksperymenty w kwestii truskawek, proszę przedstawiać na forum. Dziękuję i słodkich eksperymentów życzę Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 21:46    Temat postu: Olej w paście ziołowej Odpowiedz z cytatem

Olej

Zastosowanie oleju w pielęgnacji zębów jest znane od dawna.

Tombak i wielu innych autorów poleca olej jako dodatek do własnoręcznie zrobionej pasty do zębów. Wiele eksperymentów z różnymi olejami robiłem, no i faktycznie działają, chroniąc zęby.
Ale problem z nimi jest taki. Jeśli dodamy do naszej pasty, nawet kropelkę oleju, wówczas zmniejszy on skuteczność pasty nawet kilkadziesiąt (!!!) razy.
Olej oblepia zioła i inne składniki pasty a także oblepia same zęby. W ten sposób pozostałe składniki pasty do zębów nie mają dostępu do zębów i dziąseł podczas mycia.
Jest to w tym przypadku bardzo negatywny aspekt, który sprawia, że w zasadzie myjemy zęby samym olejem.

Z tego też powodu nigdy za długo nie dodawałem oleju do pasty do zębów.

Więc jakichś szerszych obserwacji nie poczyniłem.

Ktoś ma inne spostrzeżenia? Ktoś używał oleju przez kilka miesięcy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 22:04    Temat postu: Brak efektów uboczny pasty ziołowej Odpowiedz z cytatem

Brak efektów ubocznych Pasty Ziołowej
Można jej używać tak często jak się chce


Pasta ziołowa, rozcieńczana w wodzie lub herbacie ziołowej, może być używana tyle razy ile mamy na to ochotę - nawet 100 razy dziennie !
Nie wpływa ona w żaden sposób negatywnie na zęby, dziąsła i usta. Pod warunkiem że używamy Lipy jako szczoteczki. W przypadku plastiku lub innych drzew/krzewów, nie są mi znane informacje na ten temat.

Lipy używam przez 9/10 czasu od 11 lat. Dlatego najlepiej poznałem jej działanie.

Gdzieś tam na forum hunab-ku wypowiadał się, o szkodliwości częstego mycia zębów. Zgadzam się z nim. Jednakże przy zastosowaniu Lipy i Pasty Ziołowej mojego składu, efektów takich nie zaobserwowałem i z powodzeniem polecam ją do używania ile razy się chce i jak często się chce.

Jeśli do pasty dodamy inne składniki takie jak soda oczyszczona (polecana bardzo często przez różnych naturoterapeutów) wówczas wzbraniam przed myciem zębów częściej niż raz na dobę. Przy cytrynie w paście komfort też jest mały, więc pewnie sami nie będziemy chcieli używać takiej pasty częściej niż raz na dobę. Inne składniki też zwykle sprawiają, że nie można używać past zbyt często. O chemicznej nie wspomnę, a tej z fluorem to wybitnie nie wolno używać cześciej niż raz dziennie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 22:11    Temat postu: Sól Odpowiedz z cytatem

Sól

Poleca się ją na przykład po umyciu zębów (bez względu na pastę i szczoteczkę) do trzymania w ustach 1 ziarenka soli przez kilka minut do pół godziny (tybetańczycy w medycynie ludowej). Taka propozycja ze strony różnych medycyn ludowych jest także bez mycia zębów po każdym posiłku, żeby wziąść duże zirno soli i trzymać w ustach przez określony czas (różny w zależności od źródeł).
Wyrównuje to podobność środowisko w ustach i pomaga w trawieniu zjedzonego posiłku (pomimo, że potem tą ślinę z solą należy wypluć).

Nigdy nie eksperymentowałem z tym dłużej niż kilka dni. Wypowiedzieć nie mogę się.

Jeśli ktoś wie coś więcej tak w teorii jak i praktyce, to niech wypowie się tutaj.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 22:22    Temat postu: Czosnek Odpowiedz z cytatem

Czosnek jako środek dezynfekujący.

Wiele razy w okresie 11 lat nauki naturalnych sposobów leczenia zębów i dziąseł, obserwowałem, jak będąc chory, używałem czosnku do leczenia kataru czy innego badziewia, to przy okazji likwidowałem stan zapalny w zębie.

Wytłumaczę od razu co znaczy "używanie czosnku do leczenia". W tym przypadku chodzi o spożywanie czosnku. Czyli najlepiej na czczo, lub parę godzin po posiłku, bierzemy 1-4 dużych lub średnich ząbków czosnku, obieramy ze skórki. Następnie po kolei bierzemy w usta każdy ząbek, rozgryzamy na papkę nie krócej niż minutę, a najlepiej ze 2-3 minuty, i połykamy powoli, i potem następny ząbek. Taki zabieg już jeden często odrzegnuje katar lub inne choroby. Ale można go wykonywać nawet 2-3 razy dziennie, w zależności od siły choroby, i jej momentu (wzrost-przeciążenie-zakańczanie). Po spożyciu czosnku nie pijemy nic i nie jemy conajmniej przez pół godziny-godzinę.
A ilość ząbów czosnku jaką trzeba spożywać zależy od:
- jakości czosnku (polskiego wystarczy 1-2, chińskiego trzeba 2-4)
- gatunku czosnku (tradycyjny polski czosnek jest najsilniejszy)
- wagi ciała (osoby cięższe potrzebują więcej czosnku i częściej)
- gatunku i siły choroby (im silniejsza tym więcej czosnku, oraz na przykład im więcej śluzu się w chorobie wytwarza tym więcej czosnku trzeba brać)


Przy tym wszystkim leczą się zęby. Podaję to przy okazji zębów, bo na codzień większość ludzi nie chce używać czosnku z powodów społecznych. Ale jeśli ktoś chce, to działa on skutecznie w likwidowaniu zapaleń w jamie ustnej, pomaga też usuwać krwawienia dziąseł.
Cóż, jest to w końcu najlepszy jak dotąd antybiotyk jaki jest w Polsce dostępny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 16 23:26    Temat postu: Naturalne środki przeciwbólowe zębów Odpowiedz z cytatem

Goździki i mięta jako środki przeciwbólowe

Moi Drodzy, gdyby nie Goździki, to nie wiem co bym zrobił wiele razy. Ponieważ nie jeden raz borykałem się z zapaleniem w jamie ustnej, gdyż stwierdziłem jakieś 13 lat temu, że nie będę chodził do dentysty, i będę sam leczył zęby.
Szczególnie te niewłaściwie potraktowane przez dentystów zęby, z moim nałogiem cukrowym lata temu, doprowadziło do otwarcia niektórych zębów, i do powstawania stanów zapalnych mniej lub bardziej ciężkich, w otwartych ranach, z dostępem do miazgi i korzenia zęba. Stany takie przez okres 11 lat, występowały czasowo u mnie przez około 8 lat w okresie tych 11 lat. Czyli przez sporą część czasu. Dziś nadal mam jedną taką dziurę.
Uczyniłem to aby eksperymentować na własnym ciele, szukałem środków najskuteczniejszych. Nie była wtedy (dziś zresztą nie jest wiele lepiej) dostępna żadna informacja na temat naturalnych sposobów leczenia zębów. Stwierdziłem że chodzenie do dentysty tylko pogarszało mi sprawę, bo ich "cudownym rozwiązaniem" jest usunięcie 3/4 objętości zęba, i wstawienie w to miejsce sztucznego wypełnienia.
To jest sposób tragiczny przez idiotyczny. Inaczej tego nazwać nie mogę. Ale nie piszę tego wątku żeby wyżywać się na stomatologii akademickiej, tylko żeby stworzyć realne narzędzia leczenia zębów.

Powracając do tematu wiele razy było tak, że miałem silny stan zapalny zębów, który trwał przez kilka dni. Zdaża się tak zawsze gdy zjem biały rafinowany cukier, czyli jednym słowem najem się słodyczy. A moje ulubione słodycze do czekolada bezmleczna (ok 40-60gram cukru na tabliczkę) oraz chałwa (około 50% cukru). A ponieważ lubiłem zjeść w przeszłości nie jedną ale 2-4-10 tabliczek od razu lub pół kilo chałwy (no lubie sobie czasem dogodzić, ale już aż tyle nie jem). Po prostu cały posiłek to są słodycze.
Uznałem to za najmniej szkodliwe dla organizmu. Moje ciało po spożyciu ponad 100 gram cukru rafinowanego, oczyszcza tą truciznę od razu. Przez następną 1-2 doby mam sraczkę, żeby tylko usunąć toksynę z ciała. Zwykle nie zjadałem cukru częściej niż raz, lub dwa w miesiącu. Ale jeśli jadłem przez kilka dni z rzędu, wtedy zaczynał się stan zapalny otwartego zęba.

No i oczywiście moje przedawkowanie cukru odbijało się bólem.
Wtedy albo silny środek przeciwbólowy Ibuprom lub inne świństwo (nigdy tego nie wziąłem), albo dentysta, albo..... no właśnie, albo co?!

Dowiedziałem się, że żołnierze swojego czasu używali goździków. A więc i ja spróbowałem

A więc 2-4 goździki w usta i gryzę i trzymam papkę pogryzioną i mieszam ze śliną. I tak przez pół godziny trzymam w ustach. Po 15 minutach ostry silny ból, już zaczyna mijać. Po pół godziny przy lekkim bólu można wypluć ślinę i olać temat. Przy bardzo silnym bólu trzeba wypluć wszytko wziąść kolejne 2-4 goździki i powtórzyć wszsytko. I tak co pół godziny. Można powtarzać nawet cały dzień. Nie zaobserwowałem długofalowych efektów ubocznych.
Zazwyczaj po 2 godzinach trzymania i gryzienia goździków (zmienianych co 30-40 minut), mija nawet najsilniejszy ból, i spokojnie można pracować umysłowo lub robić inne rzeczy.
Jedynym efektem ubocznym jest odrętwienie jamy ustnej. Które mija po zaprzestaniu używania goździków, bez względu na to jak długo ich używaliśmy (nawet tydzień, codziennie po parę godzin !!!!).

Paczka goździków kosztuje 1 zł i starcza na około miesiąc ciągłego używania. Żaden lek na ból zęba nie jest taki tani i taki skuteczny !
Każdy inny lek jaki używałem ponad 11 lat temu, nie był taki silny i szybki w działaniu jak goździki. Może coś od tego czasu się zmieniło, a może i nie.
Jedynym problemem goździków okres czasu jaki po zastosowaniu działają. Jeśli silny jest stan zapalny, to 3 razy dziennie po godzinie lub dwóch godzinach, trzeba trzymać w ustach. I tylko wtedy będzie działać. Ale podejżewam, że przy takim stanie trzeba nie rzadziej niż 2 razy dziennie spożywać leki przeciwbólowe. Więc na to samo wychodzi, tylko pastylkę połykamy i już, a goździki trzeba trzymać w tych ustach jednak. Ale nie ma efektów ubocznych, nie ma negatywnych skutków dla zdrowia, cena jest taka, że każdego na nie stać. Można bez obaw dzieciom je dawać, jak połkną to tylko dobrze dla nich.

Gdyby nie goździki to wiele razy byłbym w tarapatach.
Oczywiście jestem na tyle kumaty, że od razy przy pojawieniu się stanu zapalnego, przestawałem całkowicie spożywać cukier (na codzień jem wegańsko, a wcześniej wegetariańsko), wtedy stan zapalny mijał po 2-4 dniach. I TYLKO goździki wystarczały. W tym czasie częściej niż zazwyczaj myłem zęby moimi pastami o różnym składzie.

Wiele razy słyszałem od starszych ludzi lub czytałem, że goździki działają tylko przeciwbólowo i trzeba w miarę możliwości jak najszybciej iść do dentysty.
Moje obserwacje wilokrotnego stosowania goździków pokazały mi coś innego. Goździki same w sobie również pomagają leczyć stan zapalny i to dosyć skutecznie.

Nie spotkałem skuteczniejszego środka przeciwbólowego niż goździki. Kilka osób próbowało ich użyć i stwierdzili że mało działają. Ale używali ich 10-20 minut tylko. Potem łykali tablety.
To jest bardzo ważne, goździki aby zadziałały naprawdę skutecznie muszą być trzymane w ustach przez 1, a najlepiej 2 godziny. Wtedy BÓL CAŁKOWICIE MIJA, bez względu na jego pochodzenie !!!

Jeśli stan zapalny lub inny ból jest bardzo silny, wtedy goździki po 2-3 godzinach zlikwidują ból, ale może pozostać pulsowanie w tym miejscu. Jest to dosyć nieprzyjemne uczucie, ale świadczy pozytywnie, o tym, że ciało wzmogło przepływ krwii do chorego miejsca, w celu samoleczenia.

Ja używałem tylko goździków, ponieważ znałem dokładnie źródło i przyczynę mojego bólu i zapalenia, i umiałem natychmiast wyeliminować przyczynę schorzenia, dlatego używałem tylko goździków. Jeśli nie jesteście pewni, traktujcie goździki TYLKO jako środek przeciwbólowy.
A jeśli eksperymentujecie podobnie do mnie, to tylko na własne ryzyko. Stany zapalne i zjawiska w których pojawia się ból, są bardzo niebezpieczne, dlatego bądźcie ostrożni, używajcie wiedzy, intuicji i rady innych, kiedy robicie takie eksperymenty. Ja byłem osamotniony w moich doświadczeniach, ale cóż, ryzyko. Bez tego nie zebrał bym wiedzy i doświadczenia. Mam nadzieję, że przydatnego dla innych.


Mięta również działa przeciwbólowo. Jednak bardzo słabo. Ale jeśłi mamy jakiś delikatny ból. To picie często w ciągu dnia mocnej herbaty miętowej, usunie ten ból. Płuczcie usta taką herbatą, trzymajcie w ustach długo tą mięte, nawet kilkanaście minut.
Długich eksperymentów nie robiłem, bo jeśli ból był silniejszy, używałem goździków i z bani. Jednak dla dzieci może to być alternatywa. Dla nas samych też. Szczególnie jak zamiast naparu zrobimy wywar z mięty, czyli pogotujemy ją trochę, wtedy będzie silniejsza. Mam tylko 1 doświadczenie z tym. Więc jeśli ktoś sprawdzi, że po gotowaniu mięty rzeczywiście nie traci ona swoich właściwości przeciwbólowych, ale je zwiększa, to proszę o tym napisać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 17 00:00    Temat postu: Zasklepianie ubytków w zębach Odpowiedz z cytatem

Zasklepianie ubytków w zębach i samoleczenie szkliwa

Temat chyba najbardziej tajemniczy i najbardziej kontrowersyjny. A jednocześnie najbardziej porządany przez nas i najbardziej ukrywany przez przemysł dentystyczny.

Kwestia jest w tym, że nasze ciało potrafi samo odbudować szkliwo zębów, oraz zalać szkliwem już istniejące dziury, nawet rozległe.
Zalewanie rozległych dziur może być maksymalnie do 2 milimetrów grubości, czyli zęby z głębokimi dziurami nie odzyskają swojej pełnej krasy w wyglądzie, ale staną się zdrowe. Zęby leczą się tylko te żywe, czyli nie te leczone kanałowo (co uważam za kompletną głupotę w stomatologii).

Przeczy to oficjalnej wiedzy medycznej. Jak to jest możliwe? Uprzedzam, że to co teraz piszę w tym temacie to tylko TEORIA, bo nigdy tego nie doświadczyłem, czyli nie udało mi się to. A więc możliwe to jest dlatego, że w zębach jak i w kościach, następuje ciągły przepływ substancji odżywczych, nawet bez udziału krwii, z komórki do komórki, oraz przez inne "patenty" naszych komórek tkanki łącznej, kostnej i zębowej. I nie wiem czy jeszcze jakiś sposób ma ciało, ale jak mamy odłupany kawałek szkliwa, to odbuduje się on. Jak to się dzieje, nie wiem, ale tak się dzieje. I to na tak szeroką skalę, że zjawisko to występuje z całą pewnością.

Do rzeczy. Czyli jak to zrobić.
Giennadij Małachow w jednej ze swoich książek (bodajże Dieta lecznicza i rozdzielna), podaje taki oto przepis na to zjawisko.
- Przez NIE MNIEJ niż 3 tygodnie pić NIE MNIEJ niż 3 szklanki dziennie soku z surowej, białej kapusty. Dotego najlepiej łączyć to z sokiem z marchwii, i mówi też o innych sokach, ale te 2 soki wymienił jako najważniejsze, i napisał też, że w ostateczności może być czysty sok z białej kapusty. Tylko tego soku ma być nie mniej niż 3 szklanki dziennie, więc jeśli zmieszamy go na pół z sokiem z marchwii to mamy już 6 szklanek dziennie. I 3 razy dziennie po 2 szklanki to nam wychodzi. Dużo tego. Ale pewnie się opłaca. Małachow pisze, że po 3-5 tygodniach powinniśmy widzieć pierwsze efekty zasklepiania się zębów.

Dotarłem do tej wiedzy rok temu, niestety od tego czasu życie tak układa mi się, że nie mogłem spróbować tego. A jest to faktycznie najłatwiejszy ze znanych mi sposobów na dokonanie tego.


Drugim, ostatnio opisywanym w magazynie Nexus, sposobem jest właściwe odżywianie, gdzie po 6-8 miesiącach już pojawiają się pierwsze efekty. Autor podaje, że spożywa tylko naturalne i pełne produkty. Szczególnie tłuszcze zwierzęce takie jak masło i mięso, ze zwierząt żyjących w całkowitej przyrodzie, na przykład na górskich łąkach (podaje szwajcarów nawet dzisiaj żyjących w trudno dostępnych obszarach górskich). Wspomina, że różne tłuszcze i witaminy rozpuszczalne w tłuszczach oraz aktywatory w nich, są tak wybitnie ważne, że odgrywają kluczową rolę w odbudowywaniu kości i zębów. Dieta ta musi zawierać też zboża żyto z pełnego przemiału, starego gatunku (nie te nowe zboże co się łatwo łamie), i chleb na nim pieczony MUSI być 100% pełnoziarnisty, i na zakwasie. Warzyw dużo, owoców mniej, ale też sporo w diecie musi być. Warzywa i owoce te oczywiście te z własnego ogrodu. Bo inne są wyjałowione i zawierają do 4 razy mniej minerałów i witamin rozpuszczalnych w wodzie i do 10 razy mniej witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.
Jednym słowem musimy zwiększyć 4 razy ilość witamin rozpuszczalnych w wodzie i 10 razy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, od tego co spożywamy na codzień. Wtedy nasze zęby w skrócie będą się leczyć.

http://www.igya.pl/schorzenia-choroby/80-choroby-zebow/436-leczenie-prochnicy-zebow-naturalnym-odzywianiem.html
tutaj jest o tym artykuł, dla zainteresowanych. Można też znaleźć wypowiedzi (chyba samego autora) na youtube z polskimi napisami. Nie pamiętam teraz gdzie to jest, może ktoś wklei link. Wystarczy wpisac w google "naturalne leczenie zębów" i wtedy przeszukać pierwszych kilkadziet linków.

O takiej reakcji zasklepiania ubytków, słyszałem też w czasie długich postów, a także w czasie długiego spożywania uryny, a także w czasie długotrwałego praktykowania energetycznych praktych, takich jak sungazing.
To tak w skrócie dla zaznaczenia tematu. Ogólnie ciało nasze posiada taką zdolność. Będę robić własne eksperymenty najszybciej jak się da.
Teraz pozostaje mi tylko oblizać się smakiem, bo usunięcie pruchnicy i zalanie dziur, to marzenie, które trudno zrealizować w naszym świecie ze względu na jakość jedzenia jakie posiadamy. Cóż, mam nadzieję, że opracuję lub ktoś opracuje prosty, szybk, tani i skuteczny sposób uczynienia tego. Wówczas to chodzenie do dentysty poza kosmetyką przestanie być prawie potrzebne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 17 00:09    Temat postu: O mnie Odpowiedz z cytatem

Podam trochę informacji o mnie, może to być komuś przydatne przy ustalaniu dawek lub do innych celów w związku z zębami.

Urodziłem się w 1983 roku, ważę 65-70 kilo.

Moje dane kontaktowe w razie chęci współpracy przy pisaniu książki i prowadzeniu ogólnopolskiego portalu o naturalnym leczeniu zębów, proszę o kontakt:

Wojciech Andrzej Banasiak
skype - ffredi
komórka - 602 280 218
eadres - wymiar (małpeczka ) tlen.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 17 00:14    Temat postu: Właściwości ziół i inne tematy Odpowiedz z cytatem

Nie mam już więcej czasu i nie wiem kiedy go znajdę, ale napiszę na pewno jeszcze o działaniu pozsczególnych ziół na zęby, dziąsła.
O różnych pastach samoróbkach o jakich słyszałem, o różnych składnikach, których nie polecam jako składniki pasty
A także o innych tematach związanych z leczeniem zębów.

Proszę też w tym temacie nie rozwodzić się wielce na tematy poboczne lub dające mało konkretnych odpowiedzi i wiedzy, bo czyta się wtedy innym taki wątek bardzo ciężko. To taka moja mała prośba Smile Ciekawe czy to jest możliwe na publicznym forum Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2011 01 17 01:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

WOW!!! Dzięki Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1668
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2011 01 17 09:35    Temat postu: książka Odpowiedz z cytatem

wab
warto abyś to wszystko umieścił w pliku w postaci książki. Ten plik mogę umieścić tutaj na serwerze. Ludzie będą mogli sobie pobrać książkę, wydrukować i czytać z dala od kompa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1091
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 17 21:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wab ...
no cóż ...
Ja jako stomatolog mógłbym z Tobą podyskutować ... albowiem gdzieniegdzie pieprzysz, że tak solennie Ci zwrócę uwagę.
Tylko czy Ty jesteś otwarty człowiek ??? Laughing Laughing Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1668
Skąd: Poznań

PostWysłany: 2011 01 18 09:28    Temat postu: współpraca Odpowiedz z cytatem

I ja też tak uważam, że razem, współpracując, możecie stworzyć dzieło "na miarę wszechczasów" odnośnie zębów i w ogóle jamy ustnej. Obydwóch znam was jako ludzi o tak zwanych "otwartych umysłach". Aż prosi się, żebyście zaczęli w tym temacie wspólnie działać. Proszę was, zatem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Leczenie, Oczyszczanie Ciała i Umysłu, Zdrowie, Medycyna. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group